
{"id":16676,"date":"2018-02-28T09:15:21","date_gmt":"2018-02-28T08:15:21","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=16676"},"modified":"2018-02-28T09:21:50","modified_gmt":"2018-02-28T08:21:50","slug":"plyta-ktora-miala-wyjsc-wtedy-kiedy-bylo-na-nia-za-wczesnie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2018\/02\/28\/plyta-ktora-miala-wyjsc-wtedy-kiedy-bylo-na-nia-za-wczesnie\/","title":{"rendered":"P\u0142yta, kt\u00f3ra mia\u0142a wyj\u015b\u0107 wtedy, kiedy by\u0142o na ni\u0105 za wcze\u015bnie"},"content":{"rendered":"<p>Troch\u0119 si\u0119 sp\u00f3\u017ani\u0142em z notk\u0105 o tej p\u0142ycie, ale jej autorzy sp\u00f3\u017anili si\u0119 bardziej. Oni, czyli zesp\u00f3\u0142 <strong>Kinsky<\/strong>. Ewenement w skali \u015bwiatowej jako grupa, kt\u00f3ra wyda\u0142a dwie p\u0142yty: jedn\u0105 za wcze\u015bnie, drug\u0105 za p\u00f3\u017ano. <em>Praeterito Futurum<\/em> (Kinsky tytu\u0142owa\u0142 p\u0142yty po \u0142acinie ju\u017c d\u0142ugo po <em>Stabat Mater<\/em>, ale na d\u0142ugo przed Paw\u0142em Szamburskim) to jest, jak si\u0119 domy\u015blacie, ta druga &#8211; ale musz\u0119 zacz\u0105\u0107 od pierwszej, <em>Copula Mundi<\/em>. Ca\u0142e pokolenie dziennikarzy uczy\u0142o si\u0119 pisa\u0107 recenzje na tej mieszance niecodziennego z niemo\u017cliwym oraz skrajnego z ekstremalnym. Ukaza\u0142a si\u0119 oryginalnie w roku 1993, muzycy niespecjalnie palili si\u0119 do jej interpretowania, wi\u0119c mo\u017cna by\u0142o swobodnie fantazjowa\u0107 na jej temat, bo \u015bwiat dooko\u0142a nie stwarza\u0142 wielu mo\u017cliwo\u015bci por\u00f3wnawczych.<!--more--><\/p>\n<p>G\u0142\u00f3wny problem z Kinskym polega\u0142 nie na tym, \u017ce taki hermetyczny, tylko \u017ce taki dost\u0119pny z ka\u017cdej strony &#8211; pod tym wzgl\u0119dem tytu\u0142 pierwszej p\u0142yty by\u0142 r\u00f3wnie dobr\u0105 etykietk\u0105 co tytu\u0142 tej nowej (<em>Przesz\u0142a przysz\u0142o\u015b\u0107<\/em>). Opisywa\u0142 muzyk\u0119, do kt\u00f3rej mi\u0142o\u015bnicy ekstremalnej muzyki gitarowej &#8211; hardcore&#8217;a czy metalu &#8211; mieli estetycznie blisko, ale do kt\u00f3rej r\u00f3wnie blisko by\u0142o otrzaskanym z nieparzystym metrum fanom King Crimson &#8211; sam wchodzi\u0142em w \u015bwiat <em>Copuli&#8230; <\/em>od tej strony. Do tego jeszcze debiut ukaza\u0142 si\u0119 nak\u0142adem SPV Poland, kt\u00f3ra reprezentowa\u0142a bardzo r\u00f3\u017cnorodny, dziwny wr\u0119cz zestaw wykonawc\u00f3w, w du\u017cej mierze z okolic zimnej fali, a czasy by\u0142y takie, \u017ce powszechnie ho\u0142ubiono <em>Psalm 69<\/em> Ministry, wi\u0119c i u Kinsky&#8217;ego doszukiwano si\u0119 wp\u0142yw\u00f3w industrialnego rocka. A skoro ka\u017cda droga by\u0142a dobra, album sta\u0142 si\u0119 legend\u0105 dla wielu i na d\u0142ugo. W czym pomog\u0142o zawieszenie na d\u0142ugie lata dzia\u0142alno\u015bci &#8211; cho\u0107 cz\u0142onkowie warszawskiej grupy pozostali zwi\u0105zani na r\u00f3\u017cne sposoby z muzyk\u0105. <\/p>\n<p><em>Preaterito Futurum<\/em> to materia\u0142 napisany i nagrywany jeszcze wtedy, w zamierzch\u0142ym roku 1997, gdy <em>Copula Mundi<\/em> przesta\u0142a si\u0119 ju\u017c pojawia\u0107 na dziennej rotacji w Rozg\u0142o\u015bni Harcerskiej, a polsk\u0105 scen\u0105 mocniej rz\u0105dzi\u0142y mechanizmy rynkowe. To album bardziej zwarty, dynamiczny, imponuj\u0105cy wszechstronno\u015bci\u0105 \u015brodk\u00f3w wokalisty Kinsky&#8217;ego &#8211; Paulusa &#8211; i w og\u00f3le lepszymi ni\u017c na debiucie umiej\u0119tno\u015bciami ca\u0142ego zespo\u0142u. Uderza zajad\u0142o\u015bci\u0105, robi\u0105c wra\u017cenie p\u0142yty chaotycznej i nieprzyst\u0119pnej. Dodatkowo jeszcze ca\u0142y ci\u0105g najlepszych utwor\u00f3w ukrywa w \u015brodku &#8211; gdzie\u015b mi\u0119dzy niemal grindcore&#8217;ow\u0105 energi\u0105 <em>Tazmamart<\/em>, krzykliw\u0105 atonalno\u015bci\u0105 <em>Thermosphere <\/em>(w istocie ca\u0142kiem uwodz\u0105cego) a psychotycznym mrokiem <em>La legende de saint Julien l&#8217;Hospitalier<\/em>, po cz\u0119\u015bci