
{"id":411,"date":"2010-12-21T22:00:22","date_gmt":"2010-12-21T21:00:22","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=411"},"modified":"2010-12-21T22:00:22","modified_gmt":"2010-12-21T21:00:22","slug":"ratuje-ducha-swiat-bozego-narodzenia","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2010\/12\/21\/ratuje-ducha-swiat-bozego-narodzenia\/","title":{"rendered":"Ratuje ducha \u015awi\u0105t Bozego Narodzenia"},"content":{"rendered":"<p>Mojo ga\u017adzina to m\u0105dry c\u0142ek. A jednak i jej zdarzo sie zupe\u0142nom b\u017adzine paln\u0105\u0107. Bo wiecie, co pedzia\u0142a niedowno J\u00f3zce spod grapy? Pedzia\u0142a to:<\/p>\n<p>&#8211; By\u0142ak niedowno z moim ch\u0142opem w Nowym Targu. No i przechodzili my ko\u0142o sklepu z alkoholem. A tamok &#8211; sta\u0142a flaska z meksyka\u0144skom tekilom. Wte ch\u0142op po\u017are\u0142, westchn\u0105\u0142 i pedzio\u0142: &#8222;Wies co, matka? To ciekawe, ze jo telo juz mom rok\u00f3w, a jesce nigdy tej tekili nie skostowo\u0142ek. M\u00f3j przodek, kie zy\u0142 na tym Dzikim Zachodzie, pi\u0142 jom wiele rozy, a jo &#8211; jesce nigdy!&#8221; Kie jo to us\u0142ysa\u0142ak, to wpad\u0142ak na pomys\u0142 &#8211; \u015bwi\u0119ta idom, to jo dom mu te tekile pod choinke. Haj.<\/p>\n<p>Sami widzicie, ze to, co ga\u017adzina pedzia\u0142a, to b\u017adzina sakramencko! Ona mia\u0142aby dawa\u0107 cosi pod choinke? Na m\u00f3j dusiu! Przecie wiadomo, ze od tego jest \u015awi\u0119ty Miko\u0142aj! Niekany tyz janio\u0142ek &#8211; jako bywalcy budy mnie u\u015bwiadomili. Ale zwyk\u0142y \u015bmierztelnik? Przenigdy! Je\u015bli ga\u017adzina fce, coby baca dosto\u0142 pod choinke tekile, to niek listownie popyto o to Miko\u0142aja, a nie sama kupuje! Inacej zniscy ducha \u015awi\u0105t Bozego Narodzenia! Zniscy i \u015blus!<\/p>\n<p>My\u015blo\u0142ek, ze ga\u017adzina prze\u015bpi sie i oprzytomnieje. Niestety &#8211; cosi op\u0119ta\u0142o jom na dobre. Z samiu\u0107kiego ranka pojecha\u0142a do Nowego Targu. Wr\u00f3ci\u0142a po po\u0142udniu z piknom flaskom tekili. Nie mia\u0142a k\u0142opotu ze zrobieniem tego sy\u0107kiego w tajemnicy przed bacom, bo ten akurat by\u0142 w Krakowie, u syna i synowej, ft\u00f3ryk chyci\u0142o jakiesi przezi\u0119bienie. Baca pojecho\u0142 wi\u0119c na kilka dni, coby zaopiekowa\u0107 sie nimi i wnukami.<\/p>\n<p>Kie nasta\u0142a noc, jo zakrod\u0142ek sie do cha\u0142upy. Zac\u0105\u0142ek posukiwania i&#8230; noloz\u0142ek te tekile w safie mi\u0119dzy kieckami ga\u017adziny! No, krucafuks! Ona naprowde ducha \u015awi\u0105t Bozego Narodzenia fce popsu\u0107! Ca\u0142e scyn\u015bcie, ze mo mnie. Jo uratuje jom przed skutkami jej w\u0142asnego b\u0142\u0119du. Uratuje te \u015awi\u0119ta! Wykrod\u0142ek flaske z safy. Pohybo\u0142ek do lasa. Kusi\u0142o mnie, coby tej tekili skostowa\u0107, ale jakosi tak g\u0142upio by\u0142o wypija\u0107 prezent, ft\u00f3ry nie mio\u0142 by\u0107 dlo mnie, ino dlo bacy. Zakopo\u0142ek flaske tak g\u0142\u0119boko, ze najpr\u0119dzej za tysi\u0105c rok\u00f3w jakisi archeolog jom nojdzie. Zadowolony wr\u00f3ci\u0142ek do swej budy.