
{"id":877,"date":"2011-11-25T01:23:15","date_gmt":"2011-11-25T00:23:15","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=877"},"modified":"2011-12-02T16:41:41","modified_gmt":"2011-12-02T15:41:41","slug":"napad-indian-na-kreta","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2011\/11\/25\/napad-indian-na-kreta\/","title":{"rendered":"Napad Indian na kreta"},"content":{"rendered":"<p>Nieft\u00f3rzy z wos na pewno bocom, jakom pro\u015bbe mia\u0142a Orecka, kie Maryna Krywaniec pr\u00f3bowa\u0142a przywr\u00f3ci\u0107 ptasiom r\u00f3wnowage w Aneckowyk okolicak. Kieby ftosi nie bocy\u0142, to jo te pro\u015bbe powt\u00f3rze:<\/p>\n<p><em>Ana, mam pro\u015bb\u0119. Kiedy Maryna Krywaniec zako\u0144czy swoj\u0105 misj\u0119 u Ciebie, popro\u015b j\u0105, aby przylecia\u0142a do mnie. Mam problem z kretem, kt\u00f3ry zamiast kopa\u0107 tunele w lesie, kopie te tunele wok\u00f3\u0142 moich kwiat\u00f3w.<br \/>\nNie musz\u0119 ogl\u0105da\u0107, co Maryna zrobi z tym kretem. Niech go tylko przep\u0119dzi w las.<\/em><\/p>\n<p><em><!--more--><br \/>\n<\/em><\/p>\n<p>No wi\u0119c pedzio\u0142ek nasej Marynie, ze daleko, daleko stela, jaz w Hameryce P\u00f3\u0142nocnej, a dok\u0142adnie w Seattle, jest krecio robota do zrobienia. A potem pokazo\u0142ek orlicy na mapie, jak do tej Hameryki dolecie\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Krzesny &#8211; rzek\u0142a orlica. &#8211; Cy to znacy, ze jo bede musia\u0142a lecie\u0107 nad sakramencko wielkom wodom?<br \/>\n&#8211; No, faktycnie jest ona dosy\u0107 wielko &#8211; przyzno\u0142ek.<br \/>\n&#8211; A kie jo nad to wodom z si\u0142 opodne, to co wte zrobie? Jo jestem przecie ptok drapiezny, nie wodny!<\/p>\n<p>Krucafuks! Maryna mia\u0142a racje. Trza by\u0142o cosi wymy\u015bli\u0107. W pierwsej kwili pomy\u015blo\u0142ek, coby posuka\u0107 w Guglak jakiegosi przy\u015bpiesonego kursu p\u0142ywania dlo or\u0142\u00f3w. Ba zaroz potem przys\u0142o mi do \u0142ba cosi inksego.<\/p>\n<p>&#8211; Wiecie co, krzesno? &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Przy ca\u0142ym sacunku dlo wasyk skrzide\u0142ek, jo se my\u015ble, ze w tej podr\u00f3zy lepiej wom bedzie skorzysta\u0107 ze skrzide\u0142 samolotowyk.<br \/>\n&#8211; Ale jo sie nie znom na lataniu na inksyk skrzid\u0142ak niz moje w\u0142asne! &#8211; wypali\u0142a Maryna.<br \/>\n&#8211; No c\u00f3z. &#8211; Zastanowi\u0142ek sie przez kwile. &#8211; Jo z kolei pewne do\u015bwiadcenie w lataniu samolotami juz mom. To wiecie co? Chyba najlepiej bedzie kie jo polece wroz z womi.<\/p>\n<p>Maryna barzo sie uciesy\u0142a, kie to us\u0142ysa\u0142a. Ba zaroz potem zafrasowa\u0142a sie nazod.<\/p>\n<p>&#8211; A cy taki samolot to jest bezpiecny? &#8211; spyta\u0142a.<br \/>\n&#8211; Barzo bezpiecny &#8211; odpowiedzio\u0142ek. &#8211; Ale je\u015bli fcecie, coby bezpiece\u0144stwo by\u0142o stuprocentowe, to mozemy polecie\u0107 samolotem pilotowanym przez pona kapitana Wrone. Z ponem kapitanem Wronom to juz w og\u00f3le nie bedzie takiej mozliwo\u015bci, coby samolot bezpiecnie nie wyl\u0105dowo\u0142. Haj.<\/p>\n<p>Te s\u0142owa ca\u0142kowicie uspokoi\u0142y orlice. Ona sama &#8211; kie dowiedzia\u0142a sie o tym niedownym awaryjnym l\u0105dowaniu na Ok\u0119ciu, postanowi\u0142a sprawdzi\u0107, jak to jest, kie l\u0105duje sie na brzuchu. Spr\u00f3bowa\u0142a i &#8211; pare rozy przekozio\u0142kowa\u0142a po ziemi, a na koniec pras\u0142a dziobem w smreka. I od tej pory zac\u0119\u0142a piknie podziwia\u0107 kozdego, fto umie na brzuchu l\u0105dowa\u0107.