
{"id":13697,"date":"2017-05-05T10:39:54","date_gmt":"2017-05-05T08:39:54","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=13697"},"modified":"2017-05-05T11:10:26","modified_gmt":"2017-05-05T09:10:26","slug":"kiedy-najlepsze-premiery-to-skladanki","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/05\/05\/kiedy-najlepsze-premiery-to-skladanki\/","title":{"rendered":"Kiedy najlepsze premiery to sk\u0142adanki"},"content":{"rendered":"<p>To &#8222;kiedy&#8221; to dzi\u015b. Budzicie si\u0119 po d\u0142ugim weekendzie i wprowadzaj\u0105 do kin film, kt\u00f3ry jest sk\u0142adank\u0105 &#8211; bo nie chodzi tylko o to, \u017ce <strong>&#8222;Stra\u017cnicy Galaktyki&#8221;<\/strong> okazali si\u0119 kompilacj\u0105 motyw\u00f3w z kina rozrywkowego sprzed lat, chodzi o to, \u017ce ca\u0142y film jest przygotowywany na bazie sk\u0142adanki starych hit\u00f3w, re\u017cyser zaczyna od ich zgromadzenia, a p\u00f3\u017aniej aktorom ka\u017ce w ich rytm gra\u0107. Je\u015bli nie wierzycie w to wszystko i wci\u0105\u017c uwa\u017cacie, \u017ce chodzi tu tylko o to, co na ekranie, sp\u00f3jrzcie na dopisek przy tytule dzisiejszej premiery: nie &#8222;II&#8221;, nie &#8222;Powr\u00f3t&#8221;, tylko &#8222;vol. 2&#8221;, jak przy kompilacjach. Bez \u015bcie\u017cki d\u017awi\u0119kowej z nieco ju\u017c zapomnianych przeboj\u00f3w z lat 70. i 80. to zjawisko filmowe nie istnieje. Najlepiej to wyja\u015bni\u0107, spogl\u0105daj\u0105c na to przez pryzmat schemat\u00f3w gatunku. Ka\u017cdy superbohater, jak wiadomo, powinien mie\u0107 jak\u0105\u015b moc i atrybut. Zastanawiali\u015bcie si\u0119 nad tym w kontek\u015bcie g\u0142\u00f3wnego bohatera &#8222;SG&#8221;? Sk\u0142adanka na kasecie to moim zdaniem g\u0142\u00f3wny atrybut Star-Lorda*. A jego supermoc to nostalgia.<!--more-->  <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/NXv3m8FWqZo\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>No wi\u0119c budzicie si\u0119 po tym d\u0142ugim weekendzie i wchodzi do sklep\u00f3w kompilacja nagra\u0144 <strong>Nicka Cave&#8217;a<\/strong> i jego <strong>The Bad Seeds<\/strong>. <em>Z natury nie jestem nostalgiczny<\/em> &#8211; m\u00f3wi dzi\u015b Cave w <a href=\"http:\/\/wyborcza.pl\/7,113768,21765454,nick-cave-ksiazka-to-jest-cos-kompakt-to-tylko-kawalek.html\">rozmowie z &#8222;Gazet\u0105 Wyborcz\u0105&#8221;<\/a>, ale zaraz dodaje: <em>Ogl\u0105danie wczesnych fotografii zespo\u0142u i takich, kt\u00f3rych nigdy wcze\u015bniej nie widzia\u0142em, okaza\u0142o si\u0119 szalenie przyjemne. Rzadko odczuwam tego rodzaju nostalgi\u0119, dziwne uczucie<\/em>. To prawda, The Bad Seeds przyzwyczaili nas do takiego tempa pracy z tak dobrymi efektami, \u017ce poza wspominaniem starszych utwor\u00f3w na fenomenalnych koncertach tej grupy ma\u0142o kto przez lata ogl\u0105da\u0142 si\u0119 wstecz. A sk\u0142adanka <em>Lovely Creatures<\/em> (w bardziej wypasionej wersji: 3CD + dwugodzinnne DVD + ksi\u0105\u017cka) pokazuje t\u0119 ca\u0142\u0105 niezwyk\u0142\u0105 histori\u0119 w kr\u00f3tkim rzucie. I nawet dla tych, kt\u00f3rzy nie pokochali ostatnich dokona\u0144 Cave&#8217;a (kompilacja dyskretnie zatrzymuje si\u0119 na <em>Push the Sky Away<\/em>, p\u0142yta <em>Skeleton Tree <\/em>znajdzie si\u0119 poza nawiasem tej