<\/p>\n<p>Rano &#8211; okaza\u0142o sie, ze znikni\u0119cie tekili ga\u017adzina odkry\u0142a sybciej niz sie spodziewo\u0142ek. Cudowa\u0142a, jak to mozliwe, ze flaske ukrytom g\u0142\u0119boko w safie ftosi noloz\u0142? I fto to w og\u00f3le m\u00f3g\u0142 by\u0107? Uzna\u0142a, ze to jakisi dzieciak ze wsi musio\u0142 zrobi\u0107 jej g\u0142upi \u015bpas. \u015apekulowa\u0142a, cy zrobi\u0107 \u015bledztwo, coby wykry\u0107 winowajce? Ba w ko\u0144cu uzna\u0142a, ze za duzo trudu bedzie jom to kostowa\u0142o.<\/p>\n<p>No i jo juz my\u015blo\u0142ek, ze ocali\u0142ek ducha \u015awi\u0105t. A ona &#8211; na m\u00f3j dusiu! &#8211; zn\u00f3w do Nowego Targu pojecha\u0142a! I nowom flaske tekili przywiez\u0142a! Krucafuks! Nie by\u0142o rady. Musio\u0142ek zn\u00f3w do cha\u0142upy sie zakra\u015b\u0107. Noloz\u0142ek flaske w tej samej safie, co poprzednio. Ino by\u0142a kapecke g\u0142\u0119biej schowano. Wynies\u0142ek swojom zdobyc z cha\u0142upy. Zanies\u0142ek do lasa i zakopo\u0142ek tak g\u0142\u0119boko, ze najpr\u0119dzej za dwa tysi\u0105ce rok\u00f3w jakisi archeolog jom nojdzie.<\/p>\n<p>Cy to ga\u017adzine cegosi naucy\u0142o? Nicego krucafuks! Pedzia\u0142a, ze nie wie, co to za dzieciak furt robi jej \u015bpasy, ale ona fce da\u0107 ch\u0142opu tekile pod choinke i \u015blus. No i trzeciom flaske kupi\u0142a! Tym rozem schowa\u0142a jom w skrzyni, a skrzynie zamk\u0142a na k\u0142\u00f3dke. Tak wi\u0119c tym rozem zdobycie tekili by\u0142o trudniejse. Ale nie niemozliwe! Musio\u0142ek ino popyta\u0107 o pomoc konia Janieli.<\/p>\n<p>W \u0142o\u0144skom niedziele, kie i mojo ga\u017adzina, i Janiela pos\u0142y do ko\u015bcio\u0142a, jo udo\u0142ek sie do stajni w Janieli obej\u015bciu i pogodo\u0142ek z koniem. Poc\u0105tkowo ko\u0144 nie by\u0142 za barzo zakwycony moim pomys\u0142em. Ba obieco\u0142ek mu, ze je\u015bli mi pomoze, to wykrodne dlo niego ca\u0142e pude\u0142ko kostek cukru. Wte ko\u0144 tak sie zakwyci\u0142 i tak zac\u0105\u0142 rado\u015bnie wykrzykiwa\u0107 te swoje ko\u0144skie &#8222;Ihaha!&#8221;, ze musio\u0142ek wartko zapcha\u0107 mu gymbe sianem, coby jakisi c\u0142owiek go przypadkiem nie us\u0142yso\u0142.<\/p>\n<p>No i po\u015bli my ku mojej cha\u0142upie. Wpu\u015bci\u0142ek konia do \u015brodka i zaprowadzi\u0142ek po schodak na pi\u0119tro, ka w k\u0105cie sieni nojdowa\u0142a sie skrzynia z tekilom w \u015brodku. Kapecke trudno by\u0142o bidokowi wspina\u0107 sie po tyk schodak, ale to przecie ko\u0144 zaprawiony w chodzeniu po g\u00f3rskik wertepak, wi\u0119c jakosi do\u0142 se rade.<br \/>\n&#8211; No dobra, krzesny &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Mocie tutok te skrzynie. Uzyjcie mocy swoik ko\u0144skik kopyt i rozwalcie te sakramenckom k\u0142\u00f3dke. Kie to zrobicie, jo bede m\u00f3g\u0142 piknie dosta\u0107 sie do tekili i mom nadzieje, ze juz nic nie zak\u0142\u00f3ci ducha nadchodz\u0105cyk \u015awi\u0105t.