
{"id":1680,"date":"2011-10-14T13:47:44","date_gmt":"2011-10-14T11:47:44","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=1680"},"modified":"2011-10-14T13:49:36","modified_gmt":"2011-10-14T11:49:36","slug":"kosciol-i-manggha","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2011\/10\/14\/kosciol-i-manggha\/","title":{"rendered":"Ko\u015bci\u00f3\u0142 i Manggha"},"content":{"rendered":"<p>Wczoraj w ko\u015bciele kl\u0119czeli tylko fotoreporterzy, no mo\u017ce jeszcze kamerzy\u015bci (ci to prawie k\u0142adli si\u0119 krzy\u017cem), mo\u017ce dlatego, \u017ce nie by\u0142o przed czym pada\u0107 na kolana &#8211; powt\u00f3rki z niezwyk\u0142ego zesz\u0142orocznego Tima Heckera nie by\u0142o. Ale fakty s\u0105 takie, \u017ce ubieg\u0142oroczny koncert w krakowskim ko\u015bciele \u015bw. Katarzyny w ramach <strong>Unsoundu <\/strong>by\u0142 ol\u015bnieniem, naprawd\u0119 rzadkim przyk\u0142adem momentu, kiedy wszystko &#8211; miejsce, klimat, muzyka, publiczno\u015b\u0107 &#8211; zagra\u0142o perfekcyjnie. Co nie znaczy, \u017ce tym razem nie by\u0142o ciekawie.<\/p>\n<p>Czwartkowy koncert otworzyli muzycy norweskiego <strong>Deaf Center<\/strong>, Erik Skodvin na gitarze i wiolonczeli oraz Otto Totland na fortepianie. Plus efekty, przetworniki i laptop. To by\u0142 wyst\u0119p kr\u00f3tki i zwarty, niespe\u0142na 40-minutowy, przemy\u015blany, bez wchodzenia sobie w drog\u0119, bardzo \u0142adnie zako\u0144czony solowymi wej\u015bciami jednego i drugiego z muzyk\u00f3w. Widzia\u0142em dot\u0105d na \u017cywo tylko Skodvina (jako Svarte Greiner) i w\u00f3wczas us\u0142ysza\u0142em t\u0119 sam\u0105 dyscyplin\u0119. Niezwykle sprawny muzyk, gdy idzie o oryginalne techniki gitarowe. Z kolei Totland to si\u0142a spokoju i pow\u015bci\u0105gliwo\u015bci. Wiedz\u0105, czego chc\u0105, i nie trac\u0105 nad tym kontroli ani na moment. <\/p>\n<p>Przeciwnie rzecz si\u0119 mia\u0142a z triem <strong>Loderbauer-Villalobos-Walumrod<\/strong>. Syntezatory i preparowany fortepian w do\u015b\u0107 abstrakcyjnej, momentami tylko uk\u0142adaj\u0105cej si\u0119 w jaki\u015b rodzaj dialogu formule. Ich wyst\u0119p by\u0142 do pewnego stopnia muzycznym odpowiednikiem psychodelicznej sekwencji z &#8222;Odysei kosmicznej&#8221; Kubricka &#8211; jedni za\u0142apuj\u0105 si\u0119 na to jako na fajny trip, dla innych minuty rozci\u0105gaj\u0105 si\u0119 w godziny. Tutaj p\u00f3\u0142torej godziny mog\u0142o dla niekt\u00f3rych trwa\u0107 co najmniej o pi\u0119\u0107 godzin za d\u0142ugo. To kwestia, czy jeste\u015bmy w stanie odebra\u0107 koncert z satysfakcj\u0105, je\u015bli po prostu sk\u0142ada si\u0119 z ciekawych d\u017awi\u0119k\u00f3w, ale roz\u0142azi w szwach, gdy chodzi o form\u0119 ca\u0142o\u015bci. Problem koncertu zacz\u0105\u0142 si\u0119 na pewno na p\u0142ycie i wynika z braku precyzyjnego pomys\u0142u na przetworzenie katalogu ECM-u. Czemu si\u0119 specjalnie nie dziwi\u0119, bo to stylistyka ma\u0142o podatna na remiks. Jednocze\u015bnie charakterystyczna i ulotna. Moja odpowied\u017a na pytanie, czy by\u0142bym w stanie odebra\u0107 ten koncert z satysfakcj\u0105, jest jednak znacznie prostsza: owszem, gdyby trwa\u0142 trzy razy kr\u00f3cej. <\/p>\n<p>W sali Mangghi do\u015b\u0107 dok\u0142adnie prze\u015bledzi\u0142em tylko dwa wyst\u0119py. <strong>Sun Araw<\/strong>, na kt\u00f3ry to zesp\u00f3\u0142 czeka\u0142em wczoraj najbardziej, zagra\u0142 bardzo narkotyczny koncert, w kt\u00f3rym zgubi\u0142a si\u0119 troch\u0119 fajna, urozmaicona rytmika ich poprzednich p\u0142yt na rzecz