
{"id":1554,"date":"2011-10-05T17:42:25","date_gmt":"2011-10-05T15:42:25","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=1554"},"modified":"2011-10-05T17:46:22","modified_gmt":"2011-10-05T15:46:22","slug":"71-czyli-zarty-sie-skonczyly","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2011\/10\/05\/71-czyli-zarty-sie-skonczyly\/","title":{"rendered":"7+1, czyli \u017carty si\u0119 sko\u0144czy\u0142y"},"content":{"rendered":"<p>Mam problemy z nad\u0105\u017caniem. Tak jak m\u00f3j kolega z redakcji, kt\u00f3ry nasze codzienne rozmowy zaczyna od takiej konstatacji. Ale na problemy z nad\u0105\u017caniem jest jedno lekarstwo &#8211; nadrobi\u0107. Cho\u0107by wiele rzeczy naraz. Cho\u0107by p\u00f3\u017ano. Cho\u0107by zdawkowo. Cho\u0107by teraz.<\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/thedrums_portamento.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/thedrums_portamento-150x150.jpg\" alt=\"\" title=\"thedrums_portamento\" width=\"150\" height=\"150\" class=\"alignleft size-thumbnail wp-image-1614\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/thedrums_portamento-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/thedrums_portamento-300x300.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/thedrums_portamento.jpg 370w\" sizes=\"(max-width: 150px) 100vw, 150px\" \/><\/a>Zacznijmy od <strong>The Drums<\/strong>, bo po pierwsze zaleg\u0142o\u015b\u0107, poza tym ich p\u0142yt\u0119 &#8222;Portamento&#8221; (Moshi Moshi 2011, 6\/10) dosta\u0142em w tylu kopiach, \u017ce czuj\u0119 si\u0119 psychologicznie zobowi\u0105zany wobec wydawc\u00f3w. Przykro mi, liczba CD-R-\u00f3w z kopi\u0105 albumu niespecjalnie wp\u0142yn\u0119\u0142a na moj\u0105 ocen\u0119. Wszelkie zobowi\u0105zania rozp\u0142yn\u0119\u0142yby si\u0119 zreszt\u0105 wobec letnio\u015bci tego materia\u0142u, kt\u00f3ry sk\u0142ada si\u0119 z \u0142adnych piosenek cytuj\u0105cych w spos\u00f3b otwarty lub p\u00f3\u0142otwarty brytyjskie kapele z lat 80. &#8211; od wszechobecnego basu w stylu New Order, po refren w stylu Cocteau Twins (&#8222;What You Were&#8221;) czy partie wokalne w stylu The Smiths (&#8222;Money&#8221;). Doceniam fakt, \u017ce na \u015bwiecie powstaje tyle zespo\u0142\u00f3w pisz\u0105cych przyzwoite piosenki w takiej wt\u00f3rnej stylistyce. Ale jeszcze bardziej doceniam to, \u017ce nie musz\u0119 ich wszystkich s\u0142ucha\u0107.<\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/kasabian_velociraptor.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/kasabian_velociraptor-150x150.jpg\" alt=\"\" title=\"kasabian_velociraptor\" width=\"150\" height=\"150\" class=\"alignleft size-thumbnail wp-image-1615\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/kasabian_velociraptor-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/kasabian_velociraptor-300x300.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/kasabian_velociraptor.jpg 500w\" sizes=\"(max-width: 150px) 100vw, 150px\" \/><\/a>O ile jednak The Drums s\u0105 mili, nie wadz\u0105 i niejednemu s\u0142uchaczowi uprzyjemni\u0105 czas, o tyle nowy <strong>Kasabian<\/strong> (&#8222;Velociraptor!&#8221;, Columbia 2011, 5\/10) doprowadza do frustracji, wzbudza negatywne emocje i pozostawia w pod\u0142ym nastroju. S\u0105 na nowym albumie z grubsza gorsz\u0105 kopi\u0105 The Verve, momentami zatr\u0105caj\u0105c\u0105 te\u017c o solowego Ashcrofta, na co naprowadza nas od razu rozpoczynaj\u0105cy p\u0142yt\u0119 &#8222;Let&#8217;s Roll Just Like We Used To&#8221;). Odniesienia do Beatles\u00f3w w &#8222;La Fee Verte&#8221; s\u0105 niesmaczne, &#8222;Days Are Forgotten&#8221; jest g\u0142upawy, a &#8222;Goodbye Kiss&#8221; \u0142zawy i szablonowy. Najciekawiej brzmi\u0105 rave&#8217;owe momenty (utw\u00f3r tytu\u0142owy oraz najlepszy na p\u0142ycie &#8222;I Hear Voices&#8221; &#8211; ten do zgrania!), ale jak pi\u0119\u015b\u0107 do nosa pasuj\u0105 do reszty. Dawno ju\u017c s\u0142uchanie zespo\u0142u z ok\u0142adek brytyjskiej prasy muzycznej nie by\u0142o dla mnie tak przygn\u0119biaj\u0105ce i nie przynios\u0142o takiej frustracji.