<br \/>\n&#8211; Zrobi sie &#8211; pedzio\u0142 ko\u0144. &#8211; Ino na wselki wypadek odsu\u0144cie sie kapecke na bok.<br \/>\nNo to odsun\u0105\u0142ek sie. A ko\u0144 stan\u0105\u0142 rzyciom do skrzyni, zamachn\u0105\u0142 sie tylnym kopytem i&#8230; PRASK!!! O, Jezusicku! Ale to by\u0142 kop! Skrzynia frun\u0119\u0142a do wierchu, wybi\u0142a sybe w oknie, przelecia\u0142a nad podw\u00f3rkiem i rozwali\u0142a wej\u015bcie do kurnika. Zaroz z kurnika wypad\u0142a gromada spanikowanyk kur.<br \/>\n&#8211; W uciekaca! &#8211; wo\u0142a\u0142y kury. &#8211; Talibowie zaatakowali nas kurnik!<br \/>\n&#8211; Spokojnie, krzesne! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek wychylaj\u0105c sie przez zniscone okno. &#8211; Nimo tutok zodnyk Talib\u00f3w! Ino my z koniem ratujemy Boze Narodzenie!<br \/>\n&#8211; Nie wiemy, co wy tam ratujecie &#8211; odpowiedzia\u0142y kury. &#8211; W kozdym rozie je\u015bli ga\u017adzina fce zje\u015b\u0107 dzisiok jaje\u015bnice &#8211; to bedzie jom mia\u0142a. Ale je\u015bli fce zje\u015b\u0107 jajka na twardo &#8211; to nic z tego.<br \/>\n&#8211; Cy jo moge juz i\u015b\u0107 do swej cha\u0142upy? &#8211; odezwo\u0142 sie ko\u0144.<br \/>\n&#8211; A, id\u017acie, id\u017acie! &#8211; odpowiedzio\u0142ek kapecke zdenerwowany. &#8211; Naryktowali\u015bcie bigosu krucafuks! Mieli\u015bcie ino rozwali\u0107 k\u0142\u00f3dke, a nie przeinaca\u0107 te skrzynie w pocisk balistycny!<br \/>\n&#8211; Przeprasom, casem sam zabocowuje, jako wielko si\u0142a drzemie w moik kopytak &#8211; usprawiedliwio\u0142 sie ko\u0144.<br \/>\nNagle&#8230; pocu\u0142ek zapach ga\u017adziny.<br \/>\n&#8211; Krucafuks! &#8211; zakl\u0105\u0142ek.<br \/>\n&#8211; No, juz nie z\u0142o\u015b\u0107cie sie na mnie &#8211; popyto\u0142 ko\u0144.<br \/>\n&#8211; Jo sie nie z\u0142osce &#8211; odpowiedzio\u0142ek. &#8211; Jo wartko my\u015ble, co robi\u0107. Mojo ga\u017adzina wraco do cha\u0142upy wce\u015bniej niz sie spodziewo\u0142ek! Widocnie msa w ko\u015bciele by\u0142a kr\u00f3tso niz zwykle.<br \/>\n&#8211; No to w uciekaca! &#8211; zawo\u0142o\u0142 ko\u0144 i skierowo\u0142 sie ku schodom w d\u00f3\u0142.<br \/>\n&#8211; Nie tamok! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek.<br \/>\n&#8211; A kany? &#8211; spyto\u0142 ko\u0144.<br \/>\n&#8211; Na strych! Je\u015bli zejdziemy na d\u00f3\u0142, to wpodniemy prosto na ga\u017adzine!<br \/>\nPoprowadzi\u0142ek konia ku schodom na strych. By\u0142y jesce cia\u015bniejse niz schody na pi\u0119tro, ale jakosi uda\u0142o mu sie wgramoli\u0107 po nik na g\u00f3re. W tym samym casie ga\u017adzina dos\u0142a do obej\u015bcia.<br \/>\n&#8211; Na m\u00f3j dusicku! &#8211; zawo\u0142a\u0142a na widok rozwalonego kurnika. &#8211; A co sie tutok sta\u0142o?<br \/>\nPo kwilecce zadar\u0142a g\u0142owe do wierchu.