<\/p>\n<p>No c\u00f3z. Nie by\u0142o co d\u0142uzej zwleka\u0107. Wroz z Marynom udali my sie do Nowego Targu. Stamtela &#8211; wykorzystuj\u0105c r\u00f3zne poci\u0105gi i auta &#8211; dotarli do ok\u0119ckiego lotniska. Tamok sprawdzi\u0142ek, ft\u00f3rym samolotem do Hameryki bedzie lecio\u0142 pon kapitan Wrona. I potem w\u0142a\u015bnie do tego samolota my sie zakradli. No i polecieli\u015bmy Nowego Jorku. Skoda ino, ze ten Nowy Jork nojduje sie na wschodnim wybrzezu, a nie zachodnim, bo przez to musieli my jesce odby\u0107 podr\u00f3z przez ca\u0142y kontynent. Ba zakradaj\u0105c sie do r\u00f3znyk poci\u0105g\u00f3w, autobus\u00f3w cy inksyk ci\u0119zar\u00f3wek, pomalu\u0107ku, pomalu\u0107ku posuwali\u015bmy sie coroz dalej na zach\u00f3d &#8211; i to nie byle jaki, ino na sam DZIKI ZACH\u00d3D! Haj.<\/p>\n<p>Po drodze ocywi\u015bcie nie mog\u0142ek se odm\u00f3wi\u0107 przyjemno\u015bci odwiedzenia india\u0144skiego rezerwatu, ka wodzem jest m\u00f3j przyjaciel Przezi\u0119biony \u0141oso\u015b. Godo\u0142ek wom o tym wodzu we wpisie z 8 listopada 2007 rocku. A teroz niekze przyboce ino telo, ze jest on prowdopodobnie jedynym c\u0142owiekiem na \u015bwiecie, ft\u00f3ry rozumie mowe ps\u00f3w.<\/p>\n<p>W\u00f3dz Przezi\u0119biony \u0141oso\u015b barzo sie uciesy\u0142, kie mnie uwidzio\u0142. Maryne tyz piknie ugo\u015bci\u0142, cho\u0107 j\u0119zyka orlego niestety nie zno\u0142. Ale nie by\u0142o z tym zodnego k\u0142opotu, bo jo mu piknie t\u0142umacy\u0142ek, co orlica goda\u0142a.<\/p>\n<p>A kie wyjawili my wodzowi, co sprowadzi\u0142o nos do Hameryki, on rzek\u0142 tak:<br \/>\n&#8211; Ostomi\u0142y kud\u0142aty bracie i ostomi\u0142o skrzydlato siostro. Barzo ch\u0119tnie wybro\u0142byk sie wroz z womi na te wielkom wyprawe przeciwko temu niegodziwemu kretowi o tch\u00f3rzliwym sercu! Wielu moik wojownik\u00f3w tyz barzo ch\u0119tnie zabra\u0142oby sie z womi. No bo widzicie&#8230; w tym rezerwacie zywobycie nie jest moze najgorse, ale kotwi nom sie tutok kapecke. A tako wyprawa &#8211; to by\u0142aby jakosi odmiana! Cy zatem zgodzicie sie, kud\u0142aty bracie i skrzydlato siostro, coby Indiane wom towarzysyli?<br \/>\n&#8211; Wodzu! To pikny pomys\u0142! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek. &#8211; Tym bardziej, ze potela nie mio\u0142ek nawet planu, jak te beskurcyje z Oreckowego ogr\u00f3dka przegoni\u0107. Ale teroz juz wiem, co zrobimy! Kie na tego kreta napodnie ca\u0142y oddzia\u0142 dzielnyk india\u0144skik wojownik\u00f3w, to wereda zaroz precki ucieknie! I juz nigdy nie o\u015bmieli sie wr\u00f3ci\u0107 do Seattle! A nawet zblizy\u0107 do tego miasta na odleg\u0142o\u015b\u0107 mniejsom niz 100 mil!<\/p>\n<p>No i wkr\u00f3tce w\u00f3dz wroz ze swoimi wojownikami wyryktowo\u0142 sie do wyprawy. Nie zabocy\u0142 zabra\u0107 ze sobom wielkiego pi\u00f3ropusa i piknego tradycyjnego india\u0144skiego stroju. Dlo Maryny i dlo mnie za\u015b dalso podr\u00f3z sta\u0142a sie duzo \u0142atwiejso. Juz nie musieli my zakrada\u0107 sie cichcem do przygodnie napotkanyk pojazd\u00f3w. Teroz do Seattle jechali\u015bmy wodzowskim autem. Rozklekotanym kapecke &#8211; ale wodzowskim! Za nomi &#8211; w nie mniej rozklekotanyk autak &#8211; jechali z\u0105dni przyg\u00f3d wsp\u00f3\u0142plemie\u0144cy Przezi\u0119bionego \u0141ososia.<\/p>\n<p>No i dotarli my wre\u015bcie do Seattle. Odsukali tamok Oreckowy domek. Jak uda\u0142o nom sie go nole\u017a\u0107? Zwycajnie. M\u00f3j psi instynkt mi dopom\u00f3g\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; To jak? &#8211; spyta\u0142a Maryna. &#8211; Rusomy do ataku?<br \/>\n&#8211; Jesce nie teroz &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Najpierw musimy sie upewni\u0107, cy Orecki nimo w domu.