
{"id":376,"date":"2010-07-18T02:11:25","date_gmt":"2010-07-18T00:11:25","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=376"},"modified":"2012-09-10T00:10:13","modified_gmt":"2012-09-09T22:10:13","slug":"jak-nie-zostolek-angielskim-lordem","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2010\/07\/18\/jak-nie-zostolek-angielskim-lordem\/","title":{"rendered":"Jak nie zosto\u0142ek angielskim lordem"},"content":{"rendered":"<p><em>Drogi Owczarku, mia\u0142em dzi\u015b z rana telefon od Monty&#8217;ego, mego kumpla z Pa\u0142acu, kt\u00f3ry prosi\u0142 aby Ci przekaza\u0107 podzi\u0119kowania od Jej Kr\u00f3lewskiej Mo\u015bci (Mo\u015bci! Mo\u015bci &#8211; nie &#8222;Wysoko\u015bci&#8221;! Wysoko\u015bci\u0105 jest nast\u0119pca tronu, ale Monty nie robi\u0142 z tego wi\u0119kszego problemu &#8211; tylko tak wspomnia\u0142 na marginesie&#8230;)<\/em><br \/>\n<em>JKM bardzo si\u0119 Twoim listem ucieszy\u0142a i ma zamiar rozes\u0142a\u0107 go do redakcji wszystkich australijskich gazet.<\/em><br \/>\n<em>Monty za\u015b, w imieniu swoim, a tak\u017ce wszystkich pozosta\u0142ych pa\u0142acowych corgich &#8211; Linneta, Emmy, Willow i Holly pragnie Ci\u0119 serdecznie zaprosi\u0107 do odwiedzenia naszej stolicy i z\u0142o\u017cenia wizyty w Pa\u0142acu i Parku \u015aw. Jakuba, gdzie jest bardzo du\u017co drzew do oznakowania i sadzawka z kaczkami i innym wodnym ptactwem do pogonienia.<\/em><\/p>\n<p>Tak napiso\u0142 Mordechajecek 29 cyrwca o godzinie 10:24. Kim jest ten ca\u0142y Monty? Ano psem, ostomili. Ale nie byle jakim! To jest pies samiu\u0107kiej kr\u00f3lowej Elzbiety II! I dlotego bez wahania jo to zaprosenie przyj\u0105\u0142ek. No bo przecie cego jak cego, ale kr\u00f3lewskiego zaprosenia nie wypada\u0142o nie przyj\u0105\u0107. Nawet je\u015bli wyryktowa\u0142a je nie samo kr\u00f3lowa, ino jej pies.<\/p>\n<p>Skontaktowo\u0142ek sie z Montym imeilowo. No i ukwalowali my, ze spotkomy sie przed pa\u0142acem Buckingham w niedziele, 11 lipca, o godzinie 11:30. Cemu w\u0142a\u015bnie o tej? Bo wte jest urocysto zmiana warty. A kie jest urocysto zmiana warty, to sy\u0107ka ludzie ino na gwardzist\u00f3w kr\u00f3lewskik pozirajom. Nifto za\u015b nie bedzie poziro\u0142, jak Monty chy\u0142kiem wprowadzo mnie do pa\u0142aca.<\/p>\n<p>W sobote, 10 lipca wroz z Zorro, ft\u00f3ry &#8211; jako juz wiecie &#8211; go\u015bci\u0142 akurat pod Turbaczem, udali my sie do Krakowa. Po kr\u00f3tkiej wizycie u Waweloka pohybali my ku Balicom. Tamok zakradli sie do samolota, ft\u00f3ry lecio\u0142 do Londynu. No i z wiecora byli my juz na angielskiej ziemi. Tamok Zorro przesiod\u0142 sie do inksego samolota i wr\u00f3ci\u0142 do Kanady. Tak wi\u0119c jego w\u0142a\u015bcicieli moge juz piknie uspokoi\u0107 &#8211; ten jamnik, ft\u00f3rego teroz majom u siebie, to juz jest ten prowdziwy oryginalny Zorro.<\/p>\n<p>A co jo zrobi\u0142ek? Ano pohybo\u0142ek do Greenwicha, coby sp\u0119dzi\u0107 tamok noc. Bo dowiedzio\u0142ek sie, ze jest tamok to hyrne Kr\u00f3lewskie Obserwatorium Astronomicne, ft\u00f3re stoi na wiersycku. Niewysokim wprowdzie, ale c\u00f3z, wiersycek to wiersycek. Przynajmniej kapecke bedzie mi moje gorca\u0144skie wierchy przybocowo\u0142. W tym Greenwichu po\u0142ozy\u0142ek sie jo na zerowym po\u0142udniku i usn\u0105\u0142ek. Spo\u0142ek g\u0142owom na p\u00f3\u0142kuli wschodniej, a rzyciom na zachodniej. Potem sie obyrt\u0142ek i spo\u0142ek na odwyrtke, coby p\u00f3\u0142kuli zachodniej nie zrobi\u0142o sie przykro, ze mom jom w rzyci.