
{"id":14955,"date":"2017-10-02T11:21:18","date_gmt":"2017-10-02T09:21:18","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=14955"},"modified":"2017-10-02T11:45:48","modified_gmt":"2017-10-02T09:45:48","slug":"festiwal-festiwali-muzycznych-czyli-chleba-i-dyskomfortu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/10\/02\/festiwal-festiwali-muzycznych-czyli-chleba-i-dyskomfortu\/","title":{"rendered":"Festiwal festiwali muzycznych, czyli chleba i dyskomfortu!"},"content":{"rendered":"<p>A gdyby tak urz\u0105dzi\u0107 jeden megafestiwal? Taka my\u015bl przychodzi mi do g\u0142owy, kiedy na prze\u0142omie wrze\u015bnia i pa\u017adziernika dochodzi do superkumulacji festiwali, kt\u00f3rym zasadniczo &#8211; cho\u0107 realizuj\u0105 to r\u00f3\u017cnymi \u015brodkami &#8211; chodzi o to samo: przyci\u0105gni\u0119cie publiczno\u015bci zainteresowanej poznaniem czego\u015b naprawd\u0119 nowego. Przez miesi\u0105c mamy Warszawsk\u0105 Jesie\u0144, Sacrum Profanum, Skrzy\u017cowanie Kultur, Unsound i Avant Art &#8211; ka\u017cda ma innych kurator\u00f3w i inn\u0105 perspektyw\u0119, ale t\u0119 sam\u0105 publiczno\u015b\u0107. Nie wierzycie?<!--more--><\/p>\n<p>To pos\u0142uchajcie Meridian Brothers &#8211; grupa nie\u017ale wykszta\u0142conych muzyk\u00f3w z alternatywnej sceny Kolumbii, kt\u00f3ra w \u015bwie\u017cy i oryginalny spos\u00f3b przetwarza od lat w\u0105tki muzyki ludowej regionu. Tym razem &#8211; znakomicie &#8211; na Skrzy\u017cowaniu. Ale mogliby zagra\u0107 na ka\u017cdej z wymienionych imprez (no, na WJ mo\u017ce co najwy\u017cej jako impreza towarzysz\u0105ca), a wyst\u0105pili ju\u017c na dw\u00f3ch z pi\u0119ciu. Gideon Alorwoyie, kt\u00f3ry w b\u0119bniarskim programie zako\u0144czy\u0142 Sacrum Profanum &#8211; koncertem pokazuj\u0105cym korzenie <em>Drumming <\/em>Steve&#8217;a Reicha (kompozycji, kt\u00f3ra powsta\u0142a dzi\u0119ki temu, \u017ce Reich pozna\u0142 w Ghanie w\u0142a\u015bnie Alorwoyie&#8217;a, m\u0142odszego od siebie zreszt\u0105 mistrza perkusji) &#8211; m\u00f3g\u0142by zagra\u0107 na Skrzy\u017cowaniu Kultur i Warszawskiej Jesieni, prawdopodobnie tak\u017ce na dw\u00f3ch pozosta\u0142ych imprezach. Moondog \u0142\u0105czy w tym roku dwie krakowskie imprezy (Sacrum i Unsound), a ich prezentacje s\u0105 w\u0142a\u015bciwie doskonale wymienne. Na pozosta\u0142ych festiwalach te\u017c m\u00f3g\u0142by by\u0107 g\u0142\u00f3wnym bohaterem &#8211; jako outsider (Avant Art) czy wa\u017cny kompozytor XX wieku (Warszawska Jesie\u0144, czekamy, bo wci\u0105\u017c brak Moondoga w przepastnym indeksie kompozytor\u00f3w imprezy). Skrzy\u017cowanie Kultur? Oczywi\u015bcie, przecie\u017c to, czego nas ucz\u0105 cho\u0107by prezentacje koncertowe na Sacrum (\u015bwietne grupy Dedalus i Muzzix), to fakt, \u017ce Moondog stworzy\u0142 prawdziw\u0105 muzyk\u0119 wsp\u00f3\u0142czesn\u0105 Ameryki P\u00f3\u0142nocnej &#8211; opart\u0105 na nerwowo powtarzanym rytmie b\u0119bna podchwyconym od Indian. Czy mo\u017cna bardziej po ameryka\u0144sku wkroczy\u0107 do filharmonii?