
{"id":11332,"date":"2016-09-02T16:25:46","date_gmt":"2016-09-02T14:25:46","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=11332"},"modified":"2016-09-02T16:33:08","modified_gmt":"2016-09-02T14:33:08","slug":"zly-miles-davis-ale-film-gorszy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2016\/09\/02\/zly-miles-davis-ale-film-gorszy\/","title":{"rendered":"Z\u0142y Miles Davis, ale film gorszy"},"content":{"rendered":"<p>Jest szansa, \u017ce jeszcze nie widzieli\u015bcie nowego filmu o <strong>Milesie Davisie<\/strong>. Recenzje by\u0142y zasadniczo w miar\u0119 pozytywne, bo Miles i jego tr\u0105bka, szczeg\u00f3lnie kr\u00f3tko przed \u0107wier\u0107wieczem \u015bmierci mistrza, wywo\u0142uj\u0105 u wielu meloman\u00f3w odruchy modlitewne. I ja to rozumiem. Ale poniewa\u017c mia\u0142em ju\u017c te\u017c okazj\u0119 obejrze\u0107<em> Miles Davis i ja<\/em>, podziel\u0119 si\u0119 paroma spostrze\u017ceniami. Cho\u0107by dla odmiany &#8211; po przes\u0142uchaniu i opisaniu ca\u0142ej sterty wydawnictw z muzyk\u0105.<!--more--><\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/cheadle-davis.jpg\" rel=\"attachment wp-att-11333\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/cheadle-davis.jpg\" alt=\"cheadle-davis\" width=\"960\" height=\"540\" class=\"aligncenter size-full wp-image-11333\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/cheadle-davis.jpg 960w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/cheadle-davis-300x169.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2016\/09\/cheadle-davis-768x432.jpg 768w\" sizes=\"(max-width: 960px) 100vw, 960px\" \/><\/a><\/p>\n<p>Film wyre\u017cyserowa\u0142, wsp\u00f3\u0142tworzy\u0142 scenariusz i zagra\u0142 g\u0142\u00f3wn\u0105 rol\u0119 Don Cheadle, kt\u00f3rego kojarz\u0119 z zupe\u0142nie innej bajki, czyli z film\u00f3w o superbohaterach. A mo\u017ce niekoniecznie z zupe\u0142nie innej &#8211; bo Cheadle podchodzi tu do Davisa te\u017c troch\u0119 jak do superbohatera, kt\u00f3rego, dobrze ucharakteryzowany, przypomina nawet mocno fizycznie. No ale z drugiej strony &#8211; posta\u0107 g\u0142\u0119boka, z dorobkiem i po przej\u015bciach. Rozumiem wi\u0119c ten rodzaj ambicji aktorskich &#8211; zagra\u0107 kogo\u015b, kto bohaterem kultury w ka\u017cdym jej wymiarze jest, ale przy tym pozostaje cz\u0142owiekiem z krwi i ko\u015bci. Trudniej mi zrozumie\u0107 akty po\u015bwi\u0119cenia w rodzaju paru lat nauki gry na tr\u0105bce po to tylko, by dobrze symulowa\u0107 gr\u0119 w scenach, gdy Miles na ekranie ma gra\u0107 swoje klasyki. Ale &#8211; trzeba przyzna\u0107 &#8211; Cheadle&#8217;owi wychodzi to naprawd\u0119 dobrze. Jest \u015bwietnym rekonstruktorem postaci.<\/p>\n<p>Autor filmu mia\u0142 te\u017c pomys\u0142 wyj\u015bciowy: zaj\u0105\u0107 si\u0119 okresem milczenia Davisa w drugiej po\u0142owie lat 70., gdy ten, skonfliktowany ze swoj\u0105 wytw\u00f3rni\u0105 p\u0142ytow\u0105, nie wydawa\u0142 p\u0142yt przez pi\u0119\u0107 lat. Oryginalnie &#8211; m\u00f3wi\u0105 niekt\u00f3rzy. Pewnie tak, ale ja w tym widz\u0119 oportunizm, bo przy kt\u00f3rymkolwiek innym okresie Davisa trzeba by pewnie pokaza\u0107 na ekranie, jak 90 proc. czasu po\u015bwi\u0119ca na prac\u0119 nad now\u0105 muzyk\u0105, a muzyka na ekranie nie wychodzi tak dobrze jak wymachiwanie pistoletem. A tu m\u00f3g\u0142 pokaza\u0107 zdesperowanego, sfrustrowanego, nieufnego, rozz\u0142oszczonego na swoich wydawc\u00f3w i wiecznie na\u0107panego Davisa wymachuj\u0105cego pi\u0119\u015bciami i pistoletem. \u015awietnie to wypada w trailerze, bardzo dobrze wygl\u0105da w pierwszych scenach filmu (kt\u00f3re notabene trailer ju\u017c pokazuje), gdy Davisa odwiedza pe\u0142en tupetu dziennikarz &#8222;Rolling Stone&#8217;a&#8221; (\u015brednio przekonuj\u0105cy Ewan McGregor), kt\u00f3ry chce by\u0107 pierwszym reporterem opowiadaj\u0105cym histori\u0119 domniemanego powrotu Milesa na scen\u0119. Historia jest niby fikcyjna, ale je\u015bli kto\u015b czyta\u0142 autobiografi\u0119 Milesa, wie, \u017ce mo\u017cna to sobie wyobrazi\u0107. Ale kto j\u0105 czyta\u0142, ten &#8211; zawsze mia\u0142em takie wra\u017cenie &#8211; wie te\u017c, \u017ce sporo by\u0142o w Milesie z prowokatora. Cheadle robi z niego na serio bohatera kina akcji. Cienkiego, taniego, przewidywalnego i