
{"id":13010,"date":"2017-03-14T09:56:57","date_gmt":"2017-03-14T08:56:57","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=13010"},"modified":"2017-03-14T10:20:03","modified_gmt":"2017-03-14T09:20:03","slug":"powiesci-w-wydaniu-piosenkowym","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/03\/14\/powiesci-w-wydaniu-piosenkowym\/","title":{"rendered":"Powie\u015bci w wydaniu piosenkowym"},"content":{"rendered":"<p>Z dedykacj\u0105 dla tych, kt\u00f3rzy s\u0105dz\u0105, \u017ce ocenianie p\u0142yty z muzyk\u0105 jest zaj\u0119ciem na godzink\u0119, g\u00f3ra dwie. Nowy album <strong>Sun Kil Moon<\/strong> to 130 minut i obj\u0119to\u015bciowo jest pot\u0119\u017cn\u0105 (na jakie\u015b 100 tysi\u0119cy znak\u00f3w), pe\u0142n\u0105 dygresji, postmodernistyczn\u0105 opowie\u015bci\u0105. Nowa p\u0142yta dawno nies\u0142yszanych <strong>The Magnetic Fields <\/strong> to 150 minut i jest z kolei pisan\u0105 piosenkami (rok po roku) autobiografi\u0105 lidera grupy. Razem prawie pi\u0119\u0107 godzin muzyki, a do tego nieprawdopodobne zwa\u0142y tekst\u00f3w i podtekst\u00f3w. W praktyce jedno i drugie wydawnictwo to &#8211; \u017ceby u\u017cy\u0107 terminu sprzed ery audiobook\u00f3w &#8211; powie\u015bci w wydaniu d\u017awi\u0119kowym. Na swoj\u0105 zgub\u0119 wykombinowa\u0142em, \u017ce zebra\u0107 te mocno zagadane albumy w jednym wpisie by\u0142oby zr\u0119cznie. <!--more--><\/p>\n<p>Cz\u0119\u015b\u0107 wsp\u00f3ln\u0105 na pewno da\u0142oby si\u0119 wskaza\u0107: obie p\u0142yty s\u0105 bardzo mocno zagadane, obie nagrali ameryka\u0144scy 50-latkowie szukaj\u0105cy karko\u0142omnych wyzwa\u0144 w obr\u0119bie szeroko rozumianej formy piosenki. A wreszcie &#8211; obie nale\u017c\u0105 do najwa\u017cniejszych wydawnictw pierwszego kwarta\u0142u. Pewien wysi\u0142ek po\u015bwi\u0119cony na s\u0142uchanie zostanie nie\u017ale wynagrodzony, w\u0142a\u015bciwie nawet niezale\u017cnie od ostatecznego werdyktu. Bo &#8211; od razu zaznaczmy &#8211; obaj panowie maj\u0105 ju\u017c na koncie lepsze wydawnictwa. Jest jeszcze jedno podobie\u0144stwo: obie to mn\u00f3stwo ciekawych moment\u00f3w i sens\u00f3w, kt\u00f3re warto prze\u015bledzi\u0107 &#8211; pod warunkiem, \u017ce macie ze trzy spokojne wieczory i nie zajmujecie si\u0119 pisaniem recenzji. <\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2017\/03\/sun_kil_moon-1024x1024.jpg\" alt=\"sun_kil_moon\" width=\"620\" height=\"620\" class=\"aligncenter size-large wp-image-13029\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2017\/03\/sun_kil_moon-1024x1024.jpg 1024w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2017\/03\/sun_kil_moon-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2017\/03\/sun_kil_moon-300x300.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2017\/03\/sun_kil_moon-768x768.jpg 768w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2017\/03\/sun_kil_moon.jpg 1280w\" sizes=\"(max-width: 620px) 100vw, 620px\" \/><\/p>\n<p>Mark Kozelek pod szyldem <strong>Sun Kil Moon<\/strong> tym razem kusi rapow\u0105 publiczno\u015b\u0107, pewnie nawet o tym nie wiedz\u0105c. Hip-hop lubi, ale nie jest &#8211; jak gdzie\u015b wspomina\u0142 &#8211; fanem gatunku, kt\u00f3ry by kupowa\u0142 p\u0142yty. G\u0142upio by wi\u0119c by\u0142o ocenia\u0107 jego d\u0142ugie opowie\u015bci tylko z perspektywy rapu, kt\u00f3ry sam karmi\u0142 si\u0119 w du\u017cym stopniu tak\u017ce folkow\u0105 tradycj\u0105 opowiadania. A