
{"id":11487,"date":"2016-09-23T17:08:46","date_gmt":"2016-09-23T15:08:46","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=11487"},"modified":"2016-09-23T21:33:34","modified_gmt":"2016-09-23T19:33:34","slug":"jak-oszukal-mnie-rock-progresywny","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2016\/09\/23\/jak-oszukal-mnie-rock-progresywny\/","title":{"rendered":"Jak oszuka\u0142 mnie rock progresywny"},"content":{"rendered":"<p>Weekend bez muzyki raczej nikomu nie grozi. Zamyka si\u0119 tegoroczna Warszawska Jesie\u0144 &#8211; par\u0119 mocnych akcent\u00f3w na <a href=\"http:\/\/www.polityka.pl\/tygodnikpolityka\/kultura\/1675136,1,kolory-warszawskiej-jesieni.read\">zako\u0144czenie dyrektorskiej kadencji Tadeusza Wieleckiego<\/a>, wi\u0119cej <a href=\"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2016\/09\/17\/w-oparach-dobrej-muzyki\/\">pisa\u0142a o tym Dorota Szwarcman<\/a>. NInA z kolei <a href=\"http:\/\/nina.gov.pl\/wydarzenia\/wernisa%C5%BC-wystawy-polish-soundscapes\/\">otwiera wystaw\u0119 po\u015bwi\u0119con\u0105 polskiej sztuce field recordingu<\/a> <em>Polish Soundscapes<\/em>, kt\u00f3rej poziom gwarantuj\u0105 osoby kurator\u00f3w: Marcina Barskiego i Marcina Dymitera. W Warszawie zaczynaj\u0105 si\u0119 w\u0142a\u015bnie Szalone Dni Muzyki, za chwil\u0119 inne imprezy. A skoro pi\u0105tek, to i nowe p\u0142yty ju\u017c s\u0105. Du\u017co nowych p\u0142yt. Nie mog\u0142em si\u0119 powstrzyma\u0107 przed parokrotnym przes\u0142uchaniem jednej z nich. Te\u017c zaczyna si\u0119 od field recordingu, ale uwaga, mo\u017cna si\u0119 da\u0107 oszuka\u0107!<!--more--><\/p>\n<p>Je\u015bli my\u015blicie, \u017ce ten field recording to cokolwiek wnosz\u0105cego, musz\u0119 Was rozczarowa\u0107. Nic si\u0119 nie zmieni\u0142o w tej bran\u017cy od <em>Grantchester Meadows<\/em>. S\u0142owem: par\u0119 sekund d\u017awi\u0119k\u00f3w ptaszk\u00f3w i odg\u0142os\u00f3w z \u0142\u0105ki w rozbieg\u00f3wce utworu. I jest to niestety sygna\u0142 tego, czym b\u0119dzie ca\u0142a nowa p\u0142yta grupy <strong>Marillion<\/strong>. I czym jest dzi\u015b zjawisko zwane w latach 70. rockiem progresywnym. Drugi w historii grupy album z brzydkim s\u0142owem w tytule (<em>Fuck Everyone and Run<\/em> &#8211; muzycy t\u0142umacz\u0105 to troch\u0119 zbyt pokr\u0119tnie jak na m\u00f3j gust: <em>Whilst the album title itself is certainly provocative, it\u2019s not meant to be offensive<\/em>) po <em>Fugazi <\/em>&#8211; zn\u00f3w sprytnie ukrytym w akronimie &#8211; nie jest w \u017cadnym razie p\u0142yt\u0105 prze\u0142omow\u0105. <\/p>\n<p>Tutaj dwie wa\u017cne uwagi dla ewentualnych nowych czytelnik\u00f3w, kt\u00f3rym mo\u017ce przyj\u015b\u0107 do g\u0142owy podwa\u017ca\u0107 moje kompetencje:<br \/>\n1. Nie, nie pozna\u0142em grupy Marillion wczoraj, \u015bledz\u0119 jej tw\u00f3rczo\u015b\u0107 od 30 lat, moja wypowied\u017a na temat rocka progresywnego nie b\u0119dzie te\u017c mia\u0142a charakteru wjazdu na obce mi terytorium, mo\u017cna nawet powiedzie\u0107, \u017ce by\u0142em w znacznym stopniu z t\u0105 muzyk\u0105 zwi\u0105zany, szczeg\u00f3lnie w latach 90.