
{"id":83,"date":"2007-04-12T07:08:22","date_gmt":"2007-04-12T06:08:22","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=83"},"modified":"2007-04-12T07:10:18","modified_gmt":"2007-04-12T06:10:18","slug":"zbrodnia-i-kielbasa","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2007\/04\/12\/zbrodnia-i-kielbasa\/","title":{"rendered":"Zbrodnia i kie\u0142basa"},"content":{"rendered":"<p>W drugi dzie\u0144 \u015bwi\u0105t wielkanocnyk pope\u0142ni\u0142ek grzych. A sy\u0107ko zac\u0119\u0142o sie od tego, ze postanowi\u0142ek zrobi\u0107 ludziom \u015bmigus-dyngus. No bo do tej pory to ludzie mi robili dyngusa. Baca mnie oblewo\u0142, ga\u017adzina oblewa\u0142a, dzieci bacy i ga\u017adziny i dzieci tyk dzieci. Krucafuks! Dosy\u0107 tego, pomy\u015blo\u0142ek, w tym roku mojo kolej! Teroz jo sy\u0107kim piknom k\u0105piel wyryktuje! A mio\u0142ek ku temu barzo dobrom okazje &#8211; sy\u0107kie dzieci bacy i ga\u017adziny przyjecha\u0142y na te \u015bwi\u0119ta ku nom. Wroz z rodzinami!<\/p>\n<p>W nocy z niedzieli na poniedzia\u0142ek, cyli z 8 na 9 kwietnia, wykrod\u0142ek z cha\u0142upy gorcek pe\u0142en smalcu. Pos\u0142ek z gorckiem w takie miejsce, ka do jednego s\u0142upa przycepione som jaz trzy ostrzegawce znaki drogowe: &#8222;Niebezpiecny zjazd&#8221;, &#8222;Niebezpiecny zakr\u0119t&#8221; i &#8222;Nabrzeze lub brzeg rzeki&#8221;. Bo droga jest tamok barzo stromo, a potem ostro skr\u0119co w bok, przed samiu\u0107kim urwiskiem, ka w dole potocek se p\u0142ynie. Juz niejeden nieostrozny kierowca auta nie wyrabio\u0142 sie na tym zakr\u0119cie i pare metr\u00f3w nizej w potoku l\u0105dowo\u0142. Na scyn\u015bcie Pon B\u00f3cek chyba jako\u015b nad tym miejscem cuwo, bo \u015bmierztelnyk ofiar nie by\u0142o nigdy, ci\u0119zej rannyk tyz nie.<br \/>\nNajcyn\u015bciej wypadki zdarza\u0142y sie tutok Felkowi znad m\u0142aki, co to jest najbogatsy we wsi &#8211; \u015btyry rozy w tym miejscu do potoka wjecho\u0142: roz mercedesem, roz porszem, roz traktorem i ostatnio landrowerem. Po kozdym takim wypadku so\u0142tys godo\u0142, ze trza ten kawa\u0142ek drogi zabezpiecy\u0107 jakomsi barierkom. Potem jednak so\u0142tys o tej barierce zabocowo\u0142 i przybocowo\u0142 se na nowo dopiero wte, kie wpada\u0142o do potoka kolejne auto.<br \/>\nTo by\u0142o pikne miejsce dlo mojego planu! Wzi\u0105\u0142ek sie do roboty. Zanurzo\u0142ek \u0142ape w smalcu i rozsmarowywo\u0142ek go po przydroznym chodniku. W niewielu miejscak w mojej wsi jest taki chodnik jako w mie\u015bcie, ale tutok akurat jest. Kapecke by\u0142o mi zol, bo smalec piknie pachnio\u0142. Ale moze nied\u0142ugo ga\u017adzina wyryktuje nowy?