
{"id":10886,"date":"2016-06-30T09:00:29","date_gmt":"2016-06-30T07:00:29","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=10886"},"modified":"2016-06-30T09:27:14","modified_gmt":"2016-06-30T07:27:14","slug":"rockowy-alfabet-zaczyna-sie-od-z","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2016\/06\/30\/rockowy-alfabet-zaczyna-sie-od-z\/","title":{"rendered":"Rockowy alfabet zaczyna si\u0119 od Z"},"content":{"rendered":"<p>S\u0142uchacze debiutu <strong>Franka Zappy<\/strong> zbyt cz\u0119sto zapominaj\u0105 jego dat\u0119 wydania. Dzi\u015b b\u0119d\u0119 j\u0105 wi\u0119c przypomina\u0142. G\u0142o\u015bno i wyra\u017anie: 27 czerwca 1966 roku, niemal dok\u0142adnie 50 lat temu. Nied\u0142ugo po prze\u0142omowym, bogatym aran\u017cacyjnie <em>Pet Sounds<\/em> The Beach Boys, kr\u00f3tko przed r\u00f3wnie prze\u0142omowym <em>Sgt. Pepper&#8217;s Lonely Hearts Club Band<\/em> grupy The Beatles, kt\u00f3ra podobno inspirowa\u0142a si\u0119 Zapp\u0105. Do listopadowych sesji w roku 1966 zdo\u0142ali ju\u017c pewnie us\u0142ysze\u0107 debiutancki album Zappy &#038; The Mothers of Invention <em>Freak Out!<\/em>, kt\u00f3ry przecie\u017c ani na listach bestseller\u00f3w, ani na kolumnach krytyk\u00f3w wielkiej kariery nie zrobi\u0142. Mo\u017cecie wi\u0119c zosta\u0107 przy naiwnym dogmacie pionierskiego charakteru \u00f3wczesnych dzia\u0142a\u0144 Lennona, albo klikn\u0105\u0107 dalej i pos\u0142ucha\u0107 albumu jego r\u00f3wie\u015bnika, kt\u00f3ry mo\u017ce jest tylko &#8222;dziewi\u0105tk\u0105&#8221;, ale wyprzedzi\u0142 w cuglach wiele &#8222;dziesi\u0105tek&#8221;.<!--more--><\/p>\n<p>Znacie na pewno inn\u0105 legend\u0119: m\u0142ody Zappa przed debiutanck\u0105 p\u0142yt\u0105 nagrywa muzyk\u0119 do filmu pornograficznego. Ot\u00f3\u017c by\u0142 to raczej kola\u017c d\u017awi\u0119kowy zawieraj\u0105cy sugestywne odg\u0142osy. Nie s\u0142ysza\u0142em wprawdzie tej jego pierwszej produkcji, ale wiem, \u017ce po dw\u00f3ch latach pojawi\u0142 si\u0119 w studiu w Hollywood z zespo\u0142em nazwanym na cze\u015b\u0107 Dnia Matki i z producentem Tomem Wilsonem, kt\u00f3ry wcze\u015bniej pracowa\u0142 z Sun Ra Arkestr\u0105, Cecilem Taylorem i Bobem Dylanem. Ca\u0142y rok przed publikacj\u0105 produkowanej r\u00f3wnie\u017c przez Wilsona p\u0142yty <em>The Velvet Underground &#038; Nico<\/em> (!). Zappa nagra\u0142 z nim &#8211; zupe\u0142nie bezczelnie &#8211; pierwszy debiutancki dwup\u0142ytowy album w historii i jeden z pierwszych tak d\u0142ugich album\u00f3w w og\u00f3le, opublikowany bodaj tydzie\u0144 po &#8222;dwup\u0142ycie&#8221; <em>Blonde On Blonde <\/em>Dylana. I zawar\u0142 na nim brutaln\u0105 krytyk\u0119 \u00f3wczesnego spo\u0142ecze\u0144stwa alternatywnego, wykpi\u0142 hipis\u00f3w na rok przed s\u0142ynnym &#8222;latem mi\u0142o\u015bci&#8221;, zanim jeszcze muzyka hipisowska zd\u0105\u017cy\u0142a si\u0119 na dobre rozej\u015b\u0107 po \u015bwiecie (opisa\u0142 hipis\u00f3w jako maminsynk\u00f3w w <em>Motherly Love<\/em>) i skomercjalizowa\u0107, czym zyska\u0142 sobie opini\u0119 satyryka i co wp\u0142yn\u0119\u0142o na pewno na niszowy odbi\u00f3r <em>Freak Out!