
{"id":15088,"date":"2017-10-10T10:18:36","date_gmt":"2017-10-10T08:18:36","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=15088"},"modified":"2017-10-11T22:22:59","modified_gmt":"2017-10-11T20:22:59","slug":"polifonia-po-kawalku-vol-3-playlista","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/10\/10\/polifonia-po-kawalku-vol-3-playlista\/","title":{"rendered":"10 utwor\u00f3w z nowych p\u0142yt (playlista 3)"},"content":{"rendered":"<p>Prawie godzina nowej muzyki z r\u00f3\u017cnych p\u00f3\u0142ek i z ca\u0142ego \u015bwiata. Togo, Nigeria, Egipt, Niemcy, Szwecja, Kanada, Polska, troch\u0119 Francji, niema\u0142y w\u0105tek w\u0142oski, no i &#8211; ok, niech b\u0119dzie &#8211; USA i Wielka Brytania, ale w\u0142a\u015bciwie symbolicznie. Ale to nie <a href=\"http:\/\/beehy.pe\/\">Beehy.pe<\/a>, tylko Polifonia. 10 utwor\u00f3w i 10 tysi\u0119cy znak\u00f3w. Oddaj\u0119 niniejszym do u\u017cytku kolejny zestaw wtorkowy zast\u0119puj\u0105cy nieobecne wydanie audycji HCH, licz\u0105c na to, \u017ce s\u0142uchanie tej playlisty przyniesie tyle samo przyjemno\u015bci, co mnie jej uk\u0142adanie. <!--more-->  <\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=1114446073\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/track=408706259\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/hotcasarecords.bandcamp.com\/album\/itadi-k-bonney\">ITADI K.BONNEY by Itadi  K.Bonney<\/a><\/iframe><\/p>\n<p><strong>ITADI K. BONNEY <em>Ye, Ye, Ye<\/em><\/strong> [z albumu <em><strong><a href=\"https:\/\/hotcasarecords.bandcamp.com\/album\/itadi-k-bonney\">Itadi K. Boney<\/a><\/strong><\/em>, Hot Casa Records 2017, <strong>6\/10<\/strong>] Mam wra\u017cenie, \u017ce Afryka spowszednia\u0142a nam na tyle, \u017ce teraz wypada szuka\u0107 nawet w obr\u0119bie tamtejszej muzyki coraz bardziej wymy\u015blnych wynalazk\u00f3w. Od paru lat kr\u00f3luj\u0105 wi\u0119c odkrywane na nowo afryka\u0144skie lata 80., z ta\u0144szymi ni\u017c w Europie barwami keyboard\u00f3w, ale wci\u0105\u017c kapitaln\u0105 rytmik\u0105 &#8211; i w taki trend nie\u017ale si\u0119 wpisuje materia\u0142 <strong>Itadiego K. Bonneya<\/strong> z Togo. Wprawdzie p\u0142yta, kt\u00f3r\u0105 nagra\u0142 w rodzinnym kraju na pocz\u0105tku lat 80., przed ucieczk\u0105 do Stan\u00f3w Zjednoczonych (to historia nieco przypominaj\u0105ca dzieje Ata Kak) nie jest wybitna nawet na polu \u00f3wczesnej muzyki pop z Czarnego L\u0105du, to utworu <em>Ye, Ye, Ye<\/em> pos\u0142ucha\u0107 zdecydowanie warto. <em>4&#8217;32&#8221;<\/em><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/aMv2IK8lKoI\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p><strong>KRZYSZTOF KOMEDA <em>Czo\u0142\u00f3wka &#8211; Rio<\/em><\/strong> [z albumu <em><strong>People Meet and Sweet Music Fills the Heart<\/strong><\/em>, GAD 2017, <strong>8\/10<\/strong>] W czasach, gdy komedie romantyczne wygl\u0105da\u0142y nieco inaczej, inaczej brzmia\u0142a te\u017c muzyka do takich film\u00f3w. \u015acie\u017cka d\u017awi\u0119kowa do <em>People Meet and Sweet Music Fills the Heart<\/em> w re\u017c. Henninga Carlsena to rzecz, kt\u00f3r\u0105 mo\u017cna postawi\u0107 obok \u00f3wczesnych jazzowych soundtrack\u00f3w w filmach francuskich. Odpowiedzialny za muzyk\u0119 jest wsp\u00f3\u0142pracuj\u0105cy z Carlsenem parokrotnie (<em>Kattorna<\/em>!) <strong>Krzysztof Komeda<\/strong>, kt\u00f3ry nagra\u0142 dla potrzeb filmu niespe\u0142na p\u00f3\u0142 godziny muzyki, wcze\u015bniej wznawianej w serii &#8222;Zofia Komeda presents&#8221; (st\u0105d ten gorszej jako\u015bci YouTube wklejony wy\u017cej), ale tutaj