
{"id":14624,"date":"2017-08-31T09:47:41","date_gmt":"2017-08-31T07:47:41","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=14624"},"modified":"2017-08-31T10:11:29","modified_gmt":"2017-08-31T08:11:29","slug":"alameda-i-orcutt-gitary-bez-garow","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/08\/31\/alameda-i-orcutt-gitary-bez-garow\/","title":{"rendered":"Alameda i Orcutt: gitary bez gar\u00f3w"},"content":{"rendered":"<p><strong>Bill Orcutt<\/strong> dzia\u0142a na nerwy. Wiem co\u015b o tym, bo sze\u015b\u0107 lat temu nie mog\u0142em zdzier\u017cy\u0107 przes\u0142uchania od pocz\u0105tku do ko\u0144ca jego p\u0142yty <em>How the Thing Sings<\/em> &#8211; cyklu ha\u0142a\u015bliwych i bardzo nerwowych w\u0142a\u015bnie improwizacji na gitarze akustycznej. W zestawieniu rocznym &#8222;The Wire&#8221; wyl\u0105dowa\u0142a wtedy wysoko, z czym nie mog\u0142em si\u0119 pogodzi\u0107, bo wra\u017cenia ze s\u0142uchania tej p\u0142yty &#8211; kt\u00f3r\u0105 dzi\u015b odkrywam na nowo &#8211; to troch\u0119 jak z pocieraniem styropianem po szkle. Wiemy, \u017ce efekt mo\u017ce by\u0107 nieprzyjemny, ale przynajmniej bywa ciekawy i wyj\u0105tkowy. Jak z legendarnym zespo\u0142em, kt\u00f3ry wsp\u00f3\u0142prowadzi\u0142 gitarzysta przez lata, czyli Harry Pussy, w muzyce kt\u00f3rego efekt styropianu obecny by\u0142 w wersji, kt\u00f3rej w\u0142a\u015bciwie nie trzeba ju\u017c by\u0142o traktowa\u0107 jako przeno\u015bni (wokale jego \u017cony Adris Hoyos) &#8211; i z moim ulubionym, wiele m\u00f3wi\u0105cym tytu\u0142em p\u00f3\u017anego kompilacyjnego albumu: <em>You&#8217;ll Never Play This Town Again<\/em>. Przez lata solowy winyl Orcutta le\u017ca\u0142 wi\u0119c u mnie w skrzynce z rzeczami do oddania lub wymiany, a\u017c w ko\u0144cu uzna\u0142em, \u017ce skoro nie mam pomys\u0142u, komu go sprezentowa\u0107, to mo\u017ce spr\u00f3buj\u0119 go polubi\u0107. Posz\u0142o mi szybciej, gdy wys\u0142ucha\u0142em kolejnych ju\u017c p\u0142yt tego artysty, tym razem zagranych na gitarze elektrycznej.<!--more--><\/p>\n<p>Ta ostatnia, zatytu\u0142owana po prostu <em>Bill Orcutt<\/em>, czyli nazwiskiem 55-letniego muzyka z Miami, dzi\u015b mieszkaj\u0105cego bodaj w San Francisco, odchodzi troch\u0119 od rytmicznego stylu, kt\u00f3ry nazywa\u0142 &#8222;czkawk\u0105&#8221;. To w\u0142a\u015bnie \u00f3w styl, powi\u0105zany z bluesowym duchem prostoty i punkowym zami\u0142owaniem do ha\u0142asu, sprawia\u0142, \u017ce <em>How the Thing Sings<\/em> s\u0142ucha\u0142o si\u0119 r\u00f3wnie trudno (dla niekt\u00f3rych: z r\u00f3wnie wielk\u0105 fascynacj\u0105) co album\u00f3w Harry Pussy. A ta nowa p\u0142yta to kolejny zestaw cover\u00f3w w wykonaniu Orcutta, granych znacznie bardziej finezyjnym gestem, bardziej mi\u0119kko, na ciep\u0142ych przesterach telecastera ze zdj\u0119tymi czterema strunami i z szacunkiem dla orygina\u0142\u00f3w, ale zarazem ich kompletn\u0105 momentami nierozpoznawalno\u015bci\u0105. O ile <em>How the Thing Sings<\/em> swego czasu z\u0142o\u015bliwie por\u00f3wnywa\u0142em z nagraniami Dereka Baileya (pr\u00f3buj\u0105c udowodni\u0107, \u017ce Orcutt gorszy), o tyle tutaj mamy wr\u0119cz odpowiednik albumu Baileya <em>Ballads<\/em>. Niesamowitej p\u0142yty, kt\u00f3ra z wy\u015bwiechtanych temat\u00f3w z American