
{"id":27,"date":"2006-10-27T10:32:28","date_gmt":"2006-10-27T08:32:28","guid":{"rendered":"http:\/\/penszko.blog.polityka.pl\/?p=27"},"modified":"2006-10-28T12:14:59","modified_gmt":"2006-10-28T10:14:59","slug":"bladzac-etapami","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/2006\/10\/27\/bladzac-etapami\/","title":{"rendered":"B\u0142\u0105dz\u0105c etapami"},"content":{"rendered":"<p>Anglik Adrian Fisher jest najbardziej znanym profesjonalnym projektantem labirynt\u00f3w naturalnych. &#8222;Naturalnych&#8221; oznacza miejsce (skwery, ogrody, zamki, sale muzealne, centra handlowe, place zabaw i&#8230; pola kukurydzy), surowce (trawniki, \u017cywop\u0142oty, r\u00f3\u017cnego rodzaju ogrodzenia, kamienie, ceg\u0142y, ceramika budowlana, lustra i&#8230; woda), a tak\u017ce rozmiary &#8211; nierzadko gigantyczne, kwalifikuj\u0105ce niekt\u00f3re obiekty do Ksi\u0119gi Guinnessa. Jego niezwyk\u0142e dzie\u0142a, kt\u00f3rych powsta\u0142o ju\u017c kilkaset w kilkudziesi\u0119ciu krajach, mo\u017cna podziwia\u0107, zwykle z lotu ptaka, na stronach firmy <a href=\"http:\/\/www.mazemaker.com\/our_other_websites.htm\" target=\"_blank\">Adrian Fisher Mazes Ltd.<\/a> Konkurencji Anglik prawie nie ma &#8211; takich spec\u00f3w jest na \u015bwiecie zaledwie kilku.<\/p>\n<p>Z \u0142amig\u0142\u00f3wkami logicznymi tradycyjne labirynty maj\u0105 niewiele wsp\u00f3lnego, cho\u0107 oczywi\u015bcie poza przyci\u0105gaj\u0105c\u0105 wzrok geometri\u0105 i estetyk\u0105 o ich uroku decyduje zagadkowo\u015b\u0107 i tajemniczo\u015b\u0107. Nieco bardziej wyrafinowanego g\u0142\u00f3wkowania jest w nich jednak tylko tyle, ile go potrzeba do znalezienia umo\u017cliwiaj\u0105cej opuszczenie &#8222;pu\u0142apki&#8221; (lub przej\u015bcie przez ni\u0105) zasady, je\u017celi kto\u015b jej nie zna. Zasada ta, zwana algorytmem Tremaux, jest zreszt\u0105 ca\u0142kiem prosta i dotyczy sytuacji, gdy trafili\u015bmy do labiryntu, nie wiedz\u0105c nic o jego wygl\u0105dzie. Je\u015bli natomiast dysponujemy planem, to sprawa jest trywialna\u00a0&#8211; zamazujemy wszystkie \u015blepe uliczki i droga ku wolno\u015bci automatycznie zostaje ujawniona. Oczywi\u015bcie z rozrywkowego punktu widzenia taki spos\u00f3b jest schematem psuj\u0105cym zabaw\u0119, wi\u0119c rozwi\u0105zywanie pojawiaj\u0105cych si\u0119 czasem w prasie lub w ksi\u0105\u017ckach labirynt\u00f3w ma sens w\u00f3wczas, gdy polega na dostrzeganiu \u015blepych uliczek w trakcie w\u0119drowania, czyli stanowi sprawdzian spostrzegawczo\u015bci. A poza tym labirynty maj\u0105 w sobie jak\u0105\u015b dziwn\u0105 moc przyci\u0105gaj\u0105c\u0105. Ma\u0142o kto, widz\u0105c spl\u0105tane korytarze, nie ma ochoty ruszy\u0107 w drog\u0119, aby mie\u0107 frajd\u0119 z dotarcia do celu. Sporo os\u00f3b wpl\u0105tuje si\u0119 w korytarze na amen, nic wi\u0119c dziwnego, \u017ce literatura dotycz\u0105ca tego tematu jest zaskakuj\u0105co bogata, a <a href=\"http:\/\/www.labyrinthsociety.org\/\" target=\"_blank\">The Labyrinth Society<\/a> po zaledwie kilku latach dzia\u0142alno\u015bci liczy ponad 800 cz\u0142onk\u00f3w. Za tydzie\u0144 zaczyna si\u0119 8. zjazd tej organizacji (2-5 listopada, New Braunfels, Texas). Ostatni dzwonek, \u017ceby zarezerwowa\u0107 bilet na samolot do San Antonio.<\/p>\n<p>Wracaj\u0105c do Fishera, jedna z jego stron po\u015bwi\u0119cona jest pomys\u0142owym <a href=\"http:\/\/www.mazepuzzle.com\/\" target=\"_blank\">labiryntowym \u0142amig\u0142\u00f3wkom<\/a>. Cz\u0119\u015b\u0107 z nich nale\u017cy do tzw. labirynt\u00f3w logicznych. Ta nazwa, zaproponowana przez Roberta Abbotta, ameryka\u0144skiego programist\u0119 i projektanta gier, jest cokolwiek myl\u0105ca, bo przy rozwi\u0105zywaniu my\u015blenie logiczne na og\u00f3\u0142, cho\u0107 nie zawsze, nie odgrywa istotnej roli. Najcz\u0119\u015bciej po staremu pr\u00f3buje si\u0119 i b\u0142\u0105dzi, a je\u015bli kto\u015b chce by\u0107 skrupulatny i systematyczny, rysuje graf, czyli &#8222;drzewko&#8221; i w\u0119druje po ga\u0142\u0105zkach do celu. Bardziej odpowiednie, r\u00f3wnie cz\u0119sto spotykane okre\u015blenia, to &#8222;labirynty z regu\u0142ami&#8221; albo &#8222;wieloetapowe&#8221;. Abbott uznawany jest jednak za ich tw\u00f3rc\u0119. Jedno z jego pierwszych dzie\u0142ek, powsta\u0142e jeszcze w latach 60., dobrze ilustruje, w czym rzecz.