<br \/>\n2. Tak, jestem i od pocz\u0105tku by\u0142em przeciwnikiem zmiany frontmana Marillion, kt\u00f3ra &#8211; cho\u0107 z dzisiejszej perspektywy nale\u017cy do staro\u017cytno\u015bci &#8211; ci\u0105gle odciska mocne pi\u0119tno na tym, co zesp\u00f3\u0142 gra i jak gra. <\/p>\n<p>Podzielony na kilka cykli kompozycji (wiem, istnieje poj\u0119cie suity rockowej, ale tu mamy w wi\u0119kszo\u015bci elementy do\u015b\u0107 jednak niezale\u017cne) <em>FEAR <\/em>przynosi mi odpowied\u017a na pytanie, kt\u00f3re zadawa\u0142em sobie praktycznie od czas\u00f3w <em>Brave <\/em>&#8211; co nie dzia\u0142a, skoro powinno. W ko\u0144cu Fish &#8211; o czym przekona\u0142y jego dalsze dzia\u0142ania solowe po odej\u015bciu z grupy &#8211; nie by\u0142 jakim\u015b muzycznym wizjonerem. A Steve Hogarth zasadniczo nie \u015bpiewa\u0142 gorzej. Problem polega na tym, \u017ce pod wodz\u0105 Hogartha Marillion emocjonalnie wszed\u0142 w er\u0119 garnituru. Z nieokrzesanego romantyzmu czas\u00f3w Fisha (jak pewnie pami\u0119tacie, garnitury by\u0142y figur\u0105 jego tekst\u00f3w) wszed\u0142 w epok\u0119 dojrza\u0142o\u015bci i profesjonalizacji. Sta\u0142 si\u0119 zarazem bardziej p\u0142aski, wypolerowany i jednorodny, prezentuj\u0105c muzyk\u0119 czasem i obfit\u0105 brzmieniowo, ale przewidywaln\u0105 konstrukcyjnie, a przede wszystkim pozbawion\u0105 odwagi wystawiania si\u0119 na b\u0142\u0105d czy na \u015bmieszno\u015b\u0107 (emocjonalny \u0142adunek pierwszej p\u0142yty Marillion bywa\u0142 traktowany jako kuriozalny, ale by\u0142 przynajmniej wyrazisty &#8211; podobnie by\u0142o z innymi p\u0142ytami z okresu z Fishem). Czyli &#8211; uog\u00f3lniaj\u0105c &#8211; woli eksperymentowania.<\/p>\n<p>Nowy album Marillion, omawiany ju\u017c tu i \u00f3wdzie has\u0142ami &#8222;najlepszy od XX lat&#8221;, trzyma si\u0119 moim zdaniem na dw\u00f3ch filarach. Z jednej strony &#8211; kompozycji <em>Living in FEAR<\/em>, zgrabnie kondensuj\u0105cej emocje w sze\u015bciu minutach, kumuluj\u0105cej je we wsp\u00f3\u0142cze\u015bnie brzmi\u0105cych rockowych refrenach, kt\u00f3re jednak &#8211; je\u015bli pomin\u0105\u0107 charakterystyczny styl sol\u00f3wek Steve&#8217;a Rothery&#8217;ego &#8211; w\u0142a\u015bciwie r\u00f3wnie dobrze m\u00f3g\u0142by nagra\u0107 Coldplay. Z drugiej &#8211; na dw\u00f3ch ko\u0144cowych akcentach cyklu <em>The Leavers<\/em>, kt\u00f3re przynosz\u0105 najwi\u0119cej klasycznego brzmienia Marillion, z do\u015b\u0107 dynamicznymi wej\u015bciami sekcji oraz charakterystycznym wyciskaniem si\u00f3dmych pot\u00f3w ze stratocastera. To ostatnie zamieni si\u0119 w zarzynanie w mocniej wype\u0142nionym egzaltacj\u0105 (gniew na tle polityczno-ekonomicznym) <em>The New Kings<\/em>, kt\u00f3re zwie\u0144czy nam zreszt\u0105 kolejny field recording &#8211; d\u017awi\u0119k przelatuj\u0105cego z kana\u0142u na kana\u0142 samolotu. Czyli r\u00f3wnie\u017c element przetrenowany cho\u0107by na p\u0142ytach Pink Floyd.<\/p>\n<p>Czepiam si\u0119 takich detali jak efekty d\u017awi\u0119kowe, by zwr\u00f3ci\u0107 uwag\u0119 na co\u015b, co nowa p\u0142yta Marillion ilustruje idealnie &#8211; na k\u0142amstwo, w jakie obr\u00f3ci\u0142 si\u0119 rock progresywny. W pocz\u0105tkach lat 70. jeszcze realnie szukaj\u0105cy nowych \u015brodk\u00f3w wyraz\u00f3w, nowych form. Z cytatami z muzyki powa\u017cnej, zmianami metrum, szukaniem nowej wirtuozerii i wprowadzaniem do rockowego \u015bwiata kolejnych instrument\u00f3w. W latach 80. m\u0142odsi wykonawcy pr\u00f3bowali zrekonstruowa\u0107 pomys\u0142y Genesis, Pink Floyd czy King Crimson z poprzedniej dekady, a czasem (<em>Clutching at Straws<\/em>) wyrwa\u0107 si\u0119 w stron\u0119 jakiej\u015b nowoczesnej formu\u0142y, stworzy\u0107 