
{"id":17088,"date":"2018-03-29T09:00:45","date_gmt":"2018-03-29T07:00:45","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=17088"},"modified":"2018-03-29T09:13:35","modified_gmt":"2018-03-29T07:13:35","slug":"punk-w-10-okropnych-cytatach-18","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2018\/03\/29\/punk-w-10-okropnych-cytatach-18\/","title":{"rendered":"Punk w 10 okropnych cytatach"},"content":{"rendered":"<p>Przeczyta\u0142em ksi\u0105\u017ck\u0119 <em>Please kill me. Punkowa historia punka<\/em> i w pewnym momencie z &#8211; naukow\u0105 w\u0142a\u015bciwie &#8211; fascynacj\u0105 zacz\u0105\u0142em zaznacza\u0107 zak\u0142adkami najbardziej obrzydliwe, grubia\u0144skie i okrutne cytaty. Czerwonymi te odnosz\u0105ce si\u0119 do seksu, fioletowymi &#8211; do przemocy, \u017c\u00f3\u0142tymi &#8211; do narkotyk\u00f3w, zielonymi wszystkie inne. Jak si\u0119 domy\u015blacie, \u017caden ze mnie punkowiec. Za bardzo to wszystko pouk\u0142adane. Ale lubi\u0119 sobie poczyta\u0107 o problemach innych, szczeg\u00f3lnie gdy m\u00f3wi\u0105 szczerze. A historia punka w tym wydaniu &#8211; opowiadana przez chyba 200 bohater\u00f3w tego ruchu, od czas\u00f3w prepunka ko\u0144ca lat 60. &#8211; jest mo\u017ce troch\u0119 mitoma\u0144ska, ale wyj\u0105tkowo mocna, obrazoburcza i co za tym idzie &#8211; ciekawa. Ca\u0142a ksi\u0105\u017cka po lekturze wygl\u0105da mniej wi\u0119cej tak:<!--more--><\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2018\/03\/please_kill.jpg\" alt=\"\" width=\"1044\" height=\"1045\" class=\"aligncenter size-full wp-image-17092\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2018\/03\/please_kill.jpg 1044w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2018\/03\/please_kill-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2018\/03\/please_kill-300x300.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2018\/03\/please_kill-768x769.jpg 768w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2018\/03\/please_kill-1024x1024.jpg 1024w\" sizes=\"(max-width: 1044px) 100vw, 1044px\" \/>   <\/p>\n<p>Co\u015b tam napisa\u0142em o tej ksi\u0119dze (ponad 600 stron) do papierowej &#8222;Polityki&#8221;, ale pomy\u015bla\u0142em, \u017ce by\u0142oby was dobrze przed czym\u015b ostrzec &#8211; przynajmniej tych wszystkich, kt\u00f3rzy do dzie\u0142a Legsa McNeila i Gillian McCain, dobrze prze\u0142o\u017conego przez Andrzeja Wojtasika, jeszcze nie dotarli. Ot\u00f3\u017c nie powinni si\u0119ga\u0107 po t\u0119 ksi\u0105\u017ck\u0119 ci, kt\u00f3rzy podchodz\u0105 z nabo\u017cn\u0105 czci\u0105 do bohater\u00f3w punka czy rocka p\u00f3\u017anych lat 60. i boj\u0105 si\u0119 konfrontacji z najgorszym. Bo ta konfrontacja ich czeka. M\u0142oda Patti Smith stoj\u0105ca pod wej\u015bciem Max&#8217;s Kansas City, gdzie nie chcieli jej wpu\u015bci\u0107, jest zahukan\u0105 