
{"id":13758,"date":"2017-05-12T09:50:13","date_gmt":"2017-05-12T07:50:13","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=13758"},"modified":"2017-05-12T21:56:42","modified_gmt":"2017-05-12T19:56:42","slug":"po-sensacjach-miesiaca-oprowadza-grupa-the-cure","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/05\/12\/po-sensacjach-miesiaca-oprowadza-grupa-the-cure\/","title":{"rendered":"Po sensacjach miesi\u0105ca oprowadza grupa The Cure"},"content":{"rendered":"<p>Wci\u0105\u017c lubi\u0119 The Cure. Mo\u017ce dlatego, \u017ce nie s\u0142ucham ich za cz\u0119sto i pozostaj\u0105 w bezpiecznej sferze wspomnie\u0144? Nie konfrontuj\u0119 z rzeczywisto\u015bci\u0105 ich umiej\u0119tno\u015bci z wczesnego okresu, kiedy, jak do\u015b\u0107 powszechnie wiadomo, gra\u0107 nie potrafili. A pomys\u0142y pami\u0119tam. Zreszt\u0105 po co s\u0142ucha\u0107 The Cure, skoro &#8211; mimo \u017ce nie wydaj\u0105 si\u0119 najprostszym punktem odniesienia w muzyce &#8211; ci\u0105gle wracaj\u0105 na zasadzie skojarze\u0144. W tym roku ju\u017c tyle razy, \u017ce zaczynam si\u0119 niepokoi\u0107. Priests? Mocno pachnie The Cure. Alison Crutchfield? Te\u017c. A teraz pos\u0142uchajcie jednej z g\u0142o\u015bniejszych premier, p\u0142yty <em>No Shape<\/em> <strong>Perfume Genius<\/strong>, a w\u0142a\u015bciwie pos\u0142uchajcie tego mocnego wej\u015bcia w <em>Otherside<\/em>, kt\u00f3re jest now\u0105 odpowiedzi\u0105 na <em>Plainsong<\/em>* sprzed prawie 30 lat. Ca\u0142a piosenka kojarzy si\u0119 raczej z Sufjanem Stevensem &#8211; momentami nawet do\u015b\u0107 natr\u0119tnie &#8211; ale ten jeden fragment katapultuje nas na <em>Disintegration<\/em>, kt\u00f3rego kiedy\u015b s\u0142ucha\u0142em tak du\u017co i cz\u0119sto, \u017ce a\u017c sprzeda\u0142em kompakt (na pocz\u0105tku lat 90. by\u0142o drogo, potrzebowa\u0142em kasy na kolejne) i do dzi\u015b posiadam tylko jugos\u0142owia\u0144ski winyl, co do wracania do The Cure jako\u015b nie motywuje. Ale to otwarcie pami\u0119tam.<!--more--><\/p>\n<p>Mike Hadreas dalej jest zwarty w swojej ofercie 13 utwor\u00f3w trwaj\u0105cych 43 i p\u00f3\u0142 minuty, ale bardziej ni\u017c na <a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2014\/09\/23\/mozna-prosciej-niz-floydzi-czyli-przeglad-nowosci\/\">chwalonej przeze mnie<\/a> p\u0142ycie <em>Too Bright<\/em> lubi si\u0119 kojarzy\u0107. I tak jego rozedrgane (to elektroniczne jod\u0142owanie w tle) <em>Slip Away <\/em>kojarzy si\u0119 z Animal Collective i Kate Bush, w <em>Every Night<\/em> pr\u00f3buje wykreowa\u0107 krzy\u017c\u00f3wk\u0119 Demisa Roussosa i Jamesa Blake&#8217;a, w <em>Run Me<\/em> mamy echo Marka Hollisa (ju\u017c si\u0119 pojawia\u0142 jako punkt odniesienia), a <em>Die 4 You<\/em> idzie w stron\u0119 zmys\u0142owego trip hopu. Hadreas jest fenomenalnym wokalist\u0105 o imponuj\u0105cej zdolno\u015bci mimikry, kt\u00f3ra jednak pozostawia mu tyle w\u0142asnych cech, \u017ceby w odmiennych stylistycznie utworach s\u0142ysze\u0107 wci\u0105\u017c jego muzyk\u0119. Wszystko imponuj\u0105ce, \u015blicznie obmy\u015blone i&#8230; wzorcowo wr\u0119cz spartolone kompresj\u0105 dynamiczn\u0105. S\u0142ycha\u0107 to w szczeg\u00f3lno\u015bci w\u0142a\u015bnie w takich momentach jak <em>Die 4 You<\/em> czy smyczkowe <em>Choir<\/em>, kt\u00f3re nadaj\u0105 si\u0119 tylko do cichego s\u0142uchania, potwornie m\u0119cz\u0105c przy g\u0142o\u015bnym. Co wi\u0119cej, trudno znale\u017a\u0107 dla takiego poziomu kompresji uzasadnienie. Radio? Nie s\u0105dz\u0119. Jakkolwiek rozumiana gara\u017cowo\u015b\u0107? Uchowaj. Daleko posuni\u0119ta hauntologia? Niekoniecznie. Ca\u0142y ten pi\u0119kny zabieg dynamiczny z pocz\u0105tku p\u0142yty jest wi\u0119c potrzebny jak g\u0142uchemu walkman, \u017ceby zacytowa\u0107 O.S.T.R.