
{"id":14314,"date":"2017-07-24T09:40:43","date_gmt":"2017-07-24T07:40:43","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=14314"},"modified":"2017-07-24T09:46:13","modified_gmt":"2017-07-24T07:46:13","slug":"londyn-jako-nieznany-lad","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/07\/24\/londyn-jako-nieznany-lad\/","title":{"rendered":"Londyn jako nieznany l\u0105d"},"content":{"rendered":"<p>Po Londynie chodzi\u0142em tego lata &#8211; tym razem nie w interesach, tylko jako turysta &#8211; z muzyk\u0105, kt\u00f3r\u0105 skomponowa\u0142a i wyda\u0142a w\u0142asnym sumptem <strong>Sarah Angliss<\/strong>. I prosz\u0119 nie przerywa\u0107 teraz lektury ze wzgl\u0119du na ma\u0142o znane nazwisko (albo letni temat, gor\u0119tszy i odnosz\u0105cy si\u0119 do wydarze\u0144 publikuj\u0119 <a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2017\/07\/24\/londyn-jako-nieznany-lad\/\">tutaj<\/a>) &#8211; nawet recenzja w lipcowym &#8222;The Wire&#8221; nie zmienia fundamentalnie tej sytuacji, tymczasem brytyjsk\u0105 kompozytork\u0119 pozna\u0107 warto, a nawet trzeba. Mimo typowej dla akademik\u00f3w r\u00f3\u017cnorodno\u015bci oferty &#8211; autorka osobno patrzy na ka\u017cdy fragment, znajdziemy tu trudne do prostego zestawienia ze sob\u0105 utwory napisane na r\u00f3\u017cne instrumenty, od fletu po zautomatyzowany karylion w\u0142asnej konstrukcji. Niby zanurzone w muzyce dawnych wiek\u00f3w, ale przecie\u017c nowocze\u015bnie brzmi\u0105c\u0105, niby minimalistyczn\u0105, ale skupion\u0105 na czym\u015b zupe\u0142nie innym &#8211; narracji, opowiadaniu historii traktuj\u0105cych w\u0142a\u015bnie o Londynie. Z niesamowitym wyczuciem przestrzeni akustycznej, kt\u00f3re przestaje by\u0107 tak zaskakuj\u0105ce, kiedy doczytamy, \u017ce Angliss zajmowa\u0142a si\u0119 wcze\u015bniej projektowaniem akustycznym budynk\u00f3w. Co jest rzecz\u0105 ciekaw\u0105 &#8211; o tyle, \u017ce jednym z pierwszych wra\u017ce\u0144, jakie mia\u0142em kilkana\u015bcie lat temu bawi\u0105c (kluby!) w Londynie po raz pierwszy, by\u0142o to, \u017ce fatalnie \u015bmierdzi, ale znakomicie brzmi, zar\u00f3wno na zewn\u0105trz &#8211; mo\u017ce dzi\u0119ki tej stereotypowej m\u017cawce &#8211; jak i wewn\u0105trz, cz\u0119sto starannie wyciszony dzi\u0119ki \u015bmierdz\u0105cym sk\u0105din\u0105d, zagrzybionym wyk\u0142adzinom w hotelach i wielu du\u017cych instytucjach. Ale tu nie o tym &#8211; Angliss intryguje i broni si\u0119 samymi historiami, nawet bez skojarze\u0144 z dzisiejszym Londynem. Broni si\u0119 w\u0142a\u015bciwie samym ju\u017c <em>Camberwell Beauty<\/em>, utworem wykonanym na skomputeryzowanym karylionie, co daje efekt Aphex Twina w wersji steampunkowo wiktoria\u0144skiej. Ju\u017c ten jeden utw\u00f3r &#8211; oda do starego pianina, kt\u00f3re zosta\u0142o wyprodukowane (mo\u017ce kto\u015b skojarzy stacj\u0119 Camberwell) w po\u0142udniowym Londynie. Sami pos\u0142uchajcie:<!--more--><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/317340902&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p>Drugim takim kapitalnym punktem zaczepienia okaza\u0107 si\u0119 mo\u017ce pe\u0142ne tajemnicy &#8211; wzmaganej brzmieniami tereminu &#8211; <em>The Fancy Cheese People<\/em>, kojarz\u0105ce mi si\u0119 troch\u0119 z opowie\u015bciami o Bondzie. Bo w ko\u0144cu jeden z ostatnich film\u00f3w serii eksploatuje mit tajnej bazy MI6 w Londynie, a tu z kolei mamy histori\u0119 magazynu z lat 60. przy Farringdon Road z myl\u0105cym szyldem &#8222;Crowson &#038; Sons Ltd &#8211; the fancy cheese people&#8221;, kt\u00f3ry to budynek dopiero po zburzeniu &#8211; ju\u017c w XXI wieku &#8211; zidentyfikowano jako przykrywk\u0119 bazy s\u0142u\u017cby wywiadowczej MI5. <\/p>\n<p>Mamy na p\u0142ycie Angliss du\u017co kameralno\u015bci, mamy teksty czytane przez aktor\u00f3w na bardzo delikatnym d\u017awi\u0119kowym tle. Mamy w nich cytaty z folkowych pie\u015bni &#8211; jak cho\u0107by w <em>Fever Van<\/em>, opowie\u015bci o samochodzie zabieraj\u0105cym w latach 30. z londy\u0144skich ulic i dom\u00f3w ludzi cierpi\u0105cych na choroby zaka\u017ane do izolatek. W czasach antyszczepionkowc\u00f3w nawet do\u015b\u0107 aktualne. Mamy senny, a nawet hipnagogiczny (przerabiany przez Belbury Poly) motyw <em>The Messenger<\/em>r z lini\u0105 wokaln\u0105 blisk\u0105 wsp\u00f3\u0142czesnej operze i ze strz\u0119pkami dawnych wizji przysz\u0142o\u015bci telekomunikacji, a tak\u017ce fragmentami nagra\u0144 z sondy Cassini. Zreszt\u0105 wszystkie te historie z utwor\u00f3w Angliss nie s\u0105 przecie\u017c dokumentalnym s\u0142uchowiskiem, tylko fantazj\u0105, snem na temat dziw\u00f3w stolicy Anglii.<\/p>\n<p>Angliss odnajduje w reprezentuj\u0105cym kolonialn\u0105 pot\u0119g\u0119 Londynie plemienne mitologie (<em>Caul<\/em>, a potem te\u017c w pewnym sensie perkusyjne <em>Sky Bullion<\/em>, cho\u0107 to historia bardziej o dzikich rynkach finansowych City) &#8211; troch\u0119 jak, nie przymierzaj\u0105c, tw\u00f3rcy serialu <em>Tabu <\/em>. Jest i londy\u0144ska ziele\u0144, echo brytyjskiego folku po\u015br\u00f3d betonu w otwieraj\u0105cym ca\u0142y ten materia\u0142 <em>You Taught Me How to See the Crows<\/em>. Delikatne to bardzo i nieoczywiste &#8211; pewnie dla wielu os\u00f3b nawet za bardzo. Bo c\u00f3\u017c, po pierwszym opisie trudno pewnie uwierzy\u0107, \u017ce nie jest to album do\u0142\u0105czany obowi\u0105zkowo do Oyster Card ciekawskim przybyszom z zagranicy, albo poczt\u00f3wk\u0119 d\u017awi\u0119kow\u0105 przesy\u0142an\u0105 via Royal Mail w zamian za op\u0142acenie podatku w mie\u015bcie, tylko drobiazg ton\u0105cy w\u015br\u00f3d setek tysi\u0119cy p\u0142yt sprzedawanych przez samych artyst\u00f3w na Bandcampie. W postaci cyfrowej lub skromnej p\u0142yty CD-R. Doradzam to drugie &#8211; szybko przysz\u0142o i warto by\u0142o czeka\u0107 na poczt\u0119. <\/p>\n<p><strong>SARAH ANGLISS <em>Ealing Feeder<\/em><\/strong>, Sarah Angliss 2017, <strong>8\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/playlists\/314941477&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Po Londynie chodzi\u0142em tego lata &#8211; tym razem nie w interesach, tylko jako turysta &#8211; z muzyk\u0105, kt\u00f3r\u0105 skomponowa\u0142a i wyda\u0142a w\u0142asnym sumptem Sarah Angliss. I prosz\u0119 nie przerywa\u0107 teraz lektury ze wzgl\u0119du na ma\u0142o znane nazwisko (albo letni temat, gor\u0119tszy i odnosz\u0105cy si\u0119 do wydarze\u0144 publikuj\u0119 tutaj) &#8211; nawet recenzja w lipcowym &#8222;The Wire&#8221; [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":14321,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,312,120,7,2696],"tags":[2914],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14314"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=14314"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14314\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":14335,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14314\/revisions\/14335"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/14321"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=14314"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=14314"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=14314"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}