<\/p>\n<p>Owszem, Bill Drummond z jego dzikimi akcjami performatywnymi wydaje si\u0119 przypisany do Unsoundu &#8211; ale tylko do momentu, gdy przypomnimy sobie grane na tegorocznym Sacrum Profanum <em>Song Books<\/em> Cage&#8217;a czy pokazywany na inauguracj\u0119 zestaw <em>Serie Rose<\/em>. A je\u015bli poszukamy kolejnych w\u0105tk\u00f3w wsp\u00f3lnych, z \u0142atwo\u015bci\u0105 odnajdziemy jeszcze&#8230; drzewa. Barbara Kinga Majewska z Bartkiem W\u0105sikiem zasygnalizowali na SP prac\u0119 nad kapitalnie zapowiadaj\u0105cym si\u0119 programem piosenkowym &#8211; w\u015br\u00f3d nich utw\u00f3r <em>Tree<\/em>. Lubomyr Melnyk zagra\u0142 z Melvynem Poore&#8217;em swoje <em>Voice of the Trees<\/em>, \u0142adn\u0105 kompozycj\u0119 stworzon\u0105 w z\u0142otej erze New Age (co s\u0142ycha\u0107). A na Unsoundzie dostaniemy a\u017c dwie instalacje po\u015bwi\u0119cone drzewom z Puszczy Bia\u0142owieskiej, z kt\u00f3rych jedn\u0105 wsp\u00f3\u0142tworzy\u0142 Peter Cusack, spec od field recordingu w rejonach zagro\u017cenia. <\/p>\n<p>Podobnym trikiem wydaje si\u0119 wywo\u017cenie publiczno\u015bci do jak najdalej po\u0142o\u017conych sal &#8211; SP w tym roku do Nowej Huty, Jesie\u0144 &#8211; do ATM-u. Takie odleg\u0142o\u015bci pokonaj\u0105 ju\u017c tylko najtwardsi. Koncerty po\u015bwi\u0119cone medytacji (cho\u0107by popo\u0142udnie z Quiet Music Ensemble na SP, na Unsoundzie w\u0105tek by\u0142 szeroko obecny, Jesie\u0144 melduje si\u0119 w temacie od lat), g\u0142\u0119bokiemu czy powolnemu s\u0142uchaniu mamy na ka\u017cdej z tych imprez, bo rzecz nie przestaje by\u0107 odkryciem w czasach szybkich medi\u00f3w i podzielno\u015bci uwagi. Stare to s\u0105 raczej pr\u00f3by takie jak utw\u00f3r<em> Secret of Wind and Birds<\/em> Tan Duna grany przez Sinfoni\u0119 Varsovi\u0119 (\u015bwietnie zreszt\u0105, pod batut\u0105 eksploduj\u0105cego energi\u0105 Eijiego Oue), w kt\u00f3rym wykorzystany zosta\u0142 odtwarzany przez publiczno\u015b\u0107 &#8211; ze smartfon\u00f3w &#8211; udost\u0119pniony wcze\u015bniej fragment. To jest mainstream, tak jak mainstreamow\u0105 imprez\u0105 s\u0105 Szalone Dni Muzyki, w przeciwie\u0144stwie do Jesieni czy Sacrum. Z tych ostatnich &#8211; w\u0142\u0105cznie z Unsoundem, po\u0142ow\u0105 programu Skrzy\u017cowania Kultur i ca\u0142ym Avant Artem (rozpoczyna si\u0119 dzi\u015b w Warszawie koncertem Radian, p\u00f3\u017aniej m.in. Actress, Oren Ambarchi i BNNT) &#8211; mo\u017cna by stworzy\u0107 megafestiwal ze wsp\u00f3lnymi biletami, kt\u00f3re jak w komunikacji miejskiej &#8211; obejmuj\u0105 r\u00f3\u017cne \u015brodki komunikacji jad\u0105ce w tym samym kierunku. Reszta to w du\u017cej mierze kuratorski styl, pewne \u015brodowiska artystyczne skupione wok\u00f3\u0142 imprez i poziom otwarto\u015bci na niespodzianki (wiadomo, \u017ce w Krakowie maj\u0105 wy\u017cszy ni\u017c w Warszawie). Poznany w Krakowie Hiszpan powiedzia\u0142 mi, \u017ce mamy \u015bwietnie z takimi tygodniowymi imprezami w odst\u0119pie tygodnia &#8211; zapomnia\u0142 tylko, \u017ce on jest na wakacjach i mo\u017ce chodzi\u0107 na koncerty do woli, podczas gdy w Polsce nawet dla profesjonalist\u00f3w takie nat\u0119\u017cenie, taka kumulacja imprez