
{"id":11722,"date":"2016-10-21T09:15:39","date_gmt":"2016-10-21T07:15:39","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=11722"},"modified":"2016-10-21T09:44:39","modified_gmt":"2016-10-21T07:44:39","slug":"gra-w-piki-daje-wyniki","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2016\/10\/21\/gra-w-piki-daje-wyniki\/","title":{"rendered":"Gra w piki daje wyniki"},"content":{"rendered":"<p>To nie takie piki, jak w karcianym powiedzeniu. Po prostu w podr\u00f3\u017cy w poszukiwaniu nowych brzmie\u0144 g\u00f3ry Pamiru czy Kakszaa\u0142u wydaj\u0105 si\u0119 ostateczn\u0105 granic\u0105. I szczytem szczyt\u00f3w, bior\u0105c pod uwag\u0119 wysoko\u015bci tego, o czym jeszcze niedawno uczono u nas jako o Piku Pobiedy, Piku Lenina i Piku Komunizmu. Wygl\u0105da wi\u0119c na to, \u017ce zapuszczaj\u0105c si\u0119 w bardzo ma\u0142o znane muzycznie rejony Tad\u017cykistanu i Kirgistanu krakowski festiwal Unsound przekroczy\u0142 ostatni\u0105 granic\u0119 i osi\u0105gn\u0105\u0142 szczyt szczyt\u00f3w w si\u0119ganiu po inspiracje coraz bardziej odleg\u0142e. Z tej okazji wyj\u0105tkowo odwiedzi\u0142em Krak\u00f3w nie na ko\u0144cu imprezy (kt\u00f3ry to koniec ci\u0105gle przed nami), tylko na pocz\u0105tku. Jeszcze nigdy Unsound, <a href=\"http:\/\/www.polityka.pl\/tygodnikpolityka\/kultura\/1677802,1,jak-sie-robi-w-polsce-miedzynarodowa-impreze-muzyczna.read\">\u015bwiatowy festiwal<\/a> sk\u0105din\u0105d, nie by\u0142 tak blisko muzyki \u015bwiata. No ale pami\u0119tacie pewnie has\u0142o Dislocation i tegoroczne historie przejazdu Unsoundu po rejonach mniej uprzywilejowanych? Je\u015bli nie, to cz\u0119\u015b\u0107 jest pod wy\u017cej wklejonym linkiem. A je\u015bli tak, to dalej napisz\u0119 jeszcze par\u0119 s\u0142\u00f3w&#8230;<!--more--><\/p>\n<p>Straci\u0142em ryzykowny z za\u0142o\u017cenia wyst\u0119p Ordo Sakhna z Moritzem von Oswaldem (wtajemniczeni m\u00f3wi\u0105, \u017ce grali troch\u0119 obok siebie &#8211; ale jak m\u00f3wi\u0105 w Kirgistanie: <em>no risk, no fun<\/em>) na otwarcie imprezy, ale za to zd\u0105\u017cy\u0142em na poranny wtorkowy wyst\u0119p <strong>Samo<\/strong>. Grupy, kt\u00f3ra zdefiniowa\u0142a tegoroczne do\u015bwiadczenie festiwalowe: prawie nie istnieje w sieci, wprawdzie dzia\u0142a od lat, ale &#8222;lubi j\u0105&#8221; na FB 695 os\u00f3b, a przy tym pochodzi z kraju, kt\u00f3ry wprawdzie nie nale\u017cy ju\u017c do ZSRR, ale w rankingach pa\u0144stw demokratycznych znajduje si\u0119 gdzie\u015b daleko, za to nie\u017ale wypada w rankingach przest\u0119pstw narkotykowych i nie tylko geograficznie kojarzy si\u0119 z Afganistanem. Co do grupy muzyk\u00f3w z Pamiru mia\u0142em wi\u0119c pewne podejrzenia, \u017ce pachnie\u0107 b\u0119d\u0105 pa\u0144stwowo sankcjonowan\u0105 muzyczn\u0105 cepeli\u0105, tymczasem okazali si\u0119 DIY (te cha\u0142upniczo kopiowane CD-ry!) do tego stopnia, \u017ce tradycj\u0119 lament\u00f3w, kt\u00f3r\u0105 przywie\u017ali do Krakowa, w du\u017cej mierze tworz\u0105 sami &#8211; bo jest to tradycja \u017cywa, niezak\u0142\u00f3cona akademickim porz\u0105dkiem, a lider grupy, zapytany o to, czy instrumenty robi na podstawie jakiej\u015b dokumentacji, czy wiedzy przodk\u00f3w, odpowiada, \u017ce tak po prostu. Instrument\u00f3w &#8211; strunowych, smyczkowych i perkusyjnych &#8211; przywie\u017ali ca\u0142\u0105 