<\/p>\n<p>Kie rano sie obudzi\u0142ek, przes\u0142ek na drugom strone Tamizy takim fajnym tunelem, co to pod tom rzekom zosto\u0142 wyryktowony. Noloz\u0142ek sie na osiedlu, ka som cha\u0142upy jakby z jakiejsi stacji kosmicnej. W najwyzsej z tyk cha\u0142up podobno nas Felek znad m\u0142aki mo jedno ze swoik biur. Ba teroz nie mio\u0142ek casu, coby to sprawdza\u0107. Musio\u0142ek hyba\u0107 ku centrum Londynu. Pomalu\u015bku, pomalu\u015bku zblizo\u0142ek sie do pa\u0142aca Buckingham. Zblizo\u0142byk sie sybciej, kiebyk nie spotyko\u0142 co kwila jakik Polak\u00f3w. A ci Polacy, kie ino mnie zauwazali, to zaroz wo\u0142ali:<br \/>\n&#8211; Ooo! To przecie\u017c owczarek! Najprawdziwszy podhala\u0144ski owczarek! Zupe\u0142nie jak w naszych Tatrach!<br \/>\nKrucafuks! Kie wre\u015bcie wy, ludzie, naucycie sie, ze opr\u00f3c Tater som w Polsce jesce inkse pikne g\u00f3ry? No ale niekze ta. Wybacy\u0142ek tym sy\u0107kim londy\u0144skim Polakom. Bo niby cemu mio\u0142byk nie wybacy\u0107, kie wielu z nik, raduj\u0105c sie moim widokiem, piknie c\u0119stowa\u0142o mnie tym, cym sie da\u0142o? Inkso rzec, ze kie Polak\u00f3w spotko\u0142ek wielu, to poc\u0119stunku tyz by\u0142o barzo wiele. No i kie doc\u0142apo\u0142ek sie wre\u015bcie do tego ca\u0142ego Buckinghama, to juz by\u0142ek tak piknie najedzony, ze nas\u0142a mnie wielko ochota na ma\u0142om drzemke. Rozejrzo\u0142ek sie wok\u00f3\u0142, cy nimo kasi miejsca, ka mozno by sie przez kwilecke przespa\u0107. I uwidzio\u0142ek stoj\u0105cy przed pa\u0142acem pomnik, na ft\u00f3rego wierchu nojdowo\u0142 sie z\u0142oty janio\u0142ek, a pod nim r\u00f3zne inkse figurki.<\/p>\n<p>To chyba by\u0142 pomnik dlo uccenia jakiegosi zwyci\u0119stwa, bo na cokole noloz\u0142ek napis: <em>VICTORIA<\/em>. By\u0142a tamok jesce tako rze\u017aba jakiejsi siedz\u0105cej poni, chyba pisarki, bo w jednej r\u0119ce trzyma\u0142a ona wielkie wiecne pi\u00f3ro, a w drugiej &#8211; okr\u0105g\u0142y ka\u0142amorz. Z tego, co wycyto\u0142ek, wyniko, ze ta pisarka mia\u0142a na imie Regina, a na nazwisko &#8211; Imperatrix. Cyli juz sy\u0107ko by\u0142o jasne &#8211; by\u0142 to pomnik upami\u0119tniaj\u0105cy zwyci\u0119stwo poni Reginy Imperatrix w jakimsi barzo woznym konkursie literackim.<\/p>\n<p>&#8211; Barzo pikne miejsce na drzemke! &#8211; pomy\u015blo\u0142ek.<br \/>\nWdrapo\u0142ek sie na cok\u00f3\u0142, a potem na kolana poni Imperatrix. U\u0142ozy\u0142ek sie wygodnie i&#8230; piknie usn\u0105\u0142ek&#8230;<\/p>\n<p>Ze snu wyrwa\u0142y mnie g\u0142o\u015bne rozmowy jakiejsi wyciecki i g\u0142os przewodnika, ft\u00f3ry &#8211; kapecke sie j\u0105kaj\u0105c &#8211; t\u0142umacy\u0142, ze ten bio\u0142y piesek na kolanak monarchini, to dow\u00f3d na to, ze by\u0142a ona wielkom mi\u0142o\u015bnickom zywiny. No, no! To musi by\u0107 jakosi barzo sanowano w Anglii pisarka, skoro nazywajom jom monarchiniom! Ale&#8230; Ft\u00f3ro to godzina? O, krucafuks! S\u0105dz\u0105c po s\u0142onku &#8211; juz po po\u0142udniu! Godzina, o ft\u00f3rej mio\u0142ek spotka\u0107 sie z Montym, downo min\u0119\u0142a! Co robi\u0107? C\u00f3z. Umiem zakrada\u0107 sie do hurtowni Felka znad m\u0142aki, to niby cemu do Buckinghama mio\u0142 byk sie nie zakra\u015b\u0107? No i zakrod\u0142ek sie piknie. I oto by\u0142ek w \u015brodecku jednego z najhyrniejsyk pa\u0142ac\u00f3w \u015bwiata! Ino kany moze by\u0107 Monty? Chodzi\u0142ek od izby do izby, coby go nole\u017a\u0107. Nagle us\u0142yso\u0142ek wo\u0142anie:<br \/>\n&#8211; Monty! Monty! Chod\u017aze, piesku, do swej pa\u0144ci!<\/p>\n<p>Pohybo\u0142ek tamok, sk\u0105d dobiega\u0142y te krzyki. Wes\u0142ek do takiej piknej komnaty i uwidzio\u0142ek poniom stoj\u0105com ty\u0142em do wej\u015bcia. Us\u0142ysawsy stukanie moik psik \u0142ap po posadzce, uciesy\u0142a sie:<br \/>\n&#8211; O! Jeste\u015b, ostomi\u0142o zywinko!<br \/>\nZaroz obyrt\u0142a sie ku mnie. O, Jezusicku! Wiecie fto to by\u0142? Kr\u00f3lowa!!! Kr\u00f3lowa Elzbieta Drugo we w\u0142asnej osobie!<br \/>\n&#8211; To ty, Monty? &#8211; spyta\u0142a zdziwiono kr\u00f3lowa poziraj\u0105c na mnie.<br \/>\nA po kwilecce g\u0142o\u015bno zawo\u0142a\u0142a:<br \/>\n&#8211; Filipeckuuu!<br \/>\nBocnymi drzwiami wese\u0142 do komnaty&#8230; nifto inksy jako sam ksi\u0105ze Filip.