
{"id":13429,"date":"2017-04-13T09:15:14","date_gmt":"2017-04-13T07:15:14","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=13429"},"modified":"2017-04-13T10:05:32","modified_gmt":"2017-04-13T08:05:32","slug":"ostatnie-takie-tango-czyli-co-bylo-nie-tak-z-latami-80","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/04\/13\/ostatnie-takie-tango-czyli-co-bylo-nie-tak-z-latami-80\/","title":{"rendered":"Ostatnie takie tango, czyli co by\u0142o nie tak z latami 80."},"content":{"rendered":"<p>13 kwietnia 1987. Oscary zgarn\u0119\u0142y w\u0142a\u015bnie <em>Pluton<\/em> Stone&#8217;a i <em>Hannah i jej siostry <\/em>Allena, do telewizji wchodzi <em>\u015awiat wed\u0142ug Bundych<\/em>, na listach rz\u0105dzi Bon Jovi, za tydzie\u0144 Modern Talking zagraj\u0105 pierwszy koncert w Polsce, a zachodni rynek podbijaj\u0105 pierwsze single na kasetach (cassingles) &#8211; Bryan Adams, za chwil\u0119 tak\u017ce <em>With Or Without You<\/em> U2, kt\u00f3rego do dzi\u015b jestem szcz\u0119\u015bliwym posiadaczem. Na co dzie\u0144 jednak kasety s\u0142u\u017c\u0105 do nagrywania: Dw\u00f3jka i Tr\u00f3jka nadaj\u0105 p\u0142yty na wy\u015bcigi, w ci\u0105gu tygodnia mo\u017cna nagra\u0107 do kilkanastu p\u0142yt. Te publikowane przez &#8222;wsp\u00f3\u0142czesne&#8221; zespo\u0142y (<em>Electric, The Joshua Tree, Among the Living, Sign o\u2019 the Times<\/em>) wydaj\u0105 si\u0119 ok. Gorsze jest to, \u017ce zespo\u0142y s\u0142ynne w latach 70. masowo wydaj\u0105 kit. Nie mog\u0119 wi\u0119c zrozumie\u0107, dlaczego taki fejm otacza Deep Purple (<em>The House of Blue Light<\/em>), Davida Bowiego (<em>Never Let Me Down<\/em>), s\u0142absze p\u0142yty (troch\u0119 wcze\u015bniej lub p\u00f3\u017aniej) maj\u0105 te\u017c na koncie Neil Young czy Joni Mitchell. A ka\u017cdorazowo te premiery z lat 80. to pierwsze albumy tych wykonawc\u00f3w, jakie wpadaj\u0105 mi w r\u0119ce. Bo s\u0105 naj\u0142atwiej dost\u0119pne. A\u017c tu nagle ukazuje si\u0119 album starej grupy, kt\u00f3ra kojarzy si\u0119 ze star\u0105 \u015bcierk\u0105 i nie brzmi jak cokolwiek, co powinienem lubi\u0107. Ale pilnie notuj\u0119 oceny po ods\u0142uchu przy kolejnych kawa\u0142kach &#8211; co piosenka, to hit. Ta p\u0142yta uratowa\u0142a mi w latach 80. mniemanie o tzw. dinozaurach.<!--more--><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/QF6xU70O73c\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Chodzi o grup\u0119 <strong>Fleetwood Mac<\/strong> i jej album <em>Tango in the Night<\/em>. Superprodukcj\u0119 nagrywan\u0105 przez bodaj 18 miesi\u0119cy i wydan\u0105 pi\u0119\u0107 lat po \u015brednio przyj\u0119tym <em>Mirage<\/em>. <em>Tango&#8230;<\/em> zrobi\u0142o na mnie wtedy wra\u017cenie jakiej\u015b kompilacji (charakterystyczna tr\u00f3jka wokalist\u00f3w by\u0142a tu atutem, ale te\u017c budzi\u0142a pewne zdziwienie) samych przeboj\u00f3w, w dodatku dziwnych, bo pod niegdy\u015b bluesrockow\u0105, a p\u00f3\u017aniej graj\u0105c\u0105 rock \u015brodka grup\u0119 pod\u0142o\u017cono programowane, lecz bardzo urozmaicone b\u0119bny, z wykorzystaniem samplera Fairlighta i wszystkich wodotrysk\u00f3w, jakie studio nagraniowe lat 80. by\u0142o w stanie zaoferowa\u0107. Ok\u0142adka, <a href=\"https:\/\/cademeuwhiskey.wordpress.com\/2013\/12\/13\/10-capas-de-discos-influenciadas-por-obras-de-arte-2\/\">na\u015bladuj\u0105ca s\u0142ynne