<br \/>\nKie gorcek by\u0142 juz pusty, schowo\u0142ek sie za storom wierzbom. I ceko\u0142ek A cekaj\u0105c z apetytem oblizywo\u0142ek wysmarowanom smalcem \u0142ape. Wre\u015bcie us\u0142yso\u0142ek jakisi gwar. To baca z ca\u0142om rodzinom se\u0142 na porannom mse. Z ga\u017adzinom, dzie\u0107mi, synowymi, zi\u0119ciem i wnukami by\u0142 to ca\u0142kiem niez\u0142y t\u0142umek. A najzywsy w tym t\u0142umie by\u0142 trzyletni wnuk bacy i ga\u017adziny. Biego\u0142 to tu, to tam, roz by\u0142 na cele, a roz na zadku tego rodzinnego pochodu. Kie sy\u0107ka zblizali sie nad urwisko, trzylatek akurat by\u0142 na cele.<\/p>\n<p>No i nagle nadepn\u0105\u0142 na rozsmarowany przeze mnie smalec, wpod\u0142 w po\u015blizg i zaroz zjecho\u0142 do potoka wydaj\u0105c przy tym okrzyk: &#8222;O, cholela!&#8221;<br \/>\n&#8211; Oh! Moje kochanie naucy\u0142o sie nowego s\u0142owa! &#8211; zakwyci\u0142a sie ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; Ano, naucy\u0142o &#8211; zgodzi\u0142 sie baca. &#8211; Ale teroz chyba trza pom\u00f3c bidockowi wyj\u015b\u0107 z potoka.<br \/>\nBaca zrobi\u0142 krok do przodu i &#8230; piknie zjecho\u0142 w d\u00f3\u0142. I po kwili obok swego wnuka w potoku siedzio\u0142. Jego od\u015bwi\u0119tne ubranie by\u0142o tak mokrzute\u0144kie, ze m\u00f3g\u0142by teroz \u015bmia\u0142o wyst\u0105pi\u0107 w konkursie na mistera mokrego garniturka. Ale baca nie o konkursak chyba teroz my\u015blo\u0142<br \/>\n&#8211; Krucafuks! &#8211; rykn\u0105\u0142. A potem zac\u0105\u0142 tak kl\u0105\u0107, ze nawet ga\u017adzinie, przywyk\u0142ej przecie do g\u00f3ralskik przekle\u0144stw, usy spuch\u0142y.<\/p>\n<p>&#8211; Ojciec, nie przy dzieciak! &#8211; skarci\u0142a bace ga\u017adzina i fcia\u0142a jesce co\u015b doda\u0107, ale w tym samym momencie wlaz\u0142a na ten smalec i &#8230; zaroz w potoku mi\u0119dzy bacom a swoim wnuckiem sie nolaz\u0142a. I wte sie w\u015bciek\u0142a. Zac\u0119\u0142a rzuca\u0107 tymi samymi stra\u015bliwymi przekle\u0144stwami co baca, zmieni\u0142a ino ik kolejno\u015b\u0107, pewnie coby nifto nie godo\u0142, ze nie jest oryginalno. Ca\u0142o rodzina bacy i ga\u017adziny rzuci\u0142a sie na ratunek. Ale smalec zrobi\u0142 swoje. Sy\u0107ka zjechali do potoka, by\u0142o ino s\u0142ycha\u0107: Aaaa! Chlup! Aaaa! Chlup! Aaaa! Chlup! I tak w sumie kilkana\u015bcie rozy. Ca\u0142o rodzina bacy i ga\u017adziny zac\u0119\u0142a sakramencko kl\u0105\u0107.<br \/>\nNagle na drodze pojawi\u0142 sie Wincenty. Tyz se\u0142 na porannom mse. Kie uwidzio\u0142 miotaj\u0105com sie w potoku rodzine bacy, zdumio\u0142 sie stra\u015bnie.<br \/>\n&#8211; Co wy sy\u0107ka w tej wodzie robicie? &#8211; spyto\u0142. &#8211; Pstr\u0105gi na obiad \u0142owicie cy jak?<br \/>\n&#8211; Lepiej uwazoj, Wincenty, na chodnik &#8211; pr\u00f3bowo\u0142 ostrzec baca.<br \/>\n&#8211; A na co mom uwa-aaaaa&#8230;?! &#8211; Wincenty nie doko\u0144cy\u0142 pytania, ale nie musio\u0142, bo odpowied\u017a juz pozno\u0142. Z impetem prasn\u0105\u0142 w bace, ft\u00f3ry dopiero co stan\u0105\u0142 wre\u015bcie na nogi i jakze nies\u0142usnie my\u015blo\u0142, ze zaroz wylezie na brzeg.