
{"id":397,"date":"2010-10-12T00:22:04","date_gmt":"2010-10-11T22:22:04","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=397"},"modified":"2010-10-12T13:17:57","modified_gmt":"2010-10-12T11:17:57","slug":"nie-bede-sie-smiol","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2010\/10\/12\/nie-bede-sie-smiol\/","title":{"rendered":"Nie bede sie \u015bmio\u0142"},"content":{"rendered":"<p>Pare rok\u00f3w temu go\u015bci\u0142 w nasej cha\u0142upie taki niem\u0142ody juz pon, ft\u00f3ry wiele w swym zywobyciu widzio\u0142 i kawa\u0142 wielkiego \u015bwiata zwiedzi\u0142. Roz ten pon opowiedzio\u0142 mojemu bacy, jak to wkr\u00f3tce po zako\u0144ceniu drugiej wojny \u015bwiatowej nolozl sie w samiu\u0107kim Londynie. A w tym Londynie zatrzymo\u0142 sie u pewnej angielskiej lejdi. No i podcas jednej rozmowy z niom zac\u0105\u0142 zbocowa\u0107, jak to by\u0142o w nasym kraju pod miemieckom okupacjom.<br \/>\n&#8211; Na m\u00f3j dusiu! &#8211; zawo\u0142a\u0142a lejdi. &#8211; To wy, Polacy, pozwalali\u015bcie tym Miemcom tak sie u wos panosy\u0107?<br \/>\n&#8211; Pozwalali\u015bcie, nie pozwalali\u015bcie&#8230; &#8211; obrusy\u0142 sie pon. &#8211; Co my mogli poradzi\u0107?<br \/>\n&#8211; Jak to co! My tutok w Anglii &#8211; pedzia\u0142a lejdi &#8211; kieby przy\u015bli do nos Miemcy, to by\u015bmy nic im w sklepak nie sprzedawali! I wte sami by sie wynie\u015bli weredy jedne!<\/p>\n<p>Takom to historie pods\u0142ucho\u0142ek, kie ten pon z moim bacom godo\u0142. A p\u00f3\u017aniej dowiedzio\u0142ek sie, ze podcas wojny wielu poddanyk brytyjskiego monarchy my\u015bla\u0142o podobnie. Nie wiem, cy wi\u0119kso\u015b\u0107, ale wielu. Sprawa by\u0142a dlo nik prosto: w rozie nastania miemieckiej okupacji wystarcy nic tym okupantom nie sprzedawa\u0107 i wte sami p\u00f3dom se precki.<\/p>\n<p>Cy kieby w bitwie o Anglie pon Hitler zawierchowo\u0142 nad ponem Churchillem, to rzecywi\u015bcie Anglicy tak piknie za\u0142atwiliby agresora? C\u00f3z, coby odpowiedzie\u0107 na to pytonie, mozliwo\u015bci som dwie. Mozno zac\u0105\u0107 \u015bpekulowa\u0107, co by by\u0142o, kieby by\u0142o. Abo mozno sprawdzi\u0107, cy kasi jakisi kawa\u0142ecek Wielkiej Brytanii nie noloz\u0142 sie pod hitlerowskom okupacjom? A kieby sie okaza\u0142o, ze tak, to wte trza dowiedzie\u0107 sie, cy okupant do\u0142 rade cokolwiek tamok kupi\u0107? No i powiem wom, ostomili, ze by\u0142 taki kawa\u0142ecek brytyjskiego imperium, ft\u00f3ry Miemcom uda\u0142o sie zaj\u0105\u0107. To Wyspy Normandzkie na kanale La Manche. Jak w 1940 rocku Miemcy je zaj\u0119li, to utrzymali sie tamok jaz do ko\u0144ca wojny. Nawet kie juz Hamerykanie przegonili tyk Miemc\u00f3w z Francji i nawet kie Ruscy przegonili ik z Polski, to Wyspy Normandzkie ci\u0105gle jesce by\u0142y okupowone. I przesta\u0142y by\u0107 dopiero wte, kie Trzecio Rzesa ostatecnie skapitulowa\u0142a.