
{"id":192,"date":"2006-12-27T15:07:14","date_gmt":"2006-12-27T14:07:14","guid":{"rendered":"http:\/\/passent.blog.polityka.pl\/?p=192"},"modified":"2006-12-27T15:10:00","modified_gmt":"2006-12-27T14:10:00","slug":"modlitewnik","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/2006\/12\/27\/modlitewnik\/","title":{"rendered":"Modlitewnik"},"content":{"rendered":"<p>Podczas \u015bwi\u0105t czyta\u0142em &#8222;Ksi\u0119g\u0119 zi\u00f3\u0142&#8221;, wspania\u0142ego w\u0119gierskiego pisarza, Sandora Maraiego, kt\u00f3ra ukaza\u0142a si\u0119 niedawno w znakomitym przek\u0142adzie Feliksa Netza (Wydawnictwo Czytelnik). To zbi\u00f3r kr\u00f3tkich refleksji, spostrze\u017ce\u0144, przemy\u015ble\u0144, obserwacji, tak poruszaj\u0105cy i aktualny (cho\u0107 po raz pierwszy ukaza\u0142 si\u0119 w 1943 r.), \u017ce zamiast pisa\u0107 dzi\u015b samemu, postanowi\u0142em przybli\u017cy\u0107 Pa\u0144stwu fragmenty tej ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3ra wydaje mi si\u0119 bardzo <em>a propos<\/em>. Zachowa\u0142em kolejno\u015b\u0107, w jakiej fragmenty ukazuj\u0105 si\u0119 w ksi\u0105\u017cce, skr\u00f3ty zaznaczy\u0142em.<\/p>\n<p><strong>O TYM, \u017bE NIKT NIE MO\u017bE OBRAZI\u0106 PISARZA<\/strong>.<\/p>\n<blockquote><p>Wielokrotnie urz\u0105dzano na mnie nagonki i inicjowano napa\u015bci &#8211; w karierze pisarza takie nagonki s\u0105 nieuniknione, niekiedy przyjmuj\u0105 obr\u00f3t zgo\u0142a niebezpieczny dla jego \u017cycia &#8211; i przekona\u0142em si\u0119, \u017ce \u017cadna interwencja nie mo\u017ce obroni\u0107 pisarza. Ani \u017cadna w\u0142adza, ani s\u0105d, ani pomoc koleg\u00f3w po pi\u00f3rze, ani nawet szczery zapa\u0142 ludzi mu \u017cyczliwych, ani m\u0105dro\u015b\u0107 do\u015bwiadczonych. Pisarza broni\u0105 tylko i wy\u0142\u0105cznie jego dzie\u0142a (&#8230;)<\/p><\/blockquote>\n<p><strong>O NIKCZEMNO\u015aCI I POMOCY<\/strong><\/p>\n<blockquote><p>Skala ludzkiej nikczemno\u015bci jest tak nieograniczona, temperatura tak wysoka, pomys\u0142owo\u015b\u0107 tak oryginalna i urozmaicona, formy w jakich objawia si\u0119, tak zaskakuj\u0105ce, \u017ce niekiedy cofamy si\u0119 przed ni\u0105 i czujemy, \u017ce to jest najwi\u0119ksza ludzka si\u0142a.<br \/>\nP\u00f3\u017aniej przekonujemy si\u0119, \u017ce gdziekolwiek naciera ludzka nikczemno\u015b\u0107, tam natychmiast pojawia si\u0119 ludzka pomoc. (&#8230;) Czasami za p\u00f3\u017ano. Czasami niedoskonale. Jednak w ko\u0144cu tryumfalnie. Przekona\u0142em si\u0119 o tym.<\/p><\/blockquote>\n<p><strong>O ZAWI\u015aCI<\/strong><\/p>\n<blockquote><p>(&#8230;) Osobliwie zawi\u015b\u0107 dr\u0119czy tych ludzi. Wymiotuj\u0105 \u017c\u00f3\u0142ci\u0105, krzycz\u0105 we \u015bnie, miotaj\u0105 si\u0119 w swoich legowiskach jak epileptycy, pluj\u0105 pian\u0105, gdy widz\u0105, \u017ce kto\u015b zdoby\u0142 cos z \u0142aski \u017cyczliwego losu, \u017ce czego\u015b w \u017cyciu dopi\u0105\u0142. To ludzie chorzy, zara\u017aliwie chorzy. Unikaj ich towarzystwa, nie s\u0105d\u017a, \u017ce argumentacja i dow\u00f3d mog\u0105 ich przekona\u0107. To tak, jak by\u015b chcia\u0142 