
{"id":70,"date":"2007-02-23T08:00:21","date_gmt":"2007-02-23T07:00:21","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=70"},"modified":"2007-02-22T23:44:59","modified_gmt":"2007-02-22T22:44:59","slug":"storo-masyna","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2007\/02\/23\/storo-masyna\/","title":{"rendered":"Storo masyna"},"content":{"rendered":"<p>&#8211; Matka &#8211; odezwo\u0142 sie m\u00f3j baca ku mojej ga\u017adzinie z samiu\u0107kiego ranka, kie oboje jesce w wyrku lezeli.<br \/>\n&#8211; Cego fces, ojciec? &#8211; spyta\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; Tak se my\u015ble, ze trza wre\u015bcie sprzeda\u0107 te storom masyne do sycia &#8211; pedzio\u0142 baca.<br \/>\n&#8211; Mos racje, ojciec &#8211; zgodzi\u0142a sie ga\u017adzina. &#8211; Dy\u0107 na imieniny dzieci kupi\u0142y mi piknom, nowom, elektrycnom masyne, to po co te storom jesce trzyma\u0107?<br \/>\n&#8211; Poza tym &#8211; pedzio\u0142 baca &#8211; ten grat nied\u0142ugo sie rozleci i wte nifto nie bedzie fcio\u0142 go od nos kupi\u0107.<br \/>\n&#8211; A miejsce w kom\u00f3rce zajmuje &#8211; zauwazy\u0142a ga\u017adzina. &#8211; I po co? Przecie w kom\u00f3rce powinni\u015bmy trzyma\u0107 potrzebne rzecy, nie jakie\u015b storocie<br \/>\n&#8211; No to postanowione &#8211; pedzio\u0142 baca. &#8211; Zaroz po \u015bniadaniu, biere te masyne do auta i zawieze jom do Nowego Targu.<br \/>\n&#8211; Barzo dobrze, ojciec, godos &#8211; pokwoli\u0142a bace ga\u017adzina. &#8211; Pare grosy zawse z tego bedzie, no i miejsce w kom\u00f3rce sie zwolni.<br \/>\nTak to baca z ga\u017adzinom godali o masynie firmy Singer. Stra\u015bnie storo jest ta masyna. Wiecie kielo mo rok\u00f3w? Nie wiecie. A pedzie\u0107 wom? E, nie powiem, bo i tak nie uwierzycie. Ale roz uwidzio\u0142 jom taki pon z Nowego Targu. No i ten pon pedzio\u0142, ze jest kolekcjonerem staroci i mo nawet w\u0142asny sklepik z antykami, a ta naso masyna to pikny zabytek, ft\u00f3ry on barzo ch\u0119tnie kupi. Ga\u017adzina, maj\u0105c juz nowom elektrycnom masyne, nie mia\u0142a nic przeciwko, coby te storom sprzeda\u0107. A baca nawet pedzio\u0142, ze sam moze w\u0142asnym autem ten zabytek do Nowego Targu zawie\u017a\u0107. Wte pon kolekcjoner podo\u0142 adres swego sklepiku, pedzio\u0142, jakie som tamok godziny otwarcia i zaprosi\u0142 bace ku sobie.<br \/>\nBaca z ga\u017adzinom wstali z wyrka i zjedli \u015bniadanie. Potem, nie fc\u0105c traci\u0107 casu, baca od rozu pose\u0142 do kom\u00f3rki, coby wyci\u0105gn\u0105\u0107 z niej te masyne i za\u0142adowa\u0107 do auta. Ale jak do tej kom\u00f3rki wloz\u0142, to jako\u015b stra\u015bnie d\u0142ugo nie wy\u0142azi\u0142. Ga\u017adzina nie od rozu to zauwazy\u0142a, bo krz\u0105ta\u0142a sie w obej\u015bciu. Ba w pewnym momencie zorientowa\u0142a sie, ze jej ch\u0142op juz dwie godziny w kom\u00f3rce siedzi. Kapecke sie zaniepokoi\u0142a &#8211; moze zas\u0142ob\u0142 bidok abo zawa\u0142u dosto\u0142? Pobieg\u0142a do kom\u00f3rki. I co ujrza\u0142a? Baca stoi oparty \u015bciane i w zadumie na masyne poziro.