<\/p>\n<div style=\"text-align: center\"><img decoding=\"async\" src=\"http:\/\/www.polityka.pl\/_gAllery\/35\/43\/35433.jpg\" \/><\/div>\n<p>Przez labirynt nale\u017cy przej\u015b\u0107 najkr\u00f3tsz\u0105 drog\u0105, przestrzegaj\u0105c nast\u0119puj\u0105cej zasady: po dotarciu do skrzy\u017cowania lub rozwidlenia dr\u00f3g nie wolno dalej i\u015b\u0107 prosto, zawsze trzeba skr\u0119ci\u0107\u00a0&#8211; w prawo lub w lewo.<\/p>\n<p>W ostatnich latach labirynty z regu\u0142ami sta\u0142y si\u0119 do\u015b\u0107 modne. Lubuj\u0105 si\u0119 w nich zw\u0142aszcza Japo\u0144czycy, wymy\u015blaj\u0105c coraz bardziej oryginalne regu\u0142y i sprytne zadania. Oto przyk\u0142ad.<\/p>\n<div style=\"text-align: center\"><img decoding=\"async\" src=\"http:\/\/www.polityka.pl\/_gAllery\/35\/43\/35434.JPG\" \/><\/div>\n<p>Kr\u0105\u017cek z cyframi trzeba przesun\u0105\u0107 etapami od \u017c\u00f3\u0142tego do niebieskiego pola. W pierwszym etapie\u00a0&#8211; o jedno pole, w drugim\u00a0&#8211; o dwa, w trzecim\u00a0&#8211; o trzy. Dalej te trzy etapy cyklicznie si\u0119 powtarzaj\u0105, czyli czwarty etap\u00a0&#8211; o jedno pole, pi\u0105ty\u00a0&#8211; o dwa, sz\u00f3sty\u00a0&#8211; o trzy, si\u00f3dmy\u00a0&#8211; zn\u00f3w o jedno itd. W 2- i 3-polowym etapie ruchy nale\u017cy wykonywa\u0107 w jednym kierunku (nie wolno si\u0119 cofa\u0107 z drugiego pola na pierwsze lub z trzeciego na drugie oraz\u00a0zabronione jest zakr\u0119canie). Z zadaniem nale\u017cy si\u0119 upora\u0107 w minimalnej liczbie etap\u00f3w\u00a0&#8211; niestety, jest ich niema\u0142o, a zadanie jest bardzo podst\u0119pne.<\/p>\n<p>W programie 15. World Puzzle Championships tak\u017ce znalaz\u0142o si\u0119 kilka labirynt\u00f3w z regu\u0142ami. Organizatorzy zam\u00f3wili je w\u0142a\u015bnie u Adriana Fishera. Jeden z nich zamie\u015bci\u0142em w poprzednim wpisie. Poni\u017cej drugi, r\u00f3wnie\u017c do\u015b\u0107 prosty (w przeciwie\u0144stwie do japo\u0144skiego raz-dwa-trzy).<\/p>\n<p><strong>Metro<\/strong><\/p>\n<div style=\"text-align: center\"><img decoding=\"async\" src=\"http:\/\/www.polityka.pl\/_gAllery\/35\/43\/35435.JPG\" \/><\/div>\n<p>Powiniene\u015b dotrze\u0107 metrem z domu (1) na lotnisko (6), odwiedzaj\u0105c po drodze ka\u017cd\u0105 z pi\u0119ciu stacji ko\u0144cowych (Terminus; to stacje ko\u0144cowe nie dla pasa\u017cer\u00f3w, lecz dla maszynisty, kt\u00f3ry zje\u017cd\u017ca z nich do zajezdni). Przez \u017cadn\u0105 stacj\u0119 nie wolno przejecha\u0107 wi\u0119cej ni\u017c raz. Zaplanuj tras\u0119 wymagaj\u0105c\u0105 minimalnej liczby przesiadek. Dotarcie do stacji Terminus oznacza przesiadk\u0119 tak\u017ce w\u00f3wczas, gdy opuszcza si\u0119 ni\u0105 t\u0105 sam\u0105 lini\u0105, kt\u00f3r\u0105 si\u0119 dotar\u0142o.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Anglik Adrian Fisher jest najbardziej znanym profesjonalnym projektantem labirynt\u00f3w naturalnych. &#8222;Naturalnych&#8221; oznacza miejsce (skwery, ogrody, zamki, sale muzealne, centra handlowe, place zabaw i&#8230; pola kukurydzy), surowce (trawniki, \u017cywop\u0142oty, r\u00f3\u017cnego rodzaju ogrodzenia, kamienie, ceg\u0142y, ceramika budowlana, lustra i&#8230; woda), a tak\u017ce rozmiary &#8211; nierzadko gigantyczne, kwalifikuj\u0105ce niekt\u00f3re obiekty do Ksi\u0119gi Guinnessa. Jego niezwyk\u0142e dzie\u0142a, kt\u00f3rych powsta\u0142o [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=27"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=27"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=27"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=27"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}