gam\u0119, \u015bpiewaj\u0105c przy tym nie\u017ale i wci\u0105gaj\u0105c publiczno\u015b\u0107 w swoje granie o specyficznej rytmice &#8211; tu perkusista spogl\u0105da ca\u0142y czas na pozosta\u0142ych muzyk\u00f3w, dobudowuj\u0105c swoj\u0105 parti\u0119 w rytmicznym unisonie. <\/p>\n<p>Mam wra\u017cenie, \u017ce ze strony festiwalu to forma powiedzenia: A teraz sprowadzimy wam wykonawc\u00f3w, kt\u00f3rzy &#8211; cho\u0107 nie b\u0119d\u0105, jak przed rokiem, jedn\u0105 wielk\u0105 niespodziank\u0105 &#8211; oka\u017c\u0105 si\u0119 r\u00f3wnie nieznani, tajemniczy.<\/p>\n<p>Wieczorem tego samego dnia (wtorek) Samo zagrali z <strong>Kub\u0105 Zio\u0142kiem<\/strong>, kt\u00f3ry nie doda\u0142 mo\u017ce jakiej\u015b nowej jako\u015bci swoj\u0105 gr\u0105 na gitarze czy dogrywanym &#8222;terenowym&#8221; t\u0142em, ale z pewno\u015bci\u0105 te\u017c nie zepsu\u0142 tego, co by\u0142o dobre. Wpisa\u0142 si\u0119 w konwencj\u0119 w spos\u00f3b naturalny &#8211; i vice versa. By\u0142o nawet &#8211; je\u015bli si\u0119 nie myl\u0119 &#8211; zgrabne podej\u015bcie do utworu Zio\u0142ka (bodaj <em>Melodia<\/em>), kt\u00f3ry te\u017c wpisa\u0142 si\u0119 w naturalny spos\u00f3b w delikatn\u0105 do\u015b\u0107 stylistyk\u0119 koncertu. Podobnie nast\u0119pnego dnia, gdy m\u0142odziutki wirtuoz komuzu Askat Jetigen z Kirgistanu wpasowywa\u0142 si\u0119 z ludowymi piosenkami i pasa\u017cami solowymi w miejsca, kt\u00f3re przygotowali dla niego Robert Lippok i Lillevan, kt\u00f3rzy do projektu <em>Gletschermusik<\/em> nagrywali, a p\u00f3\u017aniej przetwarzali d\u017awi\u0119ki topniej\u0105cych lodowc\u00f3w Azji \u015arodkowej. Najbardziej uniwersalna z tego wszystkiego wydawa\u0142a si\u0119 &#8211; co ciekawe &#8211; owa wirtuozeria. Cho\u0107 trzeba przyzna\u0107, \u017ce w \u015brod\u0119 wieczorem wra\u017cenie z poranka nieco zag\u0142uszy\u0142a \u015bwietna Kaitlyn Aurelia Smith z walizkow\u0105 Buchl\u0105 w zaskakuj\u0105co popowej (im bli\u017cej ko\u0144ca, tym bardziej) wersji &#8211; przynajmniej w zestawieniu z ostatnimi nagraniami.  <\/p>\n<p>Otwarcie na Wsch\u00f3d by\u0142o pe\u0142ne, bo towarzyszy\u0142 mu panel o instrumentach z Azji \u015arodkowej, a tak\u017ce ciekawa pogadanka o przewagach radzieckiej technologii, kt\u00f3r\u0105 zafundowa\u0142 do\u015b\u0107 profesjonalnemu gronu widz\u00f3w i artyst\u00f3w konstruktor syntezatora Polivoks. Wypatrzy\u0142em na panelu m\u0142odego cz\u0142owieka w blokowo-radzieckiej kreacji w stylu Goshy Rubchinskiego (kolega mi wyja\u015bni\u0142, na czym to polega, st\u0105d wiem), co zapowiada\u0142o jakie\u015b dalsze podr\u00f3\u017ce na Wsch\u00f3d, ale ja po ledwie dw\u00f3ch dniach musia\u0142em wraca\u0107 z \u017cegnaj\u0105cego (z klas\u0105) Wajd\u0119 Krakowa do Warszawy.   <\/p>\n<p>Jeszcze jedna impresja: pierwszych pi\u0119tna\u015bcie minut koncertu duetu <strong>Xylouris White<\/strong> na Unsoundzie sprawi\u0142o, \u017ce natychmiast pobieg\u0142em po p\u0142yt\u0119. S\u0142ysza\u0142em wcze\u015bniej jakie\u015b nagrania, ale kompozycje perkusisty Jima White&#8217;a (z moich ulubie\u0144c\u00f3w Dirty Three) i lutnisty George Xylourisa (jego nagra\u0144 wcze\u015bniej nie zna\u0142em), cho\u0107 wpadaj\u0105 nieuchronnie w pewn\u0105 brzmieniow\u0105 monotoni\u0119, nios\u0105 nieprawdopodobny \u0142adunek emocji, a przy tym