<\/em> Bodaj 130. miejsce na li\u015bcie &#8222;Billboardu&#8221;. Po\u015bwintuszy\u0142 nieco &#8211; przynajmniej na tyle, na ile pozwala\u0142y realia po\u0142owy lat 60. &#8211; i ob\u015bmia\u0142 pop z list przeboj\u00f3w, schematy mi\u0142osnych ballad, nierzadko si\u0119gaj\u0105c przy tym po narz\u0119dzia jazzowe albo bogate, orkiestrowe aran\u017cacje. Na koniec &#8211; jako obsesjonat Var\u00e8se&#8217;a i pilny s\u0142uchacz XX-wiecznej awangardy, kt\u00f3r\u0105 nadrabia\u0142 na kursie kompozycji &#8211; do\u0142\u0105czy\u0142 na koniec dwie d\u0142u\u017csze kompozycje zawieraj\u0105ce elementy kola\u017cu d\u017awi\u0119kowego, z kt\u00f3rych pierwsza, <em>Help Me I&#8217;m Rock<\/em>, zdradza ewidentne nawi\u0105zania do muzyki Sun Ra, a druga jest wsp\u00f3\u0142czesn\u0105 suit\u0105 baletow\u0105. Wszystko na trzy lata przed kola\u017cowymi eksperymentami Pink Floyd na p\u0142ycie <em>Ummagumma<\/em>. <\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2016\/06\/off_zappa.png\" rel=\"attachment wp-att-10889\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2016\/06\/off_zappa-217x300.png\" alt=\"off_zappa\" width=\"217\" height=\"300\" class=\"alignleft size-medium wp-image-10889\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2016\/06\/off_zappa-217x300.png 217w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2016\/06\/off_zappa.png 423w\" sizes=\"(max-width: 217px) 100vw, 217px\" \/><\/a><em>Freak Out!<\/em> prezentuje ideologi\u0119 wolno\u015bci maj\u0105cej charakter skrajnego outsiderstwa. Wolno\u015bci od aktualnych piewc\u00f3w wolno\u015bci. P\u0142yta jest niedba\u0142ym concept-albumem, pochwa\u0142\u0105 tytu\u0142owego <em>freaka<\/em>, czyli odmie\u0144ca, czym zachwyca\u0142em si\u0119 jako m\u0142ody redaktor w pierwszej z gazet, kt\u00f3ra chcia\u0142a drukowa\u0107 moje nieudolne teksty &#8211; mo\u017ce dlatego, \u017ce sam j\u0105 za\u0142o\u017cy\u0142em, redagowa\u0142em i powiela\u0142em na ksero od pocz\u0105tku lat 90. (dow\u00f3d obok &#8211; to skan z czwartego numeru fanzinu &#8222;Off&#8221;, b\u0142\u0119dy i mankamenty prosz\u0119 zrzuci\u0107 na karb m\u0142odo\u015bci i trudnych czas\u00f3w przedinternetowych). W ka\u017cdym razie gitary rozpoczynaj\u0105ce <em>Hungry Freaks, Daddy<\/em> pozostan\u0105 dla mnie wzorem inteligentnego ogrywania rockowych schemat\u00f3w, a jazzuj\u0105ce harmonie gitar z <em>You Didn&#8217;t Try To Call Me<\/em> &#8211; sygna\u0142em ambicji i przysz\u0142ej walki o dojrza\u0142o\u015b\u0107 rocka. Pierwotnym instrumentem Zappy by\u0142a podobno perkusja (co potwierdza\u0142by jego kult <em>Ionisation <\/em>Var\u00e8se&#8217;a). Na pierwszej p\u0142ycie jednak chwyci\u0142 za gitar\u0119, kt\u00f3rej techniki opanowa\u0142 sam, bez znajomo\u015bci