
{"id":13091,"date":"2017-03-20T09:47:56","date_gmt":"2017-03-20T08:47:56","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=13091"},"modified":"2017-03-20T10:03:09","modified_gmt":"2017-03-20T09:03:09","slug":"byl-chuck-teraz-jest-tak","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/03\/20\/byl-chuck-teraz-jest-tak\/","title":{"rendered":"By\u0142 Chuck, teraz jest tak"},"content":{"rendered":"<p>Chcia\u0142bym, \u017ceby\u015bcie dzi\u015b na chwil\u0119 od\u0142o\u017cyli rock&#8217;n&#8217;rollowe wspominki i pos\u0142uchali pewnej p\u0142yty. Bo tak, wiem, my wszyscy z Chucka Berry&#8217;ego. My wszyscy z energii muzyki rozrywkowej nowej generacji, kt\u00f3rej stara generacja nie znosi\u0142a. A kt\u00f3ra powsta\u0142aby, cho\u0107by nawet tego jednego Berry&#8217;ego &#8211; jakkolwiek ogromnie wa\u017cnego i zas\u0142u\u017conego &#8211; nie by\u0142o na scenie. Nale\u017cy mu si\u0119 szacunek, ale czasy s\u0105 inne i rock&#8217;n&#8217;roll (kt\u00f3rego \u015bmier\u0107 og\u0142aszaj\u0105 zreszt\u0105 od roku od 1959 r., regularnie) w znacznym stopniu si\u0119 zdewaluowa\u0142. Cho\u0107by jako m\u0119ska si\u0142a. Bo ten w klasycznej formule by\u0142 mo\u017ce gatunkiem pe\u0142nym Afroamerykan\u00f3w, w du\u017cym stopniu odpowiedzialnych za prawzorce tej muzyki, za to do\u015b\u0107 \u0142atwo zauwa\u017cy\u0107, \u017ce brakowa\u0142o w dawnym panteonie s\u0142awy rock&#8217;n&#8217;rolla miejsca dla kobiet, kt\u00f3rym pozostawa\u0142a rola piszcz\u0105cych i rzucaj\u0105cych bielizn\u0105 fanek lub sprz\u0105taczek doprowadzaj\u0105cych do \u0142adu scen\u0119 po koncercie. Tamto pokolenie walczy\u0142o wprawdzie z cenzur\u0105 obyczajow\u0105 i mieszcza\u0144sk\u0105 moralno\u015bci\u0105, ale prowadzi\u0142o rewolucj\u0119 w imieniu m\u0119\u017cczyzn &#8211; takie czasy. Nie wypada dzi\u015b mo\u017ce wypomina\u0107 Berry&#8217;emu (<a href=\"http:\/\/www.polityka.pl\/tygodnikpolityka\/kultura\/1698370,1,chuck-berry-nie-zyje-rock-and-roll-stracil-swojego-pierwszego-krola.read\">wi\u0119cej o jego \u017cyciorysie w tek\u015bcie Marty Wr\u00f3bel<\/a>) szczeg\u00f3\u0142\u00f3w seksualnych eksces\u00f3w i afery z kamerami wideo w damskiej toalecie, ale nawet na planie czysto muzycznym ca\u0142y ten m\u0119ski klimat wok\u00f3\u0142 \u00f3wczesnego grania mocno si\u0119 zmieni\u0142. Dlatego w ostatnich sezonach znajdziecie bez liku p\u0142yt wyp\u0142akuj\u0105cych si\u0119 (i topi\u0105cych smutki w autotunie) m\u0119\u017cczyzn, a gniew i buntownicz\u0105 energi\u0119 cz\u0119\u015bciej us\u0142yszycie u kobiet.<!--more--><\/p>\n<p><strong>Hurray For The Riff Raff<\/strong> nie nale\u017cy do grup szczeg\u00f3lnie znanych w Polsce. Nazwisko kieruj\u0105cej nim Amerykanki o portoryka\u0144skich korzeniach &#8211; <strong>Alynda Mariposa Segarra<\/strong> &#8211; m\u00f3wi s\u0142uchaczom pewnie jeszcze mniej. A je\u015bli ju\u017c, to najwy\u017cej tym mocno zainteresowanym scen\u0105 Americana. Tymczasem jej najnowszy album ka\u017ce j\u0105 wpisa\u0107 do szeregu autorek mocnych p\u0142yt koncepcyjnych z ostatnich lat, kt\u00f3re wylicza si\u0119 ju\u017c w wi\u0119ksz\u0105 \u0142atwo\u015bci\u0105: Anais Mitchell, Matana Roberts, Janelle Monae, Jenny Hval, Solange. A mo\u017cna j\u0105 w\u0142a\u015bciwie zacz\u0105\u0107 wpisywa\u0107 w okolicach PJ Harvey czy Courtney Barnett, kt\u00f3re w ostatnich sezonach robi\u0142y za si\u0142\u0119 rock&#8217;n&#8217;rolla, czy mo\u017ce raczej &#8211; bior\u0105c pod uwag\u0119 jako\u015b\u0107 ich propozycji &#8211; za jego m\u00f3zg. <em>The Navigator <\/em>jest p\u0142yt\u0105 inn\u0105 ni\u017c poprzednie, wymaga troch\u0119 czasu, ale w zamian wywo\u0142uje podziw dla swojej koncepcji, r\u00f3\u017cnorodno\u015bci, dopracowania i emocji. Mi\u0119dzy innymi dlatego, \u017ce Segarra, kt\u00f3ra opowiada na p\u0142ycie w\u0142asn\u0105 histori\u0119 dziecka ulicy ubran\u0105 w fabu\u0142\u0119 o wymy\u015blonej