<br \/>\n&#8211; Cego fcia\u0142a\u015b, ostomi\u0142o Elzbietecko? &#8211; spyto\u0142 ksi\u0105ze.<br \/>\n&#8211; Po\u017arej, Filipecku, na nasego Monty&#8217;ego! &#8211; j\u0119k\u0142a kr\u00f3lowa wskazuj\u0105c palcem w mojom strone. &#8211; Goda\u0142ak ci przecie, coby\u015b nie dawo\u0142 mu tej nowej odzywki dlo ps\u00f3w, dop\u00f3ki nas nadworny weterynorz jej nie zbado!<br \/>\n&#8211; Jo mu nic, kochonie, nie dawo\u0142ek! &#8211; broni\u0142 sie ksi\u0105ze. &#8211; Moze to nas synek Karolecek?<br \/>\n&#8211; Muse z nim pogoda\u0107! &#8211; stwierdzi\u0142a kr\u00f3lowa. &#8211; Je\u015bli okaze sie, ze to on &#8211; bedzie mio\u0142 miesi\u0119cny slaban na wyjazdy do Birkhall!<\/p>\n<p>Na m\u00f3j dusiu! Kany ten Monty? Niek przyleci wartko i wyja\u015bni to ca\u0142e nieporozumienie! Ba zamiast niego, do komnaty wpad\u0142o nagle trzek kr\u00f3lewskik gwardzist\u00f3w w tyk swoik piknyk cornyk copkak. Mieli ze sobom jakiesi dwa wielkie worki. To ciekawe! Nigdy nie s\u0142yso\u0142ek, coby gwardzi\u015bci z workami chodzili!<br \/>\n&#8211; O! A ponowie w jakiej sprawie? &#8211; zdziwi\u0142a sie kr\u00f3lowa.<br \/>\n&#8211; W sprawie porwania, waso kr\u00f3lewsko mo\u015b\u0107 &#8211; odpowiedzio\u0142 uprzejmie jeden z tyk niespodziewonyk go\u015bci.<br \/>\n&#8211; Jakiego porwa&#8230; &#8211; Zanim kr\u00f3lowa zd\u0105zy\u0142a doko\u0144cy\u0107, gwardzi\u015bci wyci\u0105gli spod tyk swoik copek stra\u015bliwe pistolce.<br \/>\n&#8211; R\u0119ce do g\u00f3ry! &#8211; Tym rozem gwardzista by\u0142 juz duzo mniej uprzejmy.<\/p>\n<p>Pozostali dwaj milceli &#8211; ino mierzyli z tyk swoik pistolc\u00f3w, jeden do kr\u00f3lowej, a drugi do ksi\u0119cia Filipa. Kr\u00f3lowa i ksi\u0105ze pos\u0142usnie unie\u015bli r\u0119ce do wierchu. Tymcasem ten ch\u0142op, ft\u00f3ry wygl\u0105do\u0142 na przyw\u00f3dce tej ca\u0142ej tr\u00f3jki, wyci\u0105gn\u0105\u0142 z work\u00f3w&#8230; dwa komplety gwardzistowskik mundur\u00f3w!<br \/>\n&#8211; Zak\u0142adojcie to! Wartko! &#8211; poleci\u0142.<br \/>\nKr\u00f3lowa i ksi\u0105ze nie widzieli inksego wyj\u015bcia, jak wykona\u0107 polecenie.<br \/>\n&#8211; A teroz s\u0142uchojcie &#8211; godo\u0142 dalej gwardzista. &#8211; P\u00f3dziecie z nomi i bedziecie udawali takik samyk gwardzist\u00f3w jako my. Wyjdziemy z pa\u0142aca i wsi\u0105dziemy do stoj\u0105cego na polu mikrobusa. Ino nie pr\u00f3bujcie ryktowa\u0107 zodnyk \u015btucek, bo zginiecie!<\/p>\n<p>Jo tymcasem sto\u0142ek nieruchomo, zupe\u0142nie jak manekin, nie wiedz\u0105c, co robi\u0107. Mog\u0142ek rzuci\u0107 sie na tyk fudament\u00f3w i piknie ik pogry\u017a\u0107, ale bo\u0142ek sie, ze wte mogom strzeli\u0107 do kr\u00f3lowej abo do ksi\u0119cia.<\/p>\n<p>Nagle jeden z tyk, co do tej pory milceli, zwr\u00f3ci\u0142 na mnie uwage i spyto\u0142:<br \/>\n&#8211; A to co takiego?<br \/>\n&#8211; To? &#8211; spyto\u0142 jego przyw\u00f3dca. &#8211; To musi by\u0107 wypchony bio\u0142y nied\u017awied\u017a polarny.<br \/>\n&#8211; Ee, widzio\u0142ek takie nied\u017awiedzie w telewizji. I cosik mi sie widzi, ze one som wi\u0119kse.<br \/>\n&#8211; W telewizji sy\u0107ko widzi sie wi\u0119kse, sietnioku! Nie tra\u0107my casu na b\u017adziny, ino hybojmy do Ma\u0142ej Wenecji!<\/p>\n<p>Zaroz ca\u0142o pi\u0105tka wys\u0142a z komnaty. Krucafuks! Trza by\u0142o kr\u00f3lewskiej parze jakosi pom\u00f3c! Ba jak to zrobi\u0107, coby nie narazi\u0107 jej na niebezpiece\u0144stwo? Kany jest ten ca\u0142y Monty? Moze on by cosi wymy\u015bli\u0142?<\/p>\n<p>Kie porywace z dw\u00f3jkom swyk ofiar juz sie oddalili, zac\u0105\u0142ek dalej przesukiwa\u0107 pa\u0142ac. Jaze natrafi\u0142ek na safe, ft\u00f3ro wo\u0142a\u0142a:<br \/>\n&#8211; Wypu\u015b\u0107cie mnie! Niekze mnie ftosi wypu\u015bci!