
{"id":15512,"date":"2017-11-13T09:12:55","date_gmt":"2017-11-13T08:12:55","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=15512"},"modified":"2017-11-13T09:39:56","modified_gmt":"2017-11-13T08:39:56","slug":"ostateczne-starcie-taylor-swift-z-samem-smithem","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2017\/11\/13\/ostateczne-starcie-taylor-swift-z-samem-smithem\/","title":{"rendered":"Ostateczne starcie Taylor Swift z Samem Smithem"},"content":{"rendered":"<p>Kiedy u nas m\u0142odzie\u017c walczy o sprawy wielkiej wagi i 60 tys. os\u00f3b (wed\u0142ug danych policji) paraduje rado\u015bnie (wed\u0142ug wypowiedzi rz\u0105du) za transparentami o &#8222;bia\u0142ej Europie&#8221; i w\u015br\u00f3d hase\u0142 antyislamskich, kt\u00f3rych, jak si\u0119 p\u00f3\u017aniej okazuje, nikt z paraduj\u0105cych nie widzia\u0142 i nie s\u0142ysza\u0142, ta bardziej zdeprawowana zachodnia m\u0142odzie\u017c bawi si\u0119 przy listopadowych premierach p\u0142yt <strong>Sama Smitha<\/strong> i <strong>Taylor Swift<\/strong>. Kiedy u nas otwarta na \u015bwiat m\u0142odzie\u017c idzie pod has\u0142ami <em>My chcemy Boga<\/em>, ale wydaje si\u0119 interesowa\u0107 g\u0142\u00f3wnie wyznawcami Allaha, a p\u00f3\u017aniej l\u0105duje na kebabie &#8211; sam widzia\u0142em &#8211; \u015bwiatowa m\u0142odzie\u017c swoje uczucia lokuje jednak w najpopularniejszych wykonawcach muzycznych, kupuj\u0105c ich p\u0142yty. W tym kontek\u015bcie mo\u017cna by nawet uwierzy\u0107 w has\u0142a o tym, \u017ce Polska uratuj\u0119 cywilizacj\u0119 Zachodu. Gdyby nie to, \u017ce kupowanie p\u0142yt z nagraniami ulubionych wykonawc\u00f3w ma w kulturze Zachodu lepsz\u0105 i poch\u0142aniaj\u0105c\u0105 mniej ofiar tradycj\u0119 ni\u017c wojny religijne i postulaty czysto\u015bci rasowej. Wi\u0119c mo\u017ce jednak pos\u0142uchajmy p\u0142yt, kt\u00f3re ludzie kupuj\u0105.<!--more--><\/p>\n<p>Sam po raz pierwszy s\u0142ucha\u0142em nowej <strong>Taylor Swift<\/strong> w pi\u0105tek p\u00f3\u017anym popo\u0142udniem, wykonuj\u0105c zaleg\u0142\u0105 papierkow\u0105 robot\u0119 z ca\u0142ego tygodnia. I nawet mi si\u0119 spodoba\u0142o. Co uzna\u0142em za syndrom pi\u0105tkowego przepracowania &#8211; analogiczny do tego, kt\u00f3ry spotyka ludzi wyganianych w niedziel\u0119 wieczorem z knajpy s\u0142owami <em>Go home, you&#8217;re drunk<\/em>. Oni te\u017c si\u0119 dobrze czuli, gdy ich wyprowadzali z lokalu. A zatem pi\u0105tkowym ekwiwalentem dla wyrzucanych z pracy mog\u0142oby by\u0107 <em>Go home, you listen to Taylor Swift<\/em>. Postanowi\u0142em wi\u0119c wr\u00f3ci\u0107 do niej w niedziel\u0119, \u017ceby sprawdzi\u0107, czy dalej si\u0119 sprawdza. <\/p>\n<p>Problem w tym, \u017ce jak si\u0119 p\u00f3\u017aniej zorientowa\u0142em, w streamingu po utworach z nowej p\u0142yty <em>Reputation <\/em>zacz\u0119\u0142y lecie\u0107 te z albumu <em>1989<\/em>. I to te podoba\u0142y mi si\u0119 bardziej, wi\u0119c skoro (tu zerkn\u0105\u0142em do starych notatek) album <em>1989 <\/em>swego czasu nie przypad\u0142 mi do gustu, tej nowej p\u0142yty tym bardziej nie powinienem polubi\u0107. To, co robi Swift, jest otwarte, gwiazdorskie w bardzo ejtisowym sensie tego s\u0142owa (chodzi o ambicje bycia globaln\u0105 supergwiazd\u0105, niezamykanie si\u0119 na \u017cadn\u0105 publiczno\u015b\u0107 &#8211; bo muzyka zupe\u0142nie do tamtej epoki nie nawi\u0105zuje), ale w sensie muzycznym &#8211; mocno przedwczorajsze. Zatrudnia\u0107 dzi\u015b Maxa Martina to troch\u0119 tak, jak gdyby do budowy wsp\u00f3\u0142czesnego komputera wykorzystywa\u0107 komponenty sprzed kilkunastu lat i zainstalowa\u0107 system Microsoft Vista. Z jednej strony &#8211; trudno, \u017ceby bezproblemowo dzia\u0142a\u0142o co\u015b, co