
{"id":414,"date":"2011-01-05T23:54:14","date_gmt":"2011-01-05T22:54:14","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=414"},"modified":"2011-01-05T23:54:14","modified_gmt":"2011-01-05T22:54:14","slug":"bajusci-baca-jest-z-marsa","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2011\/01\/05\/bajusci-baca-jest-z-marsa\/","title":{"rendered":"Baju\u015bci, baca jest z Marsa&#8230;"},"content":{"rendered":"<p>M\u00f3j baca i mojo ga\u017adzina dostali w Wigilie pod choinke r\u00f3zne pikne prezenty. W tym jeden wsp\u00f3lny, takom ksi\u0105zke z dziedziny astronomii, co to napiso\u0142 jom pon John Gray. A tytu\u0142 tej ksi\u0105zki to <em>M\u0119\u017cczy\u017ani s\u0105 z Marsa, a kobiety z Wenus<\/em>. Na m\u00f3j dusiu! Je\u015bli ten tytu\u0142 pado prowde, to wre\u015bcie rozumiem, cemu wy ludzie zachowujecie sie casem barzo dziwnie! Bo wy po prostu kosmitami jeste\u015bcie! Pochodzicie z dw\u00f3k obcyk planet! Planet wprowdzie ca\u0142kiem bliskik Ziemi, ale jednak obcyk! Haj.<\/p>\n<p>Coby sie wi\u0119cej o wos kosmitak dowiedzie\u0107, wykrod\u0142ek bacy i ga\u017adzinie te ksi\u0105zke i wartko jom przecyto\u0142ek. O kosmosie by\u0142o tamok duzo mniej, niz sie spodziewo\u0142ek. Ba i tak dowiedzio\u0142ek sie r\u00f3znyk ciekawyk rzecy. Na przyk\u0142ad tego, ze kie babe cosi zmartwi, to ona by fcia\u0142a, coby zaroz jakosi przyjazno dusa ku niej przys\u0142a i piknie podnies\u0142a jom na duchu. Kie obok niej nojduje sie inkso baba, to ta inkso baba wie, ze trza zasmuconom bidocke wesprze\u0107, jakimsi dobrym s\u0142owem pokrzepi\u0107. No i wte ta smutno baba jest wdzi\u0119cno za wsparcie i sy\u0107ko jest piknie.<\/p>\n<p>Ba kie przy zasmuconej babie nojduje sie ch\u0142op &#8211; to wte nie jest dobrze. Bo ch\u0142op my\u015bli, ze bidocce potrzebny jest przede sy\u0107kim \u015bwi\u0119ty spok\u00f3j. Wi\u0119c ostawio jom w spokoju. A potem nas\u0142ucho sie wyrzut\u00f3w! Oj nas\u0142ucho!<br \/>\n&#8211; No i co, ty weredo jedno! &#8211; us\u0142ysy ch\u0142op. &#8211; Widzieli\u015bcie, ze jestem smutno? Widzieli\u015bcie! To cemu\u015bcie nawet nie spr\u00f3bowali mi pom\u00f3c? Egoista z wos sakramencki i telo!<br \/>\nWte ch\u0142op cuduje:<br \/>\n&#8211; O co jej idzie? Przecie okazo\u0142ek jej zrozumienie i zostawi\u0142ek jom w spokoju! A je\u015bli potrzebowa\u0142a pomocy, to mog\u0142a o tym pedzie\u0107, a nie ceka\u0107 jaz jo sam sie domy\u015ble! Co jo Duch \u015awi\u0119ty, coby s\u0142yse\u0107 cudze my\u015bli, cy jak?<\/p>\n<p>Z kolei kie ch\u0142op sie zmartwi, to wte jest zupe\u0142nie inacej. Zmartwiony ch\u0142op zamyko sie w sobie i pr\u00f3buje rozwi\u0105za\u0107 swe sprawy sam. Kie obok jest jakisi inksy ch\u0142op, to ten insky ch\u0142op wie, ze bidokowi trza pozwoli\u0107 na samodzielne uporanie sie z problemami. I jest piknie.<\/p>\n<p>Ba kie przy zasmuconym ch\u0142opie nojdzie sie jakosi baba, to &#8211; krucafuks &#8211; bedzie \u017ale! Bo baba zaroz ze wsp\u00f3\u0142cuciem do ch\u0142opa podejdzie i powie:<br \/>\n&#8211; Oj, ty bidoku. Widze, ze cosi wos gryzie. Moze wom piknie pom\u00f3c cy jak?<br \/>\nNa takie s\u0142owa ch\u0142op zaroz warknie:<br \/>\n&#8211; A cego ty weredo ode mnie fces! Pyto\u0142ek wos o pomoc? Nie pyto\u0142ek! No to odcepcie sie &#8211; kruca &#8211; ode mnie!<br \/>\nWte baba cuduje:<br \/>\n&#8211; Nie rozumiem! Jo mu przecie dobre serce okaza\u0142ak! Fcia\u0142ak pom\u00f3c! A ten od rozu na mnie z wrzaskiem!