
{"id":425,"date":"2008-03-25T23:06:40","date_gmt":"2008-03-25T22:06:40","guid":{"rendered":"http:\/\/passent.blog.polityka.pl\/?p=425"},"modified":"2008-03-25T23:21:07","modified_gmt":"2008-03-25T22:21:07","slug":"cynizm-czy-realizm","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/2008\/03\/25\/cynizm-czy-realizm\/","title":{"rendered":"Cynizm czy realizm?"},"content":{"rendered":"<p>Mam propozycj\u0119 dla publicyst\u00f3w, kt\u00f3rym le\u017cy na sercu demokracja i wolno\u015b\u0107 w Tybecie: Z\u0142\u00f3\u017cmy si\u0119 i wsp\u00f3lnie ufundujmy stypendium dziennikarzy polskich dla studenta tybeta\u0144skiego.<\/p>\n<p>Zamiast roni\u0107 \u0142zy, kt\u00f3re lej\u0105 si\u0119 z odbiornik\u00f3w radiowych i telewizyjnych \u2013 sami si\u0119gnijmy do kieszeni i zr\u00f3bmy co\u015b dobrego. Wolny \u015bwiat przypomnia\u0142 sobie o Tybecie. Niekt\u00f3rzy obro\u0144cy praw cz\u0142owieka i narodu tybeta\u0144skiego domagaj\u0105 si\u0119 wr\u0119cz od Bogu ducha winnych sportowc\u00f3w, \u017ceby zbojkotowali igrzyska olimpijskie. Zamiast \u017ceby samemu na znak protestu p\u00f3j\u015b\u0107 pod ambasad\u0119 chi\u0144sk\u0105, obla\u0107 si\u0119 benzyn\u0105 i podpali\u0107, wol\u0105, \u017ceby sportowcy zmarnowali sobie kilka lat przygotowa\u0144, a miliardy ludzi na \u015bwiecie by\u0142y pozbawione sportowej przyjemno\u015bci. Kole\u017cankom i kolegom z bran\u017cy proponuj\u0119: honoraria za publicystyk\u0119 \u201ew temacie tybeta\u0144skim\u201d przeznaczmy na stypendium.<\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie, trzeba d\u0105\u017cy\u0107 do tego, \u017ceby w Chinach panowa\u0142a demokracja, najlepiej taka jak w Belgii czy w Szwajcarii, ale skoro \u015bwiat wstrzyma\u0142 oddech czekaj\u0105c, co si\u0119 wydarzy na male\u0144kiej Kubie, to co dopiero w Chinach, kt\u00f3re licz\u0105 ponad 1,3 mld mieszka\u0144c\u00f3w, sk\u0142adaj\u0105 si\u0119 z wielu narodowo\u015bci, s\u0105 w trakcie gigantycznego skoku gospodarczego i cywilizacyjnego, s\u0105 wi\u0119zieniem, gdzie kara \u015bmierci i pa\u0142owanie jest na porz\u0105dku dziennym, s\u0105 jednym z najwa\u017cniejszych aktor\u00f3w gospodarki \u015bwiatowej i jednym z gwarant\u00f3w stabilizacji mi\u0119dzynarodowej. Ma\u0142o kt\u00f3ry kraj, a ju\u017c na pewno nie Stany Zjednoczone, mo\u017ce sobie pozwoli\u0107 na to, \u017ceby pokaza\u0107 Pekinowi gest Kozakiewicza. Zamiast wygra\u017ca\u0107 \u2013 ufundujmy stypendium, to najlepsza bro\u0144 w walce o serca i umys\u0142y.<\/p>\n<p>Stany Zjednoczone prowadz\u0105 wobec Chin polityk\u0119 kija i marchewki. Przewodnicz\u0105ca Izby Reprezentant\u00f3w spotka\u0142a si\u0119 z dalajlam\u0105, ale prezydent Bush powiedzia\u0142, \u017ce nie ma powodu do bojkotu igrzysk. Podczas gdy Waszyngton \u015bledzi wydarzenia, business i uniwersytety ameryka\u0144skie prze\u015bcigaj\u0105 si\u0119 w interesach z Chinami. Dziesi\u0105tki tysi\u0119cy student\u00f3w z Chin studiuj\u0105 w USA (Jak oni dostaj\u0105 paszporty? W PRL to by\u0142o niemo\u017cliwe.) Wielu z nich wraca do Chin. (To te\u017c dziwne). Najlepiej zadomowiony jest w Chinach s\u0142ynny uniwersytet Yale (kt\u00f3ry uko\u0144czyli m.in. Clintonowie).