szwankowa\u0142o ju\u017c w czasach Britney Spears. Potwierdza to zreszt\u0105 fakt, \u017ce napisana przez Jacka Antonoffa ko\u0144c\u00f3wka p\u0142yty jest mniej odklejona od rzeczywisto\u015bci. Martin &#8211; machaniem trapami, pot\u0119\u017cnymi basami i uciekaniem do estetyki klubowego nurtu garage &#8211; troch\u0119 za bardzo si\u0119 stara brzmie\u0107 wsp\u00f3\u0142cze\u015bnie, by go nie uzna\u0107 za dinozaura. I <em>Did Something Bad<\/em> albo <em>Dancing with Our Hands Tied<\/em> m\u00f3g\u0142by sprzeda\u0107 na p\u0142ycie Spears. Z drugiej strony &#8211; napisane z Edem Sheeranem <em>End Game<\/em> to murowany hit, kt\u00f3ry b\u0119dzie m\u00f3g\u0142 rywalizowa\u0107 z przebojami afroameryka\u0144skich gwiazd, a co za tym idzie Swift pozostanie jedn\u0105 z ostatnich superpopularnych bia\u0142ych bohaterek w tym biznesie.<\/p>\n<p>Marsz Niepodleg\u0142o\u015bci lubi to. <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/3tmd-ClpJxA\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>C\u00f3\u017c, ma\u0142o kto ma w dzisiejszych czasach wi\u0119kszy ukryty kapita\u0142 polityczny od Taylor Swift, niegdy\u015b gwiazdy country przez lata dzia\u0142aj\u0105cej w Nashville, a\u017c do wyczerpania mo\u017cliwo\u015bci w obr\u0119bie tego gatunku, a dzi\u015b \u015bwiatopogl\u0105dowo trudnej do zaszufladkowania postaci, zarazem jednak ch\u0119tnie wchodz\u0105cej w konfrontacj\u0119 z innymi i bardzo inteligentnie kreuj\u0105cej zarazem sw\u00f3j wizerunek postaci medialnie coraz bardziej wyrazistej. Wida\u0107 tu zreszt\u0105 doskonale komercyjny zamys\u0142 &#8211; kolejny etap prze\u0142amywania dawnego wizerunku i kreacji niegrzecznego wampa &#8211; pod tym wzgl\u0119dem Swift, z wielk\u0105 s\u0142aw\u0105 dobrej i grzecznej dziewczynki wchodz\u0105cej w \u015bwiat brudnego popu ma potencja\u0142 gigantyczny. Szkoda, \u017ce nie dosta\u0142 r\u00f3wnie mocnej brzmieniowej oprawy.<\/p>\n<p><em>Call It What You Want<\/em> &#8211; najlepszy z dotychczasowych singli zapowiadaj\u0105cych album &#8211; najlepiej zarazem opowiada o atutach p\u0142yty, kt\u00f3re s\u0105 blisko tych atut\u00f3w, kt\u00f3re Swift ma w sobie od zawsze. S\u0105 nimi przywi\u0105zanie do d\u0142u\u017cszych melodycznych fraz i umiej\u0119tno\u015b\u0107 pisania lirycznych, ca\u0142kiem zgrabnych w swojej popowej kategorii tekst\u00f3w. No i unikanie nudy &#8211; to bardzo r\u00f3\u017cnorodny, przyzwoicie zbudowany pod wzgl\u0119dem dramaturgicznym album. Produkcja nie jest tu czynnikiem najwa\u017cniejszym &#8211; mo\u017ce dlatego ten stary procesor, a tak\u017ce przeokrutny poziom kompresji, cho\u0107 dra\u017cni\u0105, nie odbieraj\u0105 ca\u0142kiem przyjemno\u015bci. Sam bym sobie tego nie kupi\u0142, ale innym nie b\u0119d\u0119 odradza\u0142.<\/p>\n<p>Inaczej z <strong>Samem Smithem<\/strong>, kt\u00f3ry jest dla mnie wokalist\u0105 utalentowanym (ta skala), ale odpychaj\u0105cym swoim zmanierowaniem. A jego sztab producencki wykazuje si\u0119 wyj\u0105tkowym prostactwem w kreowaniu m\u0119skiego odpowiednika Adele, soulowego wokalisty, kt\u00f3ry przy takim tempie rozwoju komunikator\u00f3w g\u0142osowych za par\u0119 lat b\u0119dzie ze swoim schematycznym stylem s\u0142abszy od Alexy. Rzadko jestem w sytuacji, gdy po raz kolejny nie potrafi\u0119 wys\u0142ucha\u0107 p\u0142yty bez przeskakiwania na kolejne utwory, poprzez nijakie fortepianowe czy gitarowe ballady i nietrafione wariacje na temat gospel (zszyty z klisz wyciskacz \u0142ez <em>Too Good at Goodbyes<\/em>, do tego <em>Pray <\/em>z produkcj\u0105 Timbalanda &#8211; ruch podobnie oczywisty jak zakup us\u0142ug u Martina, ale tu jeste\u015bmy w sferze, gdzie ksi\u0119gowy wydaje polecenia dyrektorowi artystycznemu), poprzez dramaturgicznie uzasadnione, ale fatalnie nagrane partie smyczk\u00f3w (bonusowe <em>Nothing Left For You<\/em>, i tak niez\u0142y utw\u00f3r na tle ca\u0142ej p\u0142yty, w <em>Pray<\/em> smyczki wprasowane w miks to podobnie zmarnowana szansa &#8211; brzmienie albumu to jaki\u015b koszmar re\u017cysera d\u017awi\u0119ku). <em>Real love is never a waste of time<\/em> &#8211; jak s\u0142yszymy w gitarowym <em>Palace<\/em>, ale ta p\u0142yta owszem, jest.