francuskoj\u0119zycznego (to jeden z kilku pojawiaj\u0105cych si\u0119 tu j\u0119zyk\u00f3w), cho\u0107 j\u0119zyk mi\u0142o\u015bci przegrywa tu z wizj\u0105 \u015bmierci, bo owa legenda najpewniej odnosi si\u0119 do mordu, jakiego \u015bw. Julian dokona\u0142 na w\u0142asnych rodzicach, s\u0105dz\u0105c, \u017ce to \u017cona z kochankiem &#8211; w istocie \u017cona podczas polowania przyj\u0119\u0142a do zamku jego matk\u0119 i ojca, go\u015bcinnie oddaj\u0105c im \u0142o\u017ce ma\u0142\u017ce\u0144skie. Oczywi\u015bcie Julian nie zosta\u0142by \u015bwi\u0119tym, gdyby za swoje czyny nie odpokutowa\u0142, ale jako\u015b t\u0119 drug\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 opowie\u015bci trudno mi odnale\u017a\u0107 w utworze.<\/p>\n<p>Taka to jest atmosfera posk\u0142adanych po latach i ca\u0142kiem \u0142adnie oszlifowanych nagra\u0144 Kinsky&#8217;ego, zako\u0144czonych chyba swoistym testamentem, czyli znakomitym <em>Messages to Descendants<\/em>, kt\u00f3ry to przekaz dla potomnych okaza\u0142 si\u0119 zupe\u0142nie niepotrzebny, bo i bez niego inne zespo\u0142y powstawa\u0142y z inspiracji Kinskym, a zesp\u00f3\u0142 wspominano przez lata z rozrzewnieniem. W warstwie lirycznej album Kinsky&#8217;ego jest troch\u0119 jak dzie\u0142o wsp\u00f3\u0142czesnej dramaturgii &#8211; pozszywane z cytat\u00f3w i odniesie\u0144. W tym wypadku &#8211; o ile si\u0119 zdo\u0142a\u0142em zorientowa\u0107 &#8211; obok historii \u015bw. Juliana mamy esej <em>Kinderszenen<\/em> Rymkiewicza, powie\u015b\u0107 <em>Historia bestialstwa<\/em> Jensa Bj\u00f8rneboe czy wreszcie <em>Podr\u00f3\u017c do kresu nocy<\/em> C\u00e9line&#8217;a. Zlepione muzyk\u0105 literackie w\u0105tki s\u0105 z za\u0142o\u017cenia bardziej sp\u00f3jne ni\u017c mog\u0142oby si\u0119 wydawa\u0107, cho\u0107 spisywania tekst\u00f3w i dalszych interpretacji bym si\u0119 nie podj\u0105\u0142.<\/p>\n<p>Widzia\u0142em zesp\u00f3\u0142 po latach na Off Festivalu &#8211; nie wci\u0105gn\u0119\u0142o mnie to a\u017c tak jak debiutancka p\u0142yta, wydawa\u0142o si\u0119 po latach bardziej oczywiste i znajome. Ale nowy album podoba mi si\u0119 du\u017co bardziej ni\u017c ten pierwszy. A\u017c strach pomy\u015ble\u0107, co by si\u0119 sta\u0142o, gdyby ukaza\u0142 si\u0119 wtedy, gdy mia\u0142 wyj\u015b\u0107. Bo nie byli\u015bmy na niego gotowi jeszcze bardziej ni\u017c na debiut. By\u0107 mo\u017ce nie by\u0142bym tym, kim jestem. Nie przeczyta\u0142bym tego, co przeczyta\u0142em, tylko co\u015b zupe\u0142nie innego, poszed\u0142bym w inn\u0105 stron\u0119. W tym sensie tytu\u0142owe has\u0142o ma pewien g\u0142\u0119bszy sens i tak b\u0119d\u0119 je odt\u0105d rozumia\u0142.<\/p>\n<p><strong>KINSKY <em>Praeterito Futurum<\/em><\/strong>, Antena Krzyku 2018, <strong>8\/10<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Troch\u0119 si\u0119 sp\u00f3\u017ani\u0142em z notk\u0105 o tej p\u0142ycie, ale jej autorzy sp\u00f3\u017anili si\u0119 bardziej. Oni, czyli zesp\u00f3\u0142 Kinsky. Ewenement w skali \u015bwiatowej jako grupa, kt\u00f3ra wyda\u0142a dwie p\u0142yty: jedn\u0105 za wcze\u015bnie, drug\u0105 za p\u00f3\u017ano. Praeterito Futurum (Kinsky tytu\u0142owa\u0142 p\u0142yty po \u0142acinie ju\u017c d\u0142ugo po Stabat Mater, ale na d\u0142ugo przed Paw\u0142em Szamburskim) to jest, jak [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":16678,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,3,120,107,7,3219,1139],"tags":[3308],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16676"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=16676"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16676\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":16685,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16676\/revisions\/16685"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/16678"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=16676"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=16676"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=16676"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}