afryka\u0144skie obrazy Henriego Rousseau<\/a> (s\u0142ynnego r\u00f3wnie\u017c z tego, \u017ce Afryki nigdy nie widzia\u0142), sygnalizuje leciutk\u0105 gr\u0119 z kiczem, kt\u00f3r\u0105 s\u0142ycha\u0107 i w piosenkach &#8211; w postaci niebezpiecznego zbli\u017cania si\u0119 do granicy muzyki, przy tworzeniu kt\u00f3rej do jednego kot\u0142a wrzucono zbyt du\u017co element\u00f3w. Harfa s\u0105siaduje z syntezatorem, nowoczesny beat towarzyszy gitarze o niemal folkowym charakterze, a wokal Stevie Nicks, mocny i bliski estetyce country, przep\u0142ywa w delikatne, przetwarzane efektami, aksamitne ch\u00f3rki. Kompletnie nie wiedzia\u0142em, o co tu chodzi, ale skapitulowa\u0142em przed melodyjno\u015bci\u0105 piosenek i konstrukcj\u0105 ca\u0142ej p\u0142yty &#8211; kt\u00f3ra rozje\u017cd\u017ca trudn\u0105 do zaszufladkowania galopad\u0105 (niczym u Kate Bush) <em>Big Love<\/em>, a p\u00f3\u017aniej nie odpuszcza, pozostawiaj\u0105c do\u015b\u0107 energii na s\u0142odki a\u017c po dreszcze fina\u0142 w <em>You and I, Part II<\/em>. Naiwnym, lecz dzia\u0142aj\u0105cym w jeszcze bardziej zaskakuj\u0105cy spos\u00f3b i \u015bwietnie puentuj\u0105cym ten album.<\/p>\n<p>Czy nie by\u0142o tu s\u0142abych punkt\u00f3w? Owszem, ze dwa, i to zgrabnie ukryte w\u015br\u00f3d 12 piosenek. Mo\u017ce <em>Isn&#8217;t It Midnight<\/em>, kt\u00f3re nigdy nie zosta\u0142o mi na d\u0142u\u017cej w pami\u0119ci? By\u0107 mo\u017ce zreszt\u0105 wskazuj\u0119 ten przyk\u0142ad dlatego, \u017ce utw\u00f3r bana\u0142em pop-rockowym kojarz\u0105cym si\u0119 ze z grubsza czymkolwiek, co w\u00f3wczas nagrywano, odrobin\u0119 odstaje od magicznego, eklektycznego brzmienia ca\u0142ej reszty. Genialn\u0105 robot\u0119 odwali\u0142 tu zreszt\u0105 sta\u0142y wsp\u00f3\u0142pracownik Fleetwood Mac Richard Dashut, kt\u00f3rego grupa wyci\u0105gn\u0119\u0142a znik\u0105d jako dwudziestoparolatka (zmywa\u0142 pod\u0142ogi w studiu nagraniowym) i w ci\u0105gu paru lat zrobi\u0142a g\u0142\u00f3wnym producentem legendarnego <em>Rumours<\/em>, a potem korzysta\u0142a z jego us\u0142ug regularnie. <em>Tango in the Night<\/em> to &#8211; mo\u017ce dzi\u0119ki niemu, a mo\u017ce dzi\u0119ki inwencji Lindseya Buckinghama, jedna z ostatnich naprawd\u0119 dobrze brzmi\u0105cych p\u0142yt pop. \u0141\u0105czy analogow\u0105 rejestracj\u0119 i sporo cyfrowych sampli. Nagrana z przejrzysto\u015bci\u0105 nowych czas\u00f3w, du\u017c\u0105 dynamik\u0105, wprowadza nowe efektowne brzmienia syntetyczne, ale bez komputer\u00f3w w studiu, z oddechem starszych produkcji i ci\u0105gle z oparciem na kompozycjach przepracowanych tradycyjnie przez \u017cywy zesp\u00f3\u0142, co s\u0142ycha\u0107 w bardo precyzyjnej, wyszlifowanej formie utwor\u00f3w. Lindsey Buckingham (kt\u00f3rego p\u00f3\u017aniejszej solowej wersji <em>Big Love<\/em> <a href=\"https:\/\/youtu.be\/gdd_fv0xrSo\">trzeba pos\u0142ucha\u0107<\/a>) przyp\u0142aci\u0142 t\u0119 prac\u0119 za\u0142amaniem i odej\u015bciem z zespo\u0142u. Zast\u0105pi\u0107 go musiano dwoma gitarzystami. By\u0142 to ju\u017c jednak pocz\u0105tek ko\u0144ca zespo\u0142u. Po kolejnym albumie odesz\u0142a skonfliktowana wcze\u015bniej z Buckinghamem Nicks, a wielkiej formy &#8211; mimo reformy w p\u00f3\u017aniejszym okresie &#8211; zesp\u00f3\u0142 dinozaur\u00f3w z lat 70. ju\u017c nie