przestaje by\u0107 mo\u017cliwa do pogodzenia z codzienn\u0105 prac\u0105. <\/p>\n<p>Naj\u0142atwiej t\u0119 kuratorsk\u0105 wyj\u0105tkowo\u015b\u0107 podkre\u015bli\u0107 has\u0142em. Tak zrobi\u0142o w tym roku Sacrum, zreszt\u0105 ze spor\u0105 doz\u0105 ryzyka. Ale zn\u00f3w &#8211; o co ma chodzi\u0107 w tym &#8222;wchodzeniu do strefy dyskomfortu&#8221;, kt\u00f3rym reklamowa\u0142 si\u0119 ten ostatni festiwal, je\u015bli nie o wychodzenie ze strefy, w kt\u00f3rej rz\u0105dzi zasada in\u017cyniera Mamonia, kt\u00f3rej ju\u017c nie b\u0119d\u0119 przytacza\u0142, bo przytaczana by\u0142a a\u017c za cz\u0119sto. A sam wola\u0142bym, \u017ceby Polifonia by\u0142a tak\u0105 stref\u0105 dyskomfortu, mo\u017ce z akcentem na discokomfort, czyli te aspekty odkry\u0107 muzycznych, kt\u00f3re s\u0105 jeszcze stosunkowo wysoko na skali przyjemno\u015bci.    <\/p>\n<p>Tu pora na wymierzenie t\u0105 miark\u0105 nowej p\u0142yty. Po tych ekstrawagancjach perkusyjnych fina\u0142owego wieczoru Sacrum &#8211; jeszcze z ciekaw\u0105 wersj\u0105 <em>Music for Pieces of Wood<\/em> w opracowaniu na dwa zestawy perkusyjne (wszystkie kompozycje Reicha w programie gra\u0142a grupa Mantra Percussion) &#8211; rozczarowa\u0142a mnie troch\u0119 perkusyjno\u015b\u0107, chwilami nawet natr\u0119tna, nowego albumu Leylanda Kirby&#8217;ego. Dawno nie pisa\u0142em o nowych nagraniach tego mieszkaj\u0105cego w Krakowie &#8211; i mocno zwi\u0105zanego z Unsoundem &#8211; Anglika z pot\u0119\u017cn\u0105 szop\u0105 w\u0142os\u00f3w i nie mniejsz\u0105 sk\u0142onno\u015bci\u0105 do melancholii. Jest dobra okazja, bo nowy, d\u0142ugi materia\u0142 <em>We, So Tired of All Darkness in Our Lives <\/em>udost\u0119pni\u0142 w\u0142a\u015bnie za darmo. <\/p>\n<p>Kirby znany jest w pierwszej kolejno\u015bci z niesamowitego ambientu opuszczonej &#8211; i nawiedzonej &#8211; sali balowej, czyli z inspirowanego <em>L\u015bnieniem <\/em>Kubricka projektu The Caretaker z muzyk\u0105 w pewnym sensie \u0142atw\u0105 &#8211; bo przetwarzaj\u0105c\u0105 gotowe nagrania z odleg\u0142ej przesz\u0142o\u015bci &#8211; a z drugiej strony genialnie trafiaj\u0105c\u0105 w tendencje retro boj\u0105cego si\u0119 przysz\u0142o\u015bci pocz\u0105tku XXI wieku. <em>We, So Tired&#8230;<\/em> na tym tle jest p\u0142yt\u0105 na wskro\u015b autorsk\u0105 &#8211; kompozytorsko, ale i wykonawczo. Ci\u0105gle pe\u0142n\u0105 uroku wpadania w jaki\u015b ob\u0142\u0119dny wir sentymentalny &#8211; jak przysta\u0142o na Kirby&#8217;ego, z kieliszkiem i kacem w tle. Klimatyczn\u0105, ale jednak tym razem troch\u0119 nieporadn\u0105. A co najgorsze &#8211; przewidywaln\u0105, a chwilami zaskakuj\u0105co &#8222;\u0142adn\u0105&#8221; w banalnym sensie. <\/p>\n<p>Pod do\u015b\u0107 pompatycznymi, a nawet lekko pretensjonalnymi tytu\u0142ami kryj\u0105 si\u0119 proste kompozycje, w kt\u00f3rych wracaj\u0105 ci\u0119\u017ckie, syntetyczne brzmienia typu <em>strings <\/em>i fortepian (czasem razem &#8211; w sumie do\u015b\u0107 wyrafinowany <em>Clickbait <\/em>z echem pianistyki Chopina, co przypomina mi najs\u0142abszy chyba moment Sacrum z tych, kt\u00f3re