przedstawionej w ca\u0142o\u015bci i w wersji zremasterowanej (du\u017co lepiej). To pe\u0142na lekko\u015bci, z za\u0142o\u017cenia te\u017c przesycona delikatnym erotyzmem suita filmowa nagrana w Danii. Przynosi mn\u00f3stwo finezyjnie wykorzystanych inspiracji muzyk\u0105 latynoameryka\u0144sk\u0105 (kapitalna bossa nova), ale te\u017c fragmenty muzyki orkiestrowej, wokalizy typowe troch\u0119 dla muzyki brazylijskiej, ale troch\u0119 te\u017c dla francuskich lat 60. i \u0142adne bebopowe tematy nowojorskie. A ca\u0142a ta r\u00f3\u017cnorodno\u015b\u0107 sprawia wra\u017cenie, jak gdyby muzyki by\u0142o du\u017co wi\u0119cej. Komu takiego wra\u017cenia zabraknie, ten ma jeszcze bonusy &#8211; kr\u00f3ciutki utw\u00f3r niewykorzystany na ekranie i kilka alternatywnych wersji innych temat\u00f3w. \u0141\u0105cznie sk\u0142ada si\u0119 to w jedn\u0105 z \u0142atwiejszych, a zarazem bardziej wdzi\u0119cznych filmowych p\u0142yt Komedy. Co ciekawe, bazuj\u0105ca na starym w\u0142oskim plakacie ok\u0142adka zabawnie rymuje si\u0119 kolorystycznie z wydana niedawno komedowsk\u0105 p\u0142yt\u0105 EABS. <em>3&#8217;44&#8221;<\/em> <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"300\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/338109125&amp;color=%23ff5500&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;show_teaser=true&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>MARYAM SALEH, TAMER ABU GHAZALEH, MAURICE LOUCA <em>Nefsif akli<\/em><\/strong> [z albumu <em><strong>Lekhfa<\/strong><\/em>, Mostakell 2017, <strong>7-8\/10<\/strong>] O tym nie przeczytacie w popularnych serwisach, bo s\u0105 wci\u0105\u017c rejony praktycznie niewidzialne z punktu widzenia Pitchforka. Tymczasem egipska p\u0142yta nagrana przez trio Saleh (wokale), Louca (elektronika) i Ghazaleh (r\u00f3\u017cne instrumenty, g\u0142\u00f3wnie strunowe) to nowoczesna i atrakcyjna &#8211; mam wra\u017cenie &#8211; dla zachodniego odbiorcy muzyka arabska, z elementami j\u0119zyka trip-hopu, psychodelii i oczywi\u015bcie brzmie\u0144 tradycyjnych. Niezwykle przy tym r\u00f3\u017cnorodna, momentami od\u015bwie\u017caj\u0105ca w stosunku do nagra\u0144 ze sceny alternatywnej. I naturalnie \u015bpiewna, piosenkowa (prosz\u0119 na przyk\u0142ad pos\u0142ucha\u0107 duetowego <em>Teskar tebki<\/em>), wykonywana z maksymalnym zaanga\u017cowaniem w partiach wokalnych. Bardzo niedowarto\u015bciowany album w\u015br\u00f3d premier ostatnich tygodni &#8211; i owszem, jest na Spotify. <em>4&#8217;29&#8221;<\/em><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/innkqp8YDPw\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p><strong>GIZMODROME <em>Zombies in the Mall<\/em><\/strong> [z albumu <strong><em>Gizmodrome<\/em><\/strong>, Ear 2017, <strong>5\/10<\/strong>] Pomys\u0142 zebrania w jednym sk\u0142adzie Stewarta Copelanda (The Police), Adriana Belew (King Crimson), Marka Kinga (Level 42) i Vittoria Cosmy (PFM) wyda\u0142 mi si\u0119 niezwykle zabawny. Dodatkowo \u015bmieszna mia\u0142a by\u0107 (najwyra\u017aniej) konwencja tego grania z okolic Talking Heads &#8211; z nieuchronn\u0105 szczypt\u0105 Crimsona (bo Belew &#8211; w podw\u00f3jnej roli, tak\u017ce wokalisty), najrzadziej chyba Level 42 (cho\u0107 s\u0105 momenty), bo King powa\u017cniejsze solo gra chyba dopiero w pi\u0105tym utworze. W stron\u0119 Cosmy ca\u0142o\u015b\u0107 ci\u0105gnie fakt, \u017ce grupa powsta\u0142a we W\u0142oszech. Z czasem okazuje si\u0119, \u017ce has\u0142o &#8222;komedia&#8221; wdrukowano grubo ciosan\u0105 czcionk\u0105 jak na lekki z za\u0142o\u017cenia charakter p\u0142yty. Sam