<\/p>\n<p>A potem do potoka wpadali kolejni id\u0105cy do ko\u015bcio\u0142a: Janiela, J\u00f3zka spod grapy, so\u0142tys, juhasi mojego bacy &#8230; i wielu inksyk mieska\u0144c\u00f3w mojej wsi, o ft\u00f3ryk jesce wom nie opowiado\u0142ek. I sy\u0107ka, co natrafili na mojom smalcowom pu\u0142apke, tak stra\u015bnie kl\u0119li, ze chyba samemu frasowi s\u0142abo by sie zrobi\u0142o, kieby to sy\u0107ko s\u0142yso\u0142. Na koniec do tego k\u0142\u0119bi\u0105cego sie w potoku t\u0142umu do\u0142\u0105cy\u0142 Felek znad m\u0142aki. Jecho\u0142 on do ko\u015bcio\u0142a swym nowym jaguarem. Kie na zakr\u0119cie uwidzio\u0142 te zbiorowom k\u0105piel, zatrzymo\u0142 sie i wyloz\u0142 zaciekawiony z auta. Ledwo wyloz\u0142 i stan\u0105\u0142 na chodniku, wnet piknie w d\u00f3\u0142 urwiska zjecho\u0142. A mio\u0142 na sobie garnitur od Armaniego, no i kie zjezdzo\u0142 w d\u00f3\u0142, portki mu sie na rzyci rozerwa\u0142y. A potem to juz ca\u0142y Felkowy garnitur, zmocony i umorusany, wygl\u0105do\u0142 tak, ze pon Armani na pewno by nie pozno\u0142, ze to produkt jego firmy. Kl\u0105\u0142 wi\u0119c Felek jesce bardziej niz inksi. Na m\u00f3j dusiu! Takiego dyngusa w historii mojej wsi chyba jesce nie by\u0142o!<br \/>\nNo ale w ko\u0144cu sy\u0107ka wygramolili sie z potoka i starannie tym rozem omijaj\u0105c wysmarowany smalcem kawa\u0142ek chodnika posli przemoceni ku ko\u015bcio\u0142owi. Felek fcio\u0142 pojecha\u0107 swym autem, ale niestety zatrzymuj\u0105c sie nad potokiem zabocy\u0142 zaci\u0105gn\u0105\u0107 r\u0119cny hamulec, no i w kwili, kie juz mio\u0142 wsi\u0105\u015b\u0107 do swego nowiutkiego jaguara, auto nagle rusy\u0142o, zjezdzaj\u0105c po zbocu urwiska zrobi\u0142o jakomsi stra\u015bnie trudnom ewolucje (ale to w ko\u0144cu nie byle jakie auto, ino jaguar) i wyl\u0105dowa\u0142o w potoku tak, ze teroz jego d\u00f3\u0142 by\u0142 wierchem, a wierch do\u0142em. Jaguar chyba wcale sie nie zmartwi\u0142, bo weso\u0142o sy\u0107kimi \u015btyrema k\u00f3\u0142eckami krynci\u0142. Ale Felkowi wcale weso\u0142o nie by\u0142o. O, nie. By\u0142o mu sakramencko NIEWESO\u0141O. Poziraj\u0105c na auto dwa rozy powt\u00f3rzy\u0142 sy\u0107kie przekle\u0144stwa, jakie wyrzuci\u0142 z siebie kapecke wce\u015bniej, kie sam w potoku siedzio\u0142. No ale nie mio\u0142 inksego wyj\u015bcia &#8211; musio\u0142 p\u00f3\u015b\u0107 do ko\u015bcio\u0142a pieso rozem z inksymi, a po msy wezwa\u0107 pomoc drogowom.<br \/>\nA nad urwisko wkr\u00f3tce zbieg\u0142y sie psy z ca\u0142ej wsi, bo zwabi\u0142 je zapach piknego smalcu. Kapecke skoda. My\u015blo\u0142ek, ze jo sam ten smalec po mojej dyngusowej akcji wylize, ale niekze ta. Som \u015bwi\u0119ta, to niek inkse psy tyz co\u015b z tego majom.