
{"id":10650,"date":"2016-05-31T09:00:42","date_gmt":"2016-05-31T07:00:42","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=10650"},"modified":"2016-05-31T09:50:37","modified_gmt":"2016-05-31T07:50:37","slug":"wasz-ulubiony-artysta-juz-tu-jest","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2016\/05\/31\/wasz-ulubiony-artysta-juz-tu-jest\/","title":{"rendered":"Wasz ulubiony artysta ju\u017c tu jest"},"content":{"rendered":"<p>Na tej p\u0142ycie jest wszystko, wi\u0119c nie tylko arty\u015bci ulubieni mogli si\u0119 zawieruszy\u0107, ale i jaki\u015b spo\u015br\u00f3d tych mniej lubianych. \u0141atwo zreszt\u0105 kogo\u015b przeoczy\u0107 w t\u0142umie, ale nie zauwa\u017cy\u0107 samej p\u0142yty nie spos\u00f3b. Tworz\u0105c kompilacj\u0119-ho\u0142d dla grupy<strong> Grateful Dead<\/strong> <em>Day of the Dead<\/em> bracia Dessnerowie z The National najwyra\u017aniej postanowili nas &#8211; m\u00f3wi\u0105c j\u0119zykiem internetu &#8211; zafloodowa\u0107. Zala\u0107, pozostawi\u0107 we wra\u017ceniu totalnego przesytu, nadmiaru i niemo\u017cliwo\u015bci dok\u0142adnego poznania wszystkiego. Podobne wra\u017cenie robi przepastna, niezebrana w jednej kolekcji chyba przez nikogo dyskografia legendarnych Grateful Dead, czo\u0142owej grupy rocka psychodelicznego. Wi\u0119c wszystko w\u0142a\u015bciwie jest na miejscu. To album do s\u0142uchania, cho\u0107by po fragmentach, i dla przyjemno\u015bci. Na pewno nie do s\u0142uchania ciurkiem. 5 godzin 25 minut materia\u0142u zamkni\u0119tego w 59 utworach wybranych z przepastnego zbioru nagra\u0144 grupy Jerry&#8217;ego Garcii to co\u015b, czym Dessnerowie przebili wyczyn sprzed siedmiu lat, czyli trwaj\u0105c\u0105 2 godziny 10 minut kompilacj\u0119 <em>Dark Was the Night<\/em>. I tym razem rzecz wychodzi w ramach charytatywnej serii Red Hot Organization, ale potwierdza, \u017ce przez lata Dessnerom uzbiera\u0142o si\u0119 o wiele wi\u0119cej znajomych.<!--more--><\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2016\/05\/IMG_20160530_20473974_edit.jpg\" rel=\"attachment wp-att-10653\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2016\/05\/IMG_20160530_20473974_edit-1024x1024.jpg\" alt=\"IMG_20160530_20473974_edit\" width=\"620\" height=\"620\" class=\"aligncenter size-large wp-image-10653\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2016\/05\/IMG_20160530_20473974_edit-1024x1024.jpg 1024w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2016\/05\/IMG_20160530_20473974_edit-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2016\/05\/IMG_20160530_20473974_edit-300x300.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2016\/05\/IMG_20160530_20473974_edit-768x769.jpg 768w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2016\/05\/IMG_20160530_20473974_edit.jpg 1204w\" sizes=\"(max-width: 620px) 100vw, 620px\" \/><\/a><\/p>\n<p>W \u015brodku sezonu, gdy na jedn\u0105 p\u0142yt\u0119 recenzent ma raptem kilka godzin, a na jej opisanie w papierowym magazynie dostaje jakie\u015b 1200 znak\u00f3w, ten album jest czyst\u0105 abstrakcj\u0105. Tutaj 3100 znak\u00f3w liczy sobie sama lista utwor\u00f3w. Nie chcia\u0142em sko\u0144czy\u0107 jak cytowany wy\u017cej recenzent zacnego niegdy\u015b magazynu &#8222;Rolling Stone&#8221;, kt\u00f3ry po tym ca\u0142ym wysi\u0142ku koncepcyjnym po\u015bwi\u0119ci\u0142 wydawnictwu 2 (s\u0142ownie: dwa) zdania. Nie po to chodzi\u0142em z t\u0105 p\u0142yt\u0105 przez p\u00f3\u0142 d\u0142ugiego weekendu, s\u0142uchaj\u0105c jej od rana do nocy, \u017ceby teraz wyda\u0107 z siebie recenzj\u0119 na 700 znak\u00f3w. Niezainteresowanym napisz\u0119 wi\u0119c od razu: mo\u017cecie, nie musicie kupowa\u0107, ale pos\u0142ucha\u0107 powinni\u015bcie. A zainteresowanych zapraszam dalej.