<br \/>\nW safie tkwi\u0142 jakisi klucyk. Uda\u0142o mi sie chyci\u0107 go w z\u0119by i obyrtn\u0105\u0107. Safa sie otworzy\u0142a i wyskocy\u0142 z niej &#8211; pikny piesek rasy corgi.<br \/>\n&#8211; Monty? &#8211; spyto\u0142ek.<br \/>\n&#8211; Owcarek? &#8211; spyto\u0142 corgi. &#8211; Na m\u00f3j dusicku! Cemu nie by\u0142o cie przed pa\u0142acem o um\u00f3wionej godzinie? Musimy sie teroz \u015bpiesy\u0107, coby zapobiec wielkiemu niescyn\u015bciu!<br \/>\n&#8211; Na m\u00f3j dusiu! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek. &#8211; Cy wy moze godocie o tym niescyn\u015bciu, o ft\u00f3rym my\u015ble?<br \/>\n&#8211; Godom o planak porwania kr\u00f3lowej i jej ma\u0142zonka &#8211; odrzek\u0142 Monty.<br \/>\n&#8211; Krucafuks! To juz sie sta\u0142o! &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Trzek gwardzist\u00f3w ik uprowadzi\u0142o!<br \/>\n&#8211; Ci trzej to ancykrysty, nie gwardzi\u015bci! &#8211; sykn\u0105\u0142 Monty. &#8211; Ik przyw\u00f3dca postanowi\u0142 porwa\u0107 kr\u00f3lowom i ksi\u0119cia Filipa, a potem w zamian za uwolnienie zaz\u0105da\u0107 po\u0142owy Zjednoconego Kr\u00f3lestwa i ksi\u0119znicki Anny za zone.<br \/>\n&#8211; Ksi\u0119znicki Anny? &#8211; zdziwi\u0142ek sie. &#8211; Z tego, co jo wiem, ona przecie mo ch\u0142opa?<br \/>\n&#8211; Nawet juz drugiego &#8211; u\u015bci\u015bli\u0142 Monty. &#8211; Ba ten spiskowiec fce by\u0107 trzecim.<br \/>\n&#8211; Cy to oni w\u0142a\u015bnie, zamkli wos w tej safie? &#8211; spyto\u0142ek.<br \/>\n&#8211; Ano oni &#8211; potwierdzi\u0142 Monty. &#8211; Wykry\u0142ek ik spisek jakisi cas temu. Ino co m\u00f3g\u0142by tutok poradzi\u0107 taki malu\u015bki corgi jako jo? Ba kie noloz\u0142ek w internecie ten was list otwarty do nasej kr\u00f3lowej, przys\u0142a mi do g\u0142owy tako my\u015bl, ze moze duzo wi\u0119ksy od corgiego owcarek pr\u0119dzej sprosto\u0142by tym weredom? Dlotego w\u0142a\u015bnie zaprosi\u0142ek wos do Londynu. Nie wyjawi\u0142ek ino celu tego zaprosenia, bo nie mio\u0142ek pewno\u015bci, cy ci spiskuj\u0105cy gwardzi\u015bci nie majom wgl\u0105du do mojej elektronicnej pocty.<br \/>\n&#8211; Na m\u00f3j dusiu! Kiebyk o tym sy\u0107kim wiedzio\u0142, wte bardziej byk sie postaro\u0142 by\u0107 punktualnym!<br \/>\n&#8211; A przez to, ze\u015bcie sie nie postarali, musio\u0142ek dzia\u0142a\u0107 sam &#8211; westchn\u0105\u0142 corgi. &#8211; Pr\u00f3bowo\u0142ek przegoni\u0107 tyk fundament\u00f3w z pa\u0142aca. Ale oni bez trudu poradzili se ze mnom i zamkli w tej sakramenckiej safie. O, Jezusicku! Zebyk to jo chociaz wiedzio\u0142, kany oni postanowili ukry\u0107 te nasom kr\u00f3lowom!<br \/>\n&#8211; S\u0142yso\u0142ek, jak godali, ze wybierajom sie do W\u0142och &#8211; pedzio\u0142ek.<br \/>\n&#8211; Jaz do W\u0142och? &#8211; zdziwi\u0142 sie Monty.<br \/>\n&#8211; Bajako &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; A dok\u0142adniej &#8211; do Wenecji.<br \/>\n&#8211; To stra\u015bnie daleko &#8211; zmartwi\u0142 sie Monty. &#8211; W dodatku jak my ik tamok nojdziemy? Przecie Wenecja to duze miasto.<br \/>\n&#8211; Dlo kogo duze, dlo tego duze &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Dlo tyk porywacy &#8211; racej ma\u0142e. Wyra\u017anie us\u0142yso\u0142ek, jak pedzieli: Ma\u0142o Wenecja.<br \/>\n&#8211; Aaa! Ma\u0142o Wenecja! &#8211; Monty&#8217;emu humor jakby kapecke sie poprawi\u0142. &#8211; To co inksego! Ma\u0142om Wenecje to my momy tutok w Londynie. No to nimo casu do stracenia. Hybojmy!<\/p>\n<p>Monty wyprowadzi\u0142 mnie na ty\u0142y pa\u0142aca. Potem pobiegli my ulicom, co to sie nazywa\u0142a Grosvenor Place. Za tom ulicom by\u0142 taki park, ka ros\u0142o kapecke drzew i mn\u00f3stwo trowy. Duzo wi\u0119cej niz na mojej holi. Jaz dziwne, ze jesce zoden londy\u0144cyk nie wpod\u0142 na to, coby zac\u0105\u0107 pa\u015b\u0107 tamok owiecki i ryktowa\u0107 oscypki i bundze.