
{"id":12584,"date":"2017-01-30T09:15:25","date_gmt":"2017-01-30T08:15:25","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=12584"},"modified":"2017-01-30T09:31:05","modified_gmt":"2017-01-30T08:31:05","slug":"z-la-la-land-najlepsze-jest-la-la","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/01\/30\/z-la-la-land-najlepsze-jest-la-la\/","title":{"rendered":"Z &#8222;La La Land&#8221; bior\u0119 samo &#8222;la la&#8221;"},"content":{"rendered":"<p>No wi\u0119c widzia\u0142em <em>La La Land<\/em>. I zasadniczo nic takiego. Sprawnie filmowany i \u0142adnie zsynchronizowany z muzyk\u0105 (sceny taneczne), rozpada si\u0119 w ci\u0105gu dw\u00f3ch godzin dwukrotnie: najpierw jako do\u015b\u0107 nu\u017c\u0105ca fabu\u0142a, a potem nawet jako musical &#8211; od tej strony zreszt\u0105 zdecydowanie najlepsza jest pierwsza, imponuj\u0105ca zbiorowa scena. \u017bona twierdzi, \u017ce te cienkie do\u015b\u0107 wyst\u0119py wokalne Ryana Goslinga i Emmy Stone s\u0105 mo\u017ce nawet wpisane sw\u0105 amatorsk\u0105 nut\u0105 w temat &#8211; opowie\u015b\u0107 o dwojgu <em>wannabies <\/em>Fabryki Sn\u00f3w, piani\u015bcie i aktorce (ta\u0144cz\u0105 odrobin\u0119 lepiej, ale ma\u0142o). Tylko nie wiem, czy nie uzna\u0107 tego za ironi\u0119, bo podoba\u0142o jej si\u0119 chyba jeszcze mniej ni\u017c mnie. Co wi\u0119cej, ta ca\u0142a sympatia do jazzu Damiena Chazelle&#8217;a, kt\u00f3ry odwo\u0142uje si\u0119 do tej muzyki ju\u017c drugi raz po <em>Whiplash<\/em>, pozostaje tu w du\u017cej cz\u0119\u015bci w sferze deklaracji &#8211; <em>La La Land<\/em> muzycznie nie przekona fan\u00f3w jazzu, pokazuj\u0105c na ekranie jakie\u015b oderwane od rzeczywisto\u015bci obrazy tego nurtu opatrzone do\u015b\u0107 prostackim komentarzem. Gosling wyrzucony z pracy restauracyjnego tapera za granie <em>free <\/em>w momencie, gdy w rzeczywisto\u015bci pomi\u0119dzy kol\u0119dy wciska ledwie jaki\u015b sentymentalny motyw i ze dwa efektowne przejazdy przez klawiatur\u0119 &#8211; nie, tu dowiemy si\u0119 o jazzie jeszcze mniej ni\u017c z <em>Whiplash<\/em>&#8230;<!--more--><\/p>\n<p>Nie znaczy to wszystko, \u017ce soundtrack Justina Hurwitza jest s\u0142aby &#8211; s\u0142ucha si\u0119 tej lekkiej i nienachalnej muzyki orkiestrowej z elementami starego jazzu ze spor\u0105 przyjemno\u015bci\u0105, podobnie jak archaicznych jazzowych soundtrack\u00f3w u Woody&#8217;ego Allena (w nostalgiczny ton jego ostatnich film\u00f3w ewidentnie pr\u00f3buje zreszt\u0105 trafi\u0107 sam 32-letni Chazelle). Bo to muzyka oszcz\u0119dnie dysponuj\u0105ca motywami melodycznymi (trzy g\u0142\u00f3wne b\u0119d\u0105 si\u0119 powtarza\u0107, a\u017c zapami\u0119tamy) i zgrabnie zszyta z pewnych klisz dotycz\u0105cych tego, jak gatunek wygl\u0105da\u0142 w porywach do lat 50. Dla Seba, g\u0142\u00f3wnego bohatera filmu, <em>prawdziwa <\/em>tradycja jazzowa to r\u00f3wnie\u017c co najwy\u017cej swing i bebop, a zatem odrzuca to, co najlepsze z Theloniousa Monka czy Milesa Davisa, kt\u00f3rych nazwiska jednocze\u015bnie wymienia w deklaracjach niczym nazwiska bog\u00f3w. A to \u015bwiadczy o tym, \u017ce ca\u0142\u0105 ta mi\u0142o\u015b\u0107 do jazzu oparta jest na do\u015b\u0107 skrzywionym, muzealnym obrazie \u015bwiata. Takim, kt\u00f3ry kultywuje si\u0119 nie tyle w klubach, co w\u0142a\u015bnie w sieciowych kawiarniach, dodatkowo opatrzonych plakatami Dextera Gordona z papierosem. Ilu\u017c takich Seb\u00f3w musia\u0142 jazz zignorowa\u0107, \u017ceby si\u0119 szcz\u0119\u015bliwie rozwija\u0107 jeszcze przez dekady.