
{"id":14048,"date":"2017-06-12T09:20:05","date_gmt":"2017-06-12T07:20:05","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=14048"},"modified":"2017-06-12T09:17:49","modified_gmt":"2017-06-12T07:17:49","slug":"cud-progresywnego-myslenia","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/06\/12\/cud-progresywnego-myslenia\/","title":{"rendered":"Cud progresywnego my\u015blenia"},"content":{"rendered":"<p>Autor tej ksi\u0105\u017cki pochodzi z wczesnych rocznik\u00f3w 80. &#8211; punka i rock progresywny poznawa\u0142 jednocze\u015bnie. Przy czym to punk go znudzi\u0142, a w rocku progresywnym odnalaz\u0142 prawdziw\u0105 muzyczn\u0105 rebeli\u0119. A dzi\u015b ma czelno\u015b\u0107 stawia\u0107 innowacyjno\u015b\u0107 Emerson Lake and Palmer wy\u017cej ni\u017c Led Zeppelin. I \u015bmia\u0142o &#8211; a co wi\u0119cej: s\u0142usznie &#8211; wyprowadza rock progresywny wprost od pierwszych albumowych superprodukcji The Beach Boys i The Beatles. Mnie uj\u0105\u0142 tym, \u017ce mamy wsp\u00f3lnych faworyt\u00f3w w\u015br\u00f3d prog-rockowych album\u00f3w (<em>Third<\/em> grupy Soft Machine), no i oczywi\u015bcie konsekwentnym przywi\u0105zaniem do King Crimson. Do tego ma jeszcze poparcie Phila Freemana z &#8222;The Wire&#8221;. Zapowiada si\u0119 w ka\u017cdym razie, \u017ce ksi\u0105\u017cka, kt\u00f3r\u0105 napisa\u0142 David Weigel, na co dzie\u0144 polityczny dziennikarz &#8222;Washington Post&#8221; &#8211; i o kt\u00f3rej na razie przeczyta\u0142em w <a href=\"http:\/\/www.vulture.com\/2017\/05\/david-weigel-prog-rock-book.html\">rozmowie dla &#8222;Vulture&#8221;<\/a> &#8211; b\u0119dzie bardzo ciekawym punktem wyj\u015bcia do kolejnego starcia zwolennik\u00f3w i przeciwnik\u00f3w rocka progresywnego. Ta du\u017ca monografia prog-rocka ukazuje si\u0119 jutro, a dzi\u015b obchodzi 30. urodziny p\u0142yta, kt\u00f3ra na par\u0119 lat mnie pchn\u0119\u0142a w obj\u0119cia rocka progresywnego. P\u00f3\u017aniej zdarza\u0142o mi si\u0119 p\u0142yty kojarzone z tym gatunkiem <a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2016\/09\/23\/jak-oszukal-mnie-rock-progresywny\/\">krytykowa\u0107<\/a>, ale nie dlatego, by mi zawini\u0142 gatunek (ch\u0119tnie przeczyta\u0142bym na nowo s\u0142ynny polski pamflet <em>Przekle\u0144stwo progresywnego my\u015blenia<\/em> Grze\u015bka Brzozowicza, by sprawdzi\u0107, na ile si\u0119 zestarza\u0142a ta modna przez lata narracja). Po prostu moja sympatia dla progresywnego my\u015blenia w muzyce rockowej na zawsze przesycona by\u0142a emocjami zwi\u0105zanymi ze wspomnian\u0105 p\u0142yt\u0105: <em>Clutching at Straws<\/em>, moja pierwsza, poznawana na bie\u017c\u0105co p\u0142yta gatunku, by\u0142a zarazem albumem, kt\u00f3ry w spos\u00f3b symboliczny pewn\u0105 wa\u017cn\u0105 er\u0119 tego gatunku zamyka\u0142. <!--more--><\/p>\n<p>Singlowy <em>Incommunicado<\/em>, kt\u00f3ry zapowiada\u0142 p\u0142yt\u0119, przynosi charakterystyczne syntezatorowe pasa\u017ce Marka Kelly&#8217;ego, kt\u00f3re pozwala\u0142y na \u0142atw\u0105 identyfikacj\u0119 Marillion w\u015br\u00f3d r\u00f3\u017cnych wskrzeszaj\u0105cych prog-rocka kapel lat 80. Ale zarazem energi\u0119 rock and rolla niespotykan\u0105 dot\u0105d na albumach <strong>Marillion <\/strong>w tak otwartej formie &#8211; to z kolei od razu odnosi\u0142o ca\u0142e przedsi\u0119wzi\u0119cie do wsp\u00f3lnego do\u015bwiadczenia fan\u00f3w prog-rocka i punka: grupy The Who. P\u0142yta, wyprodukowana pod okiem Chrisa Kimseya (znany z album\u00f3w The Rolling Stones, ale te\u017c np. Killing Joke), nie by\u0142a pod \u017cadnym wzgl\u0119dem \u0142atwa w ocenie. Po przebojowym i przyzwoicie klej\u0105cym si\u0119 w ca\u0142o\u015b\u0107 concept albumie <em>Misplaced Childhood<\/em>, zesp\u00f3\u0142 pr\u00f3bowa\u0142 