
{"id":12508,"date":"2017-01-23T13:15:30","date_gmt":"2017-01-23T12:15:30","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=12508"},"modified":"2017-01-23T14:02:10","modified_gmt":"2017-01-23T13:02:10","slug":"plyty-przy-ktorych-ludzie-ziewaja","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/01\/23\/plyty-przy-ktorych-ludzie-ziewaja\/","title":{"rendered":"P\u0142yty, przy kt\u00f3rych ludzie ziewaj\u0105"},"content":{"rendered":"<p>Mo\u017ce kto\u015b si\u0119 dzi\u015b na mnie obrazi, ale c\u00f3\u017c, b\u0119d\u0119 pisa\u0142 o p\u0142ytach momentami wstydliwie przeci\u0119tnych lub z\u0142ych. B\u0119dzie przy tym o zas\u0142u\u017conych, cudownych dzieciach muzyki instrumentalnej, kt\u00f3re po latach ca\u0142a ta dzieci\u0119ca cudowno\u015b\u0107 mocno poharata\u0142a tw\u00f3rczo. Ale przy okazji o autorach p\u0142yt, kt\u00f3re trzyma na p\u00f3\u0142ce mn\u00f3stwo os\u00f3b pami\u0119taj\u0105cych lata 70. <strong>Jean-Michel Jarre<\/strong> i <strong>Mike Oldfield<\/strong> maj\u0105 przecie\u017c sporo wsp\u00f3lnego: ich oryginalne albumy by\u0142y w latach 70. bestsellerami, jako m\u0142odzi, zdolni multiinstrumentali\u015bci nagrywali w rewelacyjnych warunkach, w pierwszych zasadniczo domowych studiach, ale dzi\u015b nawet tamte oryginalne nagrania z epoki troch\u0119 si\u0119 zestarza\u0142y. A \u017ce obaj tw\u00f3rcy regularnie pr\u00f3buj\u0105 wycisn\u0105\u0107, co tylko si\u0119 da, z popularno\u015bci starych p\u0142yt, zn\u00f3w mamy kontynuacje i nowe wersje. <!--more--><\/p>\n<p>Z syntezatorow\u0105 muzyk\u0105 z <em>Oxyg\u00e8ne <\/em><strong>Jeana-Michela Jarre&#8217;a<\/strong> jest jak z ekologiczn\u0105 \u015bwiadomo\u015bci\u0105 lat 80., kiedy chodzi\u0142em do szko\u0142y i uczono nas g\u0142\u00f3wnie tego, \u017ceby nie depta\u0107 trawnik\u00f3w i nie rzuca\u0107 \u015bmieci, gdzie popadnie, tylko do kosza. Po latach okazuje si\u0119, \u017ce problem wisi w powietrzu &#8211; dos\u0142ownie i w przeno\u015bni &#8211; bo \u015bmieci si\u0119 przecie\u017c gromadzi i spala, a w takich cho\u0107by budynkach jak moja stara, biedna i opalana byle czym szko\u0142a pali si\u0119 byle czym. Wyrzucanie papierk\u00f3w nie pomog\u0142o, bo zamiast wmawia\u0107 ludziom, \u017ce sami mog\u0105 poprawi\u0107 stan planety, trzeba by\u0142o raczej podejmowa\u0107 bolesne decyzje i rzeczywi\u015bcie co\u015b zrobi\u0107. By\u0142a to wi\u0119c z pewno\u015bci\u0105 intryguj\u0105ca i wa\u017cna muzyka &#8211; w swoim czasie. Dzi\u015b &#8211; tak jak tamte poszturchiwania o papierki &#8211; troch\u0119 si\u0119 zestarza\u0142a.