<br \/>\nOcywi\u015bcie moze by\u0107 i tak, ze ch\u0142op bedzie dzentelmenem i nie wrza\u015bnie. Ale co se pomy\u015bli o pomocy, o ft\u00f3rom nie pyto\u0142, to se pomy\u015bli. Haj.<\/p>\n<p>Tak wi\u0119c kr\u00f3tko m\u00f3wi\u0105c: pon Gray radzi pomaga\u0107 babie nawet wte, kie ona o to nie pyto, a ch\u0142opu &#8211; ino wte, kie pyto barzo wyra\u017anie. I wte baba bedzie wom wdzi\u0119cno za pomoc, a ch\u0142op bedzie wom wdzi\u0119cny za nie wtr\u0105canie sie w jego sprawy.<\/p>\n<p>No i zdarzy\u0142o sie, ostomili, tak, ze w \u0142o\u0144skom niedziele \u015bwagierka z Huby niespodziewanie zadzwoni\u0142a ku nom i zaprosi\u0142a mojom ga\u017adzine do swej cha\u0142upy. Baca ch\u0119tnie by ga\u017adzine do tej Huby zawiez\u0142, ale by\u0142 po gorzo\u0142oce i bo\u0142 sie, coby policja z alkomatem go nie chyci\u0142a. W ko\u0144cu syn bacy i ga\u017adziny przyjecho\u0142 swoim autem i ga\u017adzine zabro\u0142.<\/p>\n<p>Po po\u0142udniu mieli wr\u00f3ci\u0107. Ba popo\u0142udnie min\u0119\u0142o, przyse\u0142 wiec\u00f3r &#8211; a ga\u017adziny z synem nimo. Baca zadzwoni\u0142 do Huby i dowiedzio\u0142 sie, ze oboje juz godzine temu rusyli. Wte baca zadzwoni\u0142 do ga\u017adziny na kom\u00f3rke &#8211; ba us\u0142yso\u0142 ino mi\u0142y g\u0142os jakiejsi poni, ze abonent jest teroz nieosi\u0105galny. Zadzwoni\u0142 zaroz na kom\u00f3rke syna &#8211; dok\u0142adnie ta samo poni sie odezwa\u0142a i pedzia\u0142a to samo jesce roz. Bo ona chyba nic inksego nie umia\u0142a goda\u0107.<\/p>\n<p>Krucafuks! Baca sie zaniepokoi\u0142! Wyse\u0142 przed cha\u0142upe. Pochodzi\u0142 w k\u00f3\u0142ko po podw\u00f3rku, a potem nazod wr\u00f3ci\u0142 do \u015brodka. Zn\u00f3w zadzwoni\u0142 na oba telefony, ba znowu ino us\u0142yso\u0142 te samom poniom, co poprzednio. I wte po roz drugi wyse\u0142 do pola. Stan\u0105\u0142 na drodze i zac\u0105\u0142 pozira\u0107 w dal. Niewiele m\u00f3g\u0142 wypatrze\u0107, bo przecie dzie\u0144 teroz sybko sie ko\u0144cy i nawet ten noworocny barani skok na rozie niewiele tutok pom\u00f3g\u0142. Ale baca poziro\u0142, poziro\u0142 i poziro\u0142&#8230; Mio\u0142 nadzieje, ze wre\u015bcie wypatrzy nadjezdzaj\u0105ce auto z ga\u017adzinom i synem. Ale wypatrzy\u0142 ino wynurzaj\u0105com sie z ciemno\u015bci J\u00f3zke spod grapy.<br \/>\n&#8211; Witojcie, krzesny &#8211; pedzia\u0142a J\u00f3zka. &#8211; O, Jezusicku! Widze, ze jacysi zmartwieni jeste\u015bcie! Moze wom trza w cym pom\u00f3c?<br \/>\nNa m\u00f3j dusiu! W tej kwilecce przybocy\u0142a mi sie ta ksi\u0105zka pona Graya! Od rozu wida\u0107, ze J\u00f3zka jej nie cyta\u0142a. Kieby cyta\u0142a, to by wiedzia\u0142a, ze nie nalezy sie bacy z zodnom pomocom narzuca\u0107.<\/p>\n<p>Zanim baca zd\u0105zy\u0142 sie odezwa\u0107, odezwo\u0142ek sie jo.<br \/>\n&#8211; Hauhauhau! Hau! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek ku J\u00f3zce, a konkretnie to jo w psim j\u0119zyku stre\u015bci\u0142ek jej to, co pon Gray w swojej ksi\u0105zce napiso\u0142.<br \/>\n&#8211; A to co? &#8211; zdziwi\u0142a sie J\u00f3zka. &#8211; Cemu ta wse \u0142agodno zywina jest dzisiok tako w\u015bciek\u0142o?<br \/>\n&#8211; Hauhauhau!!! Hau!!! &#8211; powt\u00f3rzy\u0142ek jesce roz to strescenie, ino g\u0142o\u015bniej. Cho\u0107 i tak racej nie by\u0142o sans, coby ona zrozumia\u0142a.<br \/>\n&#8211; No juz dobrze, dobrze. &#8211; J\u00f3zka da\u0142a za wygranom. &#8211; Ide se, bo jo nie wiem, co tego psa dzisiok ugryz\u0142o.