<\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/tony_bennett_duetsii.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/tony_bennett_duetsii-150x150.jpg\" alt=\"\" title=\"tony_bennett_duetsii\" width=\"150\" height=\"150\" class=\"alignleft size-thumbnail wp-image-1616\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/tony_bennett_duetsii-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/tony_bennett_duetsii-300x300.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/tony_bennett_duetsii.jpg 500w\" sizes=\"(max-width: 150px) 100vw, 150px\" \/><\/a>Aretha Franklin, Norah Jones, Lady Gaga, Sheryl Crow, Willie Nelson\u2026 Nie, to nie wst\u0119p do encyklopedii wsp\u00f3\u0142czesnej wokalistyki. To pocz\u0105tek listy go\u015bci <strong>Tony\u2019ego Bennetta<\/strong>, kt\u00f3rzy zgodzili si\u0119 przy okazji jego 85. urodzin za\u015bpiewa\u0107 z nim duety standard\u00f3w sprzed lat do akompaniamentu staro\u015bwieckiego, ale nowocze\u015bnie nagranego big bandu. I zarazem kontynuacja jego \u201eDuet\u00f3w\u201d sprzed pi\u0119ciu lat, a w tradycji popu i jazzu \u2013 rodzaj muzycznej korespondencji z Frankiem Sinatr\u0105, za \u017cycia jedynym konkurentem Bennetta, kt\u00f3ry te\u017c mia\u0142 s\u0142ynn\u0105 p\u0142yt\u0119 z duetami w dyskografii. Ale nawet te wszystkie nazwiska nie wystarczy\u0142y, \u017ceby recenzja &#8222;Duets II&#8221; (Columbia 2011, 6\/10) posz\u0142a w papierowej &#8222;Polityce&#8221;. Sprzeda si\u0119 w ka\u017cdym razie i bez tego &#8211; tym bardziej, \u017ce album dosta\u0142 nieoczekiwan\u0105 i smutn\u0105 kampani\u0119 promocyjn\u0105 po \u015bmierci Amy Winehouse. Ta ostatnia za\u015bpiewa\u0142a tu z Bennettem przejmuj\u0105c\u0105 wersj\u0119 \u201eBody and Soul\u201d. Ostatni\u0105 swoj\u0105 piosenk\u0119 nagran\u0105 za \u017cycia i ostatni dow\u00f3d geniuszu wokalnego &#8211; bez naci\u0105gania. Nie wszystkim si\u0119 uda\u0142o zab\u0142ysn\u0105\u0107 na tej p\u0142ycie. Za to Bennett wychodzi z tarcz\u0105 i dziarsko &#8211; jak znam \u017cycie, to b\u0119dziemy mieli jeszcze duety numer trzy. Co najwy\u017cej gwiazd do wsp\u00f3lnego \u015bpiewania mo\u017ce zabrakn\u0105\u0107.<\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/superheavy.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/superheavy-150x150.jpg\" alt=\"\" title=\"superheavy\" width=\"150\" height=\"150\" class=\"alignleft size-thumbnail wp-image-1617\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/superheavy-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/superheavy-300x300.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/superheavy.jpg 340w\" sizes=\"(max-width: 150px) 100vw, 150px\" \/><\/a>Wreszcie najbardziej kuriozalna p\u0142yta roku, kt\u00f3rej odpu\u015bci\u0142em swego czasu na tym blogu oddzieln\u0105 d\u0142u\u017csz\u0105 notk\u0119. A od tamtej chwili i tak (mam wra\u017cenie) \u015bwiat ju\u017c zapomnia\u0142 o tym albumie. Czyli <strong>SuperHeavy<\/strong>, supergrupa, kt\u00f3rej sk\u0142ad brzmi jak zestaw go\u015bci do muzycznej Arki Noego. Mick Jagger reprezentuje kultur\u0119 rockow\u0105, Dave Stewart (Eurythmics) \u2013 pop, Joss Stone \u2013 soulow\u0105 wokalistyk\u0119, Damian Marley (syn Boba) \u2013 reggae, a AR Rahman, tw\u00f3rca \u015bcie\u017cki do filmu \u201eSlumdog. Milioner z ulicy\u201d \u2013 muzyk\u0119 