<\/p>\n<p>&#8211; Pikny park &#8211; pedzio\u0142ek z uznaniem.<br \/>\n&#8211; Ano pikny &#8211; zgodzi\u0142 sie Monty. &#8211; Ludzie nazywajom go Hyde Parkiem.<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku! To jest w\u0142a\u015bnie ten hyrny Hyde Park? Ka kozdy moze pikne przem\u00f3wienie wyg\u0142osi\u0107?<br \/>\n&#8211; Ale ino w jednym miejscu, zwonym Speaker&#8217;s Corner &#8211; wyja\u015bni\u0142 Monty. &#8211; I tylko w niedziele.<br \/>\n&#8211; No to niedziele akurat momy &#8211; zauwazy\u0142ek.<br \/>\n&#8211; Ano momy &#8211; pedzio\u0142 Monty. &#8211; To zaroz uwidzicie, krzesny, pikny ludzki cyrk.<\/p>\n<p>Wkr\u00f3tce dotarli my do tego ca\u0142ego Speaker&#8217;s Cornera. A tamok &#8211; na m\u00f3j dusicku! Wy, ludzie, to chyba nigdy nie przestoniecie mnie zadziwia\u0107! Co jo uwidzio\u0142ek? Ano pi\u0119ciu cy se\u015bciu zapalonyk m\u00f3wc\u00f3w. Kozdy z nik sto\u0142 na piknej skrzynce i przemawio\u0142 tak, jakby s\u0142ucha\u0142y go miliony! Tymcasem zoden nie mio\u0142 wi\u0119cej jako kilkunastu s\u0142uchacy. A takiej jednej poni, cho\u0107 p\u0142omiennom mowe wyg\u0142asa\u0142a, to w og\u00f3le nifto nie s\u0142ucho\u0142. Nie pomaga\u0142o jej nawet to, ze sta\u0142a kapecke wyzej niz inksi m\u00f3wcy, bo nie na skrzynce, ino na ma\u0142ej drabince.<\/p>\n<p>No i jakosi zol mi sie tej poni zrobi\u0142o. Postanowi\u0142ek, ze stone przed niom i cho\u0107 kapecke pos\u0142uchom. Stan\u0105\u0142ek wi\u0119c, a ona &#8211; o, Jezusicku! Ale sie uciesy\u0142a!<br \/>\n&#8211; Mom s\u0142uchaca! Mom wre\u015bcie s\u0142uchaca! &#8211; radowa\u0142a sie. &#8211; Wre\u015bcie noloz\u0142 sie ftosi, fto mo ochote s\u0142ucha\u0107 moik przem\u00f3wie\u0144! Wprowdzie to nie c\u0142owiek, ino pies, ale to tyz piknie! Muse wartko pokwoli\u0107 sie s\u0105siadce!<\/p>\n<p>Zakwycono poni zes\u0142a z drabinki i nawet nie zabra\u0142a jej ze sobom, ino pohyba\u0142a ku Oxfordowi. Ba nie ku temu hyrnemu uniwersytetowi, ino ku ulicy, co sie tak nazywo.<\/p>\n<p>No to jo wes\u0142ek na te drabinke i zac\u0105\u0142ek wo\u0142a\u0107:<br \/>\n&#8211; Hau! Hau! Hau! Hau! Hau!<br \/>\nNie bede wom t\u0142umacy\u0142 tego na j\u0119zyk ludzki, bo to ino takie tam b\u017adziny.<br \/>\n&#8211; Zwariowoli\u015bcie, krzesny? &#8211; obrusy\u0142 sie Monty. &#8211; Mieli\u015bcie pom\u00f3c mi ratowa\u0107 mojom kr\u00f3lowom, a nie wyg\u0142upia\u0107 sie w Hyde Parku!<br \/>\n&#8211; Pockojcie, piknie wos pytom, pockojcie &#8211; odpowiedzio\u0142ek. &#8211; Mom pewien pomys\u0142.<br \/>\nI zn\u00f3w zac\u0105\u0142ek przemawia\u0107:<br \/>\n&#8211; Hau! Hau! Hau! Hau! Hau! Hau!&#8230;<br \/>\nLudzie, ft\u00f3rzy s\u0142uchali inksyk m\u00f3wc\u00f3w, odwr\u00f3cili g\u0142owy w mojom strone. Stopniowo odchodzili od tyk inksyk i podchodzili ku mnie. Ci inksi m\u00f3wcy w pierwsej kwilecce zmartwili sie, ze tracom s\u0142uchacy, ale w ko\u0144cu tyz sie mnom zainteresowali.<br \/>\n&#8211; Hau! Hau! Hau! Hau! &#8211; przemawio\u0142ek dalej.<\/p>\n<p>Moi s\u0142uchace zac\u0119li wyci\u0105ga\u0107 kom\u00f3rki i wydzwania\u0107 do krewnyk i znajomyk (zr\u00f3wno swoik, jak i kr\u00f3lika), coby wartko przybyli do hydeparkowego Speaker&#8217;s Cornera, bo tutok cosi niezwyk\u0142ego sie dzieje. Ci krewni i znajomi wartko poprzyjezdzali, a po kwilecce zac\u0119li wydzwania\u0107 do swoik krewnyk i znajomyk. No bo krucafuks! Do przemawiaj\u0105cyk w Hyde Parku ludzi to juz sy\u0107ka w tym Londynie przywykli. Ale przemawiaj\u0105cy pies &#8211; to by\u0142a pikno nowo\u015b\u0107! T\u0142um przede mnom robi\u0142 sie coroz wi\u0119ksy. Je\u015bli nie wype\u0142ni\u0142 ca\u0142ego parku &#8211; to na pewno znacnom jego cyn\u015b\u0107. Co kwila bili mi brawo, cho\u0107 przecie nie mogli zrozumie\u0107 nic z tego, co jo godom. W ko\u0144cu zloz\u0142ek z drabinki i g\u0142owom do\u0142ek ludziom zna\u0107, coby sli za mnom.