
{"id":16501,"date":"2018-02-15T15:00:17","date_gmt":"2018-02-15T14:00:17","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=16501"},"modified":"2018-02-15T15:00:40","modified_gmt":"2018-02-15T14:00:40","slug":"rece-pachnace-brutalem","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2018\/02\/15\/rece-pachnace-brutalem\/","title":{"rendered":"R\u0119ce pachn\u0105ce Brutalem"},"content":{"rendered":"<p>Jazz w wydaniu <strong>Fire!<\/strong> tym si\u0119 r\u00f3\u017cni od jazzu w powszechnej recepcji, czym kawa w przepisie Tytusa de Zoo (<em>czarna, mocna, ostra i aromatyczna<\/em>) r\u00f3\u017cni\u0142a si\u0119 od zwyk\u0142ej. Tak jak tam praktycznie kawy nie by\u0142o, tylko w\u0119giel, spirytus, papryka i dezodorant &#8222;Brutal&#8221;, tak i tu nie zosta\u0142 ju\u017c praktycznie \u015blad jazzu. W otwieraj\u0105cym album utworze tytu\u0142owym mamy wej\u015bcie saksofonu jak w jazzrockowym Soft Machine, ale sekcja pracuje twardo jak w rockowym lub nawet metalowym zespole. Ostatnie \u015blady swingu, je\u015bli s\u0105 w og\u00f3le, to zosta\u0142y we wtykanych tu i \u00f3wdzie przeci\u0105ganych pauzach, Mats Gustafsson &#8211; dominuj\u0105cy na tym albumie &#8211; zarzyna instrument w kilku prawdziwie frenetycznych sol\u00f3wkach, z kt\u00f3rych ta w <em>Washing Your Heart in Filth <\/em>wydaje si\u0119 wyr\u00f3\u017cnia\u0107. Ale dezodorant &#8222;Brutal&#8221;, pieprz i jodyna to i owszem, nawet w du\u017cych ilo\u015bciach.  <!--more--><\/p>\n<p>Druga refleksja jest taka, \u017ce prawie ka\u017cda muzyka zagrana odpowiednio wolno zabrzmi w ko\u0144cu jak Earth &#8211; na tym etapie oba sk\u0142ady spokojnie mog\u0105 ze sob\u0105 jamowa\u0107 (zasadniczo to ju\u017c t\u0119 blisko\u015b\u0107 opisywa\u0142em w <a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2016\/02\/29\/gorzkie-zale-przybywajcie\/\">jednej z poprzednich recenzji<\/a>). A \u017ce nie ma gitary? Po co gitara, skoro d\u017awi\u0119k elektrycznego basu Johana Berthlinga przetworzony przez efekty brzmi bardziej piorunuj\u0105co ni\u017c wios\u0142o z pi\u0119cioma humbuckerami przykr\u0119conymi jeden na drugim? Im d\u0142u\u017cej s\u0142ucham Skandynaw\u00f3w rozwalaj\u0105cych od \u015brodka jazzowe konwencje, tym bardziej sk\u0142aniam si\u0119 ku spiskowej teorii, \u017ce zm\u00f3wili si\u0119 po cichu, by zniszczy\u0107 ca\u0142e mocne przecie\u017c na P\u00f3\u0142nocy lobby gitarowe, graj\u0105c rocka na perkusj\u0119, bas i saksofon.  <\/p>\n<p>I jeszcze tylko trzecia sprawa, bo rozpisywanie si\u0119 na tysi\u0105ce znak\u00f3w o pierwotnej sile tej kr\u00f3tkiej i zwartej 36-minutowej p\u0142yty by\u0142oby jakim\u015b absurdem. Ot\u00f3\u017c ka\u017cdy album Fire! jest troch\u0119 inny, cho\u0107 wydaje si\u0119 taki sam. I to jest zasadniczo zaleta. Ten jednak wydaje si\u0119 do\u015b\u0107 ma\u0142o, hm, finezyjny. Jakkolwiek g\u0142upio to mo\u017ce zabrzmie\u0107 w stosunku do dzie\u0142a, kt\u00f3re w\u0142a\u015bnie opisa\u0142o si\u0119 niczym przejazd kolumny czo\u0142g\u00f3w. Bo je\u015bli co roku ta sama grupa artyst\u00f3w funduje nam kolejn\u0105 tak\u0105 defilad\u0119 &#8211; albo i dwie, wliczaj\u0105c w to pot\u0119\u017cniejsz\u0105 Fire! Orchestra &#8211; pojawia si\u0119 pytanie o urozmaicenie, o jak\u0105\u015b lekk\u0105 jazd\u0119. Po sukcesie swojej mieszanki w XVI ksi\u0119dze Tytus \u017ca\u0142owa\u0142, \u017ce nie doda\u0142 jeszcze dynamitu. Fire! ju\u017c dawno na to wpadli, nie bior\u0105c pod uwag\u0119 tego, \u017ce tak brutalnie przyrz\u0105dzona kawa, owszem, b\u0119dzie jeszcze mocniejsza i uderzaj\u0105ca, tylko za moment nie b\u0119dzie ju\u017c jej komu pi\u0107.<\/p>\n<p><strong>FIRE! <em>The Hands<\/em><\/strong>, Rune Grammofon 2018, <strong>7\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/Lru5T1z2MwE\" frameborder=\"0\" allow=\"autoplay; encrypted-media\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jazz w wydaniu Fire! tym si\u0119 r\u00f3\u017cni od jazzu w powszechnej recepcji, czym kawa w przepisie Tytusa de Zoo (czarna, mocna, ostra i aromatyczna) r\u00f3\u017cni\u0142a si\u0119 od zwyk\u0142ej. Tak jak tam praktycznie kawy nie by\u0142o, tylko w\u0119giel, spirytus, papryka i dezodorant &#8222;Brutal&#8221;, tak i tu nie zosta\u0142 ju\u017c praktycznie \u015blad jazzu. W otwieraj\u0105cym album utworze [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":16504,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,3,312,120,7,3219],"tags":[674],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16501"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=16501"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16501\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":16507,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16501\/revisions\/16507"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/16504"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=16501"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=16501"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=16501"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}