hindusk\u0105. Co z tego wynika? Eklektyzm, a nawet miszmaszyzm do kwadratu. Poza ci\u0105g\u0142ym przekazywaniem sobie pa\u0142eczki mi\u0119dzy wokalistami w poszczeg\u00f3lnych utworach \u2013 niewiele. Ta p\u0142yta z nazw\u0105 zespo\u0142u w tytule (A&#038;M 2011, 4\/10) brzmi najlepiej, gdy ton pr\u00f3buje jej nada\u0107 m\u0142ody Marley, ale to tylko chwile. Nie ma nowej jako\u015bci, ca\u0142y ten projekt jest jak s\u0142uchanie kilku r\u00f3\u017cnych piosenek naraz. A to spokojnie mo\u017cecie przetrenowa\u0107 w domu bez potrzeby kupowania tej p\u0142yty. <\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/prince_rama_trust_now.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/prince_rama_trust_now-150x150.jpg\" alt=\"\" title=\"prince_rama_trust_now\" width=\"150\" height=\"150\" class=\"alignleft size-thumbnail wp-image-1618\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/prince_rama_trust_now-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/prince_rama_trust_now-300x300.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/prince_rama_trust_now.jpg 500w\" sizes=\"(max-width: 150px) 100vw, 150px\" \/><\/a>Poziom post\u0119puj\u0105cej cienizny reprezentuje w tym zestawie tak\u017ce <strong>Prince Rama<\/strong> i ich \u015bwie\u017cutki album &#8222;Trust Now&#8221; (Paw Tracks 2011, 5\/10). Rzecz wisi na jakich\u015b rozci\u0105gaj\u0105cych si\u0119 jak guma do \u017cucia nitkach hajpu z okresu nieco lepszej &#8222;Shadow Temple&#8221;, dra\u017cni pretensj\u0105, momentami nudzi, a rozgrzewa ledwie w dw\u00f3ch mo\u017ce trzech kr\u00f3tszych momentach &#8222;Summer of Love&#8221; i &#8222;Trust&#8221;. Bywa ra\u017c\u0105co prostacka i do\u015b\u0107 powa\u017cna, co powoduje, \u017ce wystarczy\u0142oby par\u0119 smutnych partii gitary basowej i mogliby zosta\u0107 gwiazdami Castle Party. Jedyne, co Was mo\u017ce rozbawi\u0107, to wracaj\u0105ca my\u015bl, \u017ce zatrudnili na wokalu Yoko Ono.<\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/beirut_the_rip_tide.png\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/beirut_the_rip_tide-150x150.png\" alt=\"\" title=\"beirut_the_rip_tide\" width=\"150\" height=\"150\" class=\"alignleft size-thumbnail wp-image-1619\" \/><\/a>Nie za bardzo powa\u017cam Zacha Condona, odk\u0105d (zaraz po jego debiucie) po raz pierwszy us\u0142ysza\u0142em A Hawk And A Hacksaw i skojarzy\u0142em fakty. Ale strasznie trudno mi wychodzi znielubienie jego p\u0142yt. By\u0142em przekonany, \u017ce ta nowa, &#8222;The Rip Tide&#8221; (Pompeii\/4AD 2011, 7\/10), nie b\u0119dzie si\u0119 ju\u017c nadawa\u0142a do s\u0142uchania i przyniesie kolejna porcj\u0119 odgrzewanych kotlet\u00f3w z wycieczek po Europie. Tymczasem je\u015bli do czego\u015b si\u0119 odwo\u0142uje ta nowa p\u0142yta, to do ameryka\u0144skiej muzyki zap\u0119tlonych motyw\u00f3w. Owszem, s\u0105 nieco meksyka\u0144skie w charakterze d\u0119ciaki (mimo \u017ce Beirut stacjonuje teraz na Brooklynie), ale wa\u017cniejsze s\u0105 momenty, gdy Beirut przynosi Sufjana Stevensa w wersji dla mniej zaawansowanych. To bardzo motoryczna p\u0142yta, rytmika niekt\u00f3rych utwor\u00f3w wywo\u0142a\u0142a u mnie natychmiastowe skojarzenie: &#8222;elektronika!&#8221;, ale jak si\u0119 okazuje by\u0142a to tylko naturalna synteza d\u017awi\u0119ku: fisharmonia i instrumenty perkusyjne. Poza tym &#8222;The Rip Tide&#8221; to p\u0142yta kr\u00f3tka, a je\u015bli dodamy do tego wyczucie melodii Condona, wyjdzie &#8211; o, zgrozo &#8211; kolejna zaleta.<\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/julia-marcell_june.