<br \/>\n&#8211; A to cemu? &#8211; zdziwi\u0142a sie Maryna.<br \/>\n&#8211; Bo Orecka wyra\u017anie napisa\u0142a w swoim komentorzu: &#8222;Nie musz\u0119 ogl\u0105da\u0107, co Maryna zrobi z tym kretem&#8221;. A zatem musimy przegoni\u0107 te werede pod nieobecno\u015b\u0107 Orecki.<\/p>\n<p>Na mojom pro\u015bbe w\u00f3dz podese\u0142 do Oreckowyk drzwi i zapuko\u0142. Nifto nie otworzy\u0142. A wi\u0119c sy\u0107ka domownicy musieli by\u0107 abo w pracy, abo na zakupak, abo jesce kasi indziej.<\/p>\n<p>Rozejrzeli my sie po ogr\u00f3dku i&#8230; Na m\u00f3j dusiu! Na samiu\u0107kim \u015brodecku tego ogr\u00f3dka wznosi\u0142 sie niewielki kopiec. Sakramencki kreci kopiec! To ancykryst jeden! No, ale teroz juz sko\u0144com sie jego wybryki! Uniesiony zb\u00f3jnicko-india\u0144skim zapa\u0142em nie mio\u0142ek w tej kwilecce zodnyk w\u0105tpliwo\u015bci, ze nimo skutecniejsego \u015brodka na krety niz oddzia\u0142 Indian wspierany przez tatrza\u0144skom orlice i gorca\u0144skiego owcarka.<\/p>\n<p>&#8211; Wodzu &#8211; zwr\u00f3ci\u0142ek sie do Przezi\u0119bionego \u0141ososia. &#8211; Zacnijcie teroz budz\u0105cy groze india\u0144ski taniec wojenny.<\/p>\n<p>Wojownicy zaroz otocyli kopiec i rozpoc\u0119li sw\u00f3j taniec. Ta\u0144cyli, \u015bpiewali, wznosili okrzyki i potrz\u0105sali gro\u017anie r\u00f3znego rodzaju broniom &#8211; jeden strzelbom, drugi pistolcem, inksy tomahawkiem, a jesce inksy wa\u0142kiem kuchennym, bo kie przed wyprawom popyto\u0142 swojom zone o jakomsi gro\u017anom bro\u0144, to ta da\u0142a mu wa\u0142ek i pedzia\u0142a, ze &#8211; przynajmniej w jej r\u0119kak &#8211; to jest najgro\u017aniejso bro\u0144 w calu\u015bkim rezerwacie.<\/p>\n<p>No i nagle&#8230; z kopca wysun\u0105\u0142 sie najpierw malu\u015bki r\u00f3zowy nos, potem malu\u015bki corny \u0142ebek, a potem jesce kawa\u0142ecek cornego tu\u0142owia.<\/p>\n<p>&#8211; Co sie tutok dzieje? &#8211; spyto\u0142 w\u0142a\u015bciciel wyzej wymienionego nosa, \u0142ebka i tu\u0142owia.<br \/>\n&#8211; Jak to co? &#8211; odpowiedzio\u0142ek pytaniem na pytanie. &#8211; Nie widzicie, krzesny, gromady barzo gro\u017anyk Indian?<br \/>\n&#8211; Nic nie widze! Przecie jestem \u015blepy jak kret! &#8211; pad\u0142a odpowied\u017a.<\/p>\n<p>O, krucafuks! Przyznoje, ze beskurcyja kapecke zbi\u0142a mnie z tropu.<\/p>\n<p>&#8211; No ale chyba s\u0142ysycie ik tupanie, \u015bpiewy i okrzyki? &#8211; spyto\u0142ek.<br \/>\n&#8211; Ano s\u0142yse &#8211; zgodzi\u0142 sie kret. &#8211; S\u0142yse barzo pikne tupanie! I barzo pikny \u015bpiew! I te okrzyki &#8211; tyz pikne!<\/p>\n<p>Co? Pikne? Krucafuks! Przecie ten wojenny taniec mio\u0142 te ma\u0142om cornom werede wystrasy\u0107, a nie zakwyci\u0107!<\/p>\n<p>&#8211; Bo jo barzo lubie westerny &#8211; godo\u0142 dalej kret. &#8211; Ogl\u0105da\u0107 niestety ik nie moge, bo jako juz pedzio\u0142ek, jestem \u015blepy. Ale barzo lubie je s\u0142ucha\u0107.<br \/>\n&#8211; Lu&#8230; lu&#8230; lubicie westerny? &#8211; wykrztusi\u0142ek z siebie.<br \/>\n&#8211; To u mnie rodzinne &#8211; odpowiedzio\u0142 kret. &#8211; I m\u00f3j wuj Glenn Ford wse barzo je lubi\u0142, i m\u00f3j kuzyn James Stewart, i m\u00f3j \u015bwagier Kirk Douglas&#8230;<br \/>\n&#8211; Glenn Ford? James Stewart? Kirk Douglas? &#8211; powtarzo\u0142ek jak echo rzucane przez kreta nazwiska. &#8211; A wy to niby fto? Moze John Wayne?<br \/>\n&#8211; Nie, John Wayne to m\u00f3j dziadek &#8211; pedzio\u0142 kret. &#8211; Jo sie nazywom Clint Eastwood.<br \/>\n&#8211; No dobrze, pos\u0142uchojcie mnie wi\u0119c, ponie Clint Eastwood &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Nie widzi sie wom, ze te india\u0144skie okrzyki brzmiom barzo gro\u017anie?