Songbook robi\u0142a co\u015b zupe\u0142nie nowego. <\/p>\n<p>Na albumie <em>Bill Orcutt<\/em> mamy wi\u0119c<em> Lonely Woman<\/em> w wersji trudnej do zidentyfikowania, <em>White Christmas<\/em>, nad kt\u00f3rym trzeba si\u0119 porz\u0105dnie nag\u0142owi\u0107, by rozpozna\u0107 (autor nagra\u0142 ju\u017c wcze\u015bniej inn\u0105 wersj\u0119), a wreszcie moje ukochane <em>Over the Rainbow<\/em>, kt\u00f3rego pierwszy, niezwykle charakterystyczny interwa\u0142 pozna\u0142em b\u0142yskawicznie, ale co z tego &#8211; gubi\u0142em si\u0119 p\u00f3\u017aniej parokrotnie, by w tytu\u0142owej frazie parokrotnie odnale\u017a\u0107. Jest tu r\u00f3wnie\u017c musicalowe <em>Ol\u2019 Man River<\/em> w wykonaniu ca\u0142kiem ju\u017c prostym i urzekaj\u0105cym. Niezwyk\u0142a p\u0142yta cz\u0142owieka, kt\u00f3ry brzmia\u0142 w Harry Pussy jak gara\u017cowy maria\u017c Captaina Beefhearta z najbardziej radykaln\u0105 Yoko Ono, a teraz &#8211; niczym Bailey &#8211; rzuca si\u0119 na klasyki. I tak jak nie ba\u0142 si\u0119 ludzi, kt\u00f3rzy zarzucali mu w latach 90. (mimo d\u0142ugiego sta\u017cu), \u017ce nie potrafi gra\u0107, tak teraz nie boi si\u0119 konfrontacji z repertuarem granym tysi\u0105ce razy i smakowanym przez ludzi, kt\u00f3rzy wcze\u015bniej czynili mu zarzuty.  <\/p>\n<p><strong>BILL ORCUTT <em>Bill Orcutt<\/em><\/strong>, Palilalia 2017, <strong>8\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/6nEKbN4GeMQ\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>To zawsze mi\u0142e, je\u015bli muzyk jest rozpoznawalny w ka\u017cdej wersji ka\u017cdego ze sk\u0142ad\u00f3w, w kt\u00f3rych gra. A z Kub\u0105 Zio\u0142kiem tak jest. Je\u015bli Steely Dan mieli sw\u00f3j rozpoznawalny <a href=\"https:\/\/youtu.be\/vSDD8rgUiNc\">akord \u03bc-dur<\/a>, to Zio\u0142ek ma akord, kt\u00f3ry najch\u0119tniej nazwa\u0142bym\u00a0\u03a8 &#8211; o ile autor nie ochrzci\u0142 go inaczej &#8211; bo &#8222;psi&#8221; dobrze dobrze oddaje psychodeliczny charakter szeroko rozpi\u0119tych wielod\u017awi\u0119k\u00f3w akustycznej gitary. A przy okazji jeszcze sygnalizuje w wypadku tego albumu greckie inspiracje, o kt\u00f3rych wsp\u00f3\u0142autor p\u0142yty opowiada prosto: <em>Rafa\u0142 Iwa\u0144ski \u00a0(&#8230;) pewnego dnia podrzuci\u0142 mi kaset\u0119 Christodoulosa Halarisa &#8222;Music of Ancient Greece&#8221;, w kt\u00f3rej automatycznie zakocha\u0142em si\u0119 bez pami\u0119ci<\/em>. A \u017ce przy okazji prymitywi\u015bci ameryka\u0144scy, na kt\u00f3rych r\u00f3wnie\u017c powo\u0142uje si\u0119 Alameda (z Robbiem Basho na czele), tak\u017ce s\u0142uchali Grek\u00f3w, wszystko to \u0142adnie si\u0119 komponuje. <\/p>\n<p>Kompozycja jest w og\u00f3le mocn\u0105 stron\u0105 albumu <strong>Alameda Duo<\/strong>, czyli najmniejszej znanej mi odmiany Alamedy &#8211; z Zio\u0142kiem i Miko\u0142ajem Zieli\u0144skim w sk\u0142adzie. Imponuj\u0105ce jest po tym wzgl\u0119dem wielow\u0105tkowe <em>The Silver Chant of Ate<\/em> &#8211; w\u0142a\u015bciwie rodzaj suity gitarowej. Ca\u0142\u0105 t\u0119 muzyk\u0119 cechuje klarowno\u015b\u0107 brzmieniowa &#8211; mamy tu gitar\u0119 dwunastostrunow\u0105, kt\u00f3rej towarzyszy charakterystyczne m.in. dla muzyki greckiej bouzouki, a tak\u017ce troch\u0119 efekt\u00f3w, nagrania terenowe i