<\/p>\n<p>Wprawdzie du\u017c\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 tych 59 utwor\u00f3w (konkurencja doliczy\u0142a si\u0119 nawet po\u0142owy) wype\u0142niaj\u0105 jako sidemani cz\u0142onkowie The National, to gwiazd ci tutaj dostatek. I sposob\u00f3w na Grateful Dead r\u00f3wnie\u017c. Grupa <strong>The War On Drugs<\/strong> przyrz\u0105dza ich po swojemu, czyli w stylu Dire Straits, <strong>Jim James<\/strong> w sosie country-rockowym, <strong>Bruce Hornsby<\/strong> z <em>Black Muddy River <\/em>robi ca\u0142kiem przyjemnego balladowego wyjca, kt\u00f3rego  &#8211; je\u015bli nosicie w klapie znaczki z indierockow\u0105 m\u0142odzie\u017c\u0105 &#8211; b\u0119dziecie si\u0119 troch\u0119 wstydzi\u0107, a najmodniejsza nowa rockowa twarz <strong>Courtney Barnett<\/strong> robi z <em>New Speedway Boogie<\/em> ten, no, boogie. Potem <strong>Mumford &#038; Sons <\/strong> dzielnie pracuj\u0105 nad sprzeda\u017c\u0105 kompilacji w USA. A przynajmniej na to, \u017ceby\u015bcie sobie mogli na luzie pos\u0142ucha\u0107 <strong>Lee Ranaldo<\/strong> z <strong>Lis\u0105 Hannigan<\/strong> &#038; Friends (ten ostatni cz\u0142on nazwy to zawsze eufemizm oznaczaj\u0105cy muzyk\u00f3w The National robi\u0105cych kolejne nadgodziny). A to dopiero przygrywka &#8211; jeste\u015bmy dopiero przy numerze 15, a omin\u0105\u0142em <strong>Kurta Vile&#8217;a, Perfume Geniusa, Sharon Van Etten, Phosphorescenta<\/strong> itd. Ale przynajmniej wiecie ju\u017c mniej wi\u0119cej, co tu si\u0119 dzieje, je\u015bli chodzi o poziom gwiazdorskiej obsady. A b\u0119d\u0105 jeszcze <strong>Anohni, Bill Callahan, Lucinda Williams<\/strong> czy <strong>Tim Hecker<\/strong> (tak, ten Hecker). <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/oddNibVais8\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Gdzie\u015b po drodze zgubi\u0142em \u015bwiadomie <strong>Bonniego \u201aPrince&#8217;a\u2019 Billy&#8217;ego<\/strong>, bo ten pracowity artysta odnajduje si\u0119 tutaj znakomicie i udziela kilkukrotnie. Jego wyst\u0119p solowy w <em>If I Had the World to Give<\/em> ka\u017ce wam pewnie &#8211; tak jak mnie &#8211; odkurzy\u0107 ten Beatlesowski klasyk, kt\u00f3ry znale\u017a\u0107 mo\u017cna w oryginale na <em>Shakedown Street<\/em> z roku 1978 &#8211; rocznik nie ten, recenzje raczej marne i niewielkie szanse, \u017ceby poza wielkimi Deadheads kto\u015b mia\u0142 ten LP na strychu. I wyznam szczerze, \u017ce dopiero wys\u0142uchanie tego utworu (numer 21. w zestawie) ostatecznie przekona\u0142o mnie do sensowno\u015bci ca\u0142ego przedsi\u0119wzi\u0119cia. Sprawd\u017acie orygina\u0142, bo warto. Boniek jak zwykle odrobi\u0142 lekcje, w dodatku brzmi w ka\u017cdym utworze troch\u0119 inaczej. Uj\u0119\u0142a mnie te\u017c grupa <strong>Fucked Up<\/strong> swoj\u0105 wersj\u0105 <em>Cream Puff War<\/em> z debiutu Grateful Dead, bardziej ni\u017c <strong>The Flaming Lips<\/strong> w oczywistym repertuarze z poradnika ka\u017cdego rockowego psychodelika, czyli <em>Dark Star<\/em>. Nie jest to wersja z\u0142a, ale kalifornijska grupa zostawi\u0142a po sobie tyle lepszych, \u017ce odbiera to sens ca\u0142emu temu przedsi\u0119wzi\u0119ciu (tym bardziej, \u017ce na tej samej kompilacji jest jeszcze jedna wersja &#8211; <strong>Cassa McCombsa<\/strong> i <strong>Joe Russo<\/strong>).