Kozelek karmi si\u0119 z kolei fascynacj\u0105 mordercami, przest\u0119pcami, jak\u0105 ameryka\u0144ska &#8211; i nie tylko &#8211; muzyka przejawia od wielu dekad. I kt\u00f3r\u0105 od wielu dekad prze\u017cywa ca\u0142a Ameryka. Snuje wi\u0119c wspomnienia z w\u0142asnego \u017cycia, tu i \u00f3wdzie widz\u0105c w mijanych miejscach \u015blady zbrodni, albo opowiada o walkach bokserskich, robi\u0105c z kolei dygresje z w\u0142asnych wspomnie\u0144. Tu i \u00f3wdzie wtyka niczym refren informacje dotycz\u0105ce siebie dzi\u015b &#8211; jest cz\u0142owiekiem ewidentnie pogr\u0105\u017conym w depresji, kt\u00f3ry nieustannie my\u015bli o \u015bmierci, nie wierzy w \u017cycie pozagrobowe, czuje staro\u015b\u0107, widzi t\u0119 staro\u015b\u0107 dooko\u0142a i nie potrafi si\u0119 uwolni\u0107 od wspomnie\u0144. W tym sensie jest to raczej kontynuacja <em>Benji<\/em>, troch\u0119 mniej zaskakuj\u0105ca na planie tekst\u00f3w, ale bardzo ciekawa muzycznie. <\/p>\n<p>W warstwie instrumentalnej Kozelek brzmi jakby m\u0142odziej. Zagra\u0142 tu prawie wszystkie partie, do wi\u0119kszo\u015bci podchodz\u0105c do instrument\u00f3w z do\u015b\u0107 dyletanckich pozycji, wykorzystuj\u0105c je w spos\u00f3b niezwykle prosty, co sprawia, \u017ce skojarzenia z beatami hiphopowymi staj\u0105 si\u0119 tylko bardziej uprawomocnione (pianino elektryczne w <em>The Highway Song<\/em>, a potem ten kr\u00f3tki gitarowy przerywnik zamieniaj\u0105cy si\u0119 w piosenk\u0119 w piosence!). Tym bardziej, \u017ce jedyny wsp\u00f3\u0142pracownik, kt\u00f3ry pojawia si\u0119 na ca\u0142ej p\u0142ycie, perkusista Steve Shelley (znany z Sonic Youth), genialnie wype\u0142nia przestrze\u0144 &#8211; zreszt\u0105 Kozelek chwali go gdzie\u015b w swoim strumieniu \u015bwiadomo\u015bci. W\u0142a\u015bciwie ta perkusja wystarcza za podk\u0142ad dla partii wokalnych, co pozwala Kozelkowi pracowa\u0107 swobodnie nad reszt\u0105, rwa\u0107 narracj\u0119 muzyczn\u0105, wprowadza\u0107 zaskakuj\u0105ce interludia, budowa\u0107 napi\u0119cie, dok\u0142ada\u0107 refreny. Te d\u0142ugie utwory, teoretycznie odrzucaj\u0105ce monotoni\u0105 opowie\u015bci, staj\u0105 si\u0119 dzi\u0119ki temu wci\u0105gaj\u0105ce i pe\u0142ne zaskocze\u0144. A sam Kozelek przypomina nie tylko rapera, ale i Neila Younga, gdy pojawiaj\u0105 si\u0119 ch\u00f3rki i bardziej zdecydowanie piosenkowy aran\u017c (<em>I Love Portugal<\/em>).<\/p>\n<p>Mark Kozelek &#8211; kt\u00f3rego mo\u017ce trudno lubi\u0107, ale jeszcze trudniej nie podziwia\u0107 &#8211; nie przeskoczy\u0142 tu <em>Benji<\/em>, ale na pewno ulepszy\u0142 od strony muzycznej formu\u0142\u0119, w kt\u00f3rej dygresyjna i szkatu\u0142kowa forma instrumentalno-wokalna towarzyszy zmieniaj\u0105cym si\u0119 tematom tekst\u00f3w. Nie porywa mnie sama liryka, do\u0142\u0105czona do p\u0142yty ponownie na d\u0142ugiej, rozk\u0142adanej kartce, niemi\u0142osiernie g\u0119sto i drobno zadrukowanej. Nie porwa\u0142aby mnie te\u017c sama strona instrumentalna. Za to bezb\u0142\u0119dnie brzmi po\u0142\u0105czenie jednego z drugim. <\/p>\n<p><strong>SUN KIL MOON <em>Common As Light And Love Are Red Valleys Of Blood<\/em><\/strong>, Caldo Verde 2017, <strong>8\/10<\/strong><\/p>\n<p>P\u0142yty w ca\u0142o\u015bci mo\u017cna pos\u0142ucha\u0107 <a href=\"http:\/\/www.sunkilmoon.com\/commonaslight\/\">tutaj<\/a>. A fiszka z tekstami wygl\u0105da