<br \/>\n&#8211; Rusojmy! &#8211; zawo\u0142ali ludzie. &#8211; Ten pies fce nos kasi zaprowadzi\u0107!<br \/>\nTymcasem Monty podbieg\u0142 ku mnie i spyto\u0142:<br \/>\n&#8211; Mozecie mi, krzesny, wyt\u0142umacy\u0107, co wy tutok ryktujecie?<br \/>\n&#8211; A, pewnie ze moge &#8211; odpowiedzio\u0142ek. &#8211; Poprowadzimy tyk ludzi ku tej Ma\u0142ej Wenecji. Kie dojdziemy na miejsce, to z takim t\u0142umem na pewno zrobi sie stra\u015bne zamiesanie. My to zamiesanie wykorzystomy, coby uwolni\u0107 kr\u00f3lowom i ksi\u0119cia.<br \/>\n&#8211; Pomys\u0142 moze niez\u0142y, ale ci ludzie bedom stra\u015bnie d\u0142ugo sli &#8211; pedzio\u0142 Monty. &#8211; Bo c\u0142owiek przecie nie hybo tak sybko jak pies.<br \/>\n&#8211; To moze pozabiera\u0107 ik do autobus\u00f3w? &#8211; zaproponowo\u0142ek. &#8211; Widze, ze tutok u wos som takie piknie pi\u0119trowe autobusy. Pomiescom dwa rozy wi\u0119cej ludzi, niz te, co jezdzom u mnie w Gorcak.<br \/>\n&#8211; Mom lepsy pomys\u0142 &#8211; pedzio\u0142 Monty.<\/p>\n<p>I zaprowadzi\u0142 mnie do metra, do stacji Marble Arch. A ciekawski t\u0142um pose\u0142 za nomi. Wsiedli my do poci\u0105gu, a na stacji Oxford Circus przesiedli sie do inksego. Potem pocu\u0142ek jakisi taki detektywistycny zapach &#8211; i okaza\u0142o sie, ze przejezdzomy przez stacje Baker Street. Nieco p\u00f3\u017aniej pocu\u0142ek zapach nied\u017awiedziowy &#8211; i zaroz uwidzio\u0142ek, ze przejezdzomy przez stacje Paddington. Nast\u0119pno stacja to by\u0142a Warwick Avenue. Tamok Monty pedzio\u0142, ze wysiadomy i wychodzimy na wierch. Ocywi\u015bcie nie ca\u0142y pod\u0105zaj\u0105cy za nomi t\u0142um zmie\u015bci\u0142 sie do jednego poci\u0105gu. Ale przez kom\u00f3rki jedni drugim dawali zna\u0107, kany trza jecha\u0107.<\/p>\n<p>No i dotarli my do tej Ma\u0142ej Wenecji. Muse wom pedzie\u0107, ze ca\u0142kiem fajnie mi sie ona widzia\u0142a. Jest tamok taki kana\u0142, po ft\u00f3rym p\u0142ywajom barzo pikne \u0142odzie. Wi\u0119kso\u015b\u0107 z nik jest na telo duzo, ze da\u0142oby sie w nik mieska\u0107.<\/p>\n<p>Wroz z Montym wesli my na przechodz\u0105cy nad kana\u0142em mostek. Towarzys\u0105cy nom ludzie zac\u0119li gromadzi\u0107 sie na obu brzegak. W miare dojezdzania do Warwick Avenue kolejnyk wagonik\u00f3w metra, ludzi ca\u0142y cas przybywa\u0142o. Sy\u0107ka cekali na to, co dalej zrobi ten niezwyk\u0142y pies, co to w Hyde Parku przem\u00f3wienie wyg\u0142osi\u0142.<\/p>\n<p>I nagle &#8211; z nadbud\u00f3wki jednej z cumuj\u0105cyk przy brzegu \u0142odzi wyse\u0142 jeden z tyk sakramenckik gwardzist\u00f3w! Nie mio\u0142 juz na sobie s\u0142uzbowego munduru, ale i tak wroz z Montym poznali my go bez trudu. Po kwilecce dwaj pozostali porywace tyz wysli na pok\u0142ad. Tyz juz nieumundurowani. I zaroz zauwazyli mnie stoj\u0105cego na mostku.<br \/>\n&#8211; Cary jakiesi cy jak? &#8211; zdziwili sie. &#8211; Ten wypchony nied\u017awied\u017a z krolewskiej komnaty ozy\u0142! I sk\u0105d w og\u00f3le tutok taki t\u0142um? Lepiej uciekojmy!<\/p>\n<p>Po kwilecce \u0142\u00f3d\u017a rusy\u0142a przed siebie.<br \/>\n&#8211; No i jaki teroz mocie plan, krzesny? &#8211; spyto\u0142 Monty.<br \/>\n&#8211; Eee&#8230; chyba nie wiem &#8211; przyzno\u0142ek. &#8211; My\u015blo\u0142ek, ze te fudamenty bedom na l\u0105dzie, nie na wodzie&#8230; Moze skocmy do kana\u0142u i pop\u0142y\u0144my za nimi?<br \/>\n&#8211; Mowy nimo! &#8211; prociwi\u0142 sie Monty. &#8211; Zanim zd\u0105zymy ku nim dop\u0142yn\u0105\u0107, uwidzom nos i zastrzelom. Mogom tyz zrobi\u0107 krziwde kr\u00f3lowej i ksi\u0119ciu, ft\u00f3ryk pewnie w \u015brodku \u0142odzi przetrzymujom!<\/p>\n<p>Krucafuks! Nie mog\u0142ek sie z Montym nie zgodzi\u0107. A tego t\u0142umu, co sto\u0142 nad kana\u0142em, nie by\u0142o jak wykorzysta\u0107 do akcji odbicia kr\u00f3lewskiej pary. Na m\u00f3j dusiu! Ci sy\u0107ka ludzie nawet sie nie domy\u015blali, w jak dramatycnyk wydarzeniak bierom w\u0142a\u015bnie udzia\u0142!