<\/p>\n<p>Ciekawy jest na <em>Day of the Dead<\/em> w\u0105tek afryka\u0144ski, z <strong>Orchestr\u0105 Baobab<\/strong> i <strong>Tal National<\/strong>. Frapuj\u0105cy jest w\u0105tek akademicko-powa\u017ckowy, nieuchronny wobec ambicji <strong>Bryce&#8217;a Dessnera<\/strong>, kt\u00f3ry proponuje tu wzorem Reicha sw\u00f3j <em>Garcia Counterpoint<\/em>, kilkug\u0142osow\u0105 kompozycj\u0119 na gitar\u0119 z obficie i efektownie nak\u0142adanymi na siebie arpeggiami, eksperyment <strong>Terry&#8217;ego<\/strong> i <strong>Gyana Riley\u00f3w<\/strong>, a nawet wersj\u0119 orkiestrow\u0105 (gra wsp\u00f3\u0142pracuj\u0105cy z Dessnerem i znany w Polsce zesp\u00f3\u0142 <strong>stargaze<\/strong>), no i wreszcie superpianist\u0119 <strong>Vijaya Iyera<\/strong>, kt\u00f3ry z <em>King Solomon&#8217;s Marbles<\/em> robi co\u015b, czego nie pozna\u0142by sam Jerry Garcia. Mam nadziej\u0119, \u017ce to ju\u017c ostatecznie daje obraz tego, ile tych wizji tu znajdziecie, ale te\u017c ile znajomych nazwisk wy\u015bwietli\u0142o si\u0119 w kontek\u015bcie Grateful Dead. Ale przy okazji najwi\u0119kszej zalety tej p\u0142yty &#8211; wyzwala nieposkromion\u0105 potrzeb\u0119 zmierzenia si\u0119 z orygina\u0142ami, a to podstawowa rzecz, je\u015bli chodzi o r\u00f3\u017cnego typu tribute-albumy.   <\/p>\n<p>Sam jednak szuka\u0142em na tej p\u0142ycie czego\u015b jeszcze innego. Swobodnego jamu, kt\u00f3rego ide\u0119 w muzyce rockowej zaszczepia\u0142a grupa Garcii, podr\u00f3\u017cy prowadz\u0105cej tam, dok\u0105d gnaj\u0105 wykonawc\u00f3w pogodne albo mroczne wizje po za\u017cyciu tego czy owego, pewien automatyzm emocji wynikaj\u0105cych z zespo\u0142owego grania, kilkunastominutowe sety stworzone dla jednego czy dw\u00f3ch ol\u015bniewaj\u0105cych moment\u00f3w. Tego wbrew pocz\u0105tkowym oczekiwaniom nie mamy tu wcale w nadmiarze. Co ciekawe, jednym z g\u0142\u00f3wnych dostawc\u00f3w tego towaru jest <strong>Stephen Malkmus<\/strong> w naprawd\u0119 nie\u017ale i ca\u0142kiem tradycyjnie zagranym <em>I Know You Rider<\/em>. Drugi filar tego jamowego gania, czyli <em>Terrapin Station<\/em> <strong>Daniela Rossena, Christophera Beara<\/strong> i <strong>The National<\/strong> jest ju\u017c dzie\u0142kiem mi\u0142ym w s\u0142uchaniu, momentami kapitalnym, cho\u0107 troch\u0119 udziwnionym i unowocze\u015bnionym. Zaskakuj\u0105co pow\u015bci\u0105gliwy okazuje si\u0119 za to <strong>Ira Kaplan<\/strong>, mimo \u017ce gospelowo-psychodeliczny <em>Wharf Rat<\/em> dawa\u0142 du\u017ce mo\u017cliwo\u015bci, to gitarzysta Yo La Tengo zgasi\u0142 go pod ka\u017cdym wzgl\u0119dem, opatruj\u0105c rozczarowuj\u0105c\u0105, ledwie minutow\u0105, impresyjn\u0105 raczej ni\u017c ekspresyjn\u0105 sol\u00f3wk\u0105. <\/p>\n<p>Skoro jednak jeste\u015bcie ju\u017c tak daleko, to naprawd\u0119 