<\/p>\n<p>I se pos\u0142a. A mnie ocywi\u015bcie nic nie ugryz\u0142o, ino dzi\u0119ki ksi\u0105zce pona Graya wiedzio\u0142ek, ze w tej kwili baca nie potrzebuje pomocy, ino tego, coby przez nikogo nie niepokojony m\u00f3g\u0142 sie ze swymi zmartwieniami zmierzy\u0107. Wi\u0119c jo zapewnie mu tutok pikny spok\u00f3j! Od tego jestem jego przyjacielem! Haj!<\/p>\n<p>Baca furt poziro\u0142 zaniepokojony w dal. Co pewien cas jakosi dobrodziejka przechodz\u0105co ko\u0142o nasej cha\u0142upy zauwaza\u0142a, ze on stoi tutok zafrasowany, wi\u0119c pr\u00f3bowa\u0142a ku niemu podej\u015b\u0107 i dowiedzie\u0107 sie, cy nie trza w cym pom\u00f3c. Ba jo zaroz wyskakiwo\u0142ek ku niej scekaj\u0105c zajadle. I tym sposobem skutecnie je sy\u0107kie poprzeganio\u0142ek. O bace zatrosko\u0142 sie tyz nas probosc, ft\u00f3ry tyz akurat ko\u0142o nos przechodzi\u0142. Jego ocywi\u015bcie tyz odp\u0119dzi\u0142ek. A co? Nie wolno? W zodnym Ponob\u00f3ckowym przykazaniu nie jest pedziane: nie bedzies sceko\u0142 na probosca swego.<\/p>\n<p>Mijo\u0142 kwadrans za kwadransem. Baca martwi\u0142 sie coroz bardziej. Jo tyz. W ko\u0144cu pies to zywina stadno, wi\u0119c barzo nie lubi, kie jakisi c\u0142onek stada p\u00f3dzie se kasi i d\u0142ugo nie wraco. Jaz wre\u015bcie&#8230; na m\u00f3j dusiu! Us\u0142yso\u0142ek warkot dobrze mi znanego auta! Baca w ko\u0144cu tyz je rozpozno\u0142! Samoch\u00f3d z ga\u017adzinom i synem piknie zajecha\u0142o przed nasom cha\u0142upe. Kie oboje wysiedli, to baca zaroz dowiedzio\u0142 sie, ze oni d\u0142ugo nie wracali, bo padaj\u0105cy \u015bnieg, stra\u015bnie utrudnio\u0142 im jazde. A do tego obojgu roz\u0142adowa\u0142y sie telefony kom\u00f3rkowe. I dlotego to baca nie m\u00f3g\u0142 sie do nik dodzwoni\u0107. No, ale teroz m\u00f3g\u0142 wre\u015bcie odetchn\u0105\u0107! Odetchn\u0105\u0142 i radowo\u0142 sie piknie. Jo tyz sie radowo\u0142ek. Merdaj\u0105c ogonem podes\u0142ek ku bacy i nadstawi\u0142ek \u0142eb do pog\u0142askania. A baca &#8211; na m\u00f3j dusiu! &#8211; po\u017are\u0142 na mnie gniewnie i zawo\u0142o\u0142:<br \/>\n&#8211; Do budy, weredo!<br \/>\n&#8211; Ejze, co ci sie, ojciec, sta\u0142o, ze\u015b tak sie ze\u017ali\u0142 na tego bidoka? &#8211; spyta\u0142a zdziwiono ga\u017adzina.<\/p>\n<p>No w\u0142a\u015bnie! Co sie bacy sta\u0142o? Przecie kie on sie martwi\u0142, to jo tak piknie go chroni\u0142ek przed niefcianom pomocom! Tak piknie mu pomog\u0142ek&#8230; \ud83d\ude15 &#8230; Aaaaa! \ud83d\udca1 No przecie! Krucafuks! <strong>Pomog\u0142ek<\/strong> mojemu bacy! Udzieli\u0142ek mu pomocy, o ft\u00f3rom on &#8211; ch\u0142op z Marsa &#8211; w og\u00f3le nie pyto\u0142! I dlotego w\u0142a\u015bnie sie na mnie obrazi\u0142! Na scyn\u015bcie nie na d\u0142ugo \ud83d\ude00 Hau!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>M\u00f3j baca i mojo ga\u017adzina dostali w Wigilie pod choinke r\u00f3zne pikne prezenty. W tym jeden wsp\u00f3lny, takom ksi\u0105zke z dziedziny astronomii, co to napiso\u0142 jom pon John Gray. A tytu\u0142 tej ksi\u0105zki to M\u0119\u017cczy\u017ani s\u0105 z Marsa, a kobiety z Wenus. Na m\u00f3j dusiu! Je\u015bli ten tytu\u0142 pado prowde, to wre\u015bcie rozumiem, cemu wy [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/414"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=414"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/414\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=414"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=414"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=414"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}