
{"id":14461,"date":"2017-08-16T09:15:41","date_gmt":"2017-08-16T07:15:41","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=14461"},"modified":"2017-08-16T09:15:53","modified_gmt":"2017-08-16T07:15:53","slug":"baby-driver-czyli-film-z-playlisty","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/08\/16\/baby-driver-czyli-film-z-playlisty\/","title":{"rendered":"Baby Driver, czyli cz\u0142owiek z playlisty"},"content":{"rendered":"<p>Jak pewnie wiedz\u0105 stali czytelnicy tego bloga, dla kina bywam surowy. Tym bardziej, \u017ce filmy ogl\u0105dam zwykle na normalnych pokazach, po uiszczeniu irracjonalnie wysokiej op\u0142aty za bilet, za kt\u00f3r\u0105 (jest rok 2017, czy nie?) mo\u017cna mie\u0107 Netflixa przez miesi\u0105c. Ale <em>Baby Driver<\/em> by\u0142 takim tytu\u0142em, kt\u00f3ry &#8211; mimo chaosu w wakacyjnym terminarzu &#8211; musia\u0142em w ko\u0144cu zobaczy\u0107, bo znajomi polecali jako TEN film, jako now\u0105 formu\u0142\u0119 i odpowied\u017a na musical w czasach playlisty. Zrzucam to na karb wakacyjnego postu serialowo-filmowego, bo <em>BD<\/em> jest porz\u0105dnie zrealizowany, ale zapa\u0142u na pe\u0142n\u0105 synchronizacj\u0119 akcji z muzyk\u0105 (co jest w\u0142a\u015bnie t\u0105 nowo\u015bci\u0105) starcza na pierwszych kilkana\u015bcie minut. Scenariusz jest kr\u00f3tki jak droga hamowania auta, kt\u00f3re prowadzi g\u0142\u00f3wny bohater. Bo po pierwsze wszyscy ju\u017c pewnie widzieli, po drugie nie zaspoiluj\u0119 bardzo tym, kt\u00f3rzy nie widzieli, je\u015bli napisz\u0119, \u017ce bohater filmu z finezj\u0105 i precyzj\u0105 kieruje pojazdami mechanicznymi grup napadaj\u0105cych na banki, prowadz\u0105c auto w rytm muzyki. A film jest kolejnym tytu\u0142em nowego gatunku (wspominanego ju\u017c przeze mnie) fabu\u0142 doklejanych do playlisty. Dodam wi\u0119c od razu &#8211; \u017ceby za bardzo nie denerwowa\u0107 znawc\u00f3w kina &#8211; \u017ce dzi\u015b oceniam muzyk\u0119 filmow\u0105.<!--more--><\/p>\n<p>Fabu\u0142y doklejane do playlisty to gatunek, kt\u00f3rego \u017ar\u00f3de\u0142 szuka\u0142bym w filmach Tarantino (<em>Jackie Brown<\/em>, <em>Kill Bill<\/em> itd.) czy Jarmuscha (cho\u0107by <em>Broken Flowers<\/em>), czyli re\u017cyser\u00f3w, dla kt\u00f3rych tzw. digging muzyczny, czyli szperanie w historii po to, by znale\u017a\u0107 mi\u0119sisty i \u015bwie\u017cy zestaw hit\u00f3w, kt\u00f3ry nie tyle potowarzyszy, ile wr\u0119cz poprowadzi histori\u0119, by\u0142 r\u00f3wnie wa\u017cny, co pisanie tej ostatniej. Zjawisko przesz\u0142o do kina najbardziej masowego z mo\u017cliwych i zaliczy\u0142o dwa celne strza\u0142y przy okazji <em>Stra\u017cnik\u00f3w Galaktyki<\/em>. Tu &#8211; jak ju\u017c <a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2017\/05\/05\/kiedy-najlepsze-premiery-to-skladanki\/\">pisa\u0142em par\u0119 miesi\u0119cy temu<\/a> &#8211; sk\u0142adanka na kasecie to atrybut superbohatera, a jego tajna moc to nostalgia. Podobnie jak w wymienionych wy\u017cej filmach. No wi\u0119c Edgar Wright &#8211; re\u017cyser <em>Baby Drivera<\/em> &#8211; potrafi w to gra\u0107, cho\u0107 w przeciwie\u0144stwie do Jarmuscha i Tarantino nie jest artyst\u0105 playlisty, tylko jej porz\u0105dnym rzemie\u015blnikiem. W swojej pasji i znajomo\u015bci historii kina &#8211; czujnym na\u015bladowc\u0105. Owszem, mo\u017ce i was zaskoczy kapitalnym wykorzystaniem szlagieru <em>Hocus Pocus<\/em> (holenderskich prog-rockowc\u00f3w z Focus), ale tylko do momentu, gdy sobie przypomnicie, jak to cichy bohater serii <em>Top Gear<\/em>, czyli The Stig (ma\u0142om\u00f3wny i tajemniczy bardziej ni\u017c bohater Baby Drivera), wycina\u0142 najlepsze czasy okr\u0105\u017ce\u0144 przy tym i innych zapomnianych progrockowych hitach. Mamy na playli\u015bcie (d\u0142ugiej &#8211; wersja albumowa to 2CD) sporo starego R&#038;B i nieco przykurzonego klasycznego rocka, ale oczywi\u015bcie najwi\u0119ksz\u0105 zas\u0142ug\u0105 Wrighta pozostanie wykorzystanie <em>Bellbottoms<\/em> grupy Jon Spencer Blues Explosion sprzed 23 lat. Tak jak najlepszym fragmentem jego filmu pozostanie