nut. Cytuj\u0119 za ksi\u0105\u017ck\u0105<em> Sto p\u0142yt, kt\u00f3re wstrz\u0105sn\u0119\u0142y \u015bwiatem<\/em> napisan\u0105 przez Grzegorza Brzozowicza i Filipa \u0141obodzi\u0144skiego (o tekst podejrzewam FL):<\/p>\n<p><em>Jak sam twierdzi\u0142, nie nauczy\u0142 si\u0119 akord\u00f3w, bo nigdy nie interesowa\u0142o go odgrywanie cudzych piosenek. By\u0142 jednym z pierwszych gitarzyst\u00f3w rockowych, kt\u00f3rzy potrafili zagra\u0107 skomplikowan\u0105 sol\u00f3wk\u0119 lew\u0105 r\u0119k\u0105 na gryfie bez potrzeby uderzania strun praw\u0105.<\/em><\/p>\n<p>Dodajmy od razu, \u017ce swoje techniki prezentuje (ca\u0142y czas jeste\u015bmy, przypominam, w epoce staro\u017cytnej rocka!) w utworze <em>Trouble Every Day<\/em>, kt\u00f3ry robi tu za przej\u015bcie mi\u0119dzy kr\u00f3tszymi, bardziej parodystycznymi nagraniami a dwiema formami d\u0142u\u017cszymi, mocno zanurzonymi w awangardzie i my\u015bleniu dadaistycznym, awangardowym, przez pryzmat kola\u017cu d\u017awi\u0119kowego. Zarazem jest <em>Trouble Every Day<\/em> opowie\u015bci\u0105 o zabarwieniu politycznym, kt\u00f3ra nawi\u0105zuje do zamieszek, kt\u00f3re odbywa\u0142y si\u0119 w Kalifornii na tle rasowym (mocna fraza <em>Wiecie co, ludzie, nie jestem czarny, ale s\u0105 chwile, kiedy wola\u0142bym powiedzie\u0107, \u017ce nie jestem bia\u0142y<\/em> &#8211; dwa lata przed <em>Say It Loud &#8211; I&#8217;m Black and I&#8217;m Proud<\/em> Jamesa Browna). I mo\u017cecie uzna\u0107 mnie teraz za obsesjonata, ale utw\u00f3r ten zawiera wokaln\u0105 parti\u0119 melodeklamowan\u0105 (na dwa lata przed powstaniem grupy The Last Poets). <\/p>\n<p>Jestem do\u015b\u0107 bezkrytyczny, gdy chodzi o Zapp\u0119, cho\u0107 nie podzielam wielu jego spo\u0142ecznych i politycznych (do\u015b\u0107, trzeba przyzna\u0107, libertaria\u0144skich) pogl\u0105d\u00f3w. Zawdzi\u0119czam to lekturze polskiej prasy muzycznej, kt\u00f3ra w latach 80., kiedy dost\u0119pu do nowo\u015bci p\u0142ytowych nie by\u0142o, publikowa\u0142a regularne listy premier p\u0142ytowych na \u015bwiecie &#8211; a poniewa\u017c Zappa by\u0142 wtedy do\u015b\u0107 p\u0142odny, mia\u0142em wra\u017cenie, \u017ce wydaje co\u015b ko\u0142o po\u0142owy wszystkich album\u00f3w wydawanych wtedy na \u015bwiecie. Bardzo go chcia\u0142em pozna\u0107, ale nie by\u0142o jak, bo dost\u0119p do nagra\u0144 by\u0142 ograniczony. W roku 1988 znalaz\u0142em w pi\u015bmie &#8222;Non-Stop&#8221; (ca\u0142y czas jeszcze nie maj\u0105c \u017cadnych kontakt\u00f3w z muzyk\u0105 Zappy) tekst Jana Skaradzi\u0144skiego o albumie<em> Guitar<\/em>. Fragmenty tej recenzji znam na pami\u0119\u0107, ale w ca\u0142o\u015bci przeklej\u0119 z <a href=\"http:\/\/zappa.rockmetal.art.pl\/recenzje.htm\">polskiej strony z recenzjami p\u0142yt Zappy<\/a>:<\/p>\n<p>[pocz\u0105tek cytatu]<\/p>\n<p><em><strong>mianownik<\/strong><br \/>\nBardzo aktywny Frank Zappa znowu wypu\u015bci\u0142 album! Na <em>Guitar<\/em> sk\u0142adaj\u0105 si\u0119 gitarowe sol\u00f3wki nagrane podczas koncert\u00f3w w r\u00f3\u017cnych cz\u0119\u015bciach USA i Europy Zachodniej (lata 1979-1984). Mi\u0119dzy tymi sol\u00f3wkami &#8211; utworami, w wi\u0119kszo\u015bci materia\u0142em premierowym, nie s\u0142ycha\u0107 ani sekundy przerwy.