
{"id":390,"date":"2008-01-02T22:41:57","date_gmt":"2008-01-02T21:41:57","guid":{"rendered":"http:\/\/passent.blog.polityka.pl\/?p=390"},"modified":"2008-01-02T22:41:57","modified_gmt":"2008-01-02T21:41:57","slug":"spoznione-petardy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/2008\/01\/02\/spoznione-petardy\/","title":{"rendered":"Sp\u00f3\u017anione petardy"},"content":{"rendered":"<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"450\" vspace=\"5\" hspace=\"5\" height=\"450\" border=\"0\" align=\"middle\" title=\"0sadoAG450.jpg\" alt=\"0sadoAG450.jpg\" src=\"http:\/\/passent.blog.polityka.pl\/wp-content\/uploads\/0sadoAG450.jpg\" \/><\/p>\n<p><em>Andrzej Sado\u015b (pan z lewej). Fot. Wojciech Olku\u015bnik \/ AG<\/em><\/p>\n<p>P\u00f3\u0142tora miesi\u0105ca przed Sylwestrem, 15 listopada, pan prezydent wystrzeli\u0142 dwie petardy \u2013 podpisa\u0142 nominacje dw\u00f3ch ambasador\u00f3w nie licz\u0105c si\u0119 ze zdaniem (obecnego) MSZ, bez zasi\u0119gni\u0119cia uprzedniej opinii sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce by\u0142y to \u201enominacje ostatniej godziny\u201d, dokonane, kiedy poprzedni rz\u0105d siedzia\u0142 ju\u017c na walizkach. Nie by\u0142oby w tym niczego z\u0142ego, wszak to prezydent mianuje ambasador\u00f3w, ale potrzebna jest inicjatywa ministra (czyli wtedy jeszcze p. Fotygi), opinia Komisji oraz kontrasygnata premiera. Okazuje si\u0119, \u017ce kandydatura Jerzego Achmatowicza nie ma kontrasygnaty, za\u015b w sprawie kandydatury p. Sadosia prezydent zwr\u00f3ci\u0142 do Komisji sejmowej dopiero PO PODPISANIU nominacji. \u017baden z tych pan\u00f3w nie stan\u0105\u0142 przed obliczem tej\u017ce Komisji (nie jest to przyjemne, wiem co\u015b o tym, bo sam tego do\u015bwiadczy\u0142em), a ju\u017c maj\u0105 nominacje w kieszeni.<\/p>\n<p>Post\u0119powanie pana prezydenta budzi \u2013 pisz\u0105c j\u0119zykiem dyplomatycznym \u2013 zdumienie, wpisuje si\u0119 w wojenk\u0119 du\u017cego i ma\u0142ego pa\u0142acu. Obie kandydatury na ambasador\u00f3w budz\u0105 wiele w\u0105tpliwo\u015bci, dlatego wymagaj\u0105 rozwagi i dyskusji, a nie nominacji na \u0142apu \u2013 capu. Pan<strong> Andrzej Sado\u015b<\/strong> jako kandydat na ambasadora przy OBWE i innych organizacjach mi\u0119dzynarodowych z siedzib\u0105 w Wiedniu (np. Mi\u0119dzynarodowa Agencja Energii Atomowej) nie ma w tym kierunku imponuj\u0105cych kwalifikacji. W MSZ pani Fotygi odpowiada\u0142 za kszta\u0142towanie wizerunku Polski za granic\u0105 (!). Wiadomo, jakim ten wizerunek by\u0142 w ostatnich latach fiaskiem. Pod kierownictwem wiceministra Sadosia by\u0142 chyba najgorszy od 1989 r. Pan Sado\u015b by\u0142 tak\u017ce rzecznikiem MSZ PiS, za co zosta\u0142 przez dziennikarzy nagrodzony tytu\u0142em antyrzecznika.<\/p>\n<p>Zlekcewa\u017cenie przez pana prezydenta opinii komisji sejmowej, do kt\u00f3rej zwr\u00f3cono si\u0119 dopiero nazajutrz po nominacji, jest zwyczajnym afrontem wobec parlamentu. \u0179le \u015bwiadczy o przestrzeganiu regu\u0142 demokracji, konsensusu, a tak\u017ce stanowi nied\u017awiedzi\u0105 przys\u0142ug\u0119 dla naszego kraju oraz dla samego nominata, gdy\u017c rzecz na pewno dotrze do Wiednia. Wreszcie &#8211; p. Sado\u015b ma jecha\u0107 na miejsce odwo\u0142anego ambasadora Jacka Bylicy \u2013 jednego z najlepszych, jacy jeszcze zostali w MSZ, do\u015bwiadczonego dyplomaty, specjalisty w dziedzinie stosunk\u00f3w wielostronnych. B\u0119d\u0105c ambasadorem pozna\u0142em go od najlepszej strony. Trudno sobie wyobrazi\u0107, \u017ceby pan Sado\u015b mu dor\u00f3wna\u0142. Wiede\u0144 wymaga zawodowca, a nie czeladnika.