<br \/>\n&#8211; S\u0142yse, ze ftosi jest na strychu! Fto tam?<br \/>\nNo to piknie! Ta beskurcyja ko\u0144 nie umia\u0142a wej\u015b\u0107 na strych tak, coby nie narobi\u0107 przy tym ha\u0142asu. Nic dziwnego, ze ga\u017adzina go us\u0142ysa\u0142a. Zaroz wes\u0142a do cha\u0142upy i rusy\u0142a po schodak na g\u00f3re.<br \/>\n&#8211; Chyba wpadli my &#8211; j\u0119kn\u0105\u0142 ko\u0144.<br \/>\n&#8211; Niekoniecnie &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Pom\u00f3zcie mi wartko wyryktowa\u0107 barykade.<br \/>\nI zaroz wroz z koniem zac\u0119li my \u015bci\u0105ga\u0107 r\u00f3zne graty, co to sie tamok nojdowa\u0142y i rzucali my je pod drzwi. Po kwilecce klamka w drzwiak pos\u0142a w d\u00f3\u0142. Ale drzwi sie nie otworzy\u0142y. Naso barykada zda\u0142a egzamin. Przynajmniej na rozie.<br \/>\n&#8211; Fto siedzi na tym strychu?! &#8211; do\u0142 sie s\u0142yse\u0107 zza drzwi g\u0142os ga\u017adziny. &#8211; Otwiera\u0107!<br \/>\nI zaroz zac\u0119\u0142a z ca\u0142ej si\u0142y napiera\u0107 na drzwi. Na m\u00f3j dusiu! W z\u0142o\u015bci to ona mo takom si\u0142e, ze chyba jednak zaroz te nasom zapore sforsuje!<br \/>\n&#8211; No to\u015bcie mnie za\u0142atwili, krzesny &#8211; biadoli\u0142 ko\u0144. &#8211; Nawet kie waso ga\u017adzina nie zdo\u0142o tu wej\u015b\u0107, to co dalej? Nie zostoniemy tutok przecie na wiecno\u015b\u0107!<br \/>\n&#8211; Pewnie ze nie &#8211; zgodzi\u0142ek sie z koniem. &#8211; Uciekniemy przez wyj\u015bcie na dach!<\/p>\n<p>By\u0142a tamok na tym strychu tako pikno klapa zamykaj\u0105co otw\u00f3r w dachu. Baca specjalnie wyryktowo\u0142 ten otw\u00f3r w stanie wojennym. Kie odbywa\u0142y u nos spotkania dzia\u0142acy podziemia, to baca wpod\u0142 na pomys\u0142, coby w rozie nalotu ubek\u00f3w stworzy\u0107 mozliwo\u015b\u0107 uciecki przez dach. Teroz ta mozliwo\u015b\u0107  przyda\u0142a sie nom.<\/p>\n<p>Do klapy prowadzi\u0142a tako barzo prymitywno drabinka. Ko\u0144 &#8211; dopingowany strachem &#8211; jakosi wloz\u0142 po niej. Zac\u0105\u0142 przepycha\u0107 sie przez ciasny otw\u00f3r, ba&#8230; nagle sie zatrzymo\u0142.<br \/>\n&#8211; Sybciej, krzesny! &#8211; ponaglo\u0142ek. &#8211; Ga\u017adzina zaroz tu bedzie!<br \/>\n&#8211; Utkn\u0105\u0142ek! &#8211; odpowiedzio\u0142 ko\u0144. &#8211; Ten otw\u00f3r jest dlo mnie za ciasny!<br \/>\nNiedobrze! Poziro\u0142ek na nasom barykade i sy\u0107ko wskazywa\u0142o na to, ze juz naprowde nied\u0142ugo wytrzymo.<br \/>\n&#8211; Pomoge wom! &#8211; pedzio\u0142ek do konia. &#8211; Ino uwazojcie. Kapecke zaboli.<br \/>\nI zaroz mocno ugryz\u0142ek go w rzy\u0107.<br \/>\n&#8211; Auuuu! &#8211; zawo\u0142o\u0142 ko\u0144.<br \/>\nAle pomog\u0142o! Piknie przeloz\u0142 przez otw\u00f3r i noloz\u0142 sie na spadzistym dachu nasej cha\u0142upy.<br \/>\n&#8211; Co teroz? &#8211; spyto\u0142. &#8211; Kapecke g\u0142upio na tym dachu wygl\u0105dom. Kiebyk chociaz mio\u0142 jakiesi skrzypce, to m\u00f3g\u0142byk skrzypka na dachu udawa\u0107.