historii), ten zesp\u00f3\u0142 z drugiego planu zainteresowa\u0144 mo\u017ce wyskoczy\u0107 na pierwszy. Z rozmowy w &#8222;GW&#8221; polecam kwesti\u0119 dotycz\u0105c\u0105 pami\u0119ci &#8211; jednej z kolejnych odkrywanych przez nas obsesji Cave&#8217;a, kt\u00f3ry, gdy ju\u017c raz si\u0119 ods\u0142oni\u0142 w <em>One More Time With Feeling<\/em>, nigdy ju\u017c nie b\u0119dzie tak samo oddalony, nieprzyst\u0119pny i ch\u0142odny jak kiedy\u015b. Pod tym wzgl\u0119dem to idealny czas na kompilacj\u0119 i podsumowanie: tak du\u017co si\u0119 zmieni\u0142o, \u017ce lata 2015-2016 na zawsze ju\u017c pozostan\u0105 cezur\u0105 w historii tej formacji. Ale to jeszcze nie ta sk\u0142adanka, o kt\u00f3rej chc\u0119 dzi\u015b opowiedzie\u0107.<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/wtaEKCOdvus\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Budzicie si\u0119 po d\u0142ugim weekendzie, a w sklepach (ale raczej tych naprawd\u0119 dobrych) jest ju\u017c p\u0142yta o jeszcze d\u0142u\u017cszym tytule: <em>World Spirituality Classics 1: The Ecstatic Music of Alice Coltrane Turiyasangitananda<\/em>. Te\u017c kompilacja, tyle \u017ce ograniczaj\u0105ca si\u0119 do p\u00f3\u017anych nagra\u0144 <strong>Alice Coltrane<\/strong> realizowanych w jej a\u015bramie Sai Anantam pod Los Angeles w latach 80. i p\u00f3\u017aniej. Od skojarze\u0144 religijnych nie da si\u0119 tu zatem uciec &#8211; je\u015bli wczesna solowa tw\u00f3rczo\u015b\u0107 tej pianistki i harfistki by\u0142a uduchowiona, to ta &#8211; pozbawiona \u015blad\u00f3w jazzu &#8211; jest otwarcie religijna. Dla niekt\u00f3rych ju\u017c John Coltrane na planie muzycznym by\u0142 bogiem. I jego \u015bcie\u017ck\u0105 poszukiwa\u0144 muzycznych wdowa po saksofoni\u015bcie pod\u0105\u017cy\u0142a po roku 1967. Gdy mocniej zaanga\u017cowa\u0142a si\u0119 w wedyjsk\u0105 tradycj\u0119 hinduizmu i przyj\u0119\u0142a imi\u0119 Swamini Turiyasangitananda, z jazzu zrobi\u0142y si\u0119 mantry, pie\u015bni religijne przesycone duchem wszechobecnego New Age, wydawane na koniec pod egid\u0105 Avatar Book Institute w niewielkich nak\u0142adach na kasetach, a p\u00f3\u017aniej p\u0142ytach CD. Znajdziecie t\u0119 muzyk\u0119 w internecie, ale oryginalnych no\u015bnik\u00f3w raczej pr\u00f3\u017cno szuka\u0107. David Byrne w swoim wydawnictwie Luaka Bop postanowi\u0142 tamten okres przypomnie\u0107, z pomoc\u0105 dzieci kompozytorki odnajduj\u0105c oryginalne ta\u015bmy i dokonuj\u0105c starannego masteringu nagra\u0144 w studiu Bakera Bigsby&#8217;ego, kt\u00f3ry pracowa\u0142 jako in\u017cynier d\u017awi\u0119ku z Alice Coltrane w latach 70. i realiza\u0142 te\u017c m.in. s\u0142ynne <em>Space Is the Place <\/em>Sun Ra.  <\/p>\n<p>Cel tej muzyki by\u0142 w\u0142a\u015bciwie jak najdalszy od wystawiania si\u0119 na ocen\u0119 krytyk\u00f3w muzycznych. To proste utwory (warto zwr\u00f3ci\u0107 uwag\u0119, jak mocno wyr\u00f3\u017cnia si\u0119 tu rozmachem nagrana w nowej wersji <em>Journey to Satchidananda<\/em>), w kt\u00f3rych Alice Coltrane pokazuje si\u0119 w pierwszej kolejno\u015bci jako wokalistka. Podobnie jak wcze\u015bniej wykorzystuje smyczki i instrumenty perkusyjne, ale robi\u0105c te\u017c u\u017cytek z syntezator\u00f3w. Warto zwr\u00f3ci\u0107 szczeg\u00f3ln\u0105 