odzyska\u0142. <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/MmyDosjjP5U\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie pisz\u0119 to przy okazji spektakularnych wznowie\u0144, bo skoro jest 30. rocznica, to i okazja do sprzedania hitowego (ponad 3 mln egzemplarzy!) albumu raz jeszcze. Druga p\u0142yta zestawu Deluxe (jedynego wartego uwagi w\u015br\u00f3d remaster\u00f3w, kt\u00f3re ukaza\u0142y si\u0119 na rocznic\u0119) zawiera g\u0142\u00f3wnie strony B singli i wersje demo &#8211; wszystko ani tak dopracowane, ani tak udane jak orygina\u0142y (pos\u0142uchajcie np. tytu\u0142owego <em>Tango in the Night<\/em>). Odstaje od nich brzmieniowo &#8211; cho\u0107 ca\u0142o\u015b\u0107 zosta\u0142a poddana delikatnemu, niez\u0142emu masteringowi. Czar pracy nad <em>Tango&#8230;<\/em> nie rozla\u0142 si\u0119 na wszystko, co w\u00f3wczas powstawa\u0142o. P\u0142yta trzecia zawiera remiksy &#8211; zabawne jest s\u0142uchanie wersji s\u0142ynnego Arthura Bakera, kt\u00f3ry dodaj\u0105c d\u0142ugie partie instrumentalne pr\u00f3buje zrobi\u0107 z lekkich przeboj\u00f3w pop szlagiery na parkiet. Ale w \u017cadnym razie, mimo znacz\u0105cych element\u00f3w stylu lat 80., te r\u00f3\u017cne wersje pi\u0119ciu (to co\u015b m\u00f3wi o potencjale orygina\u0142\u00f3w!) singlowych piosenek z wyr\u00f3\u017cniaj\u0105c\u0105 si\u0119 wersj\u0105 Extended <em>Little Lies <\/em>(przyda si\u0119 dzisiejszym did\u017cejom), mo\u017ce jeszcze lekkiego dubu <em>Everywhere<\/em>, nie s\u0105 koniecznym zakupem. Powiem wi\u0119c dosadnie: chrzani\u0107 te nowe wydania. Kupcie star\u0105, ta\u0144sz\u0105, pojedyncz\u0105 wersj\u0119 p\u0142yty <em>Tango in the Night<\/em>, u\u017cywany winyl lub kompakt poni\u017cej 20 z\u0142otych, mo\u017ce gdzie\u015b na takiej p\u0142ycie kto\u015b zostawi\u0142 tyle \u015blad\u00f3w zauroczenia, rado\u015bci i autentycznego zdziwienia, ile sam prze\u017cy\u0142em w roku 1987.<\/p>\n<p><strong>FLEETWOOD MAC <em>Tango in the Night (Deluxe)<\/em><\/strong>, Warner 1987\/2017, <strong>9\/10 <\/strong> <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/Xr9Oubxw1gA\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>13 kwietnia 1987. Oscary zgarn\u0119\u0142y w\u0142a\u015bnie Pluton Stone&#8217;a i Hannah i jej siostry Allena, do telewizji wchodzi \u015awiat wed\u0142ug Bundych, na listach rz\u0105dzi Bon Jovi, za tydzie\u0144 Modern Talking zagraj\u0105 pierwszy koncert w Polsce, a zachodni rynek podbijaj\u0105 pierwsze single na kasetach (cassingles) &#8211; Bryan Adams, za chwil\u0119 tak\u017ce With Or Without You U2, kt\u00f3rego [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":13433,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,31,312,120,1,7,2696,4,2119,634,106],"tags":[2812],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13429"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=13429"}],"version-history":[{"count":20,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13429\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":13450,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13429\/revisions\/13450"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/13433"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=13429"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=13429"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=13429"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}