utw\u00f3r, kt\u00f3ry j\u0105 otwiera, czyli <em>Zombies in the Mall<\/em>, zdecydowanie wywo\u0142uje u\u015bmiech &#8211; tak\u017ce przebojowo\u015bci\u0105 wykonania. P\u00f3\u017aniej bywa ju\u017c chyba raczej strasznie ni\u017c \u015bmiesznie, przyznam, \u017ce za \u017cadnym przes\u0142uchaniem nie dotrwa\u0142em dalej ni\u017c do sol\u00f3wki Kinga w pi\u0105tym utworze. <em>3&#8217;59&#8221;<\/em><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"300\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/336554791&amp;color=%23ff5500&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;show_teaser=true&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>TONY ALLEN <em>On Fire<\/em><\/strong> [z albumu <strong><em>The Source<\/em><\/strong>, Blue Note 2017, <strong>7\/10<\/strong>] Wydana przez francuski oddzia\u0142 Blue Note p\u0142yta <strong>Tony&#8217;ego Allena <\/strong>(kt\u00f3ry od lat mieszka w Pary\u017cu), mistrza afrobeatu, jest pozycj\u0105 zaskakuj\u0105c\u0105, bo \u0142\u0105czy charakterystyczny styl gry na perkusji Nigeryjczyka ze sporym, bigbandowym sk\u0142adem graj\u0105cym z kolei do\u015b\u0107 tradycyjnie. Cho\u0107 crimsonowsko-reichowskie gitary Indy&#8217;ego Dibongue w <em>Cruising <\/em>na rockandrollowej linii kontrabasu dalekie s\u0105 od ortodoksji, a zaproszenie Damona Albarna (stary znajomy Allena ze sk\u0142adu The Good, The Bad and The Queen) do takiego sk\u0142adu te\u017c nie wydaje si\u0119 gestem schematycznym. Album <em>The Source <\/em>jest konsekwencj\u0105 <a href=\"https:\/\/tonyallen.lnk.to\/TributeToArtBlakey\">epki-ho\u0142du dla Arta Blakeya<\/a>, na kt\u00f3rej te\u017c pojawi\u0142 si\u0119 wsp\u00f3\u0142pracuj\u0105cy ju\u017c z Allenem saksofonista Yann Jankielewicz, kt\u00f3ry na nowej p\u0142ycie wsp\u00f3\u0142komponowa\u0142 i wsp\u00f3\u0142aran\u017cowa\u0142 materia\u0142. Allen imponuje form\u0105 (zwracam uwag\u0119 na utw\u00f3r <em>Ewajo<\/em>), a ca\u0142o\u015b\u0107 jest znakomicie nagrana &#8211; co warto ka\u017cdorazowo podkre\u015bla\u0107 w tych czasach. Czysta przyjemno\u015b\u0107. <em>6&#8217;24&#8221; <\/em> <\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=1811216296\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/track=2044629231\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/zoharum.bandcamp.com\/album\/book-of-dreams\">Book of Dreams by G\u00fcnter Schlienz<\/a><\/iframe><br \/>\n<strong><br \/>\nGUENTER SCHLIENZ <em>The Female Coffee Drinking Dwarf<\/em><\/strong> [z albumu <em><strong>Book of Dreams<\/strong><\/em>, Zoharum 2017, <strong>7\/10<\/strong>] Jeszcze jedna (po tej <a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2017\/10\/09\/plyta-ktora-utkwila-za-szafa\/\">opisywanej wczoraj<\/a>) p\u0142yta, kt\u00f3ra na moment wyl\u0105dowa\u0142a gdzie\u015b za redakcyjn\u0105 szaf\u0105, \u017ceby troch\u0119 roz\u015bwietli\u0107 pa\u017adziernikow\u0105 pluch\u0119. O <strong>Guenterze Schlienzu<\/strong> \u0142adnie i szerzej <a href=\"http:\/\/1uchem1okiem.blogspot.de\/2016\/11\/tony-jesieni-gunter-schlienz-ab-intra.html\">pisa\u0142 Bartosz Nowicki<\/a> przy okazji poprzedniej p\u0142yty <em>Autumn<\/em>. Mnie muzyk se Stuttgartu oczarowa\u0142 pastelowymi barwami syntezator\u00f3w, kt\u00f3re w tych nieco kr\u00f3tszych ni\u017c na <em>Autumn<\/em> formach wydaje si\u0119 bardziej przyst\u0119pny, a ci\u0105gle tak samo \u0142adny. Nie mog\u0142em si\u0119 te\u017c uwolni\u0107, s\u0142uchaj\u0105c tego w ostatni weekend, od klimatu nowego <em>Blade Runnera<\/em> &#8211; szczeg\u00f3lnie <em>Kafkaesque Speeches<\/em> z nieco