<\/p>\n<p>Pary\u017c, kt\u00f3ry pojawia si\u0119 jako has\u0142o w filmie, wydaje si\u0119 nie\u017ale naprowadza\u0107 na spos\u00f3b, w jaki opowiada o tej jazzowej tradycji Chazelle (ma francuskie korzenie!). To perspektywa eleganckiej paryskiej <em>caf\u00e9<\/em>, kt\u00f3ra odwraca\u0142a proporcje rasowe: tutaj publiczno\u015b\u0107 by\u0142a w stu procentach bia\u0142a i tylko muzycy na scenie czarni. A mo\u017ce bardziej jeszcze jest to perspektywa Harveya Spectera ze <em>Suits<\/em>, kt\u00f3rego efekt <em>cool<\/em>, zbudowany z takim mozo\u0142em m.in. poprzez fakt koneserskiego zbierania stare\u0144kich p\u0142yt (soul, r&#038;b i jazz) i innych muzycznych rtefakt\u00f3w, rozbi\u0142oby w proch i py\u0142 po\u015bwi\u0119cenie cho\u0107by jednego odcinka na bli\u017csze pokazanie jego pasji. Tam jednak autorzy \u015bwiadomie unikaj\u0105 podobnego obna\u017cenia, schodz\u0105c zgrabnie z tematu, gdy tylko zaczyna si\u0119 robi\u0107 g\u0142\u0119biej. Seb w swojej krucjacie na rzecz staroci jest nie do obrony &#8211; siedzi w okopach \u015bwi\u0119tej tr\u00f3jcy, nie zauwa\u017caj\u0105c, \u017ce w jego okopach wojna dawno si\u0119 sko\u0144czy\u0142a i pobudowali w ich miejscu Starbucksy, a front obrony warto\u015bci w jazzie przemie\u015bci\u0142 si\u0119 o ca\u0142e mile od niego. <em>W jazzie chodzi o przysz\u0142o\u015b\u0107<\/em> &#8211; m\u00f3wi w pewnym momencie Seb. Ale w sprytnie anachronicznie wystylizowanym filmie Chazelle&#8217;a (poza kom\u00f3rk\u0105 i uparcie wracaj\u0105cym Priusem niewiele tu \u015blad\u00f3w aktualno\u015bci) jest przecie\u017c zupe\u0142nie odwrotnie: ewidentnie chodzi o przesz\u0142o\u015b\u0107. <\/p>\n<p>Szkoda, \u017ce tak powa\u017cny jest ca\u0142y ten w\u0105tek marze\u0144 o w\u0142asnym klubie jazzowym, bo przecie\u017c Gosling b\u0142yszczy te\u017c parokrotnie autoironi\u0105 &#8211; jak dla mnie ca\u0142kiem zabawnie wygl\u0105da w roli odtw\u00f3rcy repertuaru A-ha i A Flock of Seagulls w jednej ze scen. Swoj\u0105 drog\u0105 &#8211; A-ha i A Flock of Seagulls jako symbole wsp\u00f3\u0142czesnej muzyki, kt\u00f3rej chce s\u0142ucha\u0107 m\u0142odzie\u017c na imprezach? <a href=\"https:\/\/youtu.be\/76ULWmMfHcU\">Wsp\u00f3\u0142cze\u015bnie zaaran\u017cowane, ale te\u017c zanurzone w przesz\u0142o\u015bci R&#038;B<\/a> Johna Legenda (rola drugoplanowa) jako symbol po\u015bwi\u0119cenia, pole okrutnego kompromisu \u017cyciowego dla ambitnego jazzmana? Naprawd\u0119? <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/0pdqf4P9MB8\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Najpe\u0142niejszym zaprzeczeniem tego, \u017ce <em>stary jazz<\/em> zosta\u0142 przez kogokolwiek odrzucony, jest sam soundtrack Hurwitza (aktualnie 3. pozycja w &#8222;Billboardzie&#8221;, czyli w\u0142a\u015bciwie powinno dzi\u015b i\u015b\u0107 z szyldem &#8222;p\u0142yty, kt\u00f3re ludzie kupuj\u0105&#8221;). Odpowiada on idealnie na w\u0105tpliwo\u015bci wypowiadane przez Mi\u0119 (Emma Stone), jest bowiem \u015bwietn\u0105 muzyk\u0105 dla ludzi, kt\u00f3rzy nie lubi\u0105 jazzu. Tak opakowan\u0105, by nie\u015b\u0107 \u0142atw\u0105 do prze\u015bledzenia lini\u0119 melodyczn\u0105 i tak z\u0142aman\u0105 tradycj\u0105 muzyki filmowej (poza mo\u017ce jednym swingowym tematem <em>Hermans Habit<\/em>), \u017ce nad\u0105\u017cy\u0107 za ni\u0105 banalnie prosto. I na tyle rytmiczn\u0105, \u017ce nawet pota\u0144czy\u0107 mo\u017cna. Od strony formy do\u015b\u0107 prost\u0105 nawet w zestawieniu ze starymi musicalami &#8211; ju\u017c ten kr\u00f3ciutki, w\u0105t\u0142y, gdy idzie o liczb\u0119 motyw\u00f3w zestaw piosenek sygnalizuje, jak bardzo film wytraca tempo i jak ma\u0142o przynosi rozbudowanych sekwencji taneczno-muzycznych w drugiej cz\u0119\u015bci. Mo\u017cna oczywi\u015bcie te wszystkie zarzuty potraktowa\u0107 jako czyste czepialstwo, ten gatunek zna idealn\u0105 odpowied\u017a na wszystkie w\u0105tpliwo\u015bci: &#8222;W ko\u0144cu to TYLKO