
{"id":62,"date":"2007-02-11T12:48:41","date_gmt":"2007-02-11T11:48:41","guid":{"rendered":"http:\/\/penszko.blog.polityka.pl\/?p=62"},"modified":"2007-02-11T12:53:10","modified_gmt":"2007-02-11T11:53:10","slug":"histerie-stewarta","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/2007\/02\/11\/histerie-stewarta\/","title":{"rendered":"Histerie Stewarta"},"content":{"rendered":"<p>Znamienne, \u017ce najbardziej poczytni popularyzatorzy matematyki &#8211; na \u015bwiecie Martin Gardner, w Polsce Szczepan Jele\u0144ski &#8211; nie s\u0105 albo nie byli matematykami. Zapewne to nie regu\u0142a, ale zwykle umiej\u0119tno\u015b\u0107 pisania o sprawach nieprostych w spos\u00f3b przyst\u0119pny i ciekawy nie bardzo wychodzi profesjonalistom. W matematyce pisz\u0105cy amator ma ponadto nad zawodowcem szczeg\u00f3ln\u0105 przewag\u0119, wi\u0105\u017c\u0105c\u0105 si\u0119 z dedukcyjnym charakterem tej nauki. Ot\u00f3\u017c je\u015bli podchodzi do sprawy rzetelnie i z pasj\u0105, to najpierw wgryza si\u0119 do b\u00f3lu w zagadnienie, kt\u00f3re zamierza przedstawi\u0107. Poniewa\u017c najcz\u0119\u015bciej jest to dla niego droga przez m\u0119k\u0119, wi\u0119c tym lepiej dostrzega przeszkody w rozumieniu i wnioskowaniu, a potem stara si\u0119 pisa\u0107 tak, aby pokonywanie tych przeszk\u00f3d czytelnikowi u\u0142atwi\u0107, a nawet uprzyjemni\u0107.<\/p>\n<p>Matematyka, ze wzgl\u0119du na dedukcj\u0119, ma charakter wybitnie &#8222;\u0142amig\u0142\u00f3wkowy&#8221;. Form\u0105 jej popularyzacji jest zatem tak\u017ce wymy\u015blanie i publikowanie \u0142amig\u0142\u00f3wek, nawet niekt\u00f3rych krzy\u017c\u00f3wkopodobnych. Najbardziej znani autorzy, Samuel Loyd i Henry Ernest Dudeney, r\u00f3wnie\u017c nie byli matematykami. Mo\u017ce wi\u0119c jednak regu\u0142\u0105 jest, \u017ce popularyzowanie matematyki nie jest mocn\u0105 stron\u0105 matematyk\u00f3w. Te ich publikacje, kt\u00f3re nale\u017c\u0105 z za\u0142o\u017cenia do popularno-naukowych, trafiaj\u0105 do mniejszego grona odbiorc\u00f3w, poniewa\u017c s\u0105&#8230; za ma\u0142o popularne, a zbyt naukowe. Regu\u0142\u0119 potwierdzaj\u0105 wyj\u0105tki. W Polsce przyk\u0142adem s\u0105 np. ksi\u0105\u017cki Hugona Steinhausa, zw\u0142aszcza <em>Kalejdoskop matematyczny<\/em>. Natomiast najnowszy wyj\u0105tek ze \u015bwiata to <em>Histerie matematyczne<\/em> &#8211; ksi\u0105\u017cka, kt\u00f3r\u0105 w\u0142a\u015bnie dosta\u0142em do recenzji. Chodzi o recenzj\u0119 w czasopi\u015bmie, a nie na blogu, jednak po dok\u0142adnej lekturze wi\u0119kszo\u015bci rozdzia\u0142\u00f3w i pobie\u017cnej pozosta\u0142ych, nie mog\u0119 odm\u00f3wi\u0107 sobie przyjemno\u015bci wystukania i tutaj paru pochlebstw.<\/p>\n<p>M\u00f3wi\u0105c kr\u00f3tko, uwa\u017cam \u017ce to jedna z najlepszych ksi\u0105\u017cek po\u015bwi\u0119conych matematyce rekreacyjnej wydanych w Polsce. Najbardziej zbli\u017cona stylem do wczesnego, czyli najbardziej urokliwego Gardnera (u nas nie publikowanego). Autor, Ian Stewart, angielski matematyk, w dodatku profesor, w\u0142a\u015bciwie nie odkrywa Ameryki, pisze na tematy, kt\u00f3rych wi\u0119kszo\u015b\u0107 inni przed nim nie raz wa\u0142kowali. Ma\u0142o tego, s\u0105 to