
{"id":71,"date":"2007-02-26T10:04:34","date_gmt":"2007-02-26T09:04:34","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=71"},"modified":"2007-02-27T12:30:27","modified_gmt":"2007-02-27T11:30:27","slug":"stachowy-pom-pomocny-strach-sloniocy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2007\/02\/26\/stachowy-pom-pomocny-strach-sloniocy\/","title":{"rendered":"Strachowy pom! Pomocny strach! S\u0142oniocy!"},"content":{"rendered":"<p>Od rozu wyja\u015bniom, ze nie barzo wiedzio\u0142ek, jak zatytu\u0142owa\u0107 ten wpis, wi\u0119c zatytu\u0142owo\u0142ek go swoim ulubionym cytatem z wiadomej ksi\u0105zecki.* A kozdy wielbiciel wiadomej ksi\u0105zecki na pewno bez trudu se przybocy, ze autorem tego cytatu jest Prosiaczek uciekaj\u0105cy przed stra\u015bliwym S\u0142oniem, tym bardziej stra\u015bliwym, ze wygl\u0105do\u0142 wcale nie jak S\u0142o\u0144, ino jak Kubu\u015b Puchatek z gorckiem po miodzie na g\u0142owie.<br \/>\nNa m\u00f3j dusiu! Dwa wpisy temu godo\u0142ek o koniku Garbusku, teroz o Kubusiu Puchatku &#8211; i to na wyra\u017ane zycenie autor\u00f3w komentorzy. Cy to znacy, ze my (my, cyli cytelnicy mojego bloga i jo) dziecinniejemy? Pewnie tak &#8230; Ale podobno kozdy pr\u0119dzej cy p\u00f3\u017aniej zdziecinnie\u0107 musi. No to niekze ta. Zdziecinniejmy teroz i miejmy to juz za sobom.<br \/>\nRzec, o ft\u00f3rej was zdziecinnia\u0142y owcarek fce opowiedzie\u0107 w swoim dzisiejsym zdziecinnia\u0142ym wpisie, to historia imienia Kubu\u015b Puchatek, a dok\u0142adniej jego oryginalnego brzmienia: Winnie-the-Pooh. Bo nad polskom wersjom nimo nawet co sie zastanawia\u0107. Cy fto\u015b mo w\u0105tpliwo\u015bci co do prawid\u0142owo\u015bci przek\u0142adu poni Ireny Tuwim na: Kubu\u015b Puchatek? Jo nimom zodnyk!<br \/>\nNo a z tom angielskom wersjom jest pewien k\u0142opot. Bo nieft\u00f3rzy majom w\u0105tpliwo\u015bci, cy Winnie-the-Pooh to ch\u0142opak cy dziewcyna. Niby pon Milne ca\u0142y cas pise, ze ten mi\u015b to &#8222;on&#8221; (&#8222;he&#8221;), a nie &#8222;ona&#8221;, ale z drugiej strony Winnie to przecie angielskie zdrobnienie od imienia Winifreda, imienia, ft\u00f3rego ch\u0142opom racej sie nie nadoje. O tym<br \/>\nsy\u0107kim pisa\u0142a juz w swoim komentorzu Olecka, a jo tutok ino przybocuje.<\/p>\n<p>Dodatkowo pon Milne zagmatwo\u0142 sprawe na poc\u0105tku pierwsego rozdzia\u0142u &#8222;Kubusia Puchatka&#8221;, ka napiso\u0142 tak:<br \/>\n&#8222;Mi\u015b jest juz piknie got\u00f3w, coby go wom przedstawi\u0107. Oto Winnie-the-Pooh.<br \/>\nKie pierwsy roz to imie us\u0142yso\u0142ek, pedzio\u0142ek to, co pedzieliby\u015bcie i wy:<br \/>\n&#8211; Ale jo my\u015blo\u0142ek, ze to ch\u0142opiec.<br \/>\n&#8211; Jo tyz &#8211; pedzio\u0142 Krzy\u015b.<br \/>\n&#8211; No to nie mozes nazywa\u0107 go Winnie.<br \/>\n&#8211; Moge.<br \/>\n&#8211; Przecie pedzio\u0142e\u015b &#8230;<br \/>\n&#8211; To jest Winnie-the-Pooh. Cy cego\u015b tu nie rozumis?<br \/>\n&#8211; Ach, jasne ze rozumiem &#8211; pedzio\u0142ek wartko i mom nadzieje, ze wy tyz rozumiecie, bo dalsyk wyja\u015bnie\u0144 juz tutok nie bedzie.