<\/p>\n<p>Monty i jo pozirali bezradnie, jak \u0142\u00f3d\u017a porywacy oddalo sie od nos. Pomalu\u0107ku zbliza\u0142a sie do kolejnego wyryktowanego nad kana\u0142em mostka.<br \/>\n&#8211; Krzesny &#8211; zagodn\u0105\u0142ek do Monty&#8217;ego. &#8211; A co sie na tamtym mostku nojduje?<br \/>\n&#8211; Tamok? Tako knajpka Cafe Laville &#8211; odrzek\u0142 Monty.<\/p>\n<p>&#8211; A cy dobrze mi sie widzi, ze ta knajpka jakosi stra\u015bnie sie wierci?<br \/>\n&#8211; Niby cemu mia\u0142aby sie wierci\u0107? &#8211; zdziwi\u0142 sie Monty, ba po kwilecce zawo\u0142o\u0142. &#8211; Baju\u015bci! Ba juz widze, co to jest! Ta knajpa jest ca\u0142o obleziono przez wiewi\u00f3rki!<\/p>\n<p>Po\u017are\u0142ek uwazniej. M\u00f3j przyjaciel godo\u0142 prowde! By\u0142a tamok ca\u0142o armia wiewi\u00f3rek! Ba nie takik, jakie u nos mozno uwidzie\u0107. Te londy\u0144skie som kapecke wi\u0119kse od nasyk. I nie rude, ino sare.<\/p>\n<p>&#8211; Na m\u00f3j dusiu! Kielo ik tamok jest? &#8211; spyto\u0142ek. &#8211; Tysi\u0105c? Dwa tysi\u0105ce?<br \/>\n&#8211; Na pewno sporo &#8211; pedzio\u0142 Monty. &#8211; Wiedzcie krzesny, ze Londyn jest pe\u0142en tej sarej zywiny.<br \/>\nA zaroz potem zac\u0105\u0142 wo\u0142a\u0107 ku tym wiewi\u00f3rkom:<br \/>\n&#8211; Ej! Krzesne! Co wy tutok robicie?<br \/>\n&#8211; A! Dowiedzia\u0142y my sie, ze do Ma\u0142ej Wenecji \u015bci\u0105gn\u0105\u0142 wielki t\u0142um ludzi &#8211; odpowiedzia\u0142y wiewi\u00f3rki. &#8211; A wiadomo &#8211; kany jest duzo ludzi, tamok jest tyz duzo piknego poc\u0119stunku.<br \/>\n&#8211; O poc\u0119stunku na rozie nie my\u015blcie &#8211; popyto\u0142 Monty. &#8211; Najpierw spe\u0142nijcie sw\u00f3j obywatelski obowi\u0105zek.<br \/>\n&#8211; Jeste\u015bmy \u015blebodnymi wiewi\u00f3rkami i w rzyci momy obowi\u0105zki! &#8211; odpowiedzia\u0142y wiewi\u00f3rki.<br \/>\n&#8211; Nicego nie rozumiecie, g\u0142uptoki! &#8211; ze\u017ali\u0142 sie Monty. &#8211; Kr\u00f3lowa zosta\u0142a porwano! Na tej \u0142odzi, ft\u00f3ro w\u0142a\u015bnie p\u0142ynie ku wom, nojdujom sie porywace! Je\u015bli nie pomozecie &#8211; grozi nom kryzys monarchii!<br \/>\n&#8211; Aaa, to co inksego &#8211; pedzia\u0142y wiewi\u00f3rki. &#8211; Dlo nasej kr\u00f3lowej &#8211; sy\u0107ko!<\/p>\n<p>I wiecie, co te ma\u0142e sare beskurcyje zrobi\u0142y? Ano pocka\u0142y, jaz \u0142\u00f3d\u017a podp\u0142ynie pod most. Kie podp\u0142yn\u0119\u0142a, to zawo\u0142a\u0142y: &#8222;God sejw de k\u0142iiiin!&#8221; i ca\u0142a ta wiewi\u00f3rco chmara skocy\u0142a na pok\u0142ad. Ale sie rejwach zrobi\u0142! Porywace byli zupe\u0142nie zaskoceni. Spodziewali sie sy\u0107kiego, ale nie ataku z powietrza. A je\u015bli juz &#8211; to racej bombowego, abo rakietowego, a nie wiewi\u00f3rkowego. Nijak nie mogli op\u0119dzi\u0107 sie od tyk rozsala\u0142yk gryzoni. Wre\u015bcie dali za wygranom. Powyskakiwali za burte, gubi\u0105c przy tym sy\u0107kie swoje pistolce.<br \/>\n&#8211; Zwyci\u0119stwoooo! &#8211; zawo\u0142a\u0142y wiewi\u00f3rki.<br \/>\nA potem pohyba\u0142y do nabud\u00f3wki. Tak jak domy\u015blo\u0142 sie Monty &#8211; w \u015brodku by\u0142a kr\u00f3lowa Elzbieta i ksi\u0105ze Filip. Siedzieli bidni, zwi\u0105zani, ale na scyn\u015bcie cali i zdrowi. Wiewi\u00f3rki zaroz poprzegryza\u0142y kr\u0119puj\u0119ce tyk bidok\u00f3w \u015bnury. Juz po kwilecce oboje byli piknie wolni!<br \/>\n&#8211; Jeste\u015bmy uratowani! &#8211; ciesy\u0142a sie kr\u00f3lowa. &#8211; Na m\u00f3j dusiu! Te sympatycne ma\u0142e zwierz\u0105tka nos ocali\u0142y! A zatem &#8211; od tej pory, na mocy mojego kr\u00f3lewskiego rozkazu, kozdy fto uwidzi w Anglii wiewi\u00f3rke, mo obowi\u0105zek piknie jom dokarmia\u0107!