-a. Szkoda, pi\u0119kna p\u0142yta, b\u0119dziecie si\u0119 mo\u017ce krzywi\u0107 na ocen\u0119, ale gdybym by\u0142 awanturuj\u0105cym si\u0119 klientem, t\u0119 potencjalnie rewelacyjn\u0105 p\u0142yt\u0119 zwyczajnie oddawa\u0142bym w ramach gwarancji.<\/p>\n<p>Przy okazji: ch\u0119tnie poprosi\u0142bym posiadaczy winylowej wersji, \u017ceby si\u0119 podzielili uwagami po ods\u0142uchaniu swojej, bo teoretycznie przynajmniej analogowy mastering m\u00f3g\u0142 co nieco z tego brzmienia uchroni\u0107. A samemu \u0142ami\u0119 si\u0119 cho\u0107by przy fina\u0142owym <em>Alanie<\/em> &#8211; c\u00f3\u017c to za niezwyk\u0142a piosenka. Ale jaka dopiero mog\u0142aby by\u0107, gdyby jedne d\u017awi\u0119ki si\u0119 nie dusi\u0142y, drugie nie zas\u0142ania\u0142y tych pierwszych, a ca\u0142o\u015b\u0107 nie zosta\u0142a sztucznie podpompowana jak efekty pracy taniego chirurga plastycznego. Ale <a href=\"http:\/\/dr.loudness-war.info\/album\/view\/128159\">DR = 5<\/a>, a na taki poziom zakresu dynamicznego mo\u017cecie wjecha\u0107 z t\u0119pym EDM, ewentualnie z Napalm Death, a nie z eteryczn\u0105 ballad\u0105, kt\u00f3rej przestrze\u0144 zgubi\u0142a si\u0119 jako co\u015b mo\u017cliwego do pomini\u0119cia.  <\/p>\n<p><strong>PERFUME GENIUS <em>No Shape<\/em><\/strong>, Matador 2017, <strong>7\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/-EVhFTw4igw\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Nowa p\u0142yta <strong>Slowdive <\/strong>&#8211; pierwsza od 22 lat, tu stosowne honory, kwiaty, \u015bwieczki, fajerwerki i og\u00f3lne wow &#8211; zawiera nieco tylko mniej kompresji dynamicznej, za to wi\u0119cej The Cure. No i magiczn\u0105 formu\u0142\u0119, kt\u00f3r\u0105 &#8211; cho\u0107, <a href=\"https:\/\/chacinski.wordpress.com\/2009\/03\/27\/jak-nie-pisac-recenzji-czyli-moje-ulubione-slowa\/\">jak wiadomo<\/a>, nie lubi\u0119 przeno\u015bni kulinarnych (muzyczna uczta, starzy wyjadacze itd.) &#8211; musz\u0119 por\u00f3wna\u0107 z kuchennym przepisem. Potrzyma\u0107 w marynacie z lekkich przester\u00f3w, p\u00f3\u017aniej obtoczy\u0107 w panierce chorus\u00f3w, a na koniec d\u0142ugo podsma\u017ca\u0107 na wolnych delayach. Chodzi tu oczywi\u015bcie o <a href=\"https:\/\/www.guitar.com\/rigs\/neil-halstead-slowdive-1993-rig-and-gear-setup\">brzmienie gitar<\/a> charakterystyczne dla wymar\u0142ej, a p\u00f3\u017aniej wskrzeszonej po latach kultury shoegazingu wczesnych lat 90. Ta tajemna receptura ma to do siebie, \u017ce w\u0142a\u015bciwie wszystko, co gracie, zabrzmi bardziej profesjonalnie, atrakcyjniej, a na pewno pot\u0119\u017cniej. Tej magicznej broni u\u017cywali od lat 80. amatorzy w starciu z zawodowcami, bo gdy ju\u017c wygasa\u0142a moc grania trzech akord\u00f3w tak po prostu, trzeba by\u0142o zacz\u0105\u0107 naprawd\u0119 udawa\u0107, \u017ce si\u0119 gra\u0107 potrafi &#8211; i na tym sprycie po\u0142\u0105czonej z wyobra\u017ani\u0105 kariery robi\u0142y p\u00f3\u017aniejsze gitarowe gwiazdy lat 80. takie jak The Edge z U2 czy w\u0142a\u015bnie Robert Smith z The Cure. A grupa Slowdive &#8211; mocny drugi szereg fali shoegaze &#8211; za\u0142o\u017cona zosta\u0142a z mi\u0142o\u015bci do The Cure i zaprzyja\u017anionych Siouxsie &#038; The Banshees (z kt\u00f3rymi przecie\u017c Smith grywa\u0142 na gitarze). <\/p>\n<p>Pisz\u0119 o tym, \u017ceby nie by\u0142o, \u017ce rzucam por\u00f3wnania tylko dla potrzeb tezy o wp\u0142ywie The Cure. Wydana po latach p\u0142yta tamt\u0105 muzyk\u0105 oddycha. Ze