artyku\u0142y wcze\u015bniej zamieszczane na \u0142amach <em>Scientific American<\/em>. Pojawia\u0142y si\u0119 tak\u017ce przed paru laty w polskoj\u0119zycznej wersji tego miesi\u0119cznika, czyli w <em>\u015awiecie Nauki<\/em>. Warto jednak je przeczyta\u0107, nawet je\u015bli zna si\u0119 je z \u0142am\u00f3w czasopisma. Nie tylko ze wzgl\u0119du na to, \u017ce s\u0105 nieco zmienione i uzupe\u0142nione, a tak\u017ce powt\u00f3rnie przet\u0142umaczone (znakomicie!) przez Paw\u0142a Strzeleckiego. Przede wszystkim dlatego, \u017ce jest to dwadzie\u015bcia kawa\u0142k\u00f3w palce liza\u0107 &#8211; bardzo ciekawych oraz skrz\u0105cych si\u0119 pomys\u0142owo\u015bci\u0105 i dowcipem. Wszystkie s\u0105 lekkie, \u0142atwe i przyjemne &#8211; oczywi\u015bcie na miar\u0119 mo\u017cliwo\u015bci, kt\u00f3re bywaj\u0105 ograniczone, gdy autor porywa si\u0119 np. na wyja\u015bnienie jednego z najs\u0142ynniejszych nierozwi\u0105zanych problem\u00f3w matematycznych naszej epoki na przyk\u0142adzie popularnej&#8230; gry w Sapera. Jest tak\u017ce o grze w Monopol, \u0142amaniu czekolady, Sherlocku Holmesie szukaj\u0105cym skradzionego pos\u0105gu Krowy z Kradziejowa, Amoralnym Ambro\u017cym, Brudnej Barbarze i Cwanej Celinie, firmie przeprowadzkowej &#8222;Zataszczymy wszystko&#8221; oraz zakonie Zdumiewit\u00f3w.<\/p>\n<p>Pocz\u0105tkowo zamierza\u0142em przedstawi\u0107 jako przedsmak jedn\u0105 z &#8222;histerycznych&#8221; \u0142amig\u0142\u00f3wek, ale s\u0105 one mocno zwi\u0105zane z tre\u015bci\u0105 rozdzia\u0142\u00f3w, wi\u0119c wyrwanie kt\u00f3rejkolwiek z kontekstu odebra\u0142oby jej sporo uroku. Zatem dla zach\u0119ty pr\u00f3bka \u017cartobliwej formy &#8211; fragment wst\u0119pu do jednego z rozdzia\u0142\u00f3w.<\/p>\n<p><em>Prawo Murphy&#8217;ego g\u0142osi, \u017ce je\u015bli co\u015b mo\u017ce p\u00f3j\u015b\u0107 \u017ale, to p\u00f3jdzie \u017ale. Je\u015bli za\u015b co\u015b nie mo\u017ce p\u00f3j\u015b\u0107 \u017ale, to i tak p\u00f3jdzie \u017ale. Na przyk\u0142ad, je\u015bli posmarowana mas\u0142em grzanka spada ze sto\u0142u, to zawsze upadnie mas\u0142em na d\u00f3\u0142 (chyba \u017ce posmarowali\u015bcie j\u0105 z niew\u0142a\u015bciwej strony&#8230;).<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Znamienne, \u017ce najbardziej poczytni popularyzatorzy matematyki &#8211; na \u015bwiecie Martin Gardner, w Polsce Szczepan Jele\u0144ski &#8211; nie s\u0105 albo nie byli matematykami. Zapewne to nie regu\u0142a, ale zwykle umiej\u0119tno\u015b\u0107 pisania o sprawach nieprostych w spos\u00f3b przyst\u0119pny i ciekawy nie bardzo wychodzi profesjonalistom. W matematyce pisz\u0105cy amator ma ponadto nad zawodowcem szczeg\u00f3ln\u0105 przewag\u0119, wi\u0105\u017c\u0105c\u0105 si\u0119 z [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/62"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=62"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/62\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=62"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=62"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/penszko\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=62"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}