<br \/>\n&#8211; Owsem &#8211; przyzno\u0142 kret Clint Eastwood. &#8211; Ale bardziej piknie niz gro\u017anie!<\/p>\n<p>No, krucafuks! Takiego obrotu sprawy zupe\u0142nie sie nie spodziewo\u0142ek. Pohybo\u0142ek ku wodzowi i popyto\u0142ek, coby wojnicy zac\u0119li duzo gro\u017aniej krzyce\u0107, bo te ik krzyki musom by\u0107 bardziej gro\u017ane niz pikne, a nie na odwyrtke. W\u00f3dz wys\u0142ucho\u0142 mnie i od rozu nakazo\u0142 Indianom, coby zac\u0119li ryktowa\u0107 tak dzikie wrzaski, na jakie ino ik sta\u0107. No i wte Indianie zac\u0119li wrzesce\u0107 tak niesamowicie, ze chyba nie ino kret, ale nawet ten jego kopiec powinien ucie\u0107 stela w pop\u0142ochu!<\/p>\n<p>A tymcasem kret&#8230; wysun\u0105\u0142 sie juz ca\u0142y na wierch swojego kopca i zac\u0105\u0142 rado\u015bnie podskakiwa\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Piknie! Piknie! &#8211; wo\u0142o\u0142 przy tym. &#8211; Ten pikny india\u0144ski utw\u00f3r powinien nole\u017a\u0107 sie na pierwsyk miejscak sy\u0107kik list przeboj\u00f3w!<br \/>\n&#8211; Krzesny &#8211; znowu zagodn\u0105\u0142ek kreta, sukaj\u0105c inksego sposobu, coby wre\u015bcie wzbudzi\u0107 w nim l\u0119k. &#8211; A nie boicie sie, ze ci Indiane wos oskalpujom?<br \/>\n&#8211; Mnie?- Kret sie ino za\u015bmio\u0142. &#8211; A na co Indianom taki tyci kreci skalpik?<br \/>\n&#8211; No, taki Indianin moze z takiego skalpiku zrobi\u0107 cho\u0107by p\u0119dzelek do pudrowania polick\u00f3w dlo swojej dziewcyny &#8211; podo\u0142ek pierwsy z brzega przyk\u0142ad.<br \/>\n&#8211; Nawet je\u015bli &#8211; to co z tego? &#8211; odpor\u0142 lekcewaz\u0105co kret. &#8211; Skoro juz o dziewcynak godocie, krzesny, to zwr\u00f3\u0107cie uwage, ze jo nie muse sie ba\u0107, ze bez skalpu bede sie krecim dziewcynom mniej podobo\u0142. Bo krecie dziewcyny som przecie tak samo \u015blepe jako jo. Wi\u0119c i tak nie bedom widzia\u0142y, cy jo mom skalp cy go nimom.<br \/>\n&#8211; Krucafuuuuks!!! &#8211; ryk\u0142ek z w\u015bciek\u0142o\u015bci, bo juz naprowde nie wiedzio\u0142ek, jak sprawi\u0107, coby ten fudament zac\u0105\u0142 sie wre\u015bcie ba\u0107 i zapragn\u0105\u0142 uciec jak najdalej od Oreckowego ogrodu.<br \/>\n&#8211; Spokojnie, krzesny, spokojnie. &#8211; Maryna Krywaniec stan\u0119\u0142a przy mnie i poklepa\u0142a skrzid\u0142em po plecak. &#8211; Uspok\u00f3jcie sie, bo kie Hamerykanie uwidzom, ze pies z Polski to taki stra\u015bny furiat, to potem nie cudujcie, jak nadal nie bedom fcieli znie\u015b\u0107 wiz dlo Polak\u00f3w.<\/p>\n<p>Krucafuks! \u0141atwo jej goda\u0107! Nie ona, ino jo bede sie musio\u0142 t\u0142umacy\u0107 przed sy\u0107kimi Budowicami, cemu z tej ca\u0142ej akcji przeciwko sakramenckiemu kretowi nic nie wys\u0142o!<\/p>\n<p>No c\u00f3z&#8230; Znowu pohybo\u0142ek do wodza, cho\u0107 juz nie barzo wierzy\u0142ek, ze jest on w stanie tutok cokolwiek pom\u00f3c.<\/p>\n<p>&#8211; Wodzu &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Ta beskurcyja nadal sie wos nie boi. Musicie zac\u0105\u0107 wrzesce\u0107 jesce gro\u017aniej.<br \/>\n&#8211; Jesce gro\u017aniej? Chyba nie domy juz rady. &#8211; Przezi\u0119biony \u0141oso\u015b roz\u0142ozy\u0142 bezradnie r\u0119ce. &#8211; No ale postaromy sie. Howgh!<\/p>\n<p>Podzi\u0119kowo\u0142ek wodzowi za dobre ch\u0119ci i pohybo\u0142ek nazod ku kretowi.<\/p>\n<p>Nagle&#8230; india\u0144skie okrzyki zupe\u0142nie sie zmieni\u0142y. Us\u0142yso\u0142ek, ze wojownicy zac\u0119li barzo dziwnie wy\u0107. Brzmia\u0142o to jakosi tak: &#8222;Iii-ooo!!! Iii-ooo!!! Iii-ooo!!!