i\u015b\u0107 jeszcze wyra\u017aniej w stron\u0119 nowoczesnego rockowego mainstreamu. A Fish w specyficzny spos\u00f3b stara\u0142 si\u0119 przeskoczy\u0107 na zupe\u0142nie inne pole jako autor tekst\u00f3w &#8211; \u017cadnych skojarze\u0144 z fantasy, \u017cadnych podr\u00f3\u017cy w stron\u0119 dzieci\u0119cej wra\u017cliwo\u015bci, tylko opowie\u015b\u0107 o oczytanym facecie, wokali\u015bcie bez sukces\u00f3w i niezrealizowanym pisarzu, kt\u00f3ry od swoich literackich idoli bierze koniec ko\u0144c\u00f3w to, co naj\u0142atwiej by\u0142o wzi\u0105\u0107 &#8211; styl bycia \u0107my barowej i mocno rozwini\u0119ty towarzyski alkoholizm. Czyta Dylana Thomasa i Jacka Kerouaca (obaj trafili na ok\u0142adk\u0119, wsp\u00f3lnie z m.in. Robertem Burnsem i Johnem Lennonem &#8211; klasyczne rockowe tableau sk\u0105din\u0105d), ciesz\u0105c si\u0119, \u017ce je\u015bli nawet nie do\u017cyje (jak m\u00f3wi mu lekarz) do trzydziestki, to b\u0119dzie to <em>taka romantyczna \u015bmier\u0107<\/em>. Jest wi\u0119c w tym i gest na miar\u0119 co s\u0142ynniejszych album\u00f3w koncepcyjnych z historii, i w\u0105tki autobiograficzne, i zdrowa doza dystansu. <\/p>\n<p>Fish, nie do\u015b\u0107, \u017ce napisa\u0142 naprawd\u0119 sp\u00f3jn\u0105, komunikatywn\u0105 histori\u0119, literacko, ale bez przesadnej piany przeno\u015bni i skojarze\u0144, to jeszcze wiarygodnie wypad\u0142 w roli g\u0142\u00f3wnego bohatera, zwanego tu Torchem. Sam mia\u0142 problemy z alkoholem &#8211; by\u0107 mo\u017ce ci\u0105gle je ma. Swego czasu w rozmowie dla &#8222;Machiny&#8221; opowiada\u0142 mi o swoich zeszytach, w kt\u00f3rych notuje pomys\u0142y na teksty, ca\u0142ych pokrytych czerwonym winem i popio\u0142em z papieros\u00f3w. \u2013 <em>To zabawne, bo mog\u0119 dzi\u0119ki nim sprawdzi\u0107, jak pijany by\u0142em w dniu, kiedy to pisa\u0142em. Coraz wi\u0119cej z\u0142o\u015bliwo\u015bci i goryczy, a potem wreszcie pojawia si\u0119 &#8222;Pieprzy\u0107 to!&#8221; i koniec<\/em>. \u015apiewa o Sinatrze, kt\u00f3ry rzeczywi\u015bcie by\u0142 jego bohaterem w wi\u0119kszym stopniu ni\u017c Peter Gabriel. Mo\u017cna wi\u0119c zak\u0142ada\u0107, \u017ce mia\u0142 do\u015b\u0107 prog-rockowej konwencji, a to, \u017ce do niej wr\u00f3ci\u0142 prowadz\u0105c p\u00f3\u017aniej karier\u0119 solow\u0105, zapewne by\u0142o spowodowane oczekiwaniami publiczno\u015bci i potrzeb\u0105 przetrwania na rynku. Zesp\u00f3\u0142 unowocze\u015bni\u0142 nawet logo, uciekaj\u0105c by\u0107 mo\u017ce przed tanio\u015bci\u0105 konwencji neoprogresywnej, kt\u00f3ra w sferze wizualnej by\u0142a r\u00f3wnie wy\u015bwiechtana i bliska kiczu co heavymetalowa, a przy tym nie broni\u0142o jej poparcie r\u00f3wnie mocno zintegrowanej grupy fan\u00f3w. Cho\u0107 o proweniencji \u015brodowiskowej przypomina jasno dedykacja p\u0142yty &#8211; pami\u0119ci zmar\u0142ego w 1987 roku mened\u017cera Tony&#8217;ego Strattona-Smitha, postaci kluczowej dla wielu zespo\u0142\u00f3w prog-rockowych, za\u0142o\u017cyciela Charisma Records.<\/p>\n<p>Cykl piosenek o piciu z gorzkim zako\u0144czeniem (wyszczeg\u00f3lniony w spisie utwor\u00f3w <em>Happy Ending<\/em> to ponury \u017cart &#8211; na p\u0142ycie tego utworu nie ma) powstawa\u0142 te\u017c &#8211; jak wiele ciekawych rockowych wydawnictw &#8211; w okresie du\u017cych turbulencji w zespole i tu\u017c przed rozstaniem z wokalist\u0105. Swoje ambicje ma gitarzysta Steve Rothery, dla kt\u00f3rego to z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 najlepsza p\u0142yta. Mimo konflikt\u00f3w graj\u0105 tu niebywale zespo\u0142owo, a niez\u0142\u0105 aran\u017cacyjn\u0105 robot\u0119 wykonali zbiorowo, spajaj\u0105c utwory w nieoczywisty spos\u00f3b &#8211; otwieraj\u0105ce album trzy utwory tworz\u0105 na przyk\u0142ad