<\/p>\n<p><em>Oxyg\u00e8ne<\/em> (1976), po wszystkich swych emisjach w programach naukowych, muzyce z ekologicznym przes\u0142aniem (w punkcie wyj\u015bcia) nada\u0142a z czasem kontekst raczej kosmiczny. Zamiast refleksji nad cywilizacj\u0105 sta\u0142a si\u0119 dla mnie hymnem na cze\u015b\u0107 cywilizacji. I do dzi\u015b ten album ma jednak co\u015b w sobie &#8211; jest przede wszystkim dowodem na to, \u017ce Jarre bardzo wcze\u015bnie poj\u0105\u0142, jak szybko futurologia mo\u017ce si\u0119 zamieni\u0107 w nostalgi\u0119. Kiedy mia\u0142em okazj\u0119 z nim rozmawia\u0107 (wykorzystuj\u0119 szans\u0119, \u017ceby wklei\u0107 t\u0119 kr\u00f3tk\u0105 rozmow\u0119 <a href=\"https:\/\/chacinski.wordpress.com\/wrzutnia\/wywiady\/jean-michel-jarre-cale-lata-muzyki-mozna-wyrzucic-do-kosza\/\">na drugi blog<\/a>), na pytanie, czy aby nie odczuwamy nostalgii za dawn\u0105 SF, Jarre odpowiedzia\u0142: <em>&#8211; Tak. Jedn\u0105 z rzeczy, kt\u00f3re mnie jako artyst\u0119 najbardziej zainspirowa\u0142y, by\u0142o wspania\u0142e zderzenie walca <\/em>Nad pi\u0119knym modrym Dunajem<em> Straussa z widokiem statk\u00f3w kosmicznych, kt\u00f3re pokaza\u0142 Kubrick w <\/em>2001: Odysei kosmicznej<em>. To przeno\u015bnia czasu \u2013 stoimy w jedn\u0105 nog\u0105 w przesz\u0142o\u015bci, w nostalgii za XIX wiekiem, a drug\u0105 \u2013 w przysz\u0142o\u015bci.<\/em> <\/p>\n<p>Oryginalna <em>Oxygene <\/em>&#8211; z nawi\u0105zaniami do klasyki i pasj\u0105 do brzmieniowych eksperyment\u00f3w, a przy tym sporymi ograniczeniami technologicznymi &#8211; ma dzi\u015b troch\u0119 tamtego klimatu. W cz\u0119\u015bci trzeciej, wydanej jeszcze pod koniec ubieg\u0142ego roku, zosta\u0142o go niewiele. Syntezatorowe arpeggia &#8211; cho\u0107 JMJ zgromadzi\u0142 tu imponuj\u0105cy zestaw instrument\u00f3w &#8211; na <em>Oxyg\u00e8ne 3<\/em> pachn\u0105 tanizn\u0105. A przynajmniej mog\u0105 si\u0119 przy tamtych wydawa\u0107 lekko krzykliwe. Pog\u0142osowe plug-iny zdradzaj\u0105 cyfrow\u0105 obr\u00f3bk\u0119 materia\u0142u i zmieniaj\u0105 brzmienie, kt\u00f3re nie jest ju\u017c tak ciep\u0142e, ale r\u00f3wnie\u017c nie tak zwarte jak w oryginale. W wielu momentach odstaje tu mocno pierwszy plan &#8211; z do\u015b\u0107, niestety, banaln\u0105 melodyk\u0105. Melodia wyr\u00f3\u017cnia oczywi\u015bcie promuj\u0105cy album <em>Oxyg\u00e8ne 17<\/em>, poza tym warto zwr\u00f3ci\u0107 uwag\u0119 na schodz\u0105cy w rejony ambientu <em>Oxyg\u00e8ne 18<\/em>. <\/p>\n<p>Mellotron i charakterystyczne dla brzmienia Jarre&#8217;a syntezatory Yamaha serii CS (oryginalny album z 1976 r. by\u0142 eksplozj\u0105 analogowej polifonii) pomagaj\u0105 na nowo zbudowa\u0107 pot\u0119\u017cne, mi\u0119siste t\u0142o. Gorzej z detalami. Owszem, s\u0105 momenty &#8211; cho\u0107by nawi\u0105zuj\u0105ce do orygina\u0142u efekty w 16. cz\u0119\u015bci czy wej\u015bcie organ\u00f3w w cz\u0119\u015bci 20. A potem powr\u00f3t do przykurzonego oryginalnego <em>Oxyg\u00e8ne <\/em>w\u015br\u00f3d d\u017awi\u0119k\u00f3w burzy. S\u0142abo znosz\u0119 to podnios\u0142e zako\u0144czenie. Jarre powinien da\u0107 orygina\u0142 do remiksu jakiemu\u015b Fenneszowi, je\u015bli ju\u017c chce \u015bwi\u0119towa\u0107 40-lecie, a nie wyd\u0142u\u017ca\u0107 seri\u0119 samemu, skoro nie ma do dyspozycji nawet jednego tematu o sile tych z <em>Oxyg\u00e8ne<\/em>. Wola\u0142 jednak zako\u0144czy\u0107 trylogi\u0119, czy raczej &#8211; bior\u0105c pod uwag\u0119 ostateczn\u0105 form\u0119 sprzeda\u017cy &#8211; trzypak.  <\/p>\n<p><strong>JEAN-MICHEL JARRE <em>Oxyg\u00e8ne 3<\/em><\/strong>, Columbia 2016, <strong>6\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/9WUoT6GVtXI\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>O ile Jarre odcina kupony, ale przynajmniej zachowuje twarz, to wydana w\u0142a\u015bnie <em>Return to Ommadawn <\/em><strong>Mike&#8217;a Oldfielda <\/strong>jest p\u0142yt\u0105, w kt\u00f3rej wydanie w XXI wieku w\u0142a\u015bciwie trudno uwierzy\u0107. Pr\u00f3b\u0119 kontynuacji Oldfield &#8211; w czasach publikacji orygina\u0142u, albumu <em>Ommadawn<\/em> (1975), genialny 20-latek, multiinstrumentalista i diablo zdolny aran\u017cer dzia\u0142aj\u0105cy blisko ciekawego grona muzyk\u00f3w sceny Canterbury &#8211; podejmowa\u0142 ju\u017c w stosunku do <em>Tubular Bells<\/em>. I te\u017c z nie najlepszym skutkiem. Ca\u0142a jego seria p\u0142yt opartych na du\u017cych, epickich formach, kt\u00f3re w latach 70. sprzedawa\u0142y si\u0119 wprost sensacyjnie, zarobi\u0142a na mas\u0119 innych warto\u015bciowych tytu\u0142\u00f3w w katalogu Virgin, ale zestarza\u0142a si\u0119 pod jednym wzgl\u0119dem: Oldfield sk\u0142ada\u0142 te utwory metod\u0105 Cubase&#8217;a i innych pochodnych edytor\u00f3w, czyli dawa\u0142 si\u0119 ponie\u015b\u0107 prostej multiplikacji partii coraz to bardziej egzotycznych instrument\u00f3w. Po latach jednak przyszed\u0142 Cubase i takie cuda da\u0142o si\u0119 robi\u0107 hurtowo, co mocno podkopa\u0142o konwencj\u0119, zmieniaj\u0105c j\u0105 w uci\u0105\u017cliw\u0105 formu\u0142\u0119.  <\/p>\n<p><em>Ommadawn<\/em> od <em>Tubular Bells<\/em> odr\u00f3\u017cnia\u0142 stopie\u0144 rzewno\u015bci i p\u00f3j\u015bcie w kierunku New Age. Fragment\u00f3w nowej p\u0142yty s\u0142ucha si\u0119 wi\u0119c troch\u0119 jak \u015bcie\u017cki instrumentalnej z nieopublikowanego albumu Enyi. Poza tym, \u017ce w og\u00f3lnej wizji bardzo dok\u0142adnie na\u015bladuje orygina\u0142 Oldfielda &#8211; wiadomo, \u017ce b\u0119dzie fletnia Pana, \u017ce wcze\u015bniej czy p\u00f3\u017aniej wejd\u0105 afryka\u0144skie b\u0119bny. Wiadomo, \u017ce Oldfield popisze si\u0119 gr\u0105 na kilkunastu instrumentach, zagra na buzuki, \u017ce wreszcie wielokrotnie skontrastuje ze sob\u0105 folkowe partie akustycznej gitary z przeszywaj\u0105cym brzmieniem swojej gitary elektrycznej &#8211; rozpoznawalnym jak ma\u0142o kt\u00f3re, tego mu odbiera\u0107 nie nale\u017cy! \u017be dogra do\u015b\u0107 mechaniczne, ale te\u017c charakterystyczne jednak, pochody na basie. Wiadomo, \u017ce b\u0119dzie to mia\u0142o klimat celtycki, koloryt fantasy, ale i potencja\u0142 