<\/p>\n<p>Mo\u017ce ca\u0142a moja niech\u0119\u0107 do tego bia\u0142ego soulmana bierze si\u0119 ze sposobu, w jaki przechodzi w falset, mo\u017ce te\u017c wynika\u0107 z jednostajno\u015bci repertuarowej, ale dawno nie s\u0142ysza\u0142em w rz\u0105dzonym przez ksi\u0119gowych mainstreamie albumu a\u017c tak nietrafionego, pozbawionego wyrazu i nudnego. Pr\u00f3ba nieco bardziej upbeatowego grania soulowego w <em>Baby, You Make Me Crazy<\/em> w zestawieniu z tym, co wsp\u00f3\u0142cze\u015bnie robi\u0105 cho\u0107by arty\u015bci z kr\u0119gu Daptone Records &#8211; a zatem i czerpi\u0105ca stamt\u0105d Amy Winehouse &#8211; to rzecz odrzucaj\u0105ca jak has\u0142a jak te has\u0142a z sobotniego marszu. Cho\u0107 Smith pewnie jej bohaterem &#8211; jako piosenkarz deklaruj\u0105cy przynale\u017cno\u015b\u0107 do spo\u0142eczno\u015bci LGBT &#8211; nie jest. Informuj\u0119 jednak, \u017ce jest \u017cycie w przestrzeni pomi\u0119dzy faszyzmem a Samem Smithem.<\/p>\n<p>Ciekaw jestem sk\u0105din\u0105d pojedynku tych dw\u00f3ch album\u00f3w na polskiej li\u015bcie bestseller\u00f3w. Typuj\u0119 zwyci\u0119stwo Smitha, ale wyniki postaram si\u0119 \u015bledzi\u0107 i relacjonowa\u0107 na bie\u017c\u0105co, podklejaj\u0105c ju\u017c pod to recenzje zupe\u0142nie innych p\u0142yt. W ka\u017cdym razie z przyjemno\u015bci\u0105 wr\u00f3ci\u0142em do s\u0142uchania <em>Reputation<\/em>. I ko\u0144cz\u0119, bo <em>Go home, you&#8217;re writing about Sam Smith<\/em> w poniedzia\u0142kowy poranek wydaje si\u0119 gorsze ni\u017c<em> Go home, you&#8217;re drunk<\/em> w niedzieln\u0105 noc. <\/p>\n<p><strong>TAYLOR SWIFT <em>Reputation<\/em><\/strong>, Big Machine 2017, <strong>6\/10<\/strong><br \/>\n<strong>SAM SMITH <em>The Thrill of It All<\/em><\/strong>, Capitol 2017, <strong>3\/10 <\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/J_ub7Etch2U\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Kiedy u nas m\u0142odzie\u017c walczy o sprawy wielkiej wagi i 60 tys. os\u00f3b (wed\u0142ug danych policji) paraduje rado\u015bnie (wed\u0142ug wypowiedzi rz\u0105du) za transparentami o &#8222;bia\u0142ej Europie&#8221; i w\u015br\u00f3d hase\u0142 antyislamskich, kt\u00f3rych, jak si\u0119 p\u00f3\u017aniej okazuje, nikt z paraduj\u0105cych nie widzia\u0142 i nie s\u0142ysza\u0142, ta bardziej zdeprawowana zachodnia m\u0142odzie\u017c bawi si\u0119 przy listopadowych premierach p\u0142yt Sama [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":15529,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[97,48,2834,312,120,132,311,7,2696,2562,1249,2125,557],"tags":[3110,3109],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/15512"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=15512"}],"version-history":[{"count":17,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/15512\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":15537,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/15512\/revisions\/15537"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/15529"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=15512"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=15512"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=15512"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}