ma\u0142olat\u0105. David Bowie pr\u00f3buj\u0105cy si\u0119 wkupi\u0107 w \u0142aski Iggy&#8217;ego Popa, \u017ceby nauczy\u0107 si\u0119, czym jest prawdziwy rock&#8217;n&#8217;roll, jest cynicznym cwaniakiem. Sam Pop jest wprawdzie oczytanym, ale jednak dwulicowym \u0107punem. Ale to jeszcze nic w por\u00f3wnaniu z Lou Reedem. Wed\u0142ug tych wyzna\u0144 &#8211; wulgarnym chamem. No i Jimem Morrisonem, kt\u00f3ry by\u0142 ci\u0105gle pijany i na\u0107pany, a fajny tylko na kwasie, w dodatku \u017ale si\u0119 starza\u0142. Johnny Ramone to konserwatywno-liberalny prostak, Malcolm McLaren &#8211; powszechny obiekt drwin, a Nancy Spungen &#8211; lepiej w og\u00f3le nie wiedzie\u0107. <\/p>\n<p>Moim ulubionym bohaterem <em>Please kill me<\/em> jest Danny Fields. Lubi\u0105 go chyba r\u00f3wnie\u017c autorzy, bo dedykowali mu ksi\u0105\u017ck\u0119. Mo\u017ce tak\u017ce dlatego, \u017ce cytuj\u0105 go bodaj najcz\u0119\u015bciej. Ten pracownik wytw\u00f3rni Elektra wys\u0142any &#8222;na ulic\u0119&#8221;, \u017ceby szuka\u0107 nowych trend\u00f3w pod koniec lat 60. jest bardziej szalony ni\u017c g\u0142\u00f3wny bohater serialu <em>Vinyl<\/em>. Sam \u0107pa i rozdaje na prawo i lewo narkotyki, do kt\u00f3rych ma dost\u0119p dzi\u0119ki ojcu &#8211; lekarzowi. I jest w pewnym sensie duchem tej punkowej historii. Gdy &#8222;ko\u0144czy si\u0119&#8221; legenda Morrisona, szuka kogo\u015b na jego miejsce i znajduje Iggy&#8217;ego Popa. Kontrakty z The Stooges i MC5 podpisuje jednego dnia podczas tej samej (sic!) rozmowy telefonicznej. P\u00f3\u017aniej, zwolniony z wytw\u00f3rni, dalej \u015bledzi \u017cycie swoich wybra\u0144c\u00f3w w latach 70., przyja\u017ani si\u0119 z nimi, puszcza The Ramones Lou Reedowi itd. To jego wspomnienia &#8211; troch\u0119 kronika towarzyska czas\u00f3w &#8211; s\u0105 rdzeniem opowie\u015bci. Ale zanim zdradz\u0119 wszystko, ode\u015bl\u0119 was jednak do ksi\u0105\u017cki poprzez obiecanych 10 cytat\u00f3w. Z tych zaznaczonych zak\u0142adkami. Reszt\u0119 zachowam na nudne czasy, bo dzi\u015b bran\u017ca muzyczna jest jednak znacznie bardziej wstrzemi\u0119\u017aliwa i higieniczna. Bior\u0105c to pod uwag\u0119, dalszy ci\u0105g wpisu raczej <strong>[18+]<\/strong>.<\/p>\n<p>BILLY NAME (fotograf z Factory) o imprezowaniu z Lou Reedem: <em>Czy ci\u0105gn\u0119li\u015bmy sobie druta? Raczej nie. Nie cierpi\u0119 ci\u0105gn\u0105\u0107 druta. To takie niewygodne. Nie znosz\u0119, kiedy moja g\u0142owa jest tak bardzo zaj\u0119ta &#8211; taka akcja jest zbyt bliska i zbyt klaustrofobiczna. Lou po prostu wali\u0142 sobie konia, spuszcza\u0142 si\u0119 i zbiera\u0142 si\u0119 do wyj\u015bcia, a ja musia\u0142em mu m\u00f3wi\u0107: &#8222;Chwila, ja jeszcze nie sko\u0144czy\u0142em&#8221;. Lou siada\u0142 mi na twarzy, a ja si\u0119 brandzlowa\u0142em. To by\u0142o co\u015b jak palenie szlug\u00f3w z kukurydzianych w\u0142\u00f3kien za stodo\u0142\u0105 &#8211; totalna dziecinada. \u017badnej ekstazy czy romansu. Chodzi\u0142o po prostu o to, \u017ceby sobie ul\u017cy\u0107, bo kombinowanie z dziewczynami oznacza\u0142o anga\u017cowanie si\u0119 i tym podobny szajs.