
{"id":17791,"date":"2018-05-14T16:59:40","date_gmt":"2018-05-14T14:59:40","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=17791"},"modified":"2018-05-14T17:00:24","modified_gmt":"2018-05-14T15:00:24","slug":"pierwszy-raz-po-raz-drugi","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2018\/05\/14\/pierwszy-raz-po-raz-drugi\/","title":{"rendered":"Pierwszy raz po raz drugi"},"content":{"rendered":"<p>Nowa p\u0142yta <strong>The Sea and Cake <\/strong>jest jak nag\u0142a realizacja potrzeby, o kt\u00f3rej istnieniu zd\u0105\u017cyli\u015bcie ju\u017c zapomnie\u0107. Podrapanie si\u0119 w palec po miesi\u0105cach trzymania nogi w gipsie. Chowanie si\u0119 w cieniu podczas pierwszego gor\u0105cego dnia w roku. Albo zwrot nadp\u0142aty podatku, kiedy ju\u017c zapomnieli\u015bcie, \u017ce w og\u00f3le by\u0142o jakie\u015b rozliczenie. Rzecz z regu\u0142y przychodzi bez wi\u0119kszych zapowiedzi, bo cho\u0107 zjawisko chicagowskiej grupy z pogranicza popu, rocka i jazzu trwa od \u0107wier\u0107 wieku, to obejmuje d\u0142ugie okresy milczenia i cho\u0107by ze wzgl\u0119du na r\u00f3\u017cne inne zobowi\u0105zania tworz\u0105cych ten zesp\u00f3\u0142 muzyk\u00f3w jest czym\u015b w rodzaju muzycznej rzeki okresowej. Tym razem zreszt\u0105 przerwa by\u0142a d\u0142u\u017csza ni\u017c wcze\u015bniej. <!--more--><\/p>\n<p>TSAC to ju\u017c nie kwartet, tylko trio. <em>Any Day<\/em> nagrywali bez basisty Erika Claridge&#8217;a &#8211; cho\u0107 przypominaj\u0105cy nieco mocniej muzyk\u0119 Stereolab (cz\u0119sty kierunek por\u00f3wna\u0144) bas si\u0119 tu pojawia. Na kontrabasie gra przez moment Nick Macri (poprzednio m.in na p\u0142ycie Jamesa Elkingtona). Ale ciekawszym zastrzykiem \u015bwie\u017cej krwi jest wyst\u0119p Paula von Mertensa, klarnecisty i flecisty znanego z nagra\u0144 Briana Wilsona i Mavis Staples, kt\u00f3ry w utworze tytu\u0142owym idealnie zast\u0119puje w tle wszelkie cz\u0119sto u The Sea and Cake s\u0142yszane syntetyki. Cho\u0107 bior\u0105c pod uwag\u0119 fakt, \u017ce von Mertens pojawi\u0142 si\u0119 ju\u017c bodaj na p\u0142ycie <em>Oui<\/em>, grywa\u0142 na albumach Archera Prewitta, a dodatkowo wyst\u0119powa\u0142 w <em>Miss Modular<\/em> Stereolab (kt\u00f3rzy zreszt\u0105 do\u015bwiadcze\u0144 z sekcj\u0105 d\u0119tych drewnianych mieli wi\u0119cej &#8211; vide <em>Cobra and Phases&#8230;<\/em>), wracamy do sta\u0142ego kr\u0119gu i do mieszania tej samej substancji. Dobrze znanej od lat w Polsce, bo by\u0142a i tradycja pisania, i tradycja nawi\u0105za\u0144 tw\u00f3rczych do The Sea And Cake &#8211; w du\u017cej mierze dzi\u0119ki serwisom Porcys i Screenagers oraz dzi\u0119ki \u015brodowisku muzycznemu skupionemu wok\u00f3\u0142 Borysa Dejnarowicza i The Car Is On Fire (perkusista TSAC John McEntire produkowa\u0142 im p\u0142yt\u0119). Co w\u0142a\u015bciwie procentuje do dzi\u015b &#8211; bo elementy takiego wyrafinowanego popowego grania znale\u017a\u0107 trafi\u0