udowodni\u0107 tr\u0119dowatemu, \u017ce zdrowi s\u0105 bezgrzeszni i niewinni! Nie uwierzy ci. (&#8230;)<\/p><\/blockquote>\n<p><strong>O FANATYKU<\/strong><\/p>\n<blockquote><p>Zawsze i wsz\u0119dzie, na wszelki spos\u00f3b i przy ka\u017cdej okazji nale\u017cy walczy\u0107 z fanatyzmem. Z epileptyczn\u0105 furi\u0105 o spienionych ustach, kt\u00f3ra wydostaje si\u0119 z ludzkich schowk\u00f3w i chce posieka\u0107, przerobi\u0107 \u015bwiat. Walczy\u0107 z fanatyzmem trzeba cierpliwo\u015bci\u0105, obja\u015bnieniem, rozumem, konsekwentn\u0105 pedagogik\u0105. Tak\u017ce wsp\u00f3\u0142czuciem. Wsp\u00f3\u0142czuj fanatykowi. Napada na ciebie, lecz w furii ataku odgryzie sobie j\u0119zyk i poobija si\u0119.<\/p><\/blockquote>\n<p><strong>O CZ\u0141OWIEKU SUWERENNYM<\/strong><\/p>\n<blockquote><p>(&#8230;) Cz\u0142owiek suwerenny nigdy si\u0119 nie k\u0142\u00f3ci, co wi\u0119cej, nawet nie wdaje si\u0119 w polemiki. Wypowiada swoj\u0105 prawd\u0119, po czym trwa na pozycji, do ostatniej chwili, i bierze na siebie wszystko, co wynika z prawdy i z niecierpliwych nieporozumie\u0144 \u015bwiata. Wszystko inne to tylko gard\u0142owanie. Je\u015bli masz swoj\u0105 pozycj\u0119, nie wolno ci si\u0119 ba\u0107. Tylko partacze zwykli si\u0119 obra\u017ca\u0107 i ci, dla kt\u00f3rych opinia \u015bwiata wa\u017cniejsza jest od prawdy.<\/p><\/blockquote>\n<p>Sandor Marai z ogromn\u0105 powag\u0105 traktowa\u0142 swoje \u017cycie, swoj\u0105 tw\u00f3rczo\u015b\u0107, talent, jakim obdarzy\u0142 go los i misj\u0119, jak\u0105 wybra\u0142. Jego dzienniki to jedna z najwspanialszych ksi\u0105\u017cek, jakie ukaza\u0142y si\u0119 u nas w ostatnich latach. Autor, ci\u0119\u017cko do\u015bwiadczony przez hitleryzm i komunizm, po wielu latach na obczy\u017anie, przypiecz\u0119towa\u0142 sw\u00f3j los odbieraj\u0105c sobie \u017cycie.<\/p>\n<p>&#8222;Ksi\u0119g\u0119 zi\u00f3\u0142&#8221; czyta si\u0119 jak modlitewnik.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Podczas \u015bwi\u0105t czyta\u0142em &#8222;Ksi\u0119g\u0119 zi\u00f3\u0142&#8221;, wspania\u0142ego w\u0119gierskiego pisarza, Sandora Maraiego, kt\u00f3ra ukaza\u0142a si\u0119 niedawno w znakomitym przek\u0142adzie Feliksa Netza (Wydawnictwo Czytelnik). To zbi\u00f3r kr\u00f3tkich refleksji, spostrze\u017ce\u0144, przemy\u015ble\u0144, obserwacji, tak poruszaj\u0105cy i aktualny (cho\u0107 po raz pierwszy ukaza\u0142 si\u0119 w 1943 r.), \u017ce zamiast pisa\u0107 dzi\u015b samemu, postanowi\u0142em przybli\u017cy\u0107 Pa\u0144stwu fragmenty tej ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3ra wydaje mi [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":4,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/192"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/users\/4"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=192"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/192\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=192"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=192"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=192"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}