uwag\u0119 na utw\u00f3r <em>Rama Rama<\/em>, konfrontuj\u0105cy brzmienia syntetyczne z klasycznym indyjskim instrumentarium. Podobnie jak w kilku innych fragmentach, akompaniament zdaje si\u0119 tu chwilami lekko rwa\u0107 lub nie nad\u0105\u017ca\u0107 za pie\u015bni\u0105, ale zestawienie ekstatycznej muzyki religijnej z pot\u0119\u017cnymi akordami syntezator\u00f3w granymi z wykorzystaniem dost\u0119pnej w tych maszynach funkcji portamento to \u015bwietna wizyt\u00f3wka ca\u0142ego zestawu. Ogromne wra\u017cenie robi te\u017c subtelna wokalnie, nieco bardziej misterna w aran\u017cacji i mocniej nawi\u0105zuj\u0105ca do klasycznej muzyki hinduskiej ko\u0144cowa mantra <em>Keshava Murahara<\/em>, by\u0107 mo\u017ce jeden z najpi\u0119kniejszych religijnych utwor\u00f3w, jakie us\u0142yszycie w tych czasach, zn\u00f3w z nieprawdopodobnym portamento na ko\u0144cu. Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c, trudno mi wskaza\u0107 inne przyk\u0142ady wsp\u00f3\u0142czesnej muzyki o charakterze sakralnym, kt\u00f3ra tak dobrze \u0142\u0105czy\u0142aby tradycj\u0119 i nowoczesno\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Wydawnictwo opisywa\u0142em na bazie wersji CD &#8211; na podw\u00f3jnym winylu dostaniemy dwa dodatkowe utwory. A has\u0142o <em>World Spirituality Classics 1<\/em> towarzysz\u0105ce ca\u0142o\u015bci zwiastuje kolejne cz\u0119\u015bci. Jak to przy sk\u0142adankach. <\/p>\n<p><strong>ALICE COLTRANE <em>World Spirituality Classics 1: The Ecstatic Music of Alice Coltrane Turiyasangitananda<\/em><\/strong>, Luaka Bop 2017, <strong>8\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/310138332&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe> <\/p>\n<p>* Tu drobna uwaga dla wszystkich tych, kt\u00f3rzy uwa\u017caj\u0105, \u017ce liczy si\u0119 sama playlista, a nie jej materialna posta\u0107: stosunkowo trudno wskaza\u0107 u wybranego \u015bwi\u0119tego lub superbohatera atrybut o charakterze niematerialnym.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>To &#8222;kiedy&#8221; to dzi\u015b. Budzicie si\u0119 po d\u0142ugim weekendzie i wprowadzaj\u0105 do kin film, kt\u00f3ry jest sk\u0142adank\u0105 &#8211; bo nie chodzi tylko o to, \u017ce &#8222;Stra\u017cnicy Galaktyki&#8221; okazali si\u0119 kompilacj\u0105 motyw\u00f3w z kina rozrywkowego sprzed lat, chodzi o to, \u017ce ca\u0142y film jest przygotowywany na bazie sk\u0142adanki starych hit\u00f3w, re\u017cyser zaczyna od ich zgromadzenia, a [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":13698,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,312,120,7,633,2696,106],"tags":[1529,1106,2464,2830,2829],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13697"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=13697"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13697\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":13703,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13697\/revisions\/13703"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/13698"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=13697"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=13697"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=13697"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}