Navicie Milagros Negron, (kt\u00f3ra od odrzucenia w\u0142asnych korzeni przechodzi do fascynacji nimi i w trudnym politycznie momencie krzyczy o uwag\u0119 dla kolejnej mniejszo\u015bci) bierze tu z dobrze znanej sobie ameryka\u0144skiej tradycji to, co najlepsze, przyswajaj\u0105c wp\u0142ywy rocka, ale zostawiaj\u0105c zarazem przero\u015bni\u0119te rock&#8217;n&#8217;rollowe libido gdzie\u015b na marginesie. <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/6xRJ-MuN46E\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Ta r\u00f3\u017cnorodno\u015b\u0107 mo\u017ce sprawi\u0107 pewien k\u0142opot &#8211; szczeg\u00f3lnie dotychczasowym fanom Segarry jako akompaniuj\u0105cej sobie na banjo folkowej wokalistki. Tutaj us\u0142ysz\u0105, jak o mie\u015bcie \u015bpiewa w najlepszym stylu Lou Reeda (<em>Living in the City<\/em>), jak poszerza aran\u017cacje o sekcj\u0119 smyczkow\u0105 (<em>Nothing&#8217;s Gonna Change That Girl<\/em>, p\u00f3\u017aniej g\u0142\u00f3wny temat <em>The Navigator<\/em>), jak subtelnie w\u0142\u0105cza opowie\u015bci o przemianie \u015bwiadomo\u015bci m\u0142odej dziewczyny elementy jej rdzennej kultury (w<em> Rican Beach<\/em>), jak zgrabnie wreszcie lawiruje wokalnie mi\u0119dzy country&#8217;ow\u0105 Stevie Nicks a mocn\u0105 stylistyk\u0105 Fiony Apple. Bo na koniec, sprawnie wykorzystana, ta r\u00f3\u017cnorodno\u015b\u0107 oka\u017ce si\u0119 najwi\u0119ksz\u0105 zalet\u0105 albumu. Wychowana na musicalu Segarra (na <em>The Navigator <\/em>znajdziecie sk\u0105din\u0105d ameryka\u0144skie marzenia prawdziwsze i lepiej za\u015bpiewane ni\u017c na \u015bcie\u017cce z <em>La La Land<\/em>) \u015bpiewa w spos\u00f3b dojrza\u0142y i fantastycznie pewny &#8211; co s\u0142ycha\u0107 w kulminacyjnym, nieco Beatlesowskim <em>Pa&#8217;lante<\/em> (tytu\u0142 od czasopisma drukowanego przez radykaln\u0105 portoryka\u0144sk\u0105 organizacj\u0119 na Harlemie), z parti\u0105 wokaln\u0105 nagran\u0105 prawie bez studyjnego pog\u0142osu. Sk\u0105din\u0105d spos\u00f3b, w jaki Paul Butler, odpowiedzialny za produkcj\u0119 i kierownictwo muzyczne zespo\u0142u (znamy go z p\u0142yty Michaela Kiwanuki), zarejestrowa\u0142 ten album, jest kolejnym dowodem na to, \u017ce mamy nowego znacz\u0105cego bohatera w\u015br\u00f3d producent\u00f3w. Bo po tej stronie konsolety &#8211; trzeba zaznaczy\u0107 &#8211; faceci si\u0119 okopali i wci\u0105\u017c trzymaj\u0105 si\u0119 mocno. <\/p>\n<p><strong>HURRAY FOR THE RIFF RAFF <em>The Navigator<\/em><\/strong>, ATO 2017,<strong> 8\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/DqNAD0_zsuw\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Chcia\u0142bym, \u017ceby\u015bcie dzi\u015b na chwil\u0119 od\u0142o\u017cyli rock&#8217;n&#8217;rollowe wspominki i pos\u0142uchali pewnej p\u0142yty. Bo tak, wiem, my wszyscy z Chucka Berry&#8217;ego. My wszyscy z energii muzyki rozrywkowej nowej generacji, kt\u00f3rej stara generacja nie znosi\u0142a. A kt\u00f3ra powsta\u0142aby, cho\u0107by nawet tego jednego Berry&#8217;ego &#8211; jakkolwiek ogromnie wa\u017cnego i zas\u0142u\u017conego &#8211; nie by\u0142o na scenie. Nale\u017cy mu si\u0119 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":13097,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,312,120,7,2696,106],"tags":[2767,2766,2765],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13091"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=13091"}],"version-history":[{"count":12,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13091\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":13104,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13091\/revisions\/13104"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/13097"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=13091"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=13091"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=13091"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}