kapitaln\u0105 akustyk\u0119 bydgoskiego ko\u015bcio\u0142a ewangelicko-augsburskiego (d\u017awi\u0119kowo jedna z najlepszych p\u0142yt z okolic Zio\u0142ka). W utworze <em>Laurel<\/em>, zapewne najbardziej czytelnym dla szerokiego polskiego s\u0142uchacza, cho\u0107by poprzez skojarzenia z estetyk\u0105 4AD, s\u0142ycha\u0107 parti\u0119 wokaln\u0105 Joanny Bielawskiej. I robi to du\u017ce wra\u017cenie, cho\u0107 sam utw\u00f3r odbiega najdalej od bardziej surowego, zanurzonego w historii rdzenia albumu <em>The Luminous Guitar Craft of Alameda Duo<\/em>, kt\u00f3ry wydaje si\u0119 przebiega\u0107 jednak w okolicach wsp\u00f3\u0142brzmie\u0144 gitar. Bo o ile <em>Laurel <\/em>mo\u017ce by\u0107 najlepszym magnesem dla tych, kt\u00f3rzy do \u015bwiata Alamedy jeszcze nie zagl\u0105dali, to najpi\u0119kniejszym fragmentem albumu b\u0119dzie dla nich &#8211; \u017ce tak zaryzykuj\u0119 &#8211; <em>The Grand Mixolydian Cunt Slip<\/em>, kt\u00f3re &#8211; wyja\u015bnijmy na wszelki wypadek, gdyby dzieci czyta\u0142y &#8211; z miejsca kojarzy si\u0119 z u\u017cyteczn\u0105 dla gitarzyst\u00f3w skal\u0105 miksolidyjsk\u0105. A mo\u017ce jeszcze jeden z najlepszych wokalnych moment\u00f3w w karierze Zio\u0142ka &#8211; <em>Ming &#038; Days of Yore<\/em>, najmocniej chyba kojarz\u0105cy si\u0119 z muzyk\u0105 greck\u0105 (go\u015bcinnie klarnecista Mateusz Szwankowski znany z Trzech Ton\u00f3w)? Pochodzi\u0142em do tej p\u0142yty z rezerw\u0105, ale i ten ociosany do rdzenia sk\u0142ad wychodzi z zadania obronn\u0105 r\u0119k\u0105. <\/p>\n<p>Gitary w tych dw\u00f3ch formach dzi\u015b w radiowej Dw\u00f3jce, je\u015bli komu\u015b b\u0119dzie si\u0119 chcia\u0142o w\u0142\u0105czy\u0107 o 23.00 &#8211; po wyst\u0119pie Billa Orcutta z Paw\u0142em Szpur\u0105 w Pardon To Tu.      <\/p>\n<p><strong>ALAMEDA DUO <em>The Luminous Guitar Craft of Alameda Duo<\/em><\/strong>, Instant Classic 2017, <strong>8\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/ucBWdwp-XEY\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Bill Orcutt dzia\u0142a na nerwy. Wiem co\u015b o tym, bo sze\u015b\u0107 lat temu nie mog\u0142em zdzier\u017cy\u0107 przes\u0142uchania od pocz\u0105tku do ko\u0144ca jego p\u0142yty How the Thing Sings &#8211; cyklu ha\u0142a\u015bliwych i bardzo nerwowych w\u0142a\u015bnie improwizacji na gitarze akustycznej. W zestawieniu rocznym &#8222;The Wire&#8221; wyl\u0105dowa\u0142a wtedy wysoko, z czym nie mog\u0142em si\u0119 pogodzi\u0107, bo wra\u017cenia ze [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":14632,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,312,120,7,2696,1139],"tags":[2959,901,1326],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14624"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=14624"}],"version-history":[{"count":13,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14624\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":14643,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14624\/revisions\/14643"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/14632"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=14624"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=14624"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=14624"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}