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/julia-marcell_june-150x150.jpg\" alt=\"\" title=\"julia-marcell_june\" width=\"150\" height=\"150\" class=\"alignleft size-thumbnail wp-image-1620\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/julia-marcell_june-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/julia-marcell_june-300x300.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/10\/julia-marcell_june.jpg 340w\" sizes=\"(max-width: 150px) 100vw, 150px\" \/><\/a>Z <strong>Juli\u0105 Marcell <\/strong>te\u017c by mi nie wysz\u0142o znielubienie, cho\u0107bym bardzo chcia\u0142. Zreszt\u0105 dowolna osoba b\u0119dzie mia\u0142a ze znielubieniem problem, je\u015bli zaliczy w czasie s\u0142uchania jej drugiej p\u0142yty &#8222;June&#8221; (Haldern Pop\/Mystic 2011, 7\/10) wszystkie trzy lotne premie: &#8222;Matrioszk\u0119&#8221;, &#8222;Echo&#8221; i &#8222;Aye Aye&#8221;. Bo nawet je\u015bli reszta utwor\u00f3w, w zupe\u0142nie innych, bardziej bogatych aran\u017cacjach ni\u017c na debiucie, ich nie poruszy, to lotne premie zmusz\u0105 do zainteresowania albumem. Szczeg\u00f3lnie &#8222;Echo&#8221; jest pod tym wzgl\u0119dem rozbrajaj\u0105ce i symptomatyczne: s\u0142ysz\u0119 nagle Juli\u0119 \u015bpiewaj\u0105c\u0105 prosty, folkowy motyw po polsku i my\u015bl\u0119 o tym w spos\u00f3b naturalny jako o featuringu Polki na p\u0142ycie z Zachodu. Bo przecie\u017c poza tymi paroma linijkami tekstu nie ma na &#8222;June&#8221; niczego, co by\u0142bym w stanie zidentyfikowa\u0107 jako tutejsze. Co &#8211; bior\u0105c pod uwag\u0119, \u017ce mamy do czynienia z ambitnym popem &#8211; jest olbrzymi\u0105 zalet\u0105. Oczywistych skojarze\u0144 stylistycznych te\u017c nie ma, cho\u0107 s\u0142ycha\u0107 na tej p\u0142ycie Kate Bush. Autorka, zapytana przy okazji o inspiracj\u0119, stwierdzi\u0142a, \u017ce ona niespecjalnie s\u0142ucha KB, ale zgodzili\u015bmy si\u0119 co do jednego &#8211; \u017ce KB jest rodzajem punktu wyj\u015bcia dla kobiecego songwritingu, od kt\u00f3rego uciec trudno.<\/p>\n<p>Chcia\u0142em jeszcze napisa\u0107 o p\u0142ycie &#8222;Chemiczna bro\u0144&#8221; grupy <strong>Manchester<\/strong> (EMI 2011), kt\u00f3ra zaczyna si\u0119 jak gdyby by\u0142a rezultatem dzia\u0142ania aplikacji Britpopizer dostarczanej za 0,99 euro na iPhone&#8217;a. Ale aplikacji &#8211; jak na razie &#8211; oczywi\u015bcie nie ma, wi\u0119c najwyra\u017aniej skomponowali to sami. Pokusa przyznania 1\/10 i skalibrowania sobie skali ocen dalej wydawa\u0142a si\u0119 olbrzymia, tyle \u017ce nie by\u0142em w stanie wys\u0142ucha\u0107 do ko\u0144ca. <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mam problemy z nad\u0105\u017caniem. Tak jak m\u00f3j kolega z redakcji, kt\u00f3ry nasze codzienne rozmowy zaczyna od takiej konstatacji. Ale na problemy z nad\u0105\u017caniem jest jedno lekarstwo &#8211; nadrobi\u0107. Cho\u0107by wiele rzeczy naraz. Cho\u0107by p\u00f3\u017ano. Cho\u0107by zdawkowo. Cho\u0107by teraz. Zacznijmy od The Drums, bo po pierwsze zaleg\u0142o\u015b\u0107, poza tym ich p\u0142yt\u0119 &#8222;Portamento&#8221; (Moshi Moshi 2011, 6\/10) [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[29,8,48,18,582,3,312,120,132,107,583,7,435,4,557,106],"tags":[761,762,758,763,760,731,187,759],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1554"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1554"}],"version-history":[{"count":19,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1554\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1623,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1554\/revisions\/1623"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1554"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1554"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1554"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}