<br \/>\n&#8211; Pockojcie, niek kwilecke pomy\u015ble &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Na rozie trzymojcie sie i postarojcie nie zjecha\u0107 w d\u00f3\u0142.<br \/>\n&#8211; Niestety, obawiom sie, ze w\u0142a\u015bnie zjeeeeee&#8230;! &#8211; odrzek\u0142 ko\u0144, a po kwilecce da\u0142o sie s\u0142yse\u0107 g\u0142o\u015bne pra\u015bni\u0119cie.<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku! &#8211; przerazi\u0142ek sie. &#8211; Zyjecie, krzesny?<br \/>\n&#8211; Zyje! &#8211; odezwo\u0142 sie ko\u0144 jakosi tak dziwnie dudni\u0105cym g\u0142osem. &#8211; Ale od tego upadku straci\u0142ek wzrok! Nic nie widze! Jestem \u015blepy jak \u0141ysek z pok\u0142adu Idy!<\/p>\n<p>Wyloz\u0142ek na dach i po\u017are\u0142ek w d\u00f3\u0142. Na m\u00f3j dusiu! Ko\u0144 wcale nie o\u015blep\u0142 ino&#8230; pod cha\u0142upom sta\u0142a tako barzo staro becka, ft\u00f3rej baca uzywo\u0142 kiesik do zbierania dysc\u00f3wki. No i ko\u0144, kie spod\u0142 na d\u00f3\u0142, to \u0142eb wbi\u0142 mu sie w te becke w\u0142a\u015bnie. I tak scyn\u015bcie, ze karku se przy tym nie skrynci\u0142.<\/p>\n<p>Tymcasem barykada pod naporem rozw\u015bcieconej ga\u017adziny zac\u0119\u0142a ust\u0119powa\u0107. Ukry\u0142ek sie wartko w k\u0105cie. W ostatniej kwili! Drzwi w ko\u0144cu sie otwar\u0142y i ga\u017adzina wdar\u0142a sie na strych. Kie uwidzia\u0142a, ze klapa w dachu jest podniesiono, zaroz ku niej podbieg\u0142a i wyjrza\u0142a na zewn\u0105trz.<\/p>\n<p>&#8211; A to co za beskurcyja? &#8211; zawo\u0142a\u0142a zdziwiono. Najwyra\u017aniej uwidzia\u0142a tego bidnego konia z beckom na g\u0142owie.<br \/>\n&#8211; Cosi z tak dziwacnom kufom to przecie nie moze by\u0107 ani c\u0142owiek, ani zywina! &#8211; uzna\u0142a po kwili. &#8211; To diask! Na m\u00f3j dusiu! Juz sy\u0107ko rozumiem! To diask mi te tekile wykrado! Pockoj, fudamencie! Juz jo cie za kwile wodom \u015bwi\u0119conom za\u0142atwie!<\/p>\n<p>Po tyk s\u0142owak ga\u017adzina zbieg\u0142a na d\u00f3\u0142. Chyci\u0142a po drodze flaske z wodom \u015bwi\u0119conom i wybieg\u0142a do pola. Pohyba\u0142a na ty\u0142 cha\u0142upy, ka ko\u0144 Janieli ci\u0105gle nie m\u00f3g\u0142 wyci\u0105gn\u0105\u0107 \u0142ba z tej sakramenckiej becki.<br \/>\n&#8211; A mos, weredo! &#8211; zawo\u0142a\u0142a ga\u017adzina i ca\u0142om flaske \u015bwi\u0119conej wody na ko\u0144ski grzbiet wychlupa\u0142a.<br \/>\nZmocony ko\u0144 odruchowo zac\u0105\u0142 sie z tej wody otrz\u0105sa\u0107. A kie sie otrz\u0105so\u0142, to prasn\u0105\u0142 \u0142bem w rosn\u0105ce obok drzewo i&#8230; becka rozpad\u0142a sie na kawa\u0142ecki.<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku! Widze! Znowu widze! &#8211; uciesy\u0142 sie ko\u0144. &#8211; To cud! Jak dlo mnie &#8211; to duzo pikniejsy cud, niz kiebyk w noc wigilijnom zac\u0105\u0142 po ludzku jakiesi b\u017adziny goda\u0107!