&#8221;**<br \/>\nKoniec cytatu.<\/p>\n<p>Musio\u0142ek w tym miejscu pom\u00f3c se programem t\u0142umac\u0105cym z angielskiego na g\u00f3ralski, bo tego kawa\u0142ka akurat poni Tuwim nie przet\u0142umacy\u0142a. A poni Adamczyk od Fredzi Phi-Phi? Nie wiem i nie bede sprawdzo\u0142. Roz wzi\u0105\u0142ek przek\u0142ad tej poni do \u0142ap, przekartkowo\u0142ek, a potem &#8230; przed s\u0142oikiem pe\u0142nym przysmaku Kubusia Puchatka z\u0142ozy\u0142ek urocystom przysi\u0119ge, ze juz nigdy wi\u0119cej nie zdradze poni Tuwim z poniom Adamczyk. Bo poni Tuwim tak piknie przet\u0142umacy\u0142a Kubusia Puchatka, ze pikniej przet\u0142umacy\u0107 sie nie do! I \u015blus!<\/p>\n<p>No a z tego pona Milna to &#8211; hehe &#8211; niez\u0142y kawalorz. Bo fto jak fto, ale on to na pewno wiedzio\u0142, ze imie Krzysiowego misia wzi\u0119\u0142o sie wcale nie od Winifredy, ino od miastecka Winnipeg w piknej kanadyjskiej prowincji Manitoba. Alecka juz uchyli\u0142a pare dni temu r\u0105bka tajemnicy, wi\u0119c jo uchyle ca\u0142om re\u015bte. Nie bedzie to zre\u015btom trudne, bo to jest tajemnica pona Poliszynela.<\/p>\n<p>No wi\u0119c w tym miastecku Winnipeg sto rok\u00f3w temu zy\u0142 se pon weterynorz, co nazywo\u0142 sie Harry Colebourn. Kie przyse\u0142 brzy\u0107ki rok 1914 (brzy\u0107ki, bo stra\u015bliwo wojna wybuch\u0142a), pon Colebourn trafi\u0142 do kanadyjskiej armii i wroz z inksymi \u017co\u0142nirzami wsiod\u0142 do poci\u0105gu ku wschodowi Kanady. Mio\u0142 potem pop\u0142yn\u0105\u0107 do Anglii, a stamt\u0105d przedosta\u0107 sie na front francuski. Poci\u0105g jecho\u0142, jecho\u0142 i jecho\u0142, ale casem zatrzymywo\u0142 sie na r\u00f3znyk stacjak. No i podcas jednego z postoj\u00f3w pon Colebourn uwidzio\u0142 na peronie my\u015bliwego z malu\u0107kim, cornym nied\u017awiadkiem. Mi\u015b, jak to mi\u015b, by\u0142 sakramencko \u015bwarny. I tak stra\u015bnie spodobo\u0142 sie weterynorzowi, ze od rozu kupi\u0142 malucha za dwadzie\u015bcia dolar\u00f3w i zabro\u0142 ze sobom do poci\u0105gu. Na imie do\u0142 nied\u017awiadkowi &#8230; WINNIE, w\u0142a\u015bnie nie od Winifredy, ino od nazwy miastecka.<br \/>\nNa m\u00f3j dusiu! Piknie temu Winniemu sie wiod\u0142o! By\u0142 zywom maskotkom ca\u0142ego oddzia\u0142u, we ft\u00f3rym pon Colebourn s\u0142uzy\u0142. Ino jak oddzia\u0142 dotor\u0142 do Anglii, zrobi\u0142 sie k\u0142opot. Co teroz poc\u0105\u0107 z nied\u017awiadkiem? Zabra\u0107 do Francji, ka stra\u015bliwe walki sie tocy\u0142y? Wci\u0105ga\u0107 tego bidoka w krwawe awantury mi\u0119dzy lud\u017ami? To chyba nie by\u0142 dobry pomys\u0142. Pon Colebourn tyz tak uwazo\u0142. Dlotego postanowi\u0142 zostawi\u0107 Winniego w londy\u0144skim zoo. No i zostawi\u0142.