
{"id":11653,"date":"2016-10-13T09:00:13","date_gmt":"2016-10-13T07:00:13","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=11653"},"modified":"2016-10-13T09:11:12","modified_gmt":"2016-10-13T07:11:12","slug":"czy-bloguje-z-nienawisci","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2016\/10\/13\/czy-bloguje-z-nienawisci\/","title":{"rendered":"Czy bloguj\u0119 z nienawi\u015bci?"},"content":{"rendered":"<p>Podczas jednej z dyskusji na niezwykle energetycznym i ciekawym Kongresie Kultury, kt\u00f3re jeszcze b\u0119d\u0119 dok\u0142adniej relacjonowa\u0142, pojawi\u0142a si\u0119 (na panelu <em>Media wobec kultury<\/em>) taka oto my\u015bl towarzysz\u0105ca starciu dziennikarstwa 1.0 z dziennikarstwem 2.0. Gdzie 1.0 oznacza\u0142o pisanie parokolumnowych recenzji teatralnych lub literackich, po kt\u00f3rych inne tytu\u0142y drukuj\u0105 polemiki. A 2.0 oznacza\u0142o g\u0105szcz dyskusji rozsianych po fejsbukach i blogosfer\u0119 rozsmarowan\u0105 wzd\u0142u\u017c i wszerz, jak tylko rozleg\u0142e s\u0105 internety. My\u015bl najpierw zamajaczy\u0142a w konfrontacyjnym opisie kongresowego spotkania, a p\u00f3\u017aniej zmaterializowa\u0142a si\u0119 w wypowiedzianej przez prowadz\u0105cego s\u0142owach: <em>Mam wra\u017cenie, \u017ce oni bloguj\u0105 z nienawi\u015bci. <\/em><!--more--><\/p>\n<p>Owszem, temperatura blogowych notek o kulturze bywa wy\u017csza, ich charakter &#8211; bardziej zdawkowy, a ich autorzy niekoniecznie s\u0105 od razu profesorami uniwersytetu. Czasem pr\u00f3buj\u0105 na notkach zarobi\u0107. Ale dawno nie s\u0142ysza\u0142em czego\u015b r\u00f3wnie niesprawiedliwego jak to, dotycz\u0105ce setek, ba, tysi\u0119cy autor\u00f3w, kt\u00f3rzy (nie mam tu na my\u015bli tylko siebie) regularnie poszerzaj\u0105 rozmow\u0119 o kulturze o nowe, cz\u0119sto w og\u00f3le niepodejmowane w\u0105tki. W dodatku w czasach, gdy notka blogowa miewa cz\u0119sto wi\u0119kszy zasi\u0119g ni\u017c tekst w gazecie, a ju\u017c na pewno (poprzez mo\u017cliwo\u015b\u0107 \u0142atwego linkowania) \u0142atwiej jej wywo\u0142a\u0107 dyskusj\u0119. Cho\u0107 oczywi\u015bcie charakter tych dyskusji jest ju\u017c nieco inny. <\/p>\n<p>Zasugerowa\u0142em wypowiadaj\u0105cemu te s\u0142owa by\u0142emu krytykowi, kt\u00f3ry z pracy dla gazet i agencji reklamowych przeszed\u0142 do dzia\u0142ania w sferze artystycznej, \u017ce problem mo\u017ce dotyczy\u0107 swego rodzaju zaburzonej perspektywy. Bo jego dziedzin\u0119, teatr, omin\u0105\u0142 huragan zmian. Przez ostatnich kilkana\u015bcie lat nie przyby\u0142o sto nowych teatr\u00f3w, nie pojawi\u0142o si\u0119 stu nowych wielkich re\u017cyser\u00f3w, ani nawet stu krytyk\u00f3w, kt\u00f3rzy potrafiliby tw\u00f3rczo\u015b\u0107 tych re\u017cyser\u00f3w opowiedzie\u0107. Co i rusz dochodz\u0105 mnie s\u0142uchy o ciekawych amatorskich lub p\u00f3\u0142amatorskich inicjatywach w tej dziedzinie, ale ze wzgl\u0119du na fizyczno\u015b\u0107 oferowanego do\u015bwiadczenia teatr pozosta\u0142 rejonem, w kt\u00f3rym wa\u017cniejszy