musical&#8221;. Ale z drugiej strony &#8211; nie jest to ju\u017c tylko jednorazowe kino, kt\u00f3re ma nam wystarczy\u0107 na p\u00f3\u0142 wieczoru, ale film z czternastoma nominacjami do Oscara, z kt\u00f3rego za par\u0119 lat b\u0119dziemy usi\u0142owali wyci\u0105gn\u0105\u0107 jaki\u015b emocjonalny skr\u00f3t dotycz\u0105cy naszych dziwnych czas\u00f3w. Cho\u0107, nawiasem m\u00f3wi\u0105c, czy z lekko pretensjonalnych, cho\u0107 kilkuplanowych <em>Zwierz\u0105t nocy<\/em> ten skr\u00f3t da si\u0119 wyci\u0105gn\u0105\u0107? Czy da si\u0119 go wydestylowa\u0107 z <em>Patersona<\/em>, trzymaj\u0105cego si\u0119 na paru niez\u0142ych wierszach i uroku osobistym Adama Drivera? Mo\u017ce z <em>Toniego Erdmanna<\/em>, trzymaj\u0105cego cz\u0142owieka przez ca\u0142e 2 godziny 40 minut, \u017ceby hukn\u0105\u0107 na koniec [niewielki spoiler] <em>Plainsong<\/em> The Cure. Swoj\u0105 drog\u0105 to jeden z najlepszych moment\u00f3w filmu, ale ile\u017c irytacji dla kogo\u015b, kto pami\u0119ta, \u017ce na p\u0142ycie to by\u0142o zaraz na pocz\u0105tku. <\/p>\n<p>W tej sytuacji najlepszym filmem Chazelle&#8217;a (kt\u00f3rego \u015bledz\u0119 z tak <a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2015\/01\/27\/inzynieria-perkusyjna-i-pianistyczne-programowanie\/\">niezdrow\u0105 uwag\u0105<\/a> jak pewna internetowa redakcja niniejszy blog) w roku 2016 pozostaje niepozorne <em>10 Cloverfield Lane<\/em>, do kt\u00f3rego napisa\u0142 (a w\u0142a\u015bciwie: wsp\u00f3\u0142pisa\u0142) scenariusz. Z <em>La La Landu<\/em> kupcie sobie ewentualnie soundtrack &#8211; ten z ok\u0142adk\u0105 w kolorze wieczornego nieba w Technicolorze, zawieraj\u0105cy piosenki z filmu, kt\u00f3re wprawdzie nie otworz\u0105 nikomu oczu na jaki\u015b nowy \u015bwiat w muzyce, ale przydadz\u0105 si\u0119 jako mi\u0142a, nawet je\u015bli asekurancka \u015bcie\u017cka d\u017awi\u0119kowa wiosennego grillowania. Do tego czasu tak\u017ce u nas wielu ludzi to kupi. Co prawda przy grillu ka\u017cdy b\u0119dzie to mia\u0142 w kom\u00f3rce na playli\u015bcie z Tidala lub Spotify, ale p\u0142yta to i tak lepsza inwestycja ni\u017c dwa bilety do kina.<\/p>\n<p><strong>JUSTIN HURWITZ\/R\u00d3\u017bNI WYKONAWCY <em>La La Land &#8211; Original Motion Picture Soundtrack<\/em><\/strong>, Interscope 2017, <strong>7\/10<\/strong> <em>(film rzecz jasna mniej)<\/em><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/drNtpPVgJ30\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>No wi\u0119c widzia\u0142em La La Land. I zasadniczo nic takiego. Sprawnie filmowany i \u0142adnie zsynchronizowany z muzyk\u0105 (sceny taneczne), rozpada si\u0119 w ci\u0105gu dw\u00f3ch godzin dwukrotnie: najpierw jako do\u015b\u0107 nu\u017c\u0105ca fabu\u0142a, a potem nawet jako musical &#8211; od tej strony zreszt\u0105 zdecydowanie najlepsza jest pierwsza, imponuj\u0105ca zbiorowa scena. \u017bona twierdzi, \u017ce te cienkie do\u015b\u0107 wyst\u0119py [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":12590,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,537,2491,312,120,7,2696,106],"tags":[2708,2709,2707],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12584"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=12584"}],"version-history":[{"count":21,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12584\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":12606,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12584\/revisions\/12606"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/12590"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=12584"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=12584"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=12584"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}