<br \/>\n&#8211; Co jest, ojciec? &#8211; spyta\u0142a zdziwiono ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; A, tak pozirom na te masyne i se wspominom &#8211; pedzio\u0142 baca. &#8211; Bocys, matka, jak dosta\u0142a\u015b jom w spadku po babce?<br \/>\n&#8211; A, boce! Jak byk mog\u0142a nie bocy\u0107! &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina. &#8211; A bocys, ojciec, jak ca\u0142o wie\u015b nom tej masyny zazdro\u015bci\u0142a?<br \/>\n&#8211; Pewnie, ze boce! &#8211; pedzio\u0142 baca. &#8211; A bocys, jak piknie zesy\u0142a\u015b mi na niej kosule, co mi jom na weselu w Grywa\u0142dzie posarpali?<br \/>\n&#8211; Boce jakby to by\u0142o wcora, a nie ponad dwadzie\u015bcia rok\u00f3w temu! &#8211; Teroz ga\u017adzina tyz sie zaduma\u0142a.<br \/>\n&#8211; Tak se nawet my\u015ble &#8211; pedzio\u0142 baca &#8211; ze jak by ta nowo masyna ci sie, matka, zepsu\u0142a, to ta storo mog\u0142aby ci jako zapasowa s\u0142uzy\u0107.<br \/>\n&#8211; A, doj spok\u00f3j, ojciec! &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Te nowom tak dobro firma wyryktowa\u0142a, ze nimo prawa sie zepsu\u0107!<br \/>\n&#8211; Mos racje, matka &#8211; pedzio\u0142 baca. &#8211; Ale kapecke jesce pockojmy.<br \/>\n&#8211; A na co momy ceka\u0107? &#8211; zdziwi\u0142a sie ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; Tak jako\u015b tutok zimno &#8211; pedzio\u0142 baca. &#8211; Ale jak kapecke pockom, to s\u0142onko sie przesunie i bedzie piknie \u015bwieci\u0142o prosto w wej\u015bcie do kom\u00f3rki. Wte nie bedzie juz zimno i nie przezi\u0119bie sie, kie bede tego grata do auta ci\u0105g\u0142.<br \/>\n&#8211; Dobrze godos ojciec &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina, ft\u00f3ro powinna sie racej zdziwi\u0107, cemu baca nagle  takim hipochondrykiem sie zrobi\u0142, ale sie nie zdziwi\u0142a. &#8211; Nimo sensu coby\u015b sie przezi\u0119bi\u0142 z powodu jakieo\u015b rupiecie. Pockojmy, jaze s\u0142onko sie przesunie.<br \/>\nBaca z ga\u017adzinom wr\u00f3cili sie ku cha\u0142upie. Zanim s\u0142onko przesun\u0119\u0142o sie na telo, coby ogrza\u0107 promyckiem wej\u015bcie do kom\u00f3rki, ca\u0142e niebo zasnu\u0142y chmury i sta\u0142o sie jasne, ze w kom\u00f3rce cieplej juz nie bedzie.<br \/>\n&#8211; No nic, matka &#8211; westchn\u0105\u0142 baca wygl\u0105daj\u0105c z cha\u0142upy bez okno. &#8211; Nimo co d\u0142uzej ceka\u0107. Ide ku kom\u00f3rce.<br \/>\n&#8211; Dobrze, id\u017a &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina.<\/p>\n<p>Z wyra\u017anom niech\u0119ciom baca rusy\u0142 ku wyj\u015bciu.<br \/>\n&#8211; Pockoj, ojciec! &#8211; zawo\u0142a\u0142a nagle ga\u017adzina.<br \/>\nBaca przystan\u0105\u0142.