jedn\u0105 d\u0142ug\u0105 suit\u0119 z powracaj\u0105cymi motywami, a zarazem zachowuj\u0105 pe\u0142n\u0105 autonomi\u0119. Og\u00f3lnie przy lekkim przearan\u017cowaniu (ten rozpoznawalny Kelly &#8211; czy raczej Kelly, kt\u00f3ry utkn\u0105\u0142 w epoce Genesis) mog\u0142aby z tego wyj\u015b\u0107 bardziej konwencjonalna p\u0142yta rockowa o niebanalnym charakterze, z prze\u0142amaniami nastroju (lekka, cho\u0107 zarazem melancholijna pijacka opowiastka w (<em>Just For the Record<\/em>) i ca\u0142kiem bezprzymiotnikowa. Lubi\u0119 wi\u0119c my\u015ble\u0107 o tym, \u017ce zainteresowa\u0142em si\u0119 zespo\u0142em w momencie, kiedy na moment nada\u0142 sens konwencji rocka neoprogresywnego. Ale mo\u017ce po prostu to rok 1987 by\u0142 wyj\u0105tkowy dla rockowej konwencji, bo kaza\u0142 si\u0119 dumnie trzyma\u0107 gitar, ale zarazem poszukiwa\u0107 czego\u015b nowego, wychodzi\u0107 w\u0142a\u015bnie poza t\u0119 g\u0142upi\u0105 rywalizacj\u0119 mi\u0119dzy rockow\u0105 muzyk\u0105 z punkowego i progresywnego korzenia. \u015awiadcz\u0105 o tym takie \u015bwietne concept albumy jak <em>Sister<\/em> Sonic Youth czy <em>Children of God<\/em> Swans, ale &#8211; z drugiej strony &#8211; nawet wy\u015bwiechtany <em>The Joshua Tree<\/em> U2, ba, mo\u017ce nawet <em>Kiss Me Kiss Me Kiss Me<\/em> The Cure. Rok by\u0142 na tyle wyj\u0105tkowy, \u017ce z Marillion obszed\u0142 si\u0119 nie najlepiej. <em>Clutching at Straws<\/em> sprzedawa\u0142o si\u0119 du\u017co s\u0142abiej ni\u017c <em>Misplaced Childhood<\/em>. Nie przetrwa\u0142o wysoko na listach bestseller\u00f3w. Fish m\u00f3g\u0142by spokojnie i\u015b\u0107 drog\u0105 Petera Hammilla, kochanego po obu stronach barykady, zar\u00f3wno przez punkowc\u00f3w, jak i wielbicieli art rocka &#8211; w ko\u0144cu po\u017cegnalny album pokazywa\u0142, jak zamazany i sztuczny by\u0142 ca\u0142y sp\u00f3r. Frontman poszed\u0142 jednak nieco inn\u0105 drog\u0105, robi\u0105c konkurencj\u0119 macierzystemu zespo\u0142owi, kt\u00f3ry &#8211; w moim mniemaniu, tu oczywi\u015bcie r\u00f3\u017cnice pogl\u0105d\u00f3w bywaj\u0105 gigantyczne &#8211; wytraci\u0142 energi\u0119. By\u0107 mo\u017ce wypalili si\u0119 razem, jak ta pochodnia opisywana &#8211; za Kerouakiem &#8211; w tekstach <em>Clutching at Straws<\/em>.   <\/p>\n<p><strong>MARILLION <em>Clutching at Straws<\/em><\/strong>, EMI 1987, <strong>8.5\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/6COmtBk6lYo\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Autor tej ksi\u0105\u017cki pochodzi z wczesnych rocznik\u00f3w 80. &#8211; punka i rock progresywny poznawa\u0142 jednocze\u015bnie. Przy czym to punk go znudzi\u0142, a w rocku progresywnym odnalaz\u0142 prawdziw\u0105 muzyczn\u0105 rebeli\u0119. A dzi\u015b ma czelno\u015b\u0107 stawia\u0107 innowacyjno\u015b\u0107 Emerson Lake and Palmer wy\u017cej ni\u017c Led Zeppelin. I \u015bmia\u0142o &#8211; a co wi\u0119cej: s\u0142usznie &#8211; wyprowadza rock progresywny wprost [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":14084,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,31,120,7,111,4],"tags":[2886,2539,2887],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14048"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=14048"}],"version-history":[{"count":12,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14048\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":14091,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14048\/revisions\/14091"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/14084"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=14048"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=14048"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=14048"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}