warto wyczeka\u0107 poza b\u0119d\u0105cy (teoretycznie) po\u017cegnaniem <em>And We Bid You Goodnight<\/em> w wykonaniu <strong>Sama Amidona<\/strong>, a\u017c do ostatniego, 59. utworu, \u017ceby us\u0142ysze\u0107 <strong>The National<\/strong> z<strong> Bobem Weirem<\/strong> w koncertowej wersji <em>I Know You Rider<\/em>. Tu brzmi\u0105, jak gdyby zesz\u0142o z nich powietrze i ca\u0142e to ci\u015bnienie, kt\u00f3re kaza\u0142o przez d\u0142ugie miesi\u0105ce rozpracowywa\u0107 ten ambitny projekt. Graj\u0105 swobodnie, co spodoba si\u0119 nawet tym, kt\u00f3rzy zespo\u0142u Aarona i Bryce&#8217;a Dessner\u00f3w nie lubi\u0105. Je\u015bli jeszcze zestawimy to wykonanie z utworem <em>St. Stephen<\/em> (te\u017c w duecie z Bobem Weirem, czyli jednak brzmienie gra rol\u0119) z koncertu grupy <strong>Wilco<\/strong>, dostaniemy na ko\u0144cu tego d\u0142uga\u015bnego r\u00f3wnania z 59 zmiennymi wynik podejrzanie banalny. Wyjdziemy mianowicie z odpowiedzi\u0105, jak\u0105 ka\u017cdy fan Grateful Dead dobrze zna &#8211; \u017ce o ile p\u0142yty bywa\u0142y ciekawe, to prawdziwe oblicze tej formacji, ta swobodna wizja rocka psychodelicznego, za kt\u00f3r\u0105 \u015bwiat mia\u0142 ich zapami\u0119ta\u0107, materializowa\u0142o si\u0119 dopiero na koncertach. Wi\u0119c z jednej strony mamy refleksj\u0119 banaln\u0105, z drugiej &#8211; przynajmniej wiern\u0105 duchowi oryginalnej grupy, prawdopodobnie prawdziw\u0105. A to niema\u0142o w og\u00f3lnym wyd\u017awi\u0119ku, bo zak\u0142adam, \u017ce we fragmentach ka\u017cdy znajdzie tu dla siebie co\u015b na tyle ol\u015bniewaj\u0105cego, \u017ce przebrni\u0119cie przez t\u0119 d\u0142ug\u0105 recenzj\u0119 si\u0119 zwr\u00f3ci z nawi\u0105zk\u0105. <\/p>\n<p><strong>R\u00d3\u017bNI WYKONAWCY <em>Day of the Dead<\/em><\/strong>, 4AD 2016, <strong>8\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/qPdoWp-PHFU\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Na tej p\u0142ycie jest wszystko, wi\u0119c nie tylko arty\u015bci ulubieni mogli si\u0119 zawieruszy\u0107, ale i jaki\u015b spo\u015br\u00f3d tych mniej lubianych. \u0141atwo zreszt\u0105 kogo\u015b przeoczy\u0107 w t\u0142umie, ale nie zauwa\u017cy\u0107 samej p\u0142yty nie spos\u00f3b. Tworz\u0105c kompilacj\u0119-ho\u0142d dla grupy Grateful Dead Day of the Dead bracia Dessnerowie z The National najwyra\u017aniej postanowili nas &#8211; m\u00f3wi\u0105c j\u0119zykiem internetu [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":10656,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,312,120,7,2249],"tags":[2290,541,853,2456,1552,2461,2414,1991,2458,615,1408,2455,1329,2457,2460,1832,101,14,993,2462,2459,50,68,1698,1714,764],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10650"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=10650"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10650\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":10662,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10650\/revisions\/10662"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/10656"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=10650"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=10650"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=10650"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}