pierwsza kilkunastominutowa sekwencja (mniej wi\u0119cej do momentu, gdy w &#8222;dziupli&#8221; gangster\u00f3w Baby s\u0142ucha Jonathana Richmana), cho\u0107 oczywi\u015bcie waha\u0142bym si\u0119, czy nie lepszy jest trailer. Jedno i drugie zgrywa prawie wszystkie mocne karty, jakie re\u017cyser mia\u0142 w r\u0119kach w filmie, kt\u00f3ry mia\u0142 &#8211; jak si\u0119 zdaje &#8211; zaskakiwa\u0107. Poza tym, \u017ce mia\u0142 by\u0107 lekk\u0105 rozrywk\u0105 &#8211; i tego si\u0119 z grubsza trzyma. Jedno i drugie pozwala te\u017c nie wkroczy\u0107 na grz\u0105ski grunt w\u0105tku romansowego, na kt\u00f3rym w tego typu filmie, podchodz\u0105cym z dystansem do historii, \u0142atwo si\u0119 wywali\u0107. Tu nie pomog\u0105 d\u0142ugie dynamiczne najazdy kamer ani spektakularne master shoty.<\/p>\n<p>Nie b\u0119d\u0119 was wi\u0119c odwodzi\u0142 od wizyty w kinie. Cho\u0107 z tym te\u017c jest pewien problem &#8211; mo\u017cecie si\u0119 \u017cachn\u0105\u0107 w tym momencie, albo nawet za\u015bmia\u0107, ale muzyka cz\u0119sto w kinie nie brzmi najlepiej. Nie chodzi tylko o stare i sfatygowane g\u0142o\u015bniki, nie chodzi o tendencj\u0119, \u017ceby gra\u0142o jak najg\u0142o\u015bniej, chodzi te\u017c o wielokana\u0142owy d\u017awi\u0119k, kt\u00f3ry nie s\u0142u\u017cy starym, dobrze nagranym kawa\u0142kom R&#038;B. Stereo w sytuacji tego filmu by\u0142oby zwyczajnie lepsze. Ju\u017c cho\u0107by dlatego, \u017ce sam bohater przez niemal dwie godziny przebywa w stereofonii.<\/p>\n<p>No dobra, ale jak ju\u017c zacz\u0105\u0142em &#8211; wi\u0119cej ju\u017c \u017cadnego odwodzenia, i tak pewnie niewiele lepszych film\u00f3w zobaczycie\/zobaczyli\u015bcie w wakacje, a bohater ma co\u015b w sobie (wpisuj\u0105c si\u0119 w lini\u0119 film\u00f3w, kt\u00f3rych bohater zasadniczo g\u0142\u00f3wnie &#8222;ma co\u015b w sobie&#8221;, vide <em>Drive<\/em>). Ale nie b\u0119d\u0119 wychwala\u0142, tym bardziej, \u017ce <a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2017\/01\/30\/z-la-la-land-najlepsze-jest-la-la\/\">pastwi\u0142em si\u0119 jaki\u015b czas temu<\/a> nad <em>La La Land<\/em>. Co do soundtracku, kt\u00f3ry zreszt\u0105 nie zawiera ani minuty oryginalnej muzyki skomponowanej do filmu przez Stevena Price&#8217;a (niewdzi\u0119czne zadanie), tylko same piosenki: Carla Thomas, Bob &#038; Earl, The Commodores, Golden Earring, Sam &#038; Dave itd. &#8211; ten polecam zdecydowanie. Do samochodu. Przetestowany jeszcze przed wizyt\u0105 w kinie i wytrzyma d\u0142ugo po tym, jak film uleci z pami\u0119ci. A kinowe zaleg\u0142o\u015bci dzi\u015b u\u0142o\u017c\u0105 si\u0119 na Polifonii w minicykl. Kolejny wpis za trzy godziny.<\/p>\n<p><strong>MUZYKA FILMOWA <em>Baby Driver<\/em><\/strong>, Columbia 2017, <strong>7\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/6XMuUVw7TOM\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jak pewnie wiedz\u0105 stali czytelnicy tego bloga, dla kina bywam surowy. Tym bardziej, \u017ce filmy ogl\u0105dam zwykle na normalnych pokazach, po uiszczeniu irracjonalnie wysokiej op\u0142aty za bilet, za kt\u00f3r\u0105 (jest rok 2017, czy nie?) mo\u017cna mie\u0107 Netflixa przez miesi\u0105c. Ale Baby Driver by\u0142 takim tytu\u0142em, kt\u00f3ry &#8211; mimo chaosu w wakacyjnym terminarzu &#8211; musia\u0142em w [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":14468,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,537,2233,312,120,7,2696,106],"tags":[2934,2935,688],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14461"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=14461"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14461\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":14476,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14461\/revisions\/14476"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/14468"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=14461"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=14461"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=14461"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}