<br \/>\nI pohybo\u0142 ku swej cha\u0142upie.<br \/>\n&#8211; Na m\u00f3j dusiu! To nie diask! &#8211; u\u015bwiadomi\u0142a se wre\u015bcie ga\u017adzina. &#8211; To story, pocciwy ko\u0144 Janieli! A wi\u0119c to on sie do mnie po tekile zakrado\u0142! Ino sk\u0105d u tej beskurcyjej takie zami\u0142owanie do tekili? S\u0142ysa\u0142ak o koniak, ft\u00f3re barzo lubiom piwo. A teroz widze, ze nieft\u00f3rym piwo juz nie wystarcy! Zagranicnyk alkoholi im sie zafciewo! Zwyk\u0142ym wiejskim koniom! Co za casy!<\/p>\n<p><center>*************<\/center><\/p>\n<p>Flaska tekili, jak sie okaza\u0142o, rozbi\u0142a sie wroz ze skrzyniom. Skorzysta\u0142y z tego ino kury, ft\u00f3re zaroz sie do tego napitku dobra\u0142y i potem jaz do wiecora mia\u0142y barzo dobry humor.<\/p>\n<p>Tego samego dnia juz ca\u0142o wie\u015b wiedzia\u0142a o przygodzie mojej ga\u017adziny. Samo ga\u017adzina za\u015b, po telu niespodziewanyk wrazeniak, usn\u0119\u0142a i spa\u0142a mocno. Dopiero nad ranem obudzi\u0142o jom g\u0142o\u015bne pukanie. Ga\u017adzina zwlek\u0142a sie z wyrka i otworzy\u0142a drzwi. Okaza\u0142o sie, ze to Janiela puka\u0142a. Sta\u0142a przed wej\u015bciem i trzyma\u0142a w r\u0119ku flaske tekili.<br \/>\n&#8211; Cego fcecie, Janielciu? &#8211; spyta\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; No, jo&#8230; &#8211; zac\u0119\u0142a nie\u015bmia\u0142o Janiela. &#8211; Fcia\u0142ak wos piknie przeprosi\u0107 za to sy\u0107ko, co ten m\u00f3j ko\u0144, ancykryst jeden, narobi\u0142. Jo wom naprawie te sy\u0107kie skody&#8230;<br \/>\nGa\u017adzina machn\u0119\u0142a r\u0119kom.<br \/>\n&#8211; Dojcie spok\u00f3j, krzesno &#8211; pedzia\u0142a. &#8211; Przecie wiem, ze\u015bcie specjalnie tego konia tutok nie nas\u0142ali. Skody to se sami naprawimy, kie ino m\u00f3j ch\u0142op z Krakowa wr\u00f3ci.<br \/>\n&#8211; Wi\u0119c we\u017acie chociaz te tekile, w zamian za flaske, ft\u00f3rom m\u00f3j ko\u0144 rozbi\u0142 &#8211; popyta\u0142a Janiela. &#8211; Jak nie we\u017amiecie, to pomy\u015ble, ze sie na mnie gniewocie.<br \/>\nNo to ga\u017adzina przyj\u0119\u0142a flaske, coby Janiela tak nie pomy\u015bla\u0142a.<\/p>\n<p>Min\u0105\u0142 moze kwadrans, jak do cha\u0142upy zapuka\u0142a staro Ja\u015bkowo, co to jest najbidniejso w nasej wsi. W r\u0119ku trzyma\u0142a&#8230; flaske tekili.<br \/>\n&#8211; Pokwolony &#8211; pedzia\u0142a Ja\u015bkowo. &#8211; Dowiedzia\u0142ak sie, ze juz po roz trzeci stracili\u015bcie tekile, co to kupili\u015bcie jom swemu ch\u0142opu pod choinke. No to pojecha\u0142ak wartko do miasta i kupi\u0142ak wom nowom.<br \/>\n&#8211; Zwariowali\u015bcie, krzesno?! &#8211; zawo\u0142a\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Nie mocie dutk\u00f3w, a taki drogi trunek mi kupujecie?<br \/>\n&#8211; A, w\u0142a\u015bnie zagra\u0142ak w totolotka &#8211; pedzia\u0142a Ja\u015bkowo. &#8211; S\u00f3stki wprowdzie nie trafi\u0142ak, ale uda\u0142o mi sie trafi\u0107 cw\u00f3rke. Na tekile to wystarcy\u0142o.