grubsz\u0105 syntezatorow\u0105 warstw\u0105 harmoniczn\u0105 przypomina nieco te budowane w filmie na instrumentach Yamaha serii CS. Jako\u015b\u0107 syntezy d\u017awi\u0119ku &#8211; kt\u00f3rej projektantem jest tu sam autor &#8211; pora\u017ca naturalno\u015bci\u0105. A kompaktowa edycja (p\u0142yta <em>Book of Dreams<\/em> ukaza\u0142a si\u0119 wcze\u015bniej, rok temu, w wersji winylowej w labelu Cosmic Winnetou) zawiera dwa dodatkowe utwory: delikatny ambient <em>The Girl with the Cloud Coloured Shirt<\/em> oraz skonstruowany wok\u00f3\u0142 efekt\u00f3w d\u017awi\u0119kowych i partii syntetycznej sekcji d\u0119tej <em>Diving into the Orange Pool<\/em>. <em>10&#8217;24&#8221;<\/em><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"300\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/202812368&amp;color=%23ff5500&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;show_teaser=true&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>TUSKS <em>For You<\/em><\/strong> [z albumu <em><strong>Dissolve<\/strong><\/em>, One Little Indian 2017, <strong>5\/10<\/strong>] Do zaplanowanego na najbli\u017cszy pi\u0105tek debiutu <strong>Tusks <\/strong> &#8211; pod kojarz\u0105cym si\u0119 w Polsce pseudonimem wyst\u0119puje Emily Underhill &#8211; pl\u0105cz\u0105cego si\u0119 g\u0142\u00f3wnie w rejonach niezbyt wymy\u015blnego dream popu (<em>Last<\/em> i tytu\u0142owy <em>Dissolve<\/em> czerpi\u0105 wprost z Cocteau Twins), mam mn\u00f3stwo zastrze\u017ce\u0144, ale ten utw\u00f3r zdecydowanie wart jest miejsca na playli\u015bcie. To co\u015b w rodzaju kobiecej odpowiedzi na Jamesa Blake&#8217;a, wyprowadzonej z delikatnego ambientu i nienachalnie rozwini\u0119tej. Idealne pomi\u0119dzy Schlienzem a Anderssonem. <em>3&#8217;44&#8221; <\/em><\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=2834432191\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/track=1505652646\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/theweatherstation.bandcamp.com\/album\/the-weather-station\">The Weather Station by The Weather Station<\/a><\/iframe><\/p>\n<p><strong>THE WEATHER STATION <em>You and I (On the Other Side of the World)<\/em><\/strong> [z albumu <em><strong>The Weather Station<\/strong><\/em>, Paradise of Bachelors 2017, <strong>7\/10<\/strong>] Kolejny (po prezentowanym kiedy\u015b w HCH <em>Loyalty<\/em>) album Tamary Lindeman, 32-letniej wokalistki i autorki z Kanady, co w spos\u00f3b naturalny ka\u017ce j\u0105 por\u00f3wnywa\u0107 z Joni Mitchell. Muzyka i spos\u00f3b \u015bpiewania jeszcze mocniej te por\u00f3wnania uzasadniaj\u0105 &#8211; cho\u0107 g\u0142osowo szefowa projektu <strong>The Weather Station<\/strong> jest w innym miejscu. Brzmienie nowej, czwartej p\u0142yty, jest zarazem lekkie i pe\u0142ne. Aran\u017cacje &#8211; oparte na folk-rockowych gitarach i w\u0142asnor\u0119cznie pisanych partiach smyczk\u00f3w &#8211; \u015bwietnie zbudowane. Produkcja (montrealskie Hotel2Tango) nienaganna. Nie brak \u0142atwych punkt\u00f3w startowych &#8211; w postaci cho\u0107by <em>Thirty <\/em>czy <em>Kept It All to Myself<\/em> &#8211; cho\u0107 najch\u0119tniej wybra\u0142bym na playlist\u0119 nieco wolniej rozwijaj\u0105cy si\u0119 <em>You and I (On the Other Side of the World)<\/em>, nie\u017ale ilustruj\u0105cy t\u0119 ewolucj\u0119 Lindeman w my\u015bleniu o aran\u017cach. Tyle \u017ce (tu przykra niespodzianka) wklei\u0107 mog\u0142em tylko <em>Thirty<\/em>. <em>4&#8217;40&#8221;<\/em><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/1RIISLEbGavBcgOeujL96J\" width=\"500\" height=\"380\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>LUNATIC