&#8221;<\/p>\n<p>Po\u017are\u0142ek na kreta &#8211; uwidzio\u0142ek, ze to dziwne wycie kapecke go zaniepokoi\u0142o. Cyzby jednak uda\u0142o sie wzbudzi\u0107 w nim trwoge? Ale kwilecke p\u00f3\u017aniej zauwazy\u0142ek, ze&#8230; Indianie juz nie ta\u0144cujom, ino stojom&#8230; I miny majom jakiesi niet\u0119gie&#8230; Co sie kruca sta\u0142o? O, Jezusicku! Po\u017are\u0142ek dalej i &#8211; juz wiedzio\u0142ek! Policja nos otocy\u0142a! I mierzy\u0142a ku nom z pistolc\u00f3w! A to ca\u0142e &#8222;Iii-ooo!!! Iii-ooo!!!&#8221; ryktowali nie Indianie, ino syreny policyjnyk woz\u00f3w!<\/p>\n<p>Na m\u00f3j dusicku! Cy ta sakramencko policja wse musi mi przeskadza\u0107 we sy\u0107kik akcjak z moimi india\u0144skimi przyjaci\u00f3\u0142mi? Juz roz przeskodzi\u0142a nom we wsp\u00f3lnym napadzie na autobus, o cym opowiedzio\u0142ek wom we wpisie z 12 listopada 2007 rocku. A teroz znowu!<\/p>\n<p>Ba nie ino policjanci sie tutok nole\u017ali. Za nimi &#8211; sta\u0142o kilka ekip telewizyjnyk. Najwyra\u017aniej ik dziennikarskie zmys\u0142y zwietrzy\u0142y sensacje, ft\u00f3ro piknie nada\u0142aby sie do jakiesik brejking nius\u00f3w.<\/p>\n<p>Jeden z policjant\u00f3w, chyba najwozniejsy z tutok obecnyk, chyci\u0142 megafon, przyblizy\u0142 go do swej kufy i pedzio\u0142:<br \/>\n&#8211; Jestem porucnik Larry Hlapahan! Nie wiem, co wy tutok ryktujecie, ale nie pozwolimy wom, coby\u015bcie zagrazali bezpiece\u0144stwu spokojnyk i prawyk obywateli! Mocie sie sy\u0107ka natychmiast podda\u0107!<\/p>\n<p>&#8211; I co teroz zrobimy, kud\u0142aty bracie? &#8211; sepn\u0105\u0142 w mojom strone Przezi\u0119biony \u0141oso\u015b.<br \/>\n&#8211; W\u0142a\u015bnie my\u015ble &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Moze powiedzcie, wodzu, ze to Wielki Duch kazo\u0142 wom tutok przyby\u0107?<br \/>\n&#8211; Wielki Duch? Mom pomys\u0142! &#8211; uciesy\u0142 sie w\u00f3dz. &#8211; Ba bede potrzebowo\u0142 pomocy skrzydlatej siostry. Kie wyci\u0105gne przed siebie prawe ramie &#8211; niek ona na tym ramieniu siednie.<br \/>\n&#8211; S\u0142yseli\u015bcie krzesno? &#8211; zwr\u00f3ci\u0142ek sie do orlicy.<br \/>\n&#8211; S\u0142ysa\u0142ak &#8211; pedzia\u0142a Maryna. &#8211; Powiedzcie wodzowoi, ze zrobie, co trza.<br \/>\nWartko przet\u0142umacy\u0142ek wodzowi Marynine s\u0142owa z orlego na psi. A w\u00f3dz zaroz zawo\u0142o\u0142 w strone pona porucnika:<br \/>\n&#8211; Ostomi\u0142o policjo! Przybyli my tutok w dobryk zamiarak. Mio\u0142ek bowiem wizje&#8230;<br \/>\n&#8211; Jakom znowu wizje? Nimom ochoty na wys\u0142uchiwanie b\u017adzin o wizjak! &#8211; zez\u0142o\u015bci\u0142 sie porucnik Hlapahan.<br \/>\n&#8211; Wizja to w zywobyciu Indian barzo wozno rzec &#8211; odrzek\u0142 w\u00f3dz. &#8211; No wi\u0119c mio\u0142ek wizje, we ft\u00f3rej uwidzio\u0142ek Wielkiego Ducha. I Wielki Duch pedzio\u0142 mi, ze Seattle nawiedzi stra\u015bliwo plaga kret\u00f3w. Plaga, jakiej jesce \u015bwiat nie widzio\u0142! Sy\u0107kie ro\u015bliny przez te plage wyginom. Nie ostonie nawet \u017ad\u017ab\u0142o trowy. A spos\u00f3b, coby temu niescyn\u015bciu zapobiec, jest tylko jeden &#8211; trza wyryktowa\u0107 starodowny india\u0144ski taniec deratyzacyjny. No i my tutok w\u0142a\u015bnie ten taniec wyryktowali. Dzi\u0119ki nom &#8211; teroz juz temu miastu zodno plaga nie grozi. Howgh!<br \/>\n&#8211; Haha! Takie bojki to wy mozecie opowiada\u0107 dzieciom na dobranoc, a nie mnie! &#8211; odpor\u0142 na to porucnik.<br \/>\n&#8211; Ale jo jesce nie pedzio\u0142ek, jaki by\u0142 dalsy ci\u0105g mojej wizji &#8211; godo\u0142 dalej w\u00f3dz. &#8211; Ot\u00f3z Wielki Duch mi pedzio\u0142 tyz, ze kie gro\u017aba plagi zostonie zazegnano, to wielki ptok siednie na moim prawym ramieniu. Howgh!