<br \/>\n&#8211; Dzi\u0119kuje wom piknie &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Ba tekile juz mom. Od Janieli w\u0142a\u015bnie dosta\u0142ak.<br \/>\n&#8211; E, lepiej we\u017acie &#8211; pedzia\u0142a Ja\u015bkowo. &#8211; Sk\u0105d wiecie, cy ty ten ko\u0144 znowu sie do wos nie w\u0142amie? Lepiej miejcie flaske zapasowom.<br \/>\n&#8211; No to moze chociaz za niom zap\u0142ace? &#8211; zaproponowa\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; Mowy nimo!- prociwi\u0142a sie Ja\u015bkowo. &#8211; Telo rozy mi pomogli\u015bcie! To teroz mia\u0142abyk ci\u0119zki grzych, kiebyk wzi\u0119\u0142a od wos dutki! Przyjmijcie ode mnie te flaske w prezencie. Piknie pytom. Barzo piknie!<br \/>\nGa\u017adzina zrozumia\u0142a, ze je\u015bli nie przyjmie podarunku, Ja\u015bkowo bedzie stra\u015bnie niescyn\u015bliwo. Dlotego przyj\u0119\u0142a.<\/p>\n<p>Ale na tym nie koniec! Krucafuks! Potem przyse\u0142 do ga\u017adziny Stasek Kowaniecki, potem Wojtek Murzyn, potem Wincenty, potem probosc, potem so\u0142tys&#8230; Na m\u00f3j dusiu! Ca\u0142o wie\u015b przys\u0142a! I sy\u0107ka wr\u0119cyli ga\u017adzinie po flasce tekili, coby da\u0142a jom pod choinke bacy!<\/p>\n<p>A z wiecora zajecha\u0142a pod nasom cha\u0142upe ci\u0119zar\u00f3wka. Zaroz wysiod\u0142 z niej Felek znad m\u0142aki, co to jest najbogatsy w mojej wsi.<br \/>\n&#8211; Na m\u00f3j dusiu! Felu\u015b! &#8211; zawo\u0142a\u0142a ga\u017adzina, kie otworzy\u0142a Felkowi. &#8211; Chyba nie fces mi pedzie\u0107, ze w \u015brodku ta ca\u0142o ci\u0119zar\u00f3wka jest wype\u0142niono tekilom dlo mnie!<br \/>\n&#8211; Sk\u0105d wiedzili\u015bcie, krzesno? &#8211; spyto\u0142 Felek.<br \/>\n&#8211; S\u0142odki Jezusicku! &#8211; Ga\u017adzina z\u0142apa\u0142a sie za g\u0142owe. &#8211; Najwi\u0119kso kutwa w ca\u0142ym wojew\u00f3dztwie ma\u0142opolskim odbarowuje mnie ci\u0119zar\u00f3wkom tekili! Jak to mozliwe?<br \/>\nFelek podrapo\u0142 sie po potylicy.<br \/>\n&#8211; Nie pytojcie, krzesno, jak to mozliwe, bo jo sam nie wiem. Po prostu nie wiem. Ale jakosi ta atmosfera zblizaj\u0105cyk sie \u015awi\u0105t tak na mnie wp\u0142yn\u0119\u0142a, ze postanowi\u0142ek wom dopom\u00f3c.<br \/>\n&#8211; No dobrze, Felu\u015b &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina, kie kapecke och\u0142on\u0119\u0142a. &#8211; Ino kany jo to sy\u0107ko schowom, coby m\u00f3j ch\u0142op przed Wigiliom tego nie uwidzio\u0142?<br \/>\n&#8211; Nie turbujcie sie, krzesno &#8211; pedzio\u0142 Felek. &#8211; Jak u siebie nie mocie miejsca, moge w swojej hurtowni to sy\u0107ko przechowa\u0107. I dopiero w Wigilie wom podrzuce.<\/p>\n<p><center>*************<\/center><\/p>\n<p>I tak oto z moik \u015blachetnyk plan\u00f3w nic nie wys\u0142o. Nie dom rady przed \u015awi\u0119tami wykra\u015b\u0107 z Felkowej hurtowni sy\u0107kiej tekili. A nawet kiebyk do\u0142 &#8211; to cosi mi sie widzi, ze Felek zaroz dokupi\u0142by nowej. Haj.