maj\u0105 bardzo precyzyjn\u0105 konstrukcj\u0119. Bo trzeba by\u0142o popracowa\u0107 nad aran\u017cacj\u0105, \u017ceby nie brakowa\u0142o innych instrument\u00f3w. Wa\u017cny jest te\u017c pot\u0119\u017cny, g\u0142\u0119boki g\u0142os Greka, kt\u00f3ry przypomina, \u017ce za jednym obecnym u nas Jorgosem Skoliasem czai si\u0119 w kraju Zeusa (i Syrizy) ca\u0142a niesamowita tradycja \u015bpiewu. Te formy tutaj to zn\u00f3w bardziej pie\u015bni ni\u017c piosenki (cho\u0107 wywo\u0142uj\u0105 nowofalowe skojarzenia z Pere Ubu przeniesionym w er\u0119 mitologii &#8211; jaki\u015b Peres Ubos powiedzmy), ale o czym s\u0105 &#8211; nie wiem, wy\u0142apuj\u0119 g\u0142\u00f3wnie rymy. Krete\u0144ska lutnia okaza\u0142a si\u0119 w ka\u017cdym razie instrumentem o bardzo mocnym brzmieniu, cho\u0107 ca\u0142y czas jeszcze ciekawie korespondowa\u0142a na Unsoundzie z popisami Tad\u017cyk\u00f3w na innych archaicznych strunowcach. Troch\u0119 niechronologicznie o tym wszystkim opowiadam, ale mo\u017cecie zajrze\u0107 do programu, je\u015bli chcecie po kolei, prawda? Kto tam teraz gra? <\/p>\n<p>Po zakupie p\u0142yty oczywi\u015bcie na koncerty wr\u00f3ci\u0142em, spogl\u0105daj\u0105c chy\u0142kiem na ok\u0142adk\u0119. I w tym momencie zda\u0142em sobie spraw\u0119, \u017ce zosta\u0142 mi jeszcze jeden pik &#8211; <em>Black Peak<\/em>, bo taki tytu\u0142 nosi album Xylouris White*. I tak oto &#8211; mimo kr\u00f3tkiego pobytu na miejscu &#8211; mog\u0142em kawa\u0142ek tegorocznego Unsoundu zabra\u0107 na wynos, do domu.<\/p>\n<p><strong>XYLOURIS WHITE <em>Black Peak<\/em><\/strong>, Bella Union 2016, <strong>7\/10 <\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/274531192&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p><em>*Ok\u0142adka skojarzy\u0142a mi si\u0119 z kolei z wystaw\u0105 Anny Zaradny, kt\u00f3r\u0105 ci\u0105gle mo\u017cna zobaczy\u0107 w Bunkrze Sztuki &#8211; poprzez ten kszta\u0142t nakre\u015blony kred\u0105. Wystaw\u0119 warto zobaczy\u0107, ale uwaga, bo gra w skojarzenia w bardziej skomplikowany spos\u00f3b. <\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>To nie takie piki, jak w karcianym powiedzeniu. Po prostu w podr\u00f3\u017cy w poszukiwaniu nowych brzmie\u0144 g\u00f3ry Pamiru czy Kakszaa\u0142u wydaj\u0105 si\u0119 ostateczn\u0105 granic\u0105. I szczytem szczyt\u00f3w, bior\u0105c pod uwag\u0119 wysoko\u015bci tego, o czym jeszcze niedawno uczono u nas jako o Piku Pobiedy, Piku Lenina i Piku Komunizmu. Wygl\u0105da wi\u0119c na to, \u017ce zapuszczaj\u0105c si\u0119 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":11728,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,3,13,312,120,7,2249],"tags":[2567,2566,290,2565],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11722"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11722"}],"version-history":[{"count":14,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11722\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11738,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11722\/revisions\/11738"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/11728"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11722"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11722"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11722"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}