jest problem jako\u015bci ni\u017c ilo\u015bci. Czy to \u017ale? Niekoniecznie. S\u0105 takie dni, gdy du\u017co bym da\u0142 za to, \u017ceby muzyka nigdy nie wesz\u0142a w czasy nadmiaru. <\/p>\n<p>Siedzia\u0142bym wtedy i analizowa\u0142 teksty na nowej p\u0142ycie Leonarda Cohena, pichc\u0105c swoj\u0105 recenzj\u0119 jego trzeciego &#8211; od czasu powrotu z emerytury &#8211; albumu po\u017cegnalnej serii. By\u0142oby o czym pisa\u0107, tworzy\u0107 narracj\u0119, szpalty ucieka\u0142yby spod k\u00f3\u0142, wiersz\u00f3wka ros\u0142a, fejm si\u0119 zgadza\u0142, salon dyskutowa\u0142, a na koniec stowarzyszenie dziennikarskie pog\u0142aska\u0142o po g\u0142owie. Ale to jest inna gra. W jednym pa\u017adziernikowym tygodniu (jest to &#8211; prosz\u0119 zapami\u0119ta\u0107 &#8211; najgorszy czas na wydawanie muzyki) ukazuje si\u0119 znacz\u0105cych p\u0142yt 30 czy 40. A jeszcze cz\u0119\u015b\u0107 wydawnictw trzeba przes\u0142ucha\u0107 tylko po to, by je uzna\u0107 za drugorz\u0119dne i niewarte wzmianki. Jednego pa\u017adziernikowego dnia przychodzi siedem stream\u00f3w, pi\u0119\u0107 nowych singli na YouTubie i stosik nowych no\u015bnik\u00f3w CD, p\u00f3\u0142amatorskie zespo\u0142y pytaj\u0105 mailem, czy mo\u017cna przes\u0142a\u0107 materia\u0142 do oceny (odpowied\u017a &#8222;Nie, nie mo\u017cna&#8221; trudno mi sobie jednak wyobrazi\u0107). Amazon przysy\u0142a zam\u00f3wion\u0105 paczk\u0119 kolejnych kilku. Agent PR zespo\u0142u X dzwoni i pyta, czy POLITYKA napisze o jego nowej p\u0142ycie, wi\u0119c przerywam s\u0142uchanie zespo\u0142u Y, \u017ceby pos\u0142ucha\u0107 X (bo inaczej nie b\u0119d\u0119 w stanie odpowiedzie\u0107 na pytanie), gdy wtem mened\u017cer zespo\u0142u Y przysy\u0142a pytanie na Facebooku, czy album ju\u017c przes\u0142uchany i co s\u0105dz\u0119. A tu korci przesy\u0142ka z Amazona, bo zawiera p\u0142yty naprawd\u0119 istotne i kupione (co istotne) za realne pieni\u0105dze. Korci te\u017c p\u0142yta wokalistki A, bo taka s\u0142aba, \u017ce si\u0119 recenzja sama pisze &#8211; a s\u0142upki czytelnictwa w takiej sytuacji b\u0142yskawicznie rosn\u0105. Je\u015bli kolega z teatru my\u015bli, \u017ce tekst o charakterze nieskrajnym wywo\u0142a w tych czasach jak\u0105\u015b polemik\u0119, to si\u0119 myli &#8211; reakcj\u0119 wywo\u0142uje tylko wyostrzenie sprawy. Stwierdzenie, \u017ce krytyka sztuki w prasie lewicowej si\u0119 sko\u0144czy\u0142a, albo blogerzy karmi\u0105 si\u0119 nienawi\u015bci\u0105. Ja to wiem i wie to on. <\/p>\n<p>Na takie wizje kultury nadmiaru moi starsi koledzy odpowiadaj\u0105 czasem, \u017ce przecie\u017c wystarczy si\u0119 skoncentrowa\u0107 na tym, co najwa\u017cniejsze. Ale rzecz w tym, \u017ce w ca\u0142ej tej r\u00f3\u017cnorodno\u015bci, tej polifonii &#8211; jak j\u0105 \u0142adnie i mile memu sercu opisa\u0142 ten sam Kongres &#8211; mamy wiele g\u0142os\u00f3w r\u00f3wnouprawnionych. Starszych i m\u0142odszych, bardziej i mniej znanych, krajowych i zagranicznych. I mo\u017cna pr\u00f3bowa\u0107 