<br \/>\n&#8211; Przecie zaroz bedzie pora na obiad &#8211; goda\u0142a dalej ga\u017adzina. &#8211; Zjedzmy obiad i wte do Nowego Targu pojedzies.<br \/>\n&#8211; Dobrze, matka &#8211; pedzio\u0142 baca. &#8211; Ale jak zjemy, zodnego oci\u0105gania sie wi\u0119cej nie bedzie. Stracili\u015bmy juz p\u00f3\u0142 dnia i nimo co dalej zwleka\u0107.<br \/>\nGa\u017adzina wyryktowa\u0142a obiad, zjedli go we dwoje, no i by\u0142 juz najwyzsy cas wywie\u017a\u0107 storom masyne. Ale baca cu\u0142 sie stra\u015bnie najedzony, wi\u0119c pedzio\u0142, ze musi kapecke odpoc\u0105\u0107, coby brzuch spokojnie przetrawi\u0142 obiad. Ga\u017adzina przyzna\u0142a bacy racje i pedzia\u0142a, ze robienie wysi\u0142ku, kie mo sie przepe\u0142niony brzuch, to nie by\u0142oby m\u0105dre.<br \/>\nBaca siod\u0142 se w fotelu, pocyto\u0142 gazete, d\u0142ugo jom cyto\u0142, ale w ko\u0144cu wsto\u0142 i pedzio\u0142:<br \/>\n&#8211; No, to teroz do roboty!<br \/>\n&#8211; Pomoge ci, ojciec &#8211; zaproponowa\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; Nie musis, matka, dom se rade.<br \/>\n&#8211; Nie godoj, ojciec, nimos juz dwudziestu rok\u00f3w. Pomoge ci. Ale zaroz bedzie pi\u0119\u0107set trzydziesty dziewi\u0105ty odcinek mojego ulubionego serialu. Ogl\u0105dne se ten odcinek i potem rozem za\u0142adujemy masyne do auta.<br \/>\n&#8211; Jak fces, matka &#8211; pedzio\u0142 baca i zn\u00f3w siod\u0142 se w fotelu. Hmmm .. zwykle baca jak trza zrobi\u0107 co\u015b, do cego trza duzo si\u0142y, robi to sam i nie pozwalo, coby ga\u017adzina rozem z nim sie trudzi\u0142a.<br \/>\nGa\u017adzina obejrza\u0142a serial, a potem zac\u0119\u0142a ogl\u0105da\u0107 reklamy, cho\u0107 zawse przecie godo, ze tyk g\u0142upot nie do sie ogl\u0105da\u0107.<br \/>\n&#8211; No, jak matka, idziemy ku kom\u00f3rce? &#8211; spyto\u0142 baca.<br \/>\n&#8211; Idziemy, idziemy &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina takim tonem,  jakby us\u0142ysa\u0142a zaprosenie od kata na siubienice. D\u017awig\u0142a sie z krzes\u0142a z takim trudem jakby by\u0142a barzo ciezko choro i rozem z bacom pos\u0142a ku kom\u00f3rce. Zaroz oboje wesli do \u015brodka.<br \/>\n&#8211; Zegnoj, Singerecku &#8211; westchn\u0105\u0142 baca.<br \/>\n&#8211; Ejze! Ojciec! Chyba nie bedzies sie nad martwym przedmiotem rozcula\u0107! Przecie to ino story rupie\u0107! &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina poc\u0105tkowo energicnie, ale juz s\u0142owa &#8222;to ino story rupie\u0107&#8221; z najwi\u0119skym trudem przes\u0142y jej przez gard\u0142o. Po kwili ga\u017adzina ukradkiem wytar\u0142a kciukem \u0142ezke, ft\u00f3ro wyp\u0142yn\u0119\u0142a jej z lewego oka. Na m\u00f3j dusiu! Bacy tyz ocy zwilgotnia\u0142y!<br \/>\nI wte baca po\u017are\u0142 na zegarek i pedzio\u0142:<br \/>\n&#8211; E, matka, ten sklepik z antykami zamyko sie o si\u00f3dmej. Nie wiem, cy jest sens dzisiok tam jecha\u0107.