<\/p>\n<p>Opowiem o staraniach uniwersytetu Princeton, na kt\u00f3ry kiedy\u015b ucz\u0119szcza\u0142em. Kilka lat temu rektor Princeton, Shirley Tilghman, pojecha\u0142a z oficjaln\u0105 podr\u00f3\u017c\u0105 do Chin. Celem jej wizyty by\u0142a wsp\u00f3\u0142praca z uczelniami chi\u0144skimi i zach\u0119cenie tamtejszej m\u0142odzie\u017cy do studi\u00f3w w tej s\u0142awnej uczelni. (Prowadz\u0119 doroczne wywiady z kandydatami polskimi, wi\u0119c wiem, jak trudno si\u0119 do Princeton dosta\u0107). W podr\u00f3\u017cy do Chin pani rektor towarzyszyli m.in. szef Graduale College (studia doktoranckie) oraz dyrektor biura rekrutacji. Rektor Tilghman by\u0142a podejmowana z honorami, zwiedza\u0142a chi\u0144skie uczelnie i laboratoria, spotka\u0142a si\u0119 z ambasadorem ameryka\u0144skim i z dygnitarzami chi\u0144skimi. G\u0142\u00f3wny cel wizyty: wi\u0119cej wsp\u00f3\u0142pracy, wi\u0119cej student\u00f3w. Wielu uczonych ameryka\u0144skich wyk\u0142ada w Chinach. M\u00f3j kolega z USA, Arnold Zeitlin, by\u0142y korespondent AP w Hongkongu, wyk\u0142ada tam dziennikarstwo. Amerykanie maj\u0105 w tym podw\u00f3jny interes \u2013 wspieraj\u0105 w\u0142asn\u0105 nauk\u0119, w\u0142asne uniwersytety i jednocze\u015bnie demokratyzuj\u0105 Chiny. Nie jest bowiem mo\u017cliwe, \u017ceby tysi\u0105ce chi\u0144skich student\u00f3w, stypendyst\u00f3w i uczonych, nie zarazi\u0142y si\u0119 wirusem demokracji i praw cz\u0142owieka. A Chiny MUSZ\u0104 wsp\u00f3\u0142pracowa\u0107, bo ich imponuj\u0105cy wzrost gospodarczy musi karmi\u0107 si\u0119 nowoczesn\u0105 nauk\u0105 i technologi\u0105.<\/p>\n<p>\u201eW ci\u0105gu ostatnich lat \u2013 czytamy w gazecie dla absolwent\u00f3w Princeton \u2013 Chiny by\u0142y \u015bwiadkiem defilady rektor\u00f3w uczelni ameryka\u0144skich. Uniwersytet w Yale prowadzi 80 program\u00f3w wsp\u00f3\u0142pracy z Chinami, w tym 45 porozumie\u0144 partnerskich z uniwersytetami i laboratoriami. Prezydent Chin, Hu Jintao, przemawia\u0142 w Yale, i dzi\u0119ki jego decyzji uniwersytet ten jest jedn\u0105 z zaledwie 40 instytucji zagranicznych, kt\u00f3re maj\u0105 prawo zakupu uprzywilejowanych akcji przedsi\u0119biorstw chi\u0144skich (tzw. A-shares).\u201d<\/p>\n<p>Uniwersytet Princeton, przy wsp\u00f3\u0142pracy Uniwersytetu Peki\u0144skiego, prowadzi w stolicy Chin intensywny kurs j\u0119zyka chi\u0144skiego. W ramach seminarium tybeta\u0144skiego czterech doktorant\u00f3w (-ek) ameryka\u0144skich prowadzi badania w Tybecie (co si\u0119 z nimi teraz dzieje?).<\/p>\n<p>W ramach wsp\u00f3lnego programu Harvard \u2013 Princeton mo\u017cna ubiega\u0107 si\u0119 o stypendium z sinologii na terenie USA.<\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie, uczelnie ameryka\u0144skie nie s\u0105 przyzwyczajone do dzia\u0142ania pod nadzorem i cenzur\u0105 pa\u0144stwa policyjnego. Dlatego prowadz\u0105 ze stron\u0105 chi\u0144sk\u0105 swoist\u0105 gr\u0119, typu \u201egive and take&#8221;. Kiedy w 1992 r. prof. C.P. Chou, szef o\u015brodka Princeton w Pekinie, przedstawi\u0142 miejscowym w\u0142adzom tekst podr\u0119cznika do nauki chi\u0144skiego, miejscowy funkcjonariusz w\u0142asnor\u0119cznie wyrwa\u0142 wst\u0119p, zako\u0144czenie, rysunek i kilka innych stron, poniewa\u017c przedstawia\u0142y Chiny w niekorzystnym \u015bwietle. Nast\u0119pne wydanie podr\u0119cznika uwzgl\u0119dnia\u0142o ju\u017c wra\u017cliwo\u015b\u0107 gospodarzy. \u201eTo by\u0142a trudna decyzja, ale czasami trzeba odpowiedzie\u0107 \u2018tak\u2019 na chi\u0144skie \u017c\u0105dania\u201d \u2013 m\u00f3wi prof. Chou.<\/p>\n<p>\u201ePo wydarzeniach na Placu Tiananmen zaledwie kilka uczelni ameryka\u0144skich ograniczy\u0142o swoj\u0105 obecno\u015b\u0107 w Chinach na znak protestu przeciwko \u0142amaniu praw cz\u0142owieka \u2013 czytamy w \u201aPrinceton Alumni Weekly\u2019. \u2013 Jednak\u017ce prof. Stanley Katz, dyrektor Centrum Sztuki i Polityki Kulturalnej Princeton, a tak\u017ce przewodnicz\u0105cy Ameryka\u0144skiego Stowarzyszenia Towarzystw Naukowych, uwa\u017ca nawet takie ograniczenie za b\u0142\u0105d.