wyj\u0105\u0107 jeden, co do kt\u00f3rego s\u0105dzimy &#8211; kieruj\u0105c si\u0119 nazwiskiem &#8211; \u017ce oto mamy g\u0142os z samego \u015brodka tej wielkiej dyskusji. Bo co by sta\u0142o, gdyby muzycznym g\u0142osem naszej najwa\u017cniejszej krajowej dyskusji ostatnich tygodni &#8211; feministycznej opowie\u015bci o stosunku do w\u0142asnego cia\u0142a &#8211; okaza\u0142a si\u0119 36-letnia Norwe\u017cka wykszta\u0142cona w Australii, o trudnym do wym\u00f3wienia (nawet dla Polak\u00f3w) nazwisku? A s\u0142uchanie nowej p\u0142yty <strong>Jenny Hval<\/strong> potwierdza, \u017ce obok tego ledwie zarysowanego krajowego nadmiaru mamy jeszcze nadmiar zagraniczny. Nadmiar, kt\u00f3ry pracuje, buzuje, uk\u0142ada historie, przygotowuje ambitne p\u0142yty-opowie\u015bci. W tym wypadku &#8211; snuje nawi\u0105zania do re\u017cyserki\/pisarki Chris Kraus, feministki i ulubienicy Leny Dunham, opowiadaj\u0105c histori\u0119 konceptualnego romansu (singlowy, znakomity i zupe\u0142nie niereprezentatywny utw\u00f3r wklejony poni\u017cej), snuje teorie polityczne zwi\u0105zane z p\u0142ciowo\u015bci\u0105, opisuje w\u0142asne do\u015bwiadczenia z menstruacj\u0105 i tworzy swoiste menstrale, jak je opisuje krytyczka Pitchforka, czyli menstruacyjne dzie\u0142a sztuki, jak w wypadku zespo\u0142u <a href=\"https:\/\/www.discogs.com\/Perfect-Pussy-Say-Yes-To-Love\/release\/6131808\">Perfect Pussy<\/a>.  <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/EY7eLAVrfK4\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Hval bardzo si\u0119 oddali\u0142a od piosenkowych pocz\u0105tk\u00f3w, kiedy mia\u0142em okazj\u0119 j\u0105 widzie\u0107 na nad wyraz zwyczajnym koncercie. Niby pisze wci\u0105\u017c utwory do\u015b\u0107 ciep\u0142e, w wi\u0119kszo\u015bci pozbawione radykalizm\u00f3w, ale spos\u00f3b, w jaki pracuje nad partiami wokalnymi, wykorzystuj\u0105c w\u0142asny oddech, szepty, j\u0119ki i p\u0142acz, sampluj\u0105c d\u017awi\u0119ki otoczenia, przypomina, \u017ce Lasse Marhaug jako wsp\u00f3\u0142pracownik (ju\u017c na kolejnej p\u0142ycie Hval) co\u015b tu mo\u017ce jednak mia\u0142 do roboty. W <em>The Plague<\/em> przy op\u0119ta\u0144czej partii wokalnej, kt\u00f3ra brzmi jak wyj\u0119ta z albumu Mai Ratkje m\u00f3g\u0142 nawet zrobi\u0107 wi\u0119cej. No i jeszcze fakt, \u017ce mamy jednak do czynienia w sumie z muzyk\u0105 elektroniczn\u0105, jako\u015b t\u0119 jego obecno\u015b\u0107 uzasadnia. Bywa, \u017ce Hval w bardzo otwarty spos\u00f3b odnosi si\u0119 do Bj\u00f6rk. Ale wi\u0119cej uroku nios\u0105 fragmenty, w kt\u00f3rych Hval bawi si\u0119 pog\u0142osami, jak w <em>Period Piece<\/em>, gdzie brzmi przez niczym Arthur Russell w sp\u00f3dnicy &#8211; inaczej nie potrafi\u0119 tego opisa\u0107. My w muzyce nie dzia\u0142amy na bazie opis\u00f3w narracji, tylko por\u00f3wna\u0144. Szukamy nie obrazu, tylko pewnej harmonii \u015brodk\u00f3w, a nie jakiego\u015b obrazu czy dialogu. <em>Blood Bitch<\/em> jest jednak na tyle r\u00f3\u017cnorodn\u0105 