tak:<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2017\/03\/IMG_20170312_130453_edit-576x1024.jpg\" alt=\"img_20170312_130453_edit\" width=\"576\" height=\"1024\" class=\"aligncenter size-large wp-image-13026\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2017\/03\/IMG_20170312_130453_edit-576x1024.jpg 576w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2017\/03\/IMG_20170312_130453_edit-169x300.jpg 169w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2017\/03\/IMG_20170312_130453_edit-768x1365.jpg 768w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2017\/03\/IMG_20170312_130453_edit.jpg 1728w\" sizes=\"(max-width: 576px) 100vw, 576px\" \/><\/p>\n<p>Grupa <strong>The Magnetic Fields<\/strong> w swoim gargantuicznym (cho\u0107 nierekordowym, od razu powiedzmy &#8211; <em>69 Love Songs<\/em> trwa\u0142o prawie 3 godziny i zawiera\u0142o tytu\u0142ow\u0105 liczb\u0119 piosenek) dziele momentami si\u0119 gubi, ale poprzeczk\u0119 ustawia wysoko. Utwory nie tylko oparte s\u0105 na prze\u017cyciach Stephina Merritta, ale nios\u0105 jeszcze panoram\u0119 czas\u00f3w i obszywane s\u0105 kodem kulturowym. Zaczyna od Allena Ginsberga i Judy Garland (kt\u00f3ra, jak przypomina tekst, <em>wyzwoli\u0142a<\/em> spo\u0142eczno\u015b\u0107 gejowsk\u0105 &#8211; Merritt jest zdeklarowanym homoseksualist\u0105), potem jest John Foxx i Vivienne Westwood, science fiction, telewizja, wojna atomowa&#8230; Do tego w wi\u0119kszo\u015bci kompozycje odnosz\u0105 si\u0119 do epoki stylistycznie &#8211; pierwszy album, kt\u00f3ry opowiada prze\u0142om lat 60. i 70. jest wi\u0119c staro\u015bwiecki, naiwny i pe\u0142en akustycznych brzmie\u0144, p\u0142yta numer dwa (prze\u0142om lat 70. i 80.) &#8211; syntezatorowa. P\u00f3\u017aniej plany si\u0119 coraz mocniej mieszaj\u0105 &#8211; tak jak same epoki dla bohatera trac\u0105 wyrazisto\u015b\u0107. <em>Surfin\u2019<\/em> odwo\u0142uje si\u0119 na przyk\u0142ad do kultury surfer\u00f3w (cho\u0107 mamy rok 2008) &#8211; w\u0142a\u015bciwie nie wiadomo dlaczego, poza konstatacj\u0105 z perspektywy czasu: <em>Surfing \/ By\u0142 w nim bunt i powody do dumy \/ Ale teraz w oceanach s\u0105 t\u0142umy<\/em>. W <em>I Wish I Had Pictures <\/em>Merritt wyja\u015bnia, o co chodzi w ca\u0142ym tym koncepcie: chcia\u0142by by\u0107 malarzem i namalowa\u0107 ka\u017cdy miniony dzie\u0144, albo mie\u0107 zdj\u0119cia ze swojego \u017cycia dzie\u0144 po dniu. Ale jest songwriterem, w zwi\u0105zku z czym b\u0119dzie pisa\u0107 piosenki. I pisze. <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/SAAkUmNZf34\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Porz\u0105dek, jaki tu panuje, zwiastuje &#8211; inaczej ni\u017c kontrolowany chaos u Kozelka &#8211; prac\u0119 jakiego\u015b perfekcjonisty: 50 piosenek, ka\u017cda o jednym roku, ka\u017cda (stosunkowo) podobnej d\u0142ugo\u015bci, z ca\u0142\u0105 opowie\u015bci\u0105 podzielon\u0105 na 5 cz\u0119\u015bci po p\u00f3\u0142 godziny. Do s\u0142uchania na raty, co wydaje si\u0119 lepszym rozwi\u0105zaniem ni\u017c moje nurkowanie w biografii Merritta przez ca\u0142y weekend. S\u0142absze punkty to nieuchronno\u015b\u0107, cho\u0107 sprytnie maskuje je lekko\u015b\u0107 i humor. W najgorszym razie macie jednak z ca\u0142o\u015bci rewelacyjny dwup\u0142ytowy album z pewnie 20 wybranymi nagraniami. Prowadzony chwytliw\u0105 parti\u0105 tuby<em> A Cat Called Dionysus<\/em> i pe\u0142en odniesie\u0144 <em>Judy Garland<\/em> z pierwszej p\u0142yty, do tego jeszcze