<\/p>\n<p>Po tyk s\u0142owak w\u00f3dz wyci\u0105gn\u0105\u0142 przed siebie lewom r\u0119ke.<br \/>\n&#8211; Wodzu! &#8211; sykn\u0105\u0142ek &#8211; Nie ta r\u0119ka!<br \/>\n&#8211; A, rzecywi\u015bcie &#8211; sepn\u0105\u0142 w\u00f3dz i wartko wyci\u0105gn\u0105\u0142 r\u0119ke prawom.<br \/>\nZaroz Maryna Krywaniec wzbi\u0142a sie do lotu. Nifto z policji nie zauwazy\u0142 jej wce\u015bniej, bo sta\u0142a ona zas\u0142oni\u0119to przez Indian. Policjanci odnie\u015bli wi\u0119c wrazenie, ze wyfrun\u0119\u0142a ona spod ziemi. Maryna pokr\u0105zy\u0142a kwile w powietrzu, a potem sied\u0142a na wodzowskim ramieniu.<\/p>\n<p>&#8211; Ponie porucniku! Ponie porucniku! &#8211; zawo\u0142ali zdumieni policjanci. &#8211; Ten stary Indianin godo prowde! Jego wizja sie spe\u0142nio!<br \/>\nBa pon porucnik by\u0142 niewzrusony.<br \/>\n&#8211; To niemozliwe! &#8211; zawo\u0142o\u0142. &#8211; To jakiesi tanie \u015btucki! Pewnie ci cyrwonosk\u00f3rzy wytresowali tego ptoka i telo.<br \/>\n&#8211; Pockojcie, ponie porucniku! &#8211; odezwo\u0142 sie w\u00f3dz. &#8211; Wielki Duch w mojej wizji jesce cosi pedzio\u0142. Pedzio\u0142, ze je\u015bli policjanty bedom nos niepokoi\u0107, to wielki ptok zabiere copke najwozniejsemu z nik. Howgh!<br \/>\nMaryna od rozu domy\u015bli\u0142a sie, co powinna zrobi\u0107. Pofrun\u0119\u0142a ku porucnikowi Hlapahanowi.<br \/>\n&#8211; O, nie! Nifto mi mojej copki nie zabiere! &#8211; krzykn\u0105\u0142 porucnik.<br \/>\nWartko odrzuci\u0142 megafon na ziem i obiema r\u0119kami z\u0142apo\u0142 sie mocno za swojom copke. Maryna Krywaniec spokojnie sied\u0142a ponu porucnikowi na karku, \u015bponami chyci\u0142a sie jego ko\u0142nierza, a skrzide\u0142kami &#8211; zac\u0119\u0142a \u0142askota\u0107 go pod pachami. Porucnik nie wytrzymo\u0142 &#8211; zac\u0105\u0142 op\u0119dza\u0107 sie od orlicy jednom i drugom r\u0119kom. Ocywi\u015bcie musio\u0142 przy tym te copke pu\u015bci\u0107. A Maryna na to tylko ceka\u0142a! Chyci\u0142a copke w sw\u00f3j dzi\u00f3b &#8211; i w uciekaca do wierchu. Ale zarozem &#8211; niefc\u0105cy zapl\u0105ta\u0142a sw\u00f3j pazur w porucnikowe w\u0142osy. No i&#8230; na m\u00f3j dusiu! Okaza\u0142o sie, ze porucnik by\u0142 \u0142ysy i nosi\u0142 tupecik! Tak wi\u0119c Maryna odfrun\u0119\u0142a nie z jednym nakryciem g\u0142owy, ino z dwoma &#8211; jednym copkowym i jednym tupecikowym.<\/p>\n<p>&#8211; Hahaha! &#8211; za\u015bmia\u0142y sie stoj\u0105ce za policjantami telewizyje ekipy. &#8211; Piknie sie nom to sy\u0107ko sfilmowa\u0142o! Ale bedziemy mieli niusa! Heeej!<\/p>\n<p>Porucnik Hlapahan by\u0142 za\u0142amany. Tak barzo za\u0142amany, ze jaz mi sie go zol zrobi\u0142o.<\/p>\n<p>&#8211; Wiecie, co wodzu? &#8211; sepn\u0105\u0142ek do Przezi\u0119bionego \u0141ososia. &#8211; Kapecke skoda tego bidoka. W ko\u0144cu co by nie goda\u0107, on ino wykonuje tutok swoje policyjne obowi\u0105zki.<br \/>\n&#8211; Mos racje, kud\u0142aty bracie &#8211; pedzio\u0142 w\u00f3dz. &#8211; Juz wiem, co zrobie.<\/p>\n<p>I zaroz zawo\u0142o\u0142 dono\u015bnie:<br \/>\n&#8211; Ej, wy! Ku wom godom, telewizyjne kufy! Wiecie co jesce w mojej wizji pedzio\u0142 Wielki Duch? Ze je\u015bli jakisi dziennikorz pi\u015bnie cho\u0107by s\u0142\u00f3wkiem o tym, co sie tutok wydarzy\u0142o, to ca\u0142om gymbe tego dziennikorza pokryjom wielkie paskudne pypcie! Howgh!