<br \/>\n<strong>dope\u0142niacz<\/strong><br \/>\nOmawiana p\u0142yta Franka Zappy zawiera ponad dwie godziny muzyki. Nie, to dla mnie za du\u017co&#8230; Je\u015bli na &#8222;normalnej&#8221; p\u0142ycie tego artysty znajd\u0105 si\u0119 2-3 utwory b\u0119d\u0105ce w istocie sol\u00f3wkami, to w sam raz. I pozwol\u0105 si\u0119 rozkoszowa\u0107 jego umiej\u0119tno\u015bciami, i dodatkowo urozmaic\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107. Ale same sol\u00f3wki powyjmowane z najrozmaitszych kawa\u0142k\u00f3w, sol\u00f3wki bez kontekstu? Mog\u0119 tego s\u0142ucha\u0107 trzy kwadranse, godzin\u0119, godzin\u0119 z haczykiem, ale nie ponad dwie godziny&#8230; Tym razem Amerykanin przesadzi\u0142. Zaoferowa\u0142 album tylko swoim naj, naj, najbardziej zagorza\u0142ym fanom. Ja jestem dopiero naj, najbardziej&#8230;<br \/>\n<strong>celownik<\/strong><br \/>\nFrankowi Zappie w &#8222;stopce&#8221; <em>Guitar<\/em> ofiarowa\u0142em trzy gwiazdki, czyli p\u0142yta &#8222;mo\u017ce by\u0107&#8221;. Zatem jakie jej atuty rekompensuj\u0105 wywo\u0142an\u0105 monotoni\u0119, ka\u017c\u0105c zrezygnowa\u0107 z mniejszej liczby &#8222;oczek&#8221;? Odpowied\u017a jest prosta &#8211; nasz bohater to gitarzysta jakich ma\u0142o. No i jak on brzmi!<br \/>\n<strong>biernik<\/strong><br \/>\nFranka Zapp\u0119 trzeba uzna\u0107 geniuszem gitary. Gra diabelsko. Z energi\u0105, wyobra\u017cni\u0105, wdzi\u0119kiem przebiera palcami po swoim instrumencie. Ju\u017c wydaje si\u0119, \u017ce si\u0119 &#8222;zaka\u0142apu\u0107ka\u0142&#8221;, \u017ce si\u0119 wywali, \u017ce wypadnie z tonacji i rytmu, ale nie, u niego to chyba niemo\u017cliwe. Jest z powrotem na miejscu. To ta technika, to inteligencja! Wspania\u0142e.<br \/>\n<strong>narz\u0119dnik<\/strong><br \/>\nZ Frankiem Zapp\u0105, z jego gitariadami, wi\u0105\u017c\u0105 si\u0119 me przyjemne wspomnienia. Na p\u00f3\u0142ce z p\u0142ytami mam <em>Shut Up&#8217;N&#8217;Play Yer Guitar<\/em>, kt\u00f3rego <em>Guitar<\/em> jest jakby kolejn\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105. Ale tamto podoba mi si\u0119 bardziej &#8211; jest oryginalne i (ju\u017c samo w sobie) ciekawsze.<br \/>\n<strong>miejscownik<\/strong><br \/>\nO Franku Zappie mawia si\u0119, \u017ce nie by\u0142by sob\u0105, gdyby nie sp\u0142ata\u0142 jakiego\u015b figla. Na <em>Guitar<\/em> takim figlem s\u0105 dla mnie utwory <em>That&#8217;s Not Really Reggae<\/em> (sekcja gra rytm reggae&#8217;owy, a gitarzysta sola niemaj\u0105ce z reggae wiele wsp\u00f3lnego) i <em>It Ain&#8217;t Necessarily The Saint James Infirmary<\/em> (zbitka w jedn\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107 temat\u00f3w Gershwina i Primrose&#8217;a). Poza tym firmuj\u0105cy album artysta nie poleca go&#8230; dzieciom i republikanom.