
{"id":353,"date":"2007-10-12T07:04:46","date_gmt":"2007-10-12T05:04:46","guid":{"rendered":"http:\/\/passent.blog.polityka.pl\/?p=353"},"modified":"2007-10-12T21:00:23","modified_gmt":"2007-10-12T19:00:23","slug":"mala-scena","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/2007\/10\/12\/mala-scena\/","title":{"rendered":"Ma\u0142a scena"},"content":{"rendered":"<p><strong>Mam ju\u017c tak do\u015b\u0107 tej kampanii, \u017ce pozwalam sobie opisa\u0107 scenki z \u017cycia wykszta\u0142ciuch\u00f3w i oligarch\u00f3w, kt\u00f3re nie maj\u0105 nic wsp\u00f3lnego z polityk\u0105<\/strong>.<\/p>\n<p>Moja znajoma od lat ponad pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu, wykszta\u0142ciucha (profesor, nazwisko i imi\u0119 znane Teatrowi Narodowemu), zam\u0119\u017cna z wykszta\u0142ciuchem ameryka\u0144skim (profesor) zdoby\u0142a z trudem bilet do teatru na sztuk\u0119 \u201e\u017bar\u201d wg wspania\u0142ej opowie\u015bci Sandora Maraiego. Przedstawienie rozpoczyna\u0142o si\u0119 o godz. 20. Cho\u0107 mieszka stosunkowo niedaleko (Plac Narutowicza), z przej\u0119cia, \u017ce idzie do Teatru Narodowego, na wszelki wypadek zam\u00f3wi\u0142a taks\u00f3wk\u0119 na godz. 19.00. Od tej godziny ca\u0142a w nerwach wypatrywa\u0142a taks\u00f3wkarza, od\u015bwi\u0119tnie ubrana i ufryzowana, czeka\u0142a z niepokojem. O godz. 19.15 chwyci\u0142a parasol (pada\u0142 deszcz) i nie &#8211; \u017ca\u0142uj\u0105c but\u00f3w oraz fryzury &#8211;\u00a0wysz\u0142a przed dom. Jak twierdz\u0105 domownicy, ok. godz. 19.20 rozleg\u0142 si\u0119 telefon od korporacji taks\u00f3wkarskiej\u00a0z banaln\u0105 wiadomo\u015bci\u0105, \u017ce poniewa\u017c pada deszcz i s\u0105 korki, taxi przyjedzie z dalszym op\u00f3\u017anieniem, nie wiadomo dok\u0142adnie kiedy.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Nasza Wykszta\u0142ciucha, w towarzystwie rycerskiego m\u0119\u017ca (made in USA), zdyszana, ale szcz\u0119\u015bliwa, dotar\u0142a jednak do TN o godz. 19.54. Jakie\u017c by\u0142o ich zdumienie, kiedy nie zostali ju\u017c wpuszczeni na widowni\u0119. Gdy Wykszta\u0142ciucha wymachiwa\u0142a zegarkiem, zapewnia\u0142a, \u017ce mo\u017ce zdj\u0105\u0107 buty i wej\u015b\u0107 na sal\u0119 na bosaka, a w og\u00f3le to przysz\u0142a o czasie, bileterka zawo\u0142a\u0142a kierowniczk\u0119. Szefowa w kolorze blond stan\u0119\u0142a murem za bileterk\u0105, a nast\u0119pnie (s\u0142uchajcie, s\u0142uchajcie!) wezwa\u0142a na pomoc ochron\u0119! M\u0119\u017cna ochrona nie tylko nie wpu\u015bci\u0142a pary wykszta\u0142ciuch\u00f3w na widowni\u0119, ale wyprowadzi\u0142a j\u0105 z Teatru Narodowego na ulic\u0119. Ta ma\u0142a scena odby\u0142a si\u0119 w \u015brodku Warszawy (kt\u00f3ra chce by\u0107 stolic\u0105 kulturaln\u0105 Europy), na ulicy Wierzbowej. Nie pomog\u0142y zapewnienia Wykszta\u0142ciuchy, \u017ce przyby\u0142a z dalekiego Bostonu, \u017ce w \u017cyciu nie spotka\u0142o jej takie traktowanie, \u017ce co sobie pomy\u015bli o Polsce jej m\u0105\u017c, profesor ameryka\u0144ski, kt\u00f3ry by\u0142 tego \u015bwiadkiem. Zosta\u0142a wywalona na out. \u201eOut\u201d \u2013 to s\u0142owo ameryka\u0144ski Wykszta\u0142ciuch zrozumia\u0142. Na szcz\u0119\u015bcie Pani Profesor zd\u0105\u017cy\u0142a zapisa\u0107 nazwisko bileterki, kierowniczki oraz \u015bwiadk\u00f3w i wszystko to opisa\u0142a w li\u015bcie do Dyrektora Teatru Narodowego (nazwisko znane wszystkim mi\u0142o\u015bnikom teatru), od kt\u00f3rego oczekuje (na razie bezskutecznie) odpowiedzi. Na razie, na pociech\u0119, zadzwoni\u0142em do niej tylko ja, z informacj\u0105, \u017ce nie ma tego z\u0142ego, co by na dobre nie wysz\u0142o, bo w \u201eGazecie\u201d przeczyta\u0142em mia\u017cdz\u0105c\u0105 recenzj\u0119 z tego przedstawienia, wi\u0119c by\u0107 mo\u017ce ma\u0142a scena nie posz\u0142a na marne.