<br \/>\n&#8211; A kielo to godzin? &#8211; spyta\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; Dochodzi pi\u0105to.<br \/>\n&#8211; To w dwie godziny nie zd\u0105zys do Nowego Targu dojecha\u0107?<br \/>\n&#8211; Normalnie powinienek zd\u0105zy\u0107. Ale je\u015bli z\u0142apie gume, abo bedzie korek, abo okaze sie, ze most nad Dunajcem jest w remoncie, wte nie zd\u0105ze.<br \/>\n&#8211; No to rzecywi\u015bcie dzi\u015b nimos co jecha\u0107 &#8211; stwierdzi\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Skoda by by\u0142o, kieby\u015b pojecho\u0142 do Nowego Targu ino po to, coby nic nie za\u0142atwi\u0107.<\/p>\n<p>Ga\u017adzina wys\u0142a z kom\u00f3rki. Za niom wyse\u0142 baca. Kie oboje zn\u00f3w byli w cha\u0142upie, baca pedzio\u0142 tak:<br \/>\n&#8211; Ale jutro, matka, musimy sie wre\u015bcie tej masyny pozby\u0107.<br \/>\n&#8211; Jasne, ojciec, musimy!<br \/>\n&#8211; I nie bedziemy sie tak grzeba\u0107 jako dzisiok, ino z samiu\u0107kiego ranka wywoze jom do Nowego Targu.<br \/>\n&#8211; Pewnie ze tak! Jutro wywozis i nimo godania.<br \/>\n&#8211; Cho\u0107by trz\u0119sienie ziemi by\u0142o, nic mnie jutro nie powstrzymo od wywiezienia tej masyny.<br \/>\n&#8211; Mos racje, ojciec, mos ca\u0142kowitom racje. Jo sama dopilnuje, coby\u015b wywi\u00f3z\u0142.<br \/>\nBaca i ga\u017adzina wr\u00f3cili do cha\u0142upy. Jaze do wiecora nie godali juz o tej masynie, ale kie k\u0142adli sie spa\u0107, ca\u0142y cas trwali w mocnym postanowieniu, ze nast\u0119pnego dnia musom sie jej pozby\u0107. A fcecie wiedzie\u0107, co by\u0142o nast\u0119pnego dnia? Je\u015bli fcecie &#8211; przecytojcie se ten wpis jesce roz. Hau!<\/p>\n<p>P.S. Powitojmy nowyk go\u015bci budy: Agababajagecke, ft\u00f3rom spotko\u0142ek kiesik na inksym forum, a teroz piknie sie odnalaz\u0142a i Krizisicka, ft\u00f3ry moze by\u0107 piknym sojusnikiem w obronie s\u0142owa &#8222;fudament&#8221; przed wygini\u0119ciem \ud83d\ude42<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&#8211; Matka &#8211; odezwo\u0142 sie m\u00f3j baca ku mojej ga\u017adzinie z samiu\u0107kiego ranka, kie oboje jesce w wyrku lezeli. &#8211; Cego fces, ojciec? &#8211; spyta\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Tak se my\u015ble, ze trza wre\u015bcie sprzeda\u0107 te storom masyne do sycia &#8211; pedzio\u0142 baca. &#8211; Mos racje, ojciec &#8211; zgodzi\u0142a sie ga\u017adzina. &#8211; Dy\u0107 na imieniny dzieci [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/70"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=70"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/70\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=70"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=70"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=70"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}