uwodz\u0105cy refrenem i tekstem o erze hipisowskiej <em>It Could Have Been Paradise<\/em>. Potem bliski mi bardzo i sp\u00f3jny estetycznie raport z dorastania na prze\u0142omie lat 70. i 80. Nowofalowa dyskoteka w <em>Hustle &#8217;76<\/em>, dalej przezabawna (<em>We made The Shags sound like Yes<\/em>) i trudna do zniesienia na planie muzycznym opowie\u015b\u0107 o pierwszych amatorskich pr\u00f3bach muzycznych Merritta w <em>The Blizzard of &#8217;78<\/em>. No i cykl elektronicznych nagra\u0144 zako\u0144czony bezb\u0142\u0119dnie odtwarzaj\u0105c\u0105 klimat synthpopu <em>Danceteri\u0105<\/em> o czo\u0142owym nowojorskim klubie epoki. Ale ten rodzaj kompetencji z dyskografii The Magnetic Fields ju\u017c znamy. Studia i pocz\u0105tki zespo\u0142u, kt\u00f3re wype\u0142niaj\u0105 narracyjnie cz\u0119\u015b\u0107 trzeci\u0105 &#8211; najtrudniejsz\u0105 w odbiorze &#8211; daj\u0105 co najmniej niez\u0142e <em>Dreaming in Tetris<\/em> i <em>Weird Diseases<\/em>. Z p\u0142yty numer cztery pos\u0142uchajcie <em>Cold-Blooded Man<\/em> (o tym, \u017ce ogrza\u0107 ci\u0119 mo\u017ce tylko zimnokrwisty facet w furgonetce, uwaga, seryjnego mordercy). Z ostatniej &#8211; koniecznie opowie\u015bci o wiecznie zmieniaj\u0105cym si\u0119 Nowym Jorku oraz o starym filmie, adaptacji powie\u015bci Verne&#8217;a, do kt\u00f3rej ilustracj\u0119 d\u017awi\u0119kow\u0105 stworzy\u0142 Merritt (<em>20000 Leagues Under the Sea<\/em>).<\/p>\n<p>Memuar Merritta mo\u017cna oczywi\u015bcie uzna\u0107 za nieco artystowski, ballady Kozelka za momentami nieco zlewowe. Ale oba przypadki to p\u0142yty, kt\u00f3re kompletnie ignoruj\u0105 dzisiejszy deficyt uwagi. Im d\u0142u\u017cej s\u0142uchacie, tym trudniej po nich wr\u00f3ci\u0107 do zwyk\u0142ych zestaw\u00f3w piosenek.<\/p>\n<p><strong>THE MAGNETIC FIELDS <em>50 Song Memoir<\/em><\/strong>, Nonesuch 2017, <strong>8\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/xwcKg4-GOSo\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>PS Fragmenty jednej i drugiej p\u0142yty dzi\u015b w <a href=\"http:\/\/haceha.wordpress.com\">HCH<\/a> w Tr\u00f3jce.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Z dedykacj\u0105 dla tych, kt\u00f3rzy s\u0105dz\u0105, \u017ce ocenianie p\u0142yty z muzyk\u0105 jest zaj\u0119ciem na godzink\u0119, g\u00f3ra dwie. Nowy album Sun Kil Moon to 130 minut i obj\u0119to\u015bciowo jest pot\u0119\u017cn\u0105 (na jakie\u015b 100 tysi\u0119cy znak\u00f3w), pe\u0142n\u0105 dygresji, postmodernistyczn\u0105 opowie\u015bci\u0105. Nowa p\u0142yta dawno nies\u0142yszanych The Magnetic Fields to 150 minut i jest z kolei pisan\u0105 piosenkami (rok [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":13024,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,312,120,7,2696,4,1059],"tags":[235,2762,234,2761],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13010"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=13010"}],"version-history":[{"count":14,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13010\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":13033,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13010\/revisions\/13033"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/13024"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=13010"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=13010"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=13010"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}