Smitha jest singlowy <em>Star Roving<\/em>, z niego wywodzi si\u0119 solowa partia gitarowa w <em>Don&#8217;t Know Why<\/em>, mo\u017ce nawet ta w drugim singlu<em> Sugar For the Pill<\/em>, szczeg\u00f3lnie gdy dwie na\u0142adowane chorusem gitary graj\u0105 fragment instrumentalny przed ostatnim powt\u00f3rzeniem refrenu, oczywiste skojarzenia z p\u00f3\u017aniejszym The Cure wywo\u0142uje, bardzo przyjemna zreszt\u0105, rozmyta \u015bciana gitar w <em>Everyone Knows<\/em>. Tu mamy te\u017c \u015blady brzmienia 4AD, kt\u00f3re chyba cz\u0119\u015bciej bywa uznawane za \u017ar\u00f3d\u0142o shoegaze&#8217;u. Wspomniana kompresja te\u017c jest, ale w rozs\u0105dnych ilo\u015bciach i z wi\u0119kszym ni\u017c u Hadreasa uzasadnieniem.<\/p>\n<p>I gdzie\u015b przy <em>Everyone Knows<\/em>, mimo tych wszystkich natr\u0119tnych por\u00f3wna\u0144, album zatytu\u0142owany po prostu <em>Slowdive <\/em>(jak pierwsza EP-ka zespo\u0142u) i sygnalizuj\u0105cy powr\u00f3t do macierzy perkusisty Simona Scotta &#8211; kt\u00f3rego kariera na polu ambientowej elektroniki wydawa\u0142a si\u0119 chyba najciekawsza &#8211; zaczyna si\u0119 zamienia\u0107 z p\u0142yty intryguj\u0105cej w zaskakuj\u0105co dobr\u0105. Nie spodziewa\u0142em si\u0119 tak porz\u0105dnie zbudowanego utworu jak <em>No Longer Making Time<\/em>. Nie spodziewa\u0142em si\u0119 tego, \u017ce zesp\u00f3\u0142 Slowdive now\u0105 p\u0142yt\u0119, cho\u0107 z\u0142o\u017con\u0105 z premierowych nagra\u0144, zaprojektuje jak ma\u0142y przegl\u0105d kariery i zako\u0144czy odnosz\u0105cym si\u0119 do ostatnich utwor\u00f3w tworzonych przed przerw\u0105 <em>Falling Ashes<\/em>. Na p\u0142yt\u0119 roku to nam mo\u017ce nie wyskoczy, ale blisko sensacji miesi\u0105ca.<\/p>\n<p>Dla mnie sensacj\u0105 jest fakt, \u017ce mam wi\u0119ksz\u0105 ochot\u0119 s\u0142ucha\u0107 w tym miesi\u0105c dobrze przygotowanego epigo\u0144stwa ni\u017c szuka\u0107 nowego na brzmieniowo zduszonej p\u0142ycie, kt\u00f3r\u0105 nagra\u0142 Perfume Genius.    <\/p>\n<p><strong>SLOWDIVE <em>Slowdive<\/em><\/strong>, Dead Oceans 2017, <strong>7-8\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/BxwAPBxc0lU\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p><em>* To w <em>Plainsong <\/em>by\u0142o rzecz jasna bardziej dynamiczne<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wci\u0105\u017c lubi\u0119 The Cure. Mo\u017ce dlatego, \u017ce nie s\u0142ucham ich za cz\u0119sto i pozostaj\u0105 w bezpiecznej sferze wspomnie\u0144? Nie konfrontuj\u0119 z rzeczywisto\u015bci\u0105 ich umiej\u0119tno\u015bci z wczesnego okresu, kiedy, jak do\u015b\u0107 powszechnie wiadomo, gra\u0107 nie potrafili. A pomys\u0142y pami\u0119tam. Zreszt\u0105 po co s\u0142ucha\u0107 The Cure, skoro &#8211; mimo \u017ce nie wydaj\u0105 si\u0119 najprostszym punktem odniesienia w [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":13783,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[48,18,12,312,120,7,2696,2125,106],"tags":[1832,1736],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13758"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=13758"}],"version-history":[{"count":16,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13758\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":13794,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/13758\/revisions\/13794"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/13783"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=13758"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=13758"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=13758"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}