<br \/>\nPos\u0142ek za ofiarami mojego \u015bpasu, coby pods\u0142ucha\u0107, o cym bedom goda\u0107. No i okaza\u0142o sie, ze sumienia ik gryz\u0142y &#8211; jest Poniedzia\u0142ek Wielkanocny, jeden z najwozniejsyk poniedzia\u0142k\u00f3w w roku, a oni tutok tak stra\u015bnie nagrzysyli, bo kl\u0119li sakramencko po wpadni\u0119ciu do potoka. Zanim dosli do ko\u015bcio\u0142a, ukwalowali, ze musom sie sy\u0107ka z tyk przekle\u0144stw wyspowiada\u0107. Probosc stra\u015bnie sie zdziwi\u0142, kie przed plebaniom uwidzio\u0142 t\u0142um pytaj\u0105cy o spowied\u017a, tym bardziej sie zdziwi\u0142, ze przecie wi\u0119kso\u015b\u0107 z tego t\u0142umu spowiada\u0142a sie ca\u0142kiem niedawno, w Wielkim Ty\u017aniu. No ale uleg\u0142 zbiorowej pro\u015bbie, siod\u0142 w s\u0142uchanicy, w drugiej kazo\u0142 si\u0105\u015b\u0107 wikaremu i zac\u0119li spowiadanie. Siedzieli tak w dw\u00f3k s\u0142uchanicak na wprost siebie, a spowiadaj\u0105c rzucali ku sobie pe\u0142ne zdumienia spojrzenia. No c\u00f3z, chyba pierwsy roz w zyciu zdarzy\u0142o im sie spowiada\u0107 ca\u0142om kolejke z jednego i tego samego grzychu. Przez to sy\u0107ko msa zac\u0119\u0142a sie godzine p\u00f3\u017aniej niz powinna.<br \/>\nA jo podcas tej msy tak se pomy\u015blo\u0142ek, ze jo chyba tyz mom grzych. Przecie je\u015bli ci sy\u0107ka ludzie zgrzysyli &#8211; to z mojej winy! Zgrzysyli wskutek mojego \u015bpasu! A wi\u0119c najwi\u0119ksy grzych mio\u0142ek jo! Skoro tak, jo tyz musio\u0142ek sie wyspowiada\u0107. Ino jak? Ano, trza bedzie cosi wymy\u015bli\u0107 Pocko\u0142ek, jaz msa sie sko\u0144cy i jaz sy\u0107ka wierni z ko\u015bcio\u0142a wyjdom Kie juz na ko\u015bcielnym dziedzi\u0144cu zrobi\u0142o sie pusto, z zakrystii wyse\u0142 wikary, a zaroz za nim probosc.<br \/>\n&#8211; Id\u017a st\u0105d! &#8211; zawo\u0142o\u0142 wikary, kie mnie uwidzio\u0142. &#8211; Nie wolno ci tu przy\u0142azi\u0107! Id\u017a sobie!<br \/>\n&#8211; Hauu-hauu-hau! &#8211; zasceko\u0142ek, co w t\u0142umaceniu na ludzki znacy: Jegomo\u015bciu ostomi\u0142y, przecie jo tyz stworzenie boze jestem, to cemu pod ko\u015bci\u00f3\u0142 nie moge przy\u015b\u0107?<br \/>\nZasceko\u0142ek naprowde barzo \u0142agodnie, wi\u0119c zupe\u0142nie nie rozumiem, cemu wikary zblod\u0142 i schowo\u0142 sie za probosca. Z kolei probosc po\u017are\u0142 na mnie, roze\u015bmio\u0142 sie i krzykn\u0105\u0142:<br \/>\n&#8211; Hej! Ja znam tego psa! Co ty tu robisz? Twoi pa\u0144stwo ju\u017c poszli. Id\u017a do domu, psinko, bo b\u0119d\u0105 si\u0119 martwi\u0107 o ciebie.<br \/>\n&#8211; Hau! Hauuu-hau! Hau-hau-hau! Hauu! &#8211; pedzio\u0142ek. To znacy pedzio\u0142ek tak: Juz ide do domu, ksi\u0119ze proboscu, ale najpierw fcio\u0142ek wyzna\u0107 stra\u015bliwy grzych.<\/p>\n<p>Wysmarowo\u0142ek chodnik smalcem i to dlotego bidni ludzie do potocka wpadli i kl\u0119li tak brzy\u0107ko z samego rana. Wi\u0119cej grzych\u00f3w nie boce, tego jednego za\u0142uje stra\u015bnie i o rozgrzysenie piknie pytom.