<br \/>\n&#8211; Alez kochonie &#8211; odezwo\u0142 sie ksi\u0105ze Filip. &#8211; Rozumiem twojom wielkom wdzi\u0119cno\u015b\u0107 dlo tej zywiny. Jo tyz jestem piknie wdzi\u0119cny. Ale nie mozes takik rozkaz\u00f3w wydawa\u0107. Jeste\u015b przecie monarchiniom konstytucyjnom, nie absolutnom.<br \/>\n&#8211; Krucafuks! &#8211; zakl\u0119\u0142a kr\u00f3lowa, ale barzo dostojnie, po kr\u00f3lewsku, a nie tak prostacko, jako jo to robie. &#8211; Juz od prawie 60 rok\u00f3w jestem monarchiniom konstytucyjnom! To niek roz zrobie ten jeden wyj\u0105tek i przez kwilecke bede absolutnom! Rozkazu nie odwo\u0142om i \u015blus!<\/p>\n<p>Na pewno fcecie wiedzie\u0107, co sie z tymi trzema gwardzistami-zdrajcami sta\u0142o? Ano dop\u0142yn\u0119li oni do brzega, a tamok juz my z Montym na nik cekali. No i jak my nie zac\u0119li ujada\u0107! A oni wte uciekaca! Tak uciekali, ze buty po drodze pogubili! Pogonili my ik jaze do Scotland Yardu. Tamok juz brytyjsko policja piknie ik here\u015btowa\u0142a.<\/p>\n<p>Heeej! Tak to by\u0142o, ostomili. B\u0119d\u0105c w tym Londynie, fcio\u0142ek jo jesce hipn\u0105\u0107 do Mordechajecka, ale mi sie nie uda\u0142o. Cemu? A bo kr\u00f3lowa, kie dowiedzia\u0142a sie, jaki by\u0142 udzia\u0142 Monty&#8217;ego i m\u00f3j w jej ocaleniu, postanowi\u0142a nada\u0107 nom tytu\u0142y \u015blacheckie. Tak, tak! Teroz juz jej ulubiony corgi to nie jest Monty, ino &#8211; ja\u015bnie wielmozny <strong>sir Monty<\/strong>! No ale&#8230; <strong>sir owcarek podhala\u0144ski<\/strong>? To by chyba nie brzmia\u0142o najlepiej. W dodatku kiebyk jo by\u0142 &#8222;serem&#8221;, to jesce ftosi m\u00f3g\u0142by pomyli\u0107 mnie z oscypkiem! Tak wi\u0119c cho\u0107 bycie lordem pewnie mo jakiesi zalety, jo wolo\u0142ek nie skorzysta\u0107 i uciec.<\/p>\n<p>Na wselki wypadek nie wraco\u0142ek drogom lotnicom &#8211; na lotnisku mogliby mnie zauwazy\u0107, chyci\u0107 i na si\u0142e nada\u0107 to sakramenckie \u015blachectwo. Dlotego uciek\u0142ek inacej. Wskocy\u0142ek do Tamizy, dop\u0142yn\u0105\u0142ek do La Manche, a potem mio\u0142ek zamiar pop\u0142yn\u0105\u0107 do Dunkierki i dalej juz wraca\u0107 drogom l\u0105dowom. Ba w wodzie pocu\u0142ek tak mi\u0142y ch\u0142\u00f3d, ze zmieni\u0142ek plan i pop\u0142yn\u0105\u0142ek do Morza P\u00f3\u0142nocnego, potem do Ba\u0142tyku, potem Wis\u0142om, a na koniec Dunajcem i wys\u0142ek z wody dopiero pod Turbaczem. Wom, ostomili, radze, coby\u015bcie zrobili podobnie. Je\u015bli te sakramenckie upa\u0142y za barzo wom dokucajom, skoccie do wody i pop\u0142y\u0144cie se pare rozy do Anglii i z powrotem. Od rozu sie lepiej pocujecie!<\/p>\n<p>Ino teroz w tej Anglii pami\u0119tojcie koniecnie o jednej rzecy. Kie napotkocie tamok jakomsi sarom wiewi\u00f3rke &#8211; koniecnie musicie jom cymsi piknie poc\u0119stowa\u0107! To rozkaz samiu\u0107kiej kr\u00f3lowej! Hau!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Drogi Owczarku, mia\u0142em dzi\u015b z rana telefon od Monty&#8217;ego, mego kumpla z Pa\u0142acu, kt\u00f3ry prosi\u0142 aby Ci przekaza\u0107 podzi\u0119kowania od Jej Kr\u00f3lewskiej Mo\u015bci (Mo\u015bci! Mo\u015bci &#8211; nie &#8222;Wysoko\u015bci&#8221;! Wysoko\u015bci\u0105 jest nast\u0119pca tronu, ale Monty nie robi\u0142 z tego wi\u0119kszego problemu &#8211; tylko tak wspomnia\u0142 na marginesie&#8230;) JKM bardzo si\u0119 Twoim listem ucieszy\u0142a i ma zamiar [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/376"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=376"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/376\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1297,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/376\/revisions\/1297"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=376"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=376"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=376"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}