widzia\u0142em: duet Murcofa i Vanessy Wagner). Dominuje jednak ci\u0119\u017cka perkusja z lekkim pog\u0142osem &#8211; na pocz\u0105tku brzmi intryguj\u0105co, ale stopniowo staje si\u0119 do\u015b\u0107 uci\u0105\u017cliwa. W chwilach najwi\u0119kszego nat\u0119\u017cenia d\u017awi\u0119ku brzmi to jak p\u00f3\u017any The Cure na zwolnionych obrotach, co &#8211; domy\u015blam si\u0119 &#8211; dla niekt\u00f3rych mo\u017ce by\u0107 zalet\u0105. Opisywane jest jako ambient, ale moim zdaniem z ambientem nie ma tym razem wiele wsp\u00f3lnego &#8211; kompozycje rozwijaj\u0105 si\u0119 w sumie w do\u015b\u0107 linearny spos\u00f3b, cho\u0107 zarazem co jaki\u015b czas grz\u0119zn\u0105 w banale, sprawiaj\u0105 wra\u017cenie budowanych na bie\u017c\u0105co, komponowanych w czasie rzeczywistym. Zbiera\u0142y kurz na cyfrowej p\u00f3\u0142ce &#8211; jak reklamuje je Kirby &#8211; i pytanie, czy mo\u017ce niekt\u00f3re z nich nie powinny na niej pozosta\u0107? Cho\u0107 z drugiej strony &#8211; co\u015b robi\u0105 ze s\u0142uchaczem, wi\u0119c mo\u017ce jednak jest w tej muzyce troch\u0119 specyficznie rozumianego dyskomfortu? Bo nie da si\u0119 ukry\u0107, \u017ce odbiera\u0142em t\u0119 muzyk\u0119 w do\u015b\u0107 niekomfortowym okresie &#8211; zm\u0119czony mi\u0119dzy jednym festiwalem a drugim.   <\/p>\n<p><strong>LEYLAND KIRBY <em>We, So Tired of All the Darkness in Our Lives<\/em><\/strong>, History Always Favour the Winners 2017, <strong>6\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=2819523124\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/leylandkirby.bandcamp.com\/album\/we-so-tired-of-all-the-darkness-in-our-lives\">We, so tired of all the darkness in our lives by Leyland Kirby<\/a><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>A gdyby tak urz\u0105dzi\u0107 jeden megafestiwal? Taka my\u015bl przychodzi mi do g\u0142owy, kiedy na prze\u0142omie wrze\u015bnia i pa\u017adziernika dochodzi do superkumulacji festiwali, kt\u00f3rym zasadniczo &#8211; cho\u0107 realizuj\u0105 to r\u00f3\u017cnymi \u015brodkami &#8211; chodzi o to samo: przyci\u0105gni\u0119cie publiczno\u015bci zainteresowanej poznaniem czego\u015b naprawd\u0119 nowego. Przez miesi\u0105c mamy Warszawsk\u0105 Jesie\u0144, Sacrum Profanum, Skrzy\u017cowanie Kultur, Unsound i Avant Art [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":14967,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[48,3,13,312,120,7,2696],"tags":[3003,3004,550,3005,1207,1836,290],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14955"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=14955"}],"version-history":[{"count":12,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14955\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":14974,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14955\/revisions\/14974"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/14967"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=14955"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=14955"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=14955"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}