<br \/>\n&#8211; O, Jezusickuuu! &#8211; przerazi\u0142y sie ekipy telewizyjne. &#8211; Ten Indianin wie co, godo! Pedzio\u0142, ze wielki ptok siednie na jego ramieniu &#8211; i sie spe\u0142ni\u0142o! Pedzio\u0142, ze ten ptok zabiere porucnikowi copke &#8211; i tyz sie spe\u0142ni\u0142o! To z tymi pypciami tyz sie spe\u0142ni! Lepiej uciekojmy!<\/p>\n<p>No i zaroz te sy\u0107kie ekipy pozwija\u0142y sie i rzuci\u0142y do uciecki. Jaz sie kurzy\u0142o za nimi. I dlotego w\u0142a\u015bnie cho\u0107 niejedno stacja telewizyjno sfilmowa\u0142a to, co dzia\u0142o sie przed domem Orecki, nie uwidzicie tego w zodnej telewizji, ani na zodnym Jutubie.<\/p>\n<p>Co by\u0142o dalej? Ano orlica odda\u0142a ponu porucnikowi jego tupecik i copke. A wdzi\u0119cny porucnik zwr\u00f3ci\u0142 sie do Przezi\u0119bionego \u0141ososia:<br \/>\n&#8211; A wi\u0119c padocie, ze\u015bcie ocalili Seattle przed stra\u015bliwom plagom? No to bedzie dlo mnie wielki zascyt, je\u015bli docie sie zaprosi\u0107 do piknego Collins Pubu w samiu\u0107kim centrum Seattle. Sy\u0107kim wom postawie tamok wielkie pikne piwo.<br \/>\n&#8211; E, dzi\u0119kujemy piknie &#8211; pedzio\u0142 w\u00f3dz &#8211; ale nie wiem, cy to jest dobry pomys\u0142. W historii Dzikiego Zachodu kie bio\u0142e kufy cynstowa\u0142y Indian ognistom wodom, to zazwycaj nic dobrego z tego nie wychodzi\u0142o.<br \/>\n&#8211; Tyz prowda &#8211; przyzno\u0142 porucnik. &#8211; Ale jakosi przecie muse wom sie odwdzi\u0119cy\u0107. I za uratowanie Seattle przed plagom, i za uratowanie mnie przed o\u015bmieseniem przez media. Juz wiem! Sy\u0107kim obecnym tutok Indianom postawie kawe w Starbucksie! W ko\u0144cu Starbucks w\u0142a\u015bnie z Seattle sie wywodzi, wi\u0119c tako kawa to bedzie naprowde pikno rzec.<br \/>\n&#8211; A cy bedziemy mogli zabra\u0107 do tego Starbucksa tego oto kud\u0142atego brata i te oto skrzydlatom siostre? &#8211; spyto\u0142 w\u00f3dz.<br \/>\n&#8211; Zabiercie ze sobom, kogo ino fcecie, wodzu! &#8211; odrzek\u0142 pon porucnik.<br \/>\n&#8211; No to na kofeinowom wode &#8211; mozemy p\u00f3\u015b\u0107 &#8211; stwierdzi\u0142 Przezi\u0119biony \u0141oso\u015b.<\/p>\n<p>Tak wi\u0119c udali my sie do jednego z seattlowskik Starbucks\u00f3w. Ale to jesce nie sy\u0107ko! Sam burmistrz Seattle wkr\u00f3tce do nos do\u0142\u0105cy\u0142! Bo dosto\u0142 on od policji wiadomo\u015b\u0107 o Indianak, ft\u00f3rzy piknym ta\u0144cem deratyzacyjnym ocalili miasto przed katastrofom ekologicnom. I wte zaroz wsiod\u0142 na sw\u00f3j burmistrzowski rower* i wartko ku nom przyjecho\u0142, coby w imieniu sy\u0107kik mieska\u0144c\u00f3w Seattle piknie Indianom podzi\u0119kowa\u0107.<\/p>\n<p>Potem w\u00f3dz wyci\u0105gn\u0105\u0142 fajke pokoju, coby jom wroz z ponem burmistrzem i ponem porucnikiem wypali\u0107. Ino kie pon burmistrz poci\u0105gn\u0105\u0142 z fajecki pare rozy, to po\u017are\u0142 na Przezi\u0119bionego \u0141ososia i spyto\u0142:<br \/>\n&#8211; Wodzu, cy w tytoniu do tej fajki by\u0142y moze jakiesi \u015brodki halucynogenne?<br \/>\n&#8211; A cemu pytocie, ponie burmistrzu? &#8211; spyto\u0142 w\u00f3dz.<br \/>\n&#8211; A bo tak jakosi mi sie widzi, ze was pi\u00f3ropus sie ruso.<\/p>\n<p>Po\u017are\u0142ek na wodzowski pi\u00f3ropus. Na m\u00f3j dusiu! Pon burmistrz sie nie myli\u0142! Pi\u00f3ra na g\u0142owie wodza jakosi dziwnie sie zwyrta\u0142y! Co to mia\u0142o znacy\u0107 krucafuks? Zaroz sy\u0107ko sie wyja\u015bni\u0142o, kie pomi\u0119dzy tymi pi\u00f3rami dojrzo\u0142ek&#8230; nasego znajomego kreta!<\/p>\n<p>&#8211; Ty beskurcyjo! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek oburzony. &#8211; Najpierw niscy\u0142e\u015b Oreckowe kwiatki, a teroz plugawis wodzowski pi\u00f3ropus?!<br \/>\n&#8211; Przepytuje piknie, ale mom pro\u015bbe &#8211; pedzio\u0142 kret.