form\u0119 po\u015bredni\u0105, ju\u017c nie tak symfoniczn\u0105, ale i nie do ko\u0144ca typow\u0105 dla rocka tamtych czas\u00f3w. Tymczasem tutaj Marillion pokazuje, \u017ce rozwojowo\u015b\u0107 &#8211; jakkolwiek poj\u0119t\u0105 &#8211; ma gdzie\u015b. I \u017ce pragnie ogrywa\u0107 dalej to twarde, prosto akcentowane 4\/4 z crescendami, kt\u00f3re wyeksploatowa\u0142 i w pewnym sensie nawet skarykaturowa\u0142 post-rock. Nie chce zagl\u0105da\u0107 do innych gatunk\u00f3w na tyle, by si\u0119 czego\u015b nauczy\u0107, ani rozszerza\u0107 w istotny spos\u00f3b palety instrument\u00f3w. A gdy pr\u00f3buje wyj\u015b\u0107 w stron\u0119 elementu, kt\u00f3rego jeszcze nie bra\u0142 na warsztat &#8211; jak w minimalistycznym intro <em>The Leavers <\/em>&#8211; to okazuje si\u0119, \u017ce z minimalistycznej repetycji wychodzi przepych. Owszem, Mark Kelly zmieni\u0142 zestaw barw, Pete Trewavas nieco zmieni\u0142 brzmienie basu w ci\u0105gu ostatniego 20-lecia. Ale trzeba mie\u0107 si\u0119 czym zachwyca\u0107, by okaza\u0107 zachwyt, a kredyt (skoro ju\u017c m\u00f3wimy o tym, \u017ce tak du\u017co jest strachu o wsp\u00f3\u0142czesn\u0105 ekonomi\u0119 w tekstach z albumu) zaufania dla tego zespo\u0142u u mnie wyczerpa\u0142 si\u0119 ju\u017c na pocz\u0105tku nowego wieku. <\/p>\n<p>Nie jest to album tak po prostu nieudany, pod ka\u017cdym wzgl\u0119dem i na ka\u017cdym odcinku, wiele os\u00f3b si\u0119 pewnie w nim odnajdzie, ale sam wyros\u0142em z fanowskich emocji i z wi\u0119ksz\u0105 ch\u0119ci\u0105 ni\u017c o tych\u017ce emocjach porozmawia\u0142bym dzi\u015b o tym, jak g\u0142\u0119bokim oszustwem jest kreowanie wizji progresywno\u015bci &#8211; jakkolwiek rozumianej &#8211; wok\u00f3\u0142 tego typu album\u00f3w. Mo\u017cemy m\u00f3wi\u0107 o elegancji, gracji, niezawodno\u015bci, ale nie o inwencji. Dwie trzecie dyskografii Marillion to z tego punktu widzenia szafa pe\u0142na garnitur\u00f3w. <\/p>\n<p><strong>MARILLION <em>FEAR<\/em><\/strong>, EarMusic 2016, <strong>5\/10 <\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/Xiwtl-ljUI0\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Weekend bez muzyki raczej nikomu nie grozi. Zamyka si\u0119 tegoroczna Warszawska Jesie\u0144 &#8211; par\u0119 mocnych akcent\u00f3w na zako\u0144czenie dyrektorskiej kadencji Tadeusza Wieleckiego, wi\u0119cej pisa\u0142a o tym Dorota Szwarcman. NInA z kolei otwiera wystaw\u0119 po\u015bwi\u0119con\u0105 polskiej sztuce field recordingu Polish Soundscapes, kt\u00f3rej poziom gwarantuj\u0105 osoby kurator\u00f3w: Marcina Barskiego i Marcina Dymitera. W Warszawie zaczynaj\u0105 si\u0119 w\u0142a\u015bnie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":11492,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[8,312,120,7,2249],"tags":[2539],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11487"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11487"}],"version-history":[{"count":14,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11487\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11503,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11487\/revisions\/11503"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/11492"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11487"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11487"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11487"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}