\u201d Jego zdaniem to b\u0142\u0105d, poniewa\u017c \u201eludzie, na kt\u00f3rych nam zale\u017cy, ucierpi\u0105 najbardziej\u201d. Dwa lata p\u00f3\u017aniej, wszystkie programy zosta\u0142y przywr\u00f3cone. Cynizm czy realizm? \u201eZawsze wol\u0119 si\u0119 myli\u0107 po stronie wsp\u00f3\u0142pracy\u201d \u2013 m\u00f3wi prof. Katz.<\/p>\n<p>Profesor socjologii Gilbert Rozman, specjalista w dziedzinie kultury azjatyckiej, jest zdania, \u017ce wsp\u00f3\u0142praca ameryka\u0144sko-chi\u0144ska \u201ejest znacznie bardziej wzajemnie korzystna\u201d ni\u017c ewentualne protesty. \u201ePozyskanie wsp\u00f3\u0142pracy Chin w dziedzinie nierozprzestrzeniania broni j\u0105drowej (w kontek\u015bcie Korei P\u00f3\u0142nocnej) jest znacznie wa\u017cniejsze ni\u017c takie lub inne prawo obywatelskie\u201d \u2013 m\u00f3wi profesor z rozbrajaj\u0105c\u0105 szczero\u015bci\u0105. Kiedy firma Google zgodzi\u0142a si\u0119 podda\u0107 chi\u0144skiej cenzurze w Internecie, prezes Eric Schmidt (absolwent Princeton) powiedzia\u0142 na szczycie ekonomicznym w Davos: \u201eNie podobaj\u0105 nam si\u0119 restrykcje, ale gorzej by\u0142oby odwr\u00f3ci\u0107 si\u0119 plecami do naszych u\u017cytkownik\u00f3w\u201d.<\/p>\n<p>Mo\u017ce to zabrzmie\u0107 jak szczyt cynizmu, podobnie jak wypowied\u017a Shuang Pan, doktoranta na Wydziale Chemii Uniwersytetu w Princeton, przewodnicz\u0105cego Stowarzyszenia Chi\u0144skich Student\u00f3w i Naukowc\u00f3w w USA: \u201eZgadzam si\u0119, \u017ce ludzie maj\u0105 tutaj o wiele wi\u0119cej wolno\u015bci ni\u017c w Chinach, ale wolno\u015b\u0107 polityczna bardziej nadaje si\u0119 dla kraju bogatego i wykszta\u0142conego, ni\u017c dla Chin, w kt\u00f3rych znaczna cz\u0119\u015b\u0107 ludno\u015bci \u017cyje na wsi, nie umie czyta\u0107 ani pisa\u0107.\u201d Shuang Pan zamierza wr\u00f3ci\u0107 do Chin. Zapytany, czy pobyt w USA pom\u00f3g\u0142 mu bardziej doceni\u0107 demokracj\u0119, odpowiedzia\u0142 czujnie : \u201eNie tyle doceni\u0107, co zrozumie\u0107.\u201d<\/p>\n<p>Pewnego dnia Shuang Pan doceni demokracj\u0119, a mo\u017ce nawet ju\u017c j\u0105 docenia, tylko boi si\u0119 do tego przyzna\u0107. Nawet przed sob\u0105 samym. Demokracja jest tak zara\u017aliwa, \u017ce wcze\u015bniej czy p\u00f3\u017aniej zainfekuje te\u017c Chiny.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mam propozycj\u0119 dla publicyst\u00f3w, kt\u00f3rym le\u017cy na sercu demokracja i wolno\u015b\u0107 w Tybecie: Z\u0142\u00f3\u017cmy si\u0119 i wsp\u00f3lnie ufundujmy stypendium dziennikarzy polskich dla studenta tybeta\u0144skiego. Zamiast roni\u0107 \u0142zy, kt\u00f3re lej\u0105 si\u0119 z odbiornik\u00f3w radiowych i telewizyjnych \u2013 sami si\u0119gnijmy do kieszeni i zr\u00f3bmy co\u015b dobrego. Wolny \u015bwiat przypomnia\u0142 sobie o Tybecie. Niekt\u00f3rzy obro\u0144cy praw cz\u0142owieka i [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":4,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/425"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/users\/4"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=425"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/425\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=425"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=425"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/passent\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=425"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}