<\/em> <\/p>\n<p>DANNY FIELDS: <em>Zatrudnili za niedu\u017ce pieni\u0105dze kogo\u015b, ko nosi\u0142 dzwony, w biurze pali\u0142 traw\u0119 i bra\u0142 LSD &#8211; i to by\u0142em ja. Naprawd\u0119 bra\u0142em LSD w biurze. Po prostu siada\u0142em i liza\u0142em. \u0141apy mia\u0142em ca\u0142e pomara\u0144czowe.<\/em> <\/p>\n<p>RONNIE CUTRONE (malarz ze \u015bwity Warhola) o Morrisonie: <em>Naprawd\u0119 uwielbia\u0142em Jima Morrisona, ale nie by\u0142o \u017cadnej uciechy, gdy si\u0119 z nim wychodzi\u0142o. (&#8230;) Jim szed\u0142 do knajpy, zalega\u0142 przy barze, zamawia\u0142 osiem screwdriver\u00f3w, k\u0142ad\u0142 na kontuarze sze\u015b\u0107 tuinali, wypija\u0142 dwa albo trzy screwdrivery, \u0142yka\u0142 dwa tuinale, potem musia\u0142 si\u0119 odla\u0107, ale nie chcia\u0142 zostawia\u0107 pozosta\u0142ych pi\u0119ciu screwdriver\u00f3w, wi\u0119c wyci\u0105ga\u0142 fiuta i la\u0142 tam, gdzie sta\u0142, czasem pojawia\u0142a si\u0119 jaka\u015b dziewczyna i robi\u0142a mu lask\u0119, potem wypija\u0142 pozosta\u0142e pi\u0119\u0107 screwdriver\u00f3w, \u0142yka\u0142 cztery nast\u0119pne tuinale, la\u0142 w gacie, a w ko\u0144cu Eric Emerson i ja zabierali\u015bmy go do domu. Tak wygl\u0105da\u0142 typowy wiecz\u00f3r z Jimem. Na kwasie by naprawd\u0119 fajnym, zabawnym facetem. Ale przez wi\u0119kszo\u015b\u0107 czasu by\u0142 po prostu pijaczkiem na prochach.<\/em> <\/p>\n<p>WAYNE KRAMER (MC5): <em>Byli\u015bmy seksistowskimi bydlakami. (&#8230;) Mieli\u015bmy rewolucyjn\u0105 retoryk\u0119, wszystko mia\u0142o by\u0107 nowe i inne, a tak naprawd\u0119 chodzi\u0142o o to, \u017ce ch\u0142opaki chcia\u0142y si\u0119 pieprzy\u0107, a dziewczynom nie wolno by\u0142o si\u0119 na to skar\u017cy\u0107. (&#8230;) Pr\u00f3bowali\u015bmy wolnej mi\u0142o\u015bci, a to nie wychodzi\u0142o, wi\u0119c wr\u00f3cili\u015bmy do tradycyjnego sposobu: &#8222;Nie, kochanie, kiedy by\u0142em w trasie, z nikim si\u0119 nie pieprzy\u0142em. A tak przy okazji, musz\u0119 skoczy\u0107 do wenerologa&#8221;. W naszej kapeli by\u0142em wicemistrzem, z\u0142apa\u0142em trypra chyba z dziewi\u0119\u0107 razy. Dennis mnie pobi\u0142 &#8211; on mia\u0142 dwana\u015bcie. <\/em> <\/p>\n<p>RON ASHETON (The Stooges) o Nico: <em>Zatrzyma\u0142a si\u0119 u nas na d\u0142u\u017cej, jakie\u015b trzy miesi\u0105ce. Iggy nigdy nie m\u00f3wi\u0142, czy jest w niej zakochany, czy nie. Ale pami\u0119tam, \u017ce kiedy wyjecha\u0142a, zszed\u0142 na d\u00f3\u0142, \u017ceby si\u0119 poradzi\u0107. Podszed\u0142 do mnie i powiedzia\u0142: &#8222;Hm, my\u015bl\u0119, \u017ce co\u015b jest nie tak, mo\u017ce mi wyja\u015bnisz co?