<br \/>\n&#8211; Ju\u017c dobrze, dobrze! &#8211; pedzio\u0142 probosc dalej sie \u015bmiej\u0105c. Cy to znacy, ze udzieli\u0142 mi rozgrzysenia? Chyba tak? No bo kieby nie udzieli\u0142, pedzio\u0142by racej: &#8222;Oj, niedobrze&#8221;, a nie: &#8222;Dobrze, dobrze&#8221;?. Ale zdoje sie, ze jesce powinien zada\u0107 mi jakom pokute?<br \/>\n&#8211; Chyba wiem, o co ci chodzi &#8211; dodo\u0142 po kwili probosc. Na m\u00f3j dusiu! Wiedzio\u0142 o co mi chodzi! Oto godny nast\u0119pca \u015bwi\u0119tego Franciska! Jegomo\u015b\u0107 pose\u0142 ku plebani, drugi jegomo\u015b\u0107, cyli wikary, pose\u0142 rozem z nim, ino ca\u0142y cas uwazo\u0142, coby mi\u0119dzy sobom a mnom mie\u0107 probosca. Obaj wesli do plebani i przez pare minut nifto ku mnie nie wychodzi\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Moze powinienek juz se p\u00f3\u015b\u0107? &#8211; zac\u0105\u0142ek sie zastanawia\u0107. &#8211; Ale moze probosc w\u0142a\u015bnie sprawdzo w prawie kanonicnym, jakom pokute zadoje sie owcarkom?<br \/>\nWre\u015bcie drzwi do plebani sie otwar\u0142y. W progu sto\u0142 probosc jakosi barzo z siebie zadowolony. W r\u0119ku trzymo\u0142 &#8230; na m\u00f3j dusiu! Kie\u0142base ja\u0142owcowom! Zamerdo\u0142ek rado\u015bnie ogonem.<br \/>\n&#8211; A nie m\u00f3wi\u0142em, \u017ce wiem, o co ci chodzi? &#8211; zawo\u0142o\u0142 probosc ca\u0142y cas sie \u015bmiej\u0105c. &#8211; Twoja pani opowiada\u0142a mi du\u017co o tobie i o tym, co lubisz!<br \/>\nProbosc podo\u0142 mi kie\u0142base, jo scek\u0142ek &#8222;Ha-u&#8221;, cyli: &#8222;Piknie dzi\u0119kuje&#8221; (mom nadzieje, ze zrozumio\u0142) i polecio\u0142ek scyn\u015bliwy z piknym podarunkiem w z\u0119bak ku cha\u0142upie.<\/p>\n<p>Ciekawi mnie ino jedno rzec &#8211; m\u00f3j baca i mojo ga\u017adzina juz telo rozy sie spowiadali, a jesce nigdy zoden jegomo\u015b\u0107 nie obdarowo\u0142 ik kie\u0142basom. Ale widocnie tak musi by\u0107, tak Pon B\u00f3cek ten \u015bwiat urz\u0105dzi\u0142: wy, ludzie, narozrabiali\u015bcie w raju, to teroz na koniec kozdej spowiedzi dostojecie mniejsom lub wi\u0119ksom pokute, a owcarki nie narozrabia\u0142y i kie\u0142base ja\u0142owcowom dostajom. Hau!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W drugi dzie\u0144 \u015bwi\u0105t wielkanocnyk pope\u0142ni\u0142ek grzych. A sy\u0107ko zac\u0119\u0142o sie od tego, ze postanowi\u0142ek zrobi\u0107 ludziom \u015bmigus-dyngus. No bo do tej pory to ludzie mi robili dyngusa. Baca mnie oblewo\u0142, ga\u017adzina oblewa\u0142a, dzieci bacy i ga\u017adziny i dzieci tyk dzieci. Krucafuks! Dosy\u0107 tego, pomy\u015blo\u0142ek, w tym roku mojo kolej! Teroz jo sy\u0107kim piknom k\u0105piel [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/83"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=83"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/83\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=83"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=83"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=83"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}