<\/p>\n<p>Tak wi\u0119c, ostomi\u0142y \u015awi\u0119ty Miko\u0142aju, sam widzis: robi\u0142ek, co w mojej owcarkowej mocy, coby sy\u0107ko by\u0142o tak, jak w \u015awi\u0119ta by\u0107 powinno. Ale niestety ratowanie ducha \u015awi\u0105t wcale nie jest takie \u0142atwe! Chociaz z drugiej strony&#8230; musis, Miko\u0142aju, obiektywnie przyzna\u0107, ze ludzie we wsi barzo \u0142adnie sie wobec mojej ga\u017adziny zachowali. No to mom nadzieje, ze w wigilijny wiec\u00f3r piknie wynagrodzis to im sy\u0107kim. Nawet tej weredzie Felkowi. Hau!<\/p>\n<p><b>P.S.<\/b> A wom, ostomili, zyce, coby Miko\u0142aj mn\u00f3stwo piknyk prezent\u00f3w wom podarowo\u0142. I takik, co to mozno po\u0142ozy\u0107 je pod choinkom, i tyk inksyk tyz. Zyce tego Abnegateckowi, Alecce i Jerzoreckowi, Alfredzickowi, Alsecce, Amigeckowi, Anecce Chocho\u0142owskiej, Anecce Holenderskiej, Anecce Schroniskowej, Alfredzickowi, Babecce, Badzieleckowi, Basiecce, BlejkKocickowi, Borsuckowi, Danusiecce, Emilecce, EMTeSi\u00f3demecce, Enzeckowi, Fomeckowi, Gosicce, Grazynecce, Grzesickowi, Helenecce, Heretickowi, Hokeckowi, Hortensjecce, Inecce, Innocencickowi, Jagusicce, Janickowi, Jarutecce, Jasieckowi Juhasowi, Jerzeckowi, J\u0119drzejeckowi, J\u00f3zefickowi, KaeSicce, Kapisonecce, Kiciafecce, Kiniecce, Maackowi, Ma\u0142gosiecce, Mietecce, Misieckowi, Moguncjuseckowi, Mordechajeckowi, Motyleckowi, Mysecce, Noboru Watayecce, Okonickowi, Olecce, Orecce, Paffeckowi, PAKeckowi, Plumbumecce, Poni Agnieszce, Poni Basi i Ponu Pietrowi wroz z Rudolfem, Poni Dorotecce, Poni Justynie wroz Ma\u0107kiem i Micha\u0142em, Ponu Jakubowi, Ponu Kapitanowi, Profesoreckowi, Rysberlineckowi, Sebastianickowi, Teodorecce, Teresecce, TesTeqeckowi, Tsubakecce, Tubyleckowi, Ubukruleckowi, Waniliowej Mysecce, Wawelokowi, Yanockowi, Zbyseckowi, Zeeneckowi, Zimbabwecce, sy\u0107kim politykowym i niepolitykowym blogowicom, no i w og\u00f3le ca\u0142ej ludzko\u015bci i sy\u0107kiej zywinie. Weso\u0142yk \u015awi\u0105t!!! \ud83d\ude00<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mojo ga\u017adzina to m\u0105dry c\u0142ek. A jednak i jej zdarzo sie zupe\u0142nom b\u017adzine paln\u0105\u0107. Bo wiecie, co pedzia\u0142a niedowno J\u00f3zce spod grapy? Pedzia\u0142a to: &#8211; By\u0142ak niedowno z moim ch\u0142opem w Nowym Targu. No i przechodzili my ko\u0142o sklepu z alkoholem. A tamok &#8211; sta\u0142a flaska z meksyka\u0144skom tekilom. Wte ch\u0142op po\u017are\u0142, westchn\u0105\u0142 i pedzio\u0142: [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/411"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=411"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/411\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=411"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=411"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=411"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}