<\/p>\n<p>R\u00f3wnie k\u0142opotliwa jest nominacja pana <strong>Jerzego Achmatowicza<\/strong>, kt\u00f3rego nota bene mam przyjemno\u015b\u0107 zna\u0107, na ambasadora do Meksyku. Profesor (dziennikarstwo i nauki polityczne) Achmatowicz spe\u0142nia wiele wymaga\u0144: \u015bwietnie zna Meksyk (gdzie by\u0142 na stypendium) i Chile (gdzie mieszka\u0142 i pracowa\u0142 zanim powr\u00f3ci\u0142 do Polski), \u015bwietnie zna j\u0119zyk, za granic\u0105 udziela\u0142 si\u0119 na rzecz Polski, by\u0142 aktywnym dzia\u0142aczem Polonii i popularnym wyk\u0142adowc\u0105 na uniwersytecie w Santiago. W odr\u00f3\u017cnieniu od p. Sadosia, kt\u00f3ry jest m\u0142odym urz\u0119dnikiem, p. Achmatowicz jest raczej cz\u0142owiekiem bohemy, artyst\u0105, publicyst\u0105, gaw\u0119dziarzem, to posta\u0107 nieco cyganeryjna. Jest jednak jedno du\u017ce ALE, mianowicie dr Achmatowicz jest dzia\u0142aczem USOPA\u0141 (Unia Stowarzysze\u0144 i Organizacji Polonijnych w Ameryce \u0141aci\u0144skiej) \u2013 p\u00f3\u0142 prywatnej organizacji Jana Kobyla\u0144skiego, kontrowersyjnego (delikatnie pisz\u0105c) milionera polskiego zamieszka\u0142ego w Urugwaju.<\/p>\n<p>Jan Kobyla\u0144ski i cz\u0119\u015b\u0107 jego otoczenia, pod wzgl\u0119dem umys\u0142owym przypomina pos\u0142\u00f3w Samoobrony, a pod wzgl\u0119dem ideowym \u2013 M\u0142odzie\u017c Wszechpolsk\u0105, kt\u00f3rej wypar\u0142 si\u0119 nawet Roman Giertych. Prowincja, ciasnota, nacjonalizm, a tak\u017ce najgorsze podejrzenia z czas\u00f3w okupacji \u2013 to wszystko unosi si\u0119 nad p. Kobyla\u0144skim. Posiada on wyg\u00f3rowane ambicje reprezentowania Polski wobec ca\u0142ej Ameryki \u0141aci\u0144skiej. Wywo\u0142ywa\u0142 konflikty z kolejnymi ambasadorami polskimi w Urugwaju i w Argentynie, a\u017c wreszcie zosta\u0142 przez ministra Spraw Zagranicznych W\u0142adys\u0142awa Bartoszewskiego pozbawiony tytu\u0142u konsula honorowego, kt\u00f3rego nigdy nie powinien by\u0142 otrzyma\u0107. Kobyla\u0144ski, razem z Edwardem Moskalem (zm. 2005) z Chicago stanowi\u0142 ostoj\u0119 tzw. starej emigracji, od kt\u00f3rej odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 najbardziej \u015bwiat\u0142a emigracja polska.<\/p>\n<p>G\u0142\u00f3wnym atutem p. Kobyla\u0144skiego s\u0105 jego pieni\u0105dze, z kt\u00f3rych finansuje skromniutk\u0105 dzia\u0142alno\u015b\u0107 polonijn\u0105. Jest w pewnym sensie niezast\u0105piony, poniewa\u017c ma \u201ekas\u0119\u201d i od czasu do czasu si\u0119ga po ni\u0105, np. kiedy trzeba zbudowa\u0107 pomnik Jana Paw\u0142a II albo zorganizowa\u0107 doroczny kongres, na kt\u00f3ry sprowadzano parlamentarzyst\u00f3w z Polski i dzia\u0142aczy polonijnych z Ameryki \u0141aci\u0144skiej. (Cz\u0119sto na koszt J.K.) Dopiero marsza\u0142ek Senatu, Borusewicz, odm\u00f3wi\u0142 senatorom zgody na wyjazd, a sam b\u0119d\u0105c niedawno w Argentynie nie \u017cyczy\u0142 sobie towarzystwa ambasadora, prof. Z.J. Ryna, niedawno mianowanego ku zadowoleniu Kobyla\u0144skiego, kt\u00f3rego by\u0142 wsp\u00f3\u0142pracownikiem.<\/p>\n<p>Profesor Ryn, podobnie jak prof. Achmatowicz, maj\u0105 wszelkie kwalifikacje z wyj\u0105tkiem tej jednej, \u017ce byli powi\u0105zani z Kobyla\u0144skim, a ten wojowa\u0142 z dyplomacj\u0105 polsk\u0105, publicznie j\u0105 postponuj\u0105c i dyskwalifikuj\u0105c wiele os\u00f3b, kt\u00f3rym Polska powierzy\u0142a reprezentacj\u0119 swoich interes\u00f3w. W nieustaj\u0105cej wojnie Kobyla\u0144skiego z MSZ, nominacje pp. Ryna i Achmatowicza to sukcesy ojca chrzestnego z Montevideo. To spadek po czasach Prawa i Sprawiedliwo\u015bci. Obie petardy mog\u0105 jeszcze wybuchn\u0105\u0107 i skaleczy\u0107 tych, kt\u00f3rzy je zmajstrowali.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Andrzej Sado\u015b (pan z lewej). Fot. Wojciech Olku\u015bnik \/ AG P\u00f3\u0142tora miesi\u0105ca przed Sylwestrem, 15 listopada, pan prezydent wystrzeli\u0142 dwie petardy \u2013 podpisa\u0142 nominacje dw\u00f3ch ambasador\u00f3w nie licz\u0105c si\u0119 ze zdaniem (obecnego) MSZ, bez zasi\u0119gni\u0119cia uprzedniej opinii sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce by\u0142y to \u201enominacje ostatniej godziny\u201d, dokonane, kiedy poprzedni rz\u0105d siedzia\u0142 ju\u017c [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":4,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/390"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/users\/4"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=390"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/390\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=390"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=390"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=390"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}