
{"id":14447,"date":"2017-08-11T15:31:19","date_gmt":"2017-08-11T13:31:19","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=14447"},"modified":"2017-08-11T19:06:14","modified_gmt":"2017-08-11T17:06:14","slug":"%e2%99%ac-santana-wstydliwe-wyznania","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/08\/11\/%e2%99%ac-santana-wstydliwe-wyznania\/","title":{"rendered":"\u266c Santana: Wstydliwe wyznania"},"content":{"rendered":"<p>S\u0105 takie tytu\u0142y, kt\u00f3re powinny zosta\u0107 na li\u015bcie zapowiedzi. Tu jeszcze prezentuj\u0105 si\u0119 jako tako &#8211; czasem pod warunkiem, \u017ce nie zobaczymy ok\u0142adki. Ta uwaga ma zastosowanie tym razem, bo ten go\u0142\u0105bek pokoju jest wyj\u0105tkowo kiczowaty. Warto te\u017c dla porz\u0105dku przypomnie\u0107, \u017ce jest rok 2017, a nie 1967 &#8211; cho\u0107 ju\u017c wtedy teoretycznie panowie <strong>Carlos Santana<\/strong> i <strong>The Isley Brothers<\/strong> mogli ze sob\u0105 wsp\u00f3\u0142pracowa\u0107. No, oczywi\u015bcie bez pani, bo czwart\u0105 uwiecznion\u0105 na zdj\u0119ciu osob\u0105 jest \u017cona Santany, m\u0142odsza o generacj\u0119 perkusistka Cindy Blackman. Cho\u0107 w pierwszych taktach pr\u00f3buje nas zmyli\u0107 automat perkusyjny &#8211; p\u00f3\u017aniej Cindy nie tylko gra, ale i \u015bpiewa w utworze w\u0142asnego autorstwa. A ca\u0142o\u015b\u0107 jest kontynuacj\u0105 wsp\u00f3\u0142pracy z Ronaldem Isleyem rozpocz\u0119tej przez gitarzyst\u0119 na jego ostatnim autorskim albumie. <em>Power of Peace<\/em> to nie jest p\u0142yta wybitna, ale tak dziwna, \u017ce postanowi\u0142em par\u0119 s\u0142\u00f3w napisa\u0107, tak\u017ce przez s\u0142abo\u015b\u0107 do Carlosa, wtedy jeszcze nazywaj\u0105cego si\u0119 Devadipem, kt\u00f3rego p\u0142yty &#8211; w\u015br\u00f3d kilku innych, ale ze szczeg\u00f3lnym wskazaniem rodzicielskim, \u017ce tak wyznam &#8211; odziedziczy\u0142em swego czasu po ojcu.<!--more--><\/p>\n<p>No wi\u0119c po pierwsze &#8211; nie ma mowy o tym, \u017ceby to by\u0142 album The Isley Brothers z go\u015bcinnym udzia\u0142em s\u0142ynnego gitarzysty. Nic z tych rzeczy. Gitar\u0105 Santany prze\u0142adowane &#8211; jak to bywa w wypadku jego nerwicy natr\u0119ctw prowadz\u0105cej do wtykania minisol\u00f3wek i ozdobnik\u00f3w w ka\u017cd\u0105 mo\u017cliw\u0105 przestrze\u0144 (co bywa niezno\u015bne i kiczowate jak ten go\u0142\u0105bek) &#8211; s\u0105 wszystkie utwory, ale te\u017c trudno powiedzie\u0107, by ca\u0142o\u015b\u0107 wyprawy odbywa\u0142a si\u0119 pod jego dyktando. Ernie i Ronald Isleyowie przejmuj\u0105 czasem inicjatyw\u0119, tym bardziej, \u017ce sam repertuar to piosenki zdecydowanie z ich p\u00f3\u0142ki. Problem wi\u0119c w tym, \u017ce nie wiadomo, kto tu kogo prowadzi. Nie wiadomo &#8211; co wi\u0119cej &#8211; dok\u0105d. Bo poza wspomnian\u0105 kompozycj\u0105 Cindy Blackman Santany mamy tu covery klasycznych utwor\u00f3w, g\u0142\u00f3wnie z kr\u0119gu soulu, funku (Stevie Wonder, Marvin Gaye, Curtis Mayfield), troch\u0119 bluesa (<em>I Just Want To Make Love To You<\/em> Williego Dixona). Z ich nowych wykona\u0144 nie wyp\u0142ywa dos\u0142ownie \u017cadna nowa jako\u015b\u0107 &#8211; i my\u015bl\u0119, \u017ce potwierdz\u0105 to nawet entuzja\u015bci, kt\u00f3rzy cmokaj\u0105 nad aksamitnymi wokalami Ronalda Isleya czy nad latynoskim gitarowym ogniem w <em>Gypsy Woman<\/em> Mayfielda (co\u015b w nim jest zreszt\u0105). Poza now\u0105 wersj\u0105 <em>God Bless The Child<\/em> z repertuaru Billie Holiday. To utw\u00f3r, kt\u00f3ry doczeka\u0142 si\u0119 setek cover\u00f3w, ale ten brzmi jakby kapela na motywach <em>God Bless the Child<\/em> gra\u0142a <em>People Get Ready<\/em>. A to jest nawet do\u015b\u0107 zabawne, przynajmniej przy pierwszym s\u0142uchaniu.<\/p>\n<p>Ckliwo\u015b\u0107, tania s\u0142odycz i kicz mog\u0105 by\u0107 w wypadku Santany po prostu naturalnym skutkiem ubocznym dzia\u0142alno\u015bci, kt\u00f3ry nadekspresyjnemu gitarzy\u015bcie mo\u017ce si\u0119 przytrafi\u0107 raz czy drugi. Dla soulu i funku to cechy, kt\u00f3re drug\u0105 i trzeci\u0105 lig\u0119 odr\u00f3\u017cniaj\u0105 od pierwszej. Kilka spo\u015br\u00f3d tych piosenek brzmi jak muzyczna wersja fotografii stockowej, mimo ca\u0142ego do\u015bwiadczenia i umiej\u0119tno\u015bci muzyk\u00f3w. A wo\u0142anie o pok\u00f3j &#8211; jakkolwiek s\u0142uszne &#8211; nie prowadzi nas tu daleko. Ani na salony, ani nawet do sypialni. Cho\u0107 jak wiadomo ludzi podniecaj\u0105 takie rzeczy, \u017ce \u0142atwo si\u0119 zdziwi\u0107.<\/p>\n<p><strong>THE ISLEY BROTHERS | SANTANA <em>Power of Peace<\/em><\/strong>, Legacy 2017,<strong> 5\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/oIrWhLlQoKc?list=RDx6bYXzIMK20\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>S\u0105 takie tytu\u0142y, kt\u00f3re powinny zosta\u0107 na li\u015bcie zapowiedzi. Tu jeszcze prezentuj\u0105 si\u0119 jako tako &#8211; czasem pod warunkiem, \u017ce nie zobaczymy ok\u0142adki. Ta uwaga ma zastosowanie tym razem, bo ten go\u0142\u0105bek pokoju jest wyj\u0105tkowo kiczowaty. Warto te\u017c dla porz\u0105dku przypomnie\u0107, \u017ce jest rok 2017, a nie 1967 &#8211; cho\u0107 ju\u017c wtedy teoretycznie panowie Carlos [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":14448,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[8,312,120,7,2696,1249,1059],"tags":[2931,2932],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14447"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=14447"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14447\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":14450,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14447\/revisions\/14450"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/14448"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=14447"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=14447"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=14447"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}