<\/p>\n<p>Jedno z tyk wysp nazywo sie Guernsey. Co w cas wojny dzia\u0142o sie na niej, o tym gwarzy ksi\u0105zka poni Shaffer i poni Barrows, zatytu\u0142owano <em>Stowarzyszenie Mi\u0142o\u015bnik\u00f3w Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek<\/em>. Alsecka poleci\u0142a nom te ksi\u0105zke 14 marca o godzinie 18.59. I zbocy\u0142a, ze jest ona wyryktowano w duchu piknyk powie\u015bci poni Flagg. Na m\u00f3j dusiu! Jak w duchu poni Flagg, to ocywi\u015bcie, ze musio\u0142ek przecyta\u0107! Zrobi\u0142ek wi\u0119c to, co zwykle robie, kie potrzebuje jakiejsi ksi\u0105zki: wykrod\u0142ek pikny egzemplorz z ksi\u0119garni w Nowym Targu, a potem z konta Felka znad m\u0142aki przelo\u0142ek na konto ksi\u0119garni telo dutk\u00f3w, kielo ta ksi\u0105zka kostowa\u0142a, coby ksi\u0119garnia nie by\u0142a stratno.<\/p>\n<p>No i pos\u0142uchojcie, jak w tej powie\u015bci jedno mieskanka Guernsey zbocowa\u0142a poc\u0105tki miemieckiej okupacji:<\/p>\n<p><em>Setki niemieckich \u017co\u0142nierzy &#8211; wszyscy ROBILI ZAKUPY! Chodzili po Fountain Street, \u015bmiej\u0105c si\u0119 i gadaj\u0105c g\u0142o\u015bno, wst\u0119powali do sklep\u00f3w i wychodzili z mn\u00f3stwem pakunk\u00f3w.<\/em>*<\/p>\n<p>No krucafuks! Cegosi tu nie rozumiem! Robili zakupy? Wst\u0119powali do sklep\u00f3w i wychodzili z mn\u00f3stwem pakunk\u00f3w? Jak to mozliwe? Przecie Brytyjcycy mieli nic Miemcom nie sprzedawa\u0107! A tutok, kie juz do tej okupacji dos\u0142o, to nawet na jeden dzie\u0144 z tom sprzedazom sie nie wstrzymali! Nawet na jednom minute!<\/p>\n<p>Ocywi\u015bcie ta ksi\u0105zka to ino literacko fikcja. Ba autorki, zanim wzi\u0119\u0142y sie do jej pisonia, podobno barzo d\u0142ugo i pracowicie zbiera\u0142y informacje o tym, jak w casie wojny wygl\u0105da\u0142o zycie na Guernsey. Jest wi\u0119c duzo sansa, ze w ksi\u0105zce wygl\u0105da\u0142o ono podobnie jak w rzecywisto\u015bci. A w kozdym rozie jedno jest pewne: skoro na tym Guernsey Miemcy wytrzymali do samiu\u0107kiego ko\u0144ca wojny, to znacy ze mieska\u0144cy jakosi nie dali rady wyryktowa\u0107 skutecnego sposobu na pozbycie sie naje\u017ad\u017acy. Tak wi\u0119c&#8230; wychodzi na to, ze skutecne sposoby na hitlerowskiego okupanta naj\u0142atwiej by\u0142o wymy\u015bla\u0107 tamok, ka nie mia\u0142o sie tego okupanta na karku.<\/p>\n<p>Ale tak w og\u00f3le to ksi\u0105zka poni Shaffer i poni Barrows ca\u0142kiem piknie mi sie widzia\u0142a. I tak jak gwarzy\u0142a Alsecka, rzecywi\u015bcie mozno w niej wycu\u0107 sympatycny ponioflaggowy klimacik.