SOUL <em>Blood on the Tightrope<\/em><\/strong> [z albumu <em><strong>Fractured<\/strong><\/em>, Mystic 2017, <strong>6\/10<\/strong>] Kolejna autorska p\u0142yta lidera Riverside Mariusza Dudy zachwyci\u0142aby mnie kiedy\u015b, dzi\u015b j\u0105 po prostu doceniam &#8211; szczeg\u00f3lnie prac\u0119 w\u0142o\u017con\u0105 w produkcj\u0119, brzmienie tego <del datetime=\"2017-10-11T20:22:39+00:00\">trzeciego <\/del>pi\u0105tego w dyskografii <strong>Lunatic Soul<\/strong> albumu, opisywanego jako bardzo osobisty (emocji tu nie brak), kt\u00f3ry ma kilka bardzo ciekawych moment\u00f3w, mimo \u017ce w ca\u0142o\u015bci nie odchodzi tak znowu daleko od prog-rocka. A na prog-rock wci\u0105\u017c mam wyczulone ucho. W ka\u017cdym razie <em>Blood on the Tightrope <\/em>to stanowczo pozbawiony klisz i zasadniczo trudniejszy do sklasyfikowania fragment, \u015bwietny pocz\u0105tek albumu, kt\u00f3ry utrzymuje uwag\u0119 przez sze\u015b\u0107 minut (w si\u00f3dmej rzecz zdaje si\u0119 przepoczwarza\u0107 w wi\u0119ksz\u0105 form\u0119, po czym urywa) utrzymuj\u0105c uwag\u0119 prostym pomys\u0142em, co jest cnot\u0105 w ka\u017cdym gatunku. W to bym szed\u0142. <em>7&#8217;19&#8221;<\/em>  <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/yhC7h493vIc\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p><strong>BENNY ANDERSSON <em>Thank You For the Music<\/em><\/strong> [z albumu <strong><em>Piano<\/em><\/strong>, Deutsche Grammophon 2017, <strong>6-7\/10<\/strong>] <strong>Benny Andersson<\/strong> gra na fortepianie Fazioli swoje utwory z czas\u00f3w Abby i nie tylko. Czy to p\u0142yta konieczna? Bynajmniej. Czy przyjemna? Owszem. Andersson gra fortepianowe (nierzadko oryginalne, bo w takich formach zapisywa\u0142 pierwotne wersje niekt\u00f3rych p\u00f3\u017aniejszych hit\u00f3w) wersje swoich utwor\u00f3w z takim luzem, na jaki zdoby\u0107 si\u0119 mo\u017ce tylko wybitny autor piosenek, kt\u00f3ry ju\u017c dziesi\u0119cioleci niczego nie musi &#8211; poza dogl\u0105daniem ksi\u0119gowych zliczaj\u0105cych wp\u0142ywy z tantiem. Czego zreszt\u0105 \u017cycz\u0119 tym wszystkim, kt\u00f3rzy dotarli do ko\u0144ca niniejszego wpisu. <em>3&#8217;43&#8221;<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Prawie godzina nowej muzyki z r\u00f3\u017cnych p\u00f3\u0142ek i z ca\u0142ego \u015bwiata. Togo, Nigeria, Egipt, Niemcy, Szwecja, Kanada, Polska, troch\u0119 Francji, niema\u0142y w\u0105tek w\u0142oski, no i &#8211; ok, niech b\u0119dzie &#8211; USA i Wielka Brytania, ale w\u0142a\u015bciwie symbolicznie. Ale to nie Beehy.pe, tylko Polifonia. 10 utwor\u00f3w i 10 tysi\u0119cy znak\u00f3w. Oddaj\u0119 niniejszym do u\u017cytku kolejny zestaw [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":15104,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[8,48,18,12,3,312,120,2613,107,1,2580,558,2696,1249,1059,557,106],"tags":[3038,3033,3034,3030,1946,3037,3031,2480,3032,3036,3039,3035],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/15088"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=15088"}],"version-history":[{"count":31,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/15088\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":15145,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/15088\/revisions\/15145"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/15104"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=15088"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=15088"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=15088"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}