ci\u0119\u017ckiego, dubowego transu klawiszowo-gitarowego. To zabawne o tyle, \u017ce Sun Araw nie musieliby nawet inspirowa\u0107 si\u0119 dubem, \u017ceby zabrzmie\u0107 w ten spos\u00f3b w tym miejscu &#8211; sala jest bowiem takim generatorem niskich cz\u0119stotliwo\u015bci (drewno wsz\u0119dzie = bas wsz\u0119dzie), \u017ce zrobi\u0142aby dub z dowolnego artysty. Trans trzymany by\u0142 mocno w ryzach dzi\u0119ki odpalanym przez lidera podk\u0142adom &#8211; i dobrze, bo dzi\u0119ki temu graj\u0105cy g\u0142\u00f3wnie na gitarach muzycy w liczbie trzech mogli spokojnie podda\u0107 si\u0119 hipnotycznemu dzia\u0142aniu w\u0142asnej muzyki i odlecie\u0107 dalej ni\u017c publiczno\u015b\u0107. A \u017ce wcze\u015bniej poch\u0142on\u0119li najwyra\u017aniej jakie\u015b \u015brodki znieczulaj\u0105ce, zawodz\u0105cy w paru momentach sprz\u0119t nie wyprowadzi\u0142 ich z r\u00f3wnowagi &#8211; ani na manowce. Dograli do ko\u0144ca, w finale naprawd\u0119 zas\u0142uguj\u0105c na brawa.<\/p>\n<p>No i <strong>Hype Williams<\/strong>. Omin\u0119li mnie na Offie, ale wczoraj dosz\u0142o do nieub\u0142aganej konfrontacji. Gdyby byli bardziej, hm, wyrafinowani muzycznie, mo\u017cna by im by\u0142o przypi\u0105\u0107 etykietk\u0119 basowego My Bloody Valentine. Widoczno\u015b\u0107 na scenie &#8211; jakie\u015b 10 proc. Wszystko w dymie. Stroboskop non-stop. Ryk na niskich cz\u0119stotliwo\u015bciach &#8211; masakryczny. Wytrzyma\u0142em z przodu 20 minut. Tyle \u017ce HW albo s\u0105 kompletnymi muzycznymi ignorantami, albo robi\u0105 po prostu happening. Wzgl\u0119dnie jedno i drugie naraz. Sztuki w tym jest du\u017co (w\u0142\u0105cznie z ma\u0142ymi zadaniami aktorskimi dla dziwnego faceta siedz\u0105cego przez ca\u0142y koncert na g\u0142o\u015bniku, dodatkowych os\u00f3b pokazuj\u0105cych si\u0119 na scenie &#8211; w\u0142\u0105cznie z t\u0105 na pierwszym planie, przez ca\u0142y czas \u0107wicz\u0105c\u0105 na bie\u017cni), prowokacji ca\u0142e tony, granicz\u0105ca z prostactwem surowo\u015b\u0107 pomys\u0142\u00f3w muzycznych daje po twarzy (podobno na Offie mieli g\u0119ste brzmienie &#8211; Unsoundowy wyst\u0119p temu przeczy\u0142), ale na kolejny koncert bym si\u0119 nie wybra\u0142. Wra\u017cenia z pozosta\u0142ych wyst\u0119p\u00f3w znajdziecie na <a href=\"http:\/\/niezalcodzienny.pl\/unsound-2011-13-pazdziernika\/12924\/\">Niezalu<\/a>.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wczoraj w ko\u015bciele kl\u0119czeli tylko fotoreporterzy, no mo\u017ce jeszcze kamerzy\u015bci (ci to prawie k\u0142adli si\u0119 krzy\u017cem), mo\u017ce dlatego, \u017ce nie by\u0142o przed czym pada\u0107 na kolana &#8211; powt\u00f3rki z niezwyk\u0142ego zesz\u0142orocznego Tima Heckera nie by\u0142o. Ale fakty s\u0105 takie, \u017ce ubieg\u0142oroczny koncert w krakowskim ko\u015bciele \u015bw. Katarzyny w ramach Unsoundu by\u0142 ol\u015bnieniem, naprawd\u0119 rzadkim przyk\u0142adem [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[13,1,435],"tags":[462,773,772,306,290],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1680"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1680"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1680\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1685,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1680\/revisions\/1685"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1680"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1680"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1680"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}