&#8221;. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 fiuta, \u015bcisn\u0105\u0142 go i pokaza\u0142a si\u0119 zielona ropa. Powiedzia\u0142em: &#8222;Stary, masz trypra&#8221;. Nico sprezentowa\u0142a Iggy&#8217;emu pierwszego trypra.<\/em><\/p>\n<p>LEEE CHILDERS (fotograf, mened\u017cer): <em>Moim zdaniem David Bowie by\u0142 zafascynowany Iggym dlatego, \u017ce chcia\u0142 wej\u015b\u0107 w rock&#8217;n&#8217;rollow\u0105 rzeczywisto\u015b\u0107, w kt\u00f3rej \u017cy\u0142 Iggy. On sam nigdy w tej rzeczywisto\u015bci nie \u017cy\u0142, bo gdy Iggy robi\u0142 w Detroit za wykoleje\u0144ca, Bowie by\u0142 cienkim studencin\u0105 z po\u0142udniowego Londynu ucz\u0119szczaj\u0105cym do szko\u0142y artystycznej. Wiedzia\u0142, \u017ce rzeczywisto\u015b\u0107, w kt\u00f3rej urodzi\u0142 si\u0119 Iggy, nigdy nie b\u0119dzie jego udzia\u0142em. Wymy\u015bli\u0142 wi\u0119c sobie, \u017ce j\u0105 kupi.<\/em><\/p>\n<p>RON ASHETON o &#8222;strzelnicy&#8221; w Fun House: <em>\u015aciany mia\u0142y odcie\u0144 br\u0105zowawy, ale najgorsze by\u0142y te wyt\u0142umiaj\u0105ce kasetony, ca\u0142e schlapane krwi\u0105. Na pod\u0142odze i na \u015bcianach pe\u0142no by\u0142o krwawych zaciek\u00f3w, bo kiedy wyjmujesz sobie ig\u0142\u0119 z \u017cy\u0142y po tym, jak ju\u017c przywalisz dzia\u0142k\u0119, do strzykawki dostaje si\u0119 odrobina krwi, kt\u00f3r\u0105 wyciskasz podczas czyszczenia sprz\u0119tu. (&#8230;) Psssik&#8230;. krew na suficie, krew na \u015bcianach, po prostu drobne kropelki, jakby\u015b psika\u0142 zabawkowym pistoletem na wod\u0119, celuj\u0105c gdzie popadnie.<\/em> <\/p>\n<p>MALCOLM McLAREN: <em>Kiedy Nancy Spungen wesz\u0142a do mojego sklepu, to by\u0142o tak, jakby doktor Strangelove pos\u0142a\u0142 nam jak\u0105\u015b straszliw\u0105 chorob\u0119. Czemu pad\u0142o na Angli\u0119? Czemu pad\u0142o w\u0142a\u015bnie na m\u00f3j sklep? Pomy\u015bla\u0142em: &#8222;Wys\u0142ali to co\u015b specjalnie z jednego z tych upiornych, mrocznych, gnij\u0105cych nowojorskich klubik\u00f3w! Chc\u0105 si\u0119 zem\u015bci\u0107, id\u0119 o zak\u0142ad. By\u0142em got\u00f3w, kurwa, zdezynfekowa\u0107 sklep.<\/em><\/p>\n<p>RICHARD HELL o swoim gitarzy\u015bcie Bobie Quine&#8217;ie, kt\u00f3ry uwa\u017ca\u0142, \u017ce &#8222;fendery s\u0105 jak kije bejsbolowe&#8221;: <em>Quine ma obsesj\u0119 na punkcie swojej gitary &#8211; bardzo o ni\u0105 dba. Stara\u0142 si\u0119 sta\u0107 maksymalnie z ty\u0142u sceny, \u017ceby by\u0107 poza zasi\u0119giem ludzi, kt\u00f3rzy na niego pluli. Ale i tak jeden go\u015b\u0107 zdo\u0142a\u0142 go trafi\u0107. Kiedy Quine zobaczy\u0142, \u017ce na swoim instrumencie ma wielk\u0105 i g\u0119st\u0105 plam\u0119 flegmy, namierzy\u0142 faceta, kt\u00f3ry to zrobi\u0142, i zdzieli\u0142 go w \u0142eb gitar\u0105. Tak by\u0142o. A po koncercie ten sam go\u015b\u0107 poszed\u0142 na backstage, \u017ceby poprosi\u0107 go o autograf.