<br \/>\n<strong>wo\u0142acz<\/strong><br \/>\nO Franku Zappo, ty genialny postrzele\u0144cu, ty muzyczny Woody Allenie!<\/em><\/p>\n<p>[koniec cytatu]<\/p>\n<p>Nie powiem, \u017cebym zna\u0142 wtedy szczeg\u00f3lnie dobrze Woody&#8217;ego Allena, ale wiedzia\u0142em, kto to taki, a ca\u0142y ten wo\u0142acz dzia\u0142a\u0142 na wyobra\u017ani\u0119. T\u0119 cz\u0119\u015b\u0107 recenzji zapami\u0119ta\u0142em do dzi\u015b. Zappa wci\u0105\u017c jest artyst\u0105, kt\u00f3rego bogat\u0105 dyskografi\u0119 powoli kompletuj\u0119. Wiem, \u017ce s\u0105 p\u0142yty wi\u0119ksze, wa\u017cniejsze, pe\u0142niejsze, wy\u017cej oceniane ni\u017c <em>Freak Out!<\/em> I przez wzgl\u0105d na to zostan\u0119 przy dziewi\u0105tce. Ale sami wiecie, \u017ce przy przeliczaniu starych dziewi\u0105tek na dzisiejsze warto\u015bci trzeba uwzgl\u0119dni\u0107 inflacj\u0119. Poza tym Franka Zappy na dzisiejsze warto\u015bci prze\u0142o\u017cy\u0107 si\u0119 nie da. Dzi\u015b po 23.00 w radiowej Dw\u00f3jce <em>Freak Out!<\/em> z paroma jubileuszowymi niespodziankami, a Wy, drodzy Czytelnicy (czy kto tam z Was zosta\u0142 jeszcze przy wpisie po tej przyd\u0142ugiej lekturze) nast\u0119pnym razem przy uzupe\u0142nianiu albo wspominaniu \u017celaznej klasyki zacznijcie od Z.     <\/p>\n<p><strong>THE MOTHERS OF INVENTION <em>Freak Out!<\/em><\/strong>, Verve 1966, <strong>9\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"420\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/girnJH7tvpM\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>S\u0142uchacze debiutu Franka Zappy zbyt cz\u0119sto zapominaj\u0105 jego dat\u0119 wydania. Dzi\u015b b\u0119d\u0119 j\u0105 wi\u0119c przypomina\u0142. G\u0142o\u015bno i wyra\u017anie: 27 czerwca 1966 roku, niemal dok\u0142adnie 50 lat temu. Nied\u0142ugo po prze\u0142omowym, bogatym aran\u017cacyjnie Pet Sounds The Beach Boys, kr\u00f3tko przed r\u00f3wnie prze\u0142omowym Sgt. Pepper&#8217;s Lonely Hearts Club Band grupy The Beatles, kt\u00f3ra podobno inspirowa\u0142a si\u0119 Zapp\u0105. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":10890,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[31,312,120,7,926,2249,4,106],"tags":[1513,2486],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10886"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=10886"}],"version-history":[{"count":21,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10886\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":10909,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10886\/revisions\/10909"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/10890"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=10886"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=10886"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=10886"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}