<\/p>\n<p>Po powrocie do domu ameryka\u0144sko &#8211; polska Wykszta\u0142ciucha zatelefonowa\u0142a do swojej znajomej, wybitnej Aktorki scen warszawskich. Ta otar\u0142a jej \u0142zy przez kom\u00f3rk\u0119 i opowiedzia\u0142a w\u0142asn\u0105 przygod\u0119. Niedawno wybiera\u0142a si\u0119 ze swoim teatrem na przedstawienia do \u2013 powiedzmy \u2013 Wroc\u0142awia. Zam\u00f3wi\u0142a wi\u0119c taks\u00f3wk\u0119 w najwi\u0119kszej korporacji 91 91. Powt\u00f3rzy\u0142a si\u0119 ta sama ma\u0142a scena: taks\u00f3wka nie przyje\u017cd\u017ca, nerwy, telefon od korporacji, \u017ce nic z tego, i nasza Aktorka rzuca si\u0119 do swojego w\u0142asnego samochodu, kt\u00f3ry na szcz\u0119\u015bcie mia\u0142a (nie zabra\u0142 go m\u0105\u017c, mechanik, ani dziecko), w ostatniej chwili dojecha\u0142a na dworzec, zostawi\u0142a na parkingu strze\u017conym, by po kilku dniach odebra\u0107 go za s\u0142on\u0105 op\u0142at\u0105 grubo ponad sto z\u0142otych. Nawet nie zadzwoni\u0142a po\u017cali\u0107 si\u0119 do korporacji. A przecie\u017c, jako aktorka, mog\u0142a odegra\u0107 ma\u0142\u0105 scen\u0119.<\/p>\n<p>Nie\u0142atwe jest \u017cycie elyty, na kt\u00f3r\u0105 tak pomstuje pan premier. Zapytajmy Pana Premiera, \u201ekomu si\u0119 w Polsce ci\u0119\u017cko \u017cyje?\u201d (z czego jest to parafraza?), a us\u0142yszmy, \u017ce ludziom wykluczonym. To prawda. Jest te\u017c w Polsce kasta ludzi wykluczonych przez korporacje taks\u00f3wkarskie, do kt\u00f3rej i ja si\u0119 zaliczam. Kilka miesi\u0119cy temu zatelefonowa\u0142em do swojej ulubionej korporacji 96 63, zamawiaj\u0105c taks\u00f3wk\u0119 na nazajutrz rano, poniewa\u017c mia\u0142em poci\u0105g o godz. 7.30. O um\u00f3wionej porze (lub kilka minut p\u00f3\u017aniej) rozleg\u0142 si\u0119 telefon od korporacji, \u017ce taks\u00f3wki na razie nie b\u0119dzie, a i w innych korporacjach wszystkie s\u0105 zaj\u0119te. Rzuci\u0142em si\u0119 do w\u0142asnego samochodu (kt\u00f3ry na szcz\u0119\u015bcie itd.), dojecha\u0142em do Dworca Centralnego, samoch\u00f3d zostawi\u0142em na parkingu strze\u017conym, by po kilku dniach zap\u0142aci\u0107 za parking kilkaset z\u0142otych. Po powrocie do Warszawy zatelefonowa\u0142em pod nr 96 63 z za\u017caleniem, gdzie po\u0142\u0105czono mnie z samym prezesem (!), kt\u00f3ry mnie przeprosi\u0142, i zapewni\u0142, \u017ce gdyby wiedzia\u0142, to by przyjecha\u0142 osobi\u015bcie. Na moj\u0105 uwag\u0119, \u017ce zachowa\u0142em paragon z parkingu, a pan prezes ma na pewno nagranie zam\u00f3wienia, i oczekuj\u0119 zwrotu op\u0142aty za parking, prezes odegra\u0142 ma\u0142\u0105 scen\u0119, powiedzia\u0142, \u017ce on nie wie, \u017ce to musi \u201epostawi\u0107 na zarz\u0105dzie\u201d itd. Oczywi\u015bcie nigdy wi\u0119cej si\u0119 nie odezwa\u0142.<\/p>\n<p>Wiem, \u017ce w obliczu najwa\u017cniejszych wybor\u00f3w od 1989 r. nie s\u0105 to sprawy wa\u017cne, niczego te\u017c nie zwalam na IV RP, ale je\u017celi sprzeda\u017c biletu do teatru, ani przyj\u0119cie zam\u00f3wienia taks\u00f3wki nie jest \u017cadnym zobowi\u0105zaniem i mo\u017cna je bezkarnie lekcewa\u017cy\u0107, to co\u015b tu nie gra. Dlatego urz\u0105dzam ma\u0142\u0105 scen\u0119.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mam ju\u017c tak do\u015b\u0107 tej kampanii, \u017ce pozwalam sobie opisa\u0107 scenki z \u017cycia wykszta\u0142ciuch\u00f3w i oligarch\u00f3w, kt\u00f3re nie maj\u0105 nic wsp\u00f3lnego z polityk\u0105. Moja znajoma od lat ponad pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu, wykszta\u0142ciucha (profesor, nazwisko i imi\u0119 znane Teatrowi Narodowemu), zam\u0119\u017cna z wykszta\u0142ciuchem ameryka\u0144skim (profesor) zdoby\u0142a z trudem bilet do teatru na sztuk\u0119 \u201e\u017bar\u201d wg wspania\u0142ej opowie\u015bci Sandora [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":4,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/353"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/users\/4"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=353"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/353\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=353"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=353"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=353"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}