<\/em><\/p>\n<p>JIM CARROLL (The Jim Carroll Band): <em>Uwielbiam katolickie rytua\u0142y. Nienawidz\u0119 tej ca\u0142ej jebanej polityki, papie\u017ca i ca\u0142ego tego g\u00f3wna, ale katolickie rytua\u0142y to magia. Na lito\u015b\u0107 bosk\u0105, msza jest magicznym rytua\u0142em, dokonuje si\u0119 na niej przeistoczenie. No a droga krzy\u017cowa? Rozumiesz: korona cierniowa, biczowanie&#8230; To przecie\u017c punk rock.<\/em> <\/p>\n<p>Ten ostatni fragment dedykuj\u0119 wszystkim, kt\u00f3rzy przeczytali ten wpis, szukaj\u0105c nerwowo jakiego\u015b powodu, dla kt\u00f3rego w\u0142a\u015bnie teraz o tym wszystkim pisz\u0119. Carroll ma racj\u0119 &#8211; droga krzy\u017cowa jest tu na co drugiej stronie. Tyle \u017ce ca\u0142e to punkowe towarzystwo bardzo specyficznie zrozumia\u0142o jej sens. Najbardziej jednak dziwi &#8211; w kontek\u015bcie ca\u0142ej tej historii &#8211; \u017ce tak wielu j\u0105 przetrwa\u0142o.<\/p>\n<p>Wszystkie cytaty za ksi\u0105\u017ck\u0105 <em>Please kill me. Punkowa historia punka<\/em> Legsa McNeila i Gillian McCain (Wydawnictwo Czarne 2018) w przek\u0142adzie Andrzeja Wojtasika. Zwa\u017cywszy na to, \u017ce ca\u0142a ta ksi\u0105\u017cka zbudowana jest w\u0142a\u015bciwie z podobnych cytat\u00f3w, z pe\u0142nym przekonaniem po wi\u0119cej odsy\u0142am do \u015brodka. <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Przeczyta\u0142em ksi\u0105\u017ck\u0119 Please kill me. Punkowa historia punka i w pewnym momencie z &#8211; naukow\u0105 w\u0142a\u015bciwie &#8211; fascynacj\u0105 zacz\u0105\u0142em zaznacza\u0107 zak\u0142adkami najbardziej obrzydliwe, grubia\u0144skie i okrutne cytaty. Czerwonymi te odnosz\u0105ce si\u0119 do seksu, fioletowymi &#8211; do przemocy, \u017c\u00f3\u0142tymi &#8211; do narkotyk\u00f3w, zielonymi wszystkie inne. Jak si\u0119 domy\u015blacie, \u017caden ze mnie punkowiec. Za bardzo to wszystko [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":17092,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[607,3219],"tags":[3374,1294,1083,3369,3378,798,3375,3370,1206,3376,3377,3371,3368,3372,1084,3373],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/17088"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=17088"}],"version-history":[{"count":14,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/17088\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":17105,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/17088\/revisions\/17105"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/17092"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=17088"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=17088"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=17088"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}