p\u0142yt\u0105, \u017ce tym por\u00f3wnywaniem mo\u017cna si\u0119 bawi\u0107 d\u0142ugo. D\u0142ugo si\u0119 z ni\u0105 r\u00f3wnie\u017c trzeba oswaja\u0107, co jest znacznie gorsz\u0105 informacj\u0105 dla przypadkowego s\u0142uchacza. Ale warto &#8211; bo w repertuarze Hval nie by\u0142o dot\u0105d tak dopracowanej p\u0142yty. Te dotychczasowe, obok pewnego zachwytu, zawsze nios\u0142y odrobin\u0119 irytacji. <\/p>\n<p>Tylko tyle. W wyimaginowanej porz\u0105dnej prasie napisaliby oczywi\u015bcie wi\u0119cej, szli dalej, interpretowali g\u0142\u0119biej. Tylko \u017ce tam nikt nie napisa\u0142by o Hval, a potem nikt by tam o niej nie przeczyta\u0142. Wiem to, bo na co dzie\u0144 pracuj\u0119 w ca\u0142kiem porz\u0105dnej prasie papierowej. Sie\u0107, a jeszcze precyzyjniej &#8211; blogosfera &#8211; stanowi tak\u0105 prywatn\u0105, cha\u0142upnicz\u0105 sfer\u0119, w kt\u00f3rej na takie zakrzywienia hierarchii i szale\u0144stwa jest miejsce. Przypominam sobie powsta\u0142\u0105 z podobnych pyta\u0144 <em>Mamon\u0119<\/em> (<em>Ta piosenka jest pisana dla pieni\u0119dzy<\/em> itd.) Grzegorza Ciechowskiego. A poniewa\u017c dla pieni\u0119dzy nie bloguj\u0119, to dzi\u015b bloguj\u0119 z nienawi\u015bci. Nienawi\u015b\u0107 jest walut\u0105, kt\u00f3r\u0105 macham w tytule notki tylko i wy\u0142\u0105cznie dla potrzeb przedstawienia Jenny Hval nieco szerszej ni\u017c zwykle publiczno\u015bci. Bo skrycie &#8211; nie m\u00f3wcie o tym nikomu &#8211; ci\u0105gle jeszcze bloguj\u0119 z mi\u0142o\u015bci.<\/p>\n<p><strong><br \/>\nJENNY HVAL <em>Blood Bitch<\/em><\/strong>, Sacred Bones 2016, <strong>8\/10 <\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/ZVaWc00aZ30\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Podczas jednej z dyskusji na niezwykle energetycznym i ciekawym Kongresie Kultury, kt\u00f3re jeszcze b\u0119d\u0119 dok\u0142adniej relacjonowa\u0142, pojawi\u0142a si\u0119 (na panelu Media wobec kultury) taka oto my\u015bl towarzysz\u0105ca starciu dziennikarstwa 1.0 z dziennikarstwem 2.0. Gdzie 1.0 oznacza\u0142o pisanie parokolumnowych recenzji teatralnych lub literackich, po kt\u00f3rych inne tytu\u0142y drukuj\u0105 polemiki. A 2.0 oznacza\u0142o g\u0105szcz dyskusji rozsianych po [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":11658,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,312,120,7,2249,4,1059],"tags":[1820,2556],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11653"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11653"}],"version-history":[{"count":10,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11653\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11665,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11653\/revisions\/11665"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/11658"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11653"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11653"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11653"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}