<br \/>\nNo, nie! Co za tupet! Narobi\u0142 sk\u00f3d, a teroz jesce my\u015bli, ze jo bede jego pro\u015bby spe\u0142nio\u0142!<br \/>\n&#8211; A jako to pro\u015bba? &#8211; zaciekawi\u0142a sie Maryna.<br \/>\n&#8211; No bo widzicie, krze\u015bni &#8211; kret zwr\u00f3ci\u0142 sie ku orlicy i ku mnie. &#8211; Te india\u0144skie \u015bpiewy wok\u00f3\u0142 mojego kopca brzmia\u0142y tak piknie! Tak sakramencko piknie! M\u00f3g\u0142byk ik s\u0142ucha\u0107 w niesko\u0144cono\u015b\u0107! Cy mogliby\u015bcie zatem popyta\u0107 tyk Indian o zgode, cobyk m\u00f3g\u0142 se zamieska\u0107 wroz z nimi?<br \/>\nTako pro\u015bba zupe\u0142nie mnie zaskocy\u0142a. Ale sy\u0107ko przet\u0142umacy\u0142ek wodzowi z j\u0119zyka kreciego na psi.<br \/>\n&#8211; Na m\u00f3j dusiu! &#8211; Ku mojego zdumieniu w\u00f3dz by\u0142 zakwycony. &#8211; Spotko\u0142ek juz wielu takik, ft\u00f3rym barzo podoba\u0142y sie nase \u015bpiewy i ta\u0144ce. Ale jesce nikomu nie spodoba\u0142y sie jaz tak barzo, coby od rozu zapragn\u0105\u0142 sie do nos przeprowadzi\u0107! Ocywi\u015bcie ze \u015blepy brat moze u nos zamieska\u0107! W nasym rezerwacie na pewno nojdzie sie dlo niego jakiesi pikne miejsce. Howgh!<br \/>\n&#8211; Jednak musom by\u0107 w tym jakiesi \u015brodki halucynogenne &#8211; mrukn\u0105\u0142 tymcasem do siebie pon burmistrz. &#8211; Bo przez kwile wydawa\u0142o mi sie, ze widze, jak w\u00f3dz godo z tym bio\u0142ym psem.<\/p>\n<p>I tak to by\u0142o, ostomili. Potem pon porucnik wr\u00f3ci\u0142 na posterunek, pon burmistrz wr\u00f3ci\u0142 do swoik obowiazk\u00f3w, Indianie wr\u00f3cili do rezerwatu, a my z Marynom wr\u00f3cili do Polski. Ino kret nika nie wr\u00f3ci\u0142, tylko wroz z Indianami sie zabro\u0142.<\/p>\n<p>Tak wi\u0119c mom nadzieje, ze teroz juz u Orecki nifto zodnyk tuneli nie ryktuje i zodnyk ro\u015blinek nie niscy. Je\u015bli jednak ftosi to robi &#8211; to juz musi by\u0107 jakisi inksy kret. Bo ten, ft\u00f3ry by\u0142 tamok wce\u015bniej &#8211; teroz piknie w\u015br\u00f3d Indian se zyje. Howgh i hau!<\/p>\n<p>* Fto nie wierzy, ze burmistrz Seattle je\u017adzi s\u0142uzbowo na rowerze, niek po\u017are <a href=\"http:\/\/www.seattle.gov\/mayor\/team.htm\">tutok<\/a>, ka jest wyra\u017anie napisane: <em>Ten nas ostomi\u0142y pon burmistrz miesko se w Greenwoodzie wroz ze swom \u015bwarnom zonom i tr\u00f3jkom piknyk dzieciack\u00f3w. A taki to jest z niego siuhaj, ze stra\u015bnie, ale to stra\u015bnie lubi je\u017adzi\u0107 do roboty na swym burmistrzowskim rowerku oraz pomaga\u0107 w trenowaniu kosyk\u00f3wkowej druzyny jego dzieci. Haj.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nieft\u00f3rzy z wos na pewno bocom, jakom pro\u015bbe mia\u0142a Orecka, kie Maryna Krywaniec pr\u00f3bowa\u0142a przywr\u00f3ci\u0107 ptasiom r\u00f3wnowage w Aneckowyk okolicak. Kieby ftosi nie bocy\u0142, to jo te pro\u015bbe powt\u00f3rze: Ana, mam pro\u015bb\u0119. Kiedy Maryna Krywaniec zako\u0144czy swoj\u0105 misj\u0119 u Ciebie, popro\u015b j\u0105, aby przylecia\u0142a do mnie. Mam problem z kretem, kt\u00f3ry zamiast kopa\u0107 tunele w [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/877"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=877"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/877\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":908,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/877\/revisions\/908"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=877"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=877"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=877"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}