<\/p>\n<p>W kr\u00f3tkim casie Winnie sto\u0142 sie ulubie\u0144cem londy\u0144cyk\u00f3w. Roki mija\u0142y, stra\u015bliwo wojna wre\u015bcie sie sko\u0144cy\u0142a. Na scyn\u015bcie pon Colebourn jom przezy\u0142. Niebawem po zawieseniu broni przyjecho\u0142 do Londynu z zamiarem zabrania nied\u017awiadka do Kanady (no, teroz to juz by\u0142 wielki nied\u017awied\u017a, nie nied\u017awiadek). Kie Kandyjcyk uwidzio\u0142, jak barzo londy\u0144cyki zakocha\u0142y sie w Winniem, pomy\u015blo\u0142, ze lepiej jednak bedzie, jak ten zwierzok juz se w tym zoo zostonie. No i wr\u00f3ci\u0142 do Kanady sam. A Winnie jesce d\u0142ugie, d\u0142ugie roki, jaz do \u015bmierzci w tym zoo miesko\u0142. Do tyk, co najch\u0119tniej go odwiedzali, nalozo\u0142 hyrny pisorz pon Milne i jego synek Krzy\u015b. Winnie barzo przypod\u0142 Krzysiowi do serca i sto\u0142 sie jednym z jego dw\u00f3k ulubionyk zwierz\u0105t. A kim to drugie zwierze by\u0142o? Juz godom. To by\u0142 \u0142ab\u0119d\u017a zyj\u0105cy pod Londynem. Na imie mio\u0142 Pooh. I kie po\u0144stwo Milnowie wyjezdali w \u015bwi\u0119ta na wie\u015b, Krzy\u015b barzo ch\u0119tnie sie z tym Poohem spotyko\u0142.<\/p>\n<p>Rozu pewnego po\u0144stwo Milnowie po\u015bli se do Harrodsa i kupili Krzysiowi plusowego misia, ft\u00f3remu dali na imie Edward. Ma\u0142y Krzy\u015b uzno\u0142 jednak, ze nie jest to najlepse imie dlo misia. Jakie za\u015b by\u0142o najlepse? Krzy\u015b nie mio\u0142 w\u0105tpliwo\u015bci, ze na ce\u015b\u0107 londy\u0144skiego nied\u017awiedzia i podlondy\u0144skiego \u0142ab\u0119dzia imie to powinno brzmie\u0107:<\/p>\n<p>Winnie-the-Pooh!***<br \/>\nI jo tutok Krzysia ca\u0142kowicie popierom. Bo jo tyz uwazom, ze Winnie-the-Pooh cyli Kubu\u015b Puchatek to w\u0142a\u015bciwse imie dlo plusowego misia niz jakisi Edward. Chyba zre\u015btom zgodzicie sie ze mnom, ze tytu\u0142 &#8222;Chatka Puchatka&#8221; brzmi duzo lepiej niz &#8222;Kordegarda Edwarda&#8221;?<br \/>\nNo, ale na dzisiok juz chyba wystarcy tego gwarzenia o Puchatku. Moze pogwarze jesce o nim przy inksej okazji, ale teroz najwyzso pora przej\u015b\u0107 od s\u0142\u00f3w do cyn\u00f3w, ocywi\u015bcie puchatkowyk cyn\u00f3w, cyli &#8230; uda\u0107 sie na MA\u0141E CONIECO. Hau!<\/p>\n<p>*  A.A. Milne, Kubu\u015b Puchatek, prze\u0142. I. Tuwim, Warszawa 1995, s. 62.<br \/>\n** A.A. Milne, The Complete Winnie-the-Pooh, London 1996, s. 15.<br \/>\n*** S. Richardson, The True Story of Winnie the Pooh, Antigonish 1996, s. 3-4.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Od rozu wyja\u015bniom, ze nie barzo wiedzio\u0142ek, jak zatytu\u0142owa\u0107 ten wpis, wi\u0119c zatytu\u0142owo\u0142ek go swoim ulubionym cytatem z wiadomej ksi\u0105zecki.* A kozdy wielbiciel wiadomej ksi\u0105zecki na pewno bez trudu se przybocy, ze autorem tego cytatu jest Prosiaczek uciekaj\u0105cy przed stra\u015bliwym S\u0142oniem, tym bardziej stra\u015bliwym, ze wygl\u0105do\u0142 wcale nie jak S\u0142o\u0144, ino jak Kubu\u015b Puchatek z [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/71"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=71"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/71\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=71"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=71"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=71"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}