<\/p>\n<p>G\u0142\u00f3wnom bohaterkom jest tamok poni Juliet Ashton, pisarka zyj\u0105co w Londynie. No i jakosi tak nied\u0142ugo po wojnie dowiaduje sie ona, przez przypadek zre\u015btom, ze na Guernsey istnieje organizacja o barzo ciekawej nazwie, cyli w\u0142a\u015bnie to Stowarzyszenie Mi\u0142o\u015bnik\u00f3w Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. Na m\u00f3j dusiu! &#8211; zastanawio sie poni Juliet &#8211; co to takiego moze by\u0107? Fc\u0105c zaspokoi\u0107 ciekawo\u015b\u0107, zaroz postanawio pozna\u0107 blizej ludzi zwi\u0105zonyk z tym stowarzyseniem. E-mailowo niestety kontaktowa\u0107 sie z nimi nie moze, bo to dopiero 1946 rocek. Ale za to piknie kontaktuje sie listownie. No i wkr\u00f3tce dostoje list od niejakiej poni Amelii Maugery, ft\u00f3ro pise tak:<\/p>\n<p><em>Zdaj\u0119 sobie spraw\u0119, ze nazwa Stowarzyszenie Mi\u0142o\u015bnik\u00f3w Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek brzmi nieco dziwnie i \u0142atwo mo\u017ce sta\u0107 si\u0119 obiektem \u017cart\u00f3w. Czy mo\u017ce mi Pani obieca\u0107, \u017ce zrobi Pani wszystko, by tak si\u0119 nie sta\u0142o? Cz\u0142onkowie Stowarzyszenia to osoby bardzo mi bliskie i nie chcia\u0142abym, aby si\u0119 z nich wy\u015bmiewano.<\/em>**<\/p>\n<p>W odpowiedzi poni Ashton zapewni\u0142a, ze nie bedzie sie \u015bmia\u0107. A skoro ta pro\u015bba w li\u015bcie od poni Maugery by\u0142a tak pikno &#8211; to jo, ostomili, tyz \u015bmia\u0107 sie nie bede. I dlotego tym rozem, pod niniejsym wpisem, w zodnym moim komentorzu nie bedzie ani jednej u\u015bmiechni\u0119tej kufy: ani takiej \ud83d\ude42 , ani takiej \ud83d\ude00 , a w sceg\u00f3lno\u015bci takiej \ud83d\ude06 . Bede tutok ryktowo\u0142 wy\u0142\u0105cnie kufy powazne, cyli takie \ud83d\ude10 . Mom jednak nadzieje, ze nifto nie pomy\u015bli, ze straci\u0142ek humor. Bo ocywi\u015bcie, ze nie straci\u0142ek. Nie fce ino ryktowa\u0107 nawet cienia podejrzenia, ze jo sie \u015bmieje z c\u0142onk\u00f3w Stowarzyszenia Mi\u0142o\u015bnik\u00f3w Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. Hau!<\/p>\n<p>* M.A. Shaffer, A. Barrows, <em>Stowarzyszenie Mi\u0142o\u015bnik\u00f3w Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek<\/em>, t\u0142. J. Puchalska, Warszawa 2010, s. 132.<br \/>\n** Ibidem, s. 42.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pare rok\u00f3w temu go\u015bci\u0142 w nasej cha\u0142upie taki niem\u0142ody juz pon, ft\u00f3ry wiele w swym zywobyciu widzio\u0142 i kawa\u0142 wielkiego \u015bwiata zwiedzi\u0142. Roz ten pon opowiedzio\u0142 mojemu bacy, jak to wkr\u00f3tce po zako\u0144ceniu drugiej wojny \u015bwiatowej nolozl sie w samiu\u0107kim Londynie. A w tym Londynie zatrzymo\u0142 sie u pewnej angielskiej lejdi. No i podcas jednej [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/397"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=397"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/397\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=397"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=397"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=397"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}