p\u0142askiego jak deska kina akcji z beznadziejnie poprowadzonymi retrospekcjami, kt\u00f3re ani nie pog\u0142\u0119biaj\u0105 postaci, ani nie popychaj\u0105 do przodu intrygi. <\/p>\n<p>Je\u015bli jednak widzieli\u015bcie ju\u017c ten film, to pewnie wiecie, po co s\u0105 te retrospekcje? Po to mianowicie &#8211; tak to sobie sprytnie obmy\u015bli\u0142 Cheadle &#8211; \u017ceby nie gra\u0107 przez ca\u0142y film muzyki Davisa z lat 70. (kt\u00f3ra sprawdza si\u0119 w scenach akcji), tylko \u017ceby przypomnie\u0107 Davisa z okresu <em>Kind of Blue<\/em> i p\u00f3\u017aniej, czyli \u017ceby chocia\u017c we fragmentach by\u0142y hity. A przynajmniej &#8211; dla ka\u017cdego co\u015b mi\u0142ego. Intryga z okresu, gdy wok\u00f3\u0142 Davisa by\u0142o cicho, bo mo\u017cna da\u0107 poszar\u017cowa\u0107 fantazji, plus muzyka z okresu pracowitego i dobrze zdokumentowanego cho\u0107by przez muzyk\u00f3w, kt\u00f3rzy z Davisem nagrywali. Sprytne, ale czytelne. <\/p>\n<p>Cheadle chcia\u0142 wi\u0119c mie\u0107 ciastko i zje\u015b\u0107 ciastko. I co prawda po drodze przysz\u0142o mu do g\u0142owy par\u0119 ciekawych w\u0105tk\u00f3w (cho\u0107by ten z drogocenn\u0105 ta\u015bm\u0105 z nagraniem &#8211; przypomina to, \u017ce kto mia\u0142 fizyczny egzemplarz ta\u015bmy, ten mia\u0142 nagranie), to filmu z tego nie zrobi\u0142. Raczej ju\u017c d\u0142ugie i nu\u017c\u0105ce momentami podprowadzenie pod ko\u0144cowe sceny z muzyk\u0105, przy kt\u00f3rych westchniecie by\u0107 mo\u017ce, tak jak ja, \u017ce co prawda muzyk\u0119 na ekranie pokazuje si\u0119 trudno, to jednak w swojej sile, niewinno\u015bci, niezale\u017cno\u015bci od obrazka wybroni si\u0119 w najgorszym kontek\u015bcie. A przede wszystkim jest szczera, czego o obrazku powiedzie\u0107 nie mo\u017cna.<\/p>\n<p>Autor filmu m\u00f3g\u0142 chcie\u0107 dla swojego bohatera jak najlepiej, mo\u017ce pr\u00f3bowa\u0142 zg\u0142\u0119bia\u0107 jego koszmary, zagl\u0105da\u0107 do jego duszy, ale chyba niewiele z tego wyni\u00f3s\u0142. Bo ostatecznie jego film puentuj\u0105 wyniki finansowe, o czym zreszt\u0105 <a href=\"http:\/\/www.polityka.pl\/tygodnikpolityka\/kultura\/1672762,1,coraz-wiecej-filmow-o-muzyce-lat-70.read\">ju\u017c wspomina\u0142em w ostatnim tek\u015bcie dla POLITYKI<\/a>: Mo\u017cesz sobie za \u017cycia walczy\u0107 z przemys\u0142em p\u0142ytowym, ale po latach i tak przemys\u0142 upomni si\u0119 o swoje. \u015awiadczy o tym fakt, \u017ce wsp\u00f3\u0142producentem, dystrybutorem filmu i wydawc\u0105 soundtracku, kt\u00f3re zaliczaj\u0105 niez\u0142e wyniki finansowe, jest ten sam koncern, pod kt\u00f3rego siedzib\u0119 w filmie zaje\u017cd\u017ca\u0142 z pistoletem ogarni\u0119ty furi\u0105 i pragnieniem zemsty Cheadle jako Davis. Tyle \u017ce inaczej si\u0119 dzi\u015b nazywa.<\/p>\n<p><strong>MILES DAVIS I JA (Miles Ahead)<\/strong>, re\u017c. Don Cheadle, aktorzy: Don Cheadle, Ewan McGregor, prod. USA, 100 min., <strong>4\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/wqq63ZJ5q3w\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jest szansa, \u017ce jeszcze nie widzieli\u015bcie nowego filmu o Milesie Davisie. Recenzje by\u0142y zasadniczo w miar\u0119 pozytywne, bo Miles i jego tr\u0105bka, szczeg\u00f3lnie kr\u00f3tko przed \u0107wier\u0107wieczem \u015bmierci mistrza, wywo\u0142uj\u0105 u wielu meloman\u00f3w odruchy modlitewne. I ja to rozumiem. Ale poniewa\u017c mia\u0142em ju\u017c te\u017c okazj\u0119 obejrze\u0107 Miles Davis i ja, podziel\u0119 si\u0119 paroma spostrze\u017ceniami. Cho\u0107by dla [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":11333,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[29,537,312,120,7,2249],"tags":[2529,466],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11332"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11332"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11332\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11338,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11332\/revisions\/11338"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/11333"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11332"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11332"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11332"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}