mocnego \u015brodka nasennego (tu szczeg\u00f3lnie w drugiej cz\u0119\u015bci). <\/p>\n<p>Prosz\u0119 nie odbiera\u0107 tego jako taniej z\u0142o\u015bliwo\u015bci &#8211; bo Oldfield w swoim pokoleniu nie by\u0142 odludkiem, a talentem rzeczywi\u015bcie przegania\u0142 koleg\u00f3w &#8211; ale w\u015br\u00f3d trzech ulubionych p\u0142yt, na kt\u00f3rych si\u0119 pojawia, umie\u015bci\u0142bym dwa albumy Roberta Wyatta i jeden Kevina Ayersa. A ju\u017c na pewno nie zach\u0119ca\u0142bym do zakupu <em>Ommadawn<\/em>, szczeg\u00f3lnie tych, kt\u00f3rzy maj\u0105 ju\u017c na p\u00f3\u0142ce <em>Tubular Bells<\/em>. Zakup <em>Return to Ommadawn<\/em> to by\u0142aby jeszcze wi\u0119ksza ekstrawagancja, o by\u0107 mo\u017ce nawet kampowym potencjale. To p\u0142yta, przy kt\u00f3rej trudno wprost uwierzy\u0107 w pewn\u0105 sekwencj\u0119 pomys\u0142\u00f3w &#8211; od ka\u017cdego motywu (a jest to muzyka w jasny spos\u00f3b z\u0142o\u017cona z sekwencji takich motyw\u00f3w) do nowego biegn\u0105 tylko dwie \u015bcie\u017cki. W kierunku &#8222;ckliwiej&#8221; lub &#8222;bardziej pompatycznie&#8221;. A\u017c do fina\u0142u, gdzie wsp\u00f3lnie wybrzmiewaj\u0105 gitara akustyczna i elektryczna oraz fletnia Pana (mi\u0119dzy innymi), jest to dla mnie niestety album coraz bardziej denerwuj\u0105cy.<\/p>\n<p><strong>MIKE OLDFIELD <em>Return to Ommadawn<\/em><\/strong>, EMI Virgin 2017, <strong>3\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/Uo-nDlzAGhk\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe> <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mo\u017ce kto\u015b si\u0119 dzi\u015b na mnie obrazi, ale c\u00f3\u017c, b\u0119d\u0119 pisa\u0142 o p\u0142ytach momentami wstydliwie przeci\u0119tnych lub z\u0142ych. B\u0119dzie przy tym o zas\u0142u\u017conych, cudownych dzieciach muzyki instrumentalnej, kt\u00f3re po latach ca\u0142a ta dzieci\u0119ca cudowno\u015b\u0107 mocno poharata\u0142a tw\u00f3rczo. Ale przy okazji o autorach p\u0142yt, kt\u00f3re trzyma na p\u00f3\u0142ce mn\u00f3stwo os\u00f3b pami\u0119taj\u0105cych lata 70. Jean-Michel Jarre i [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":12520,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[97,8,48,312,120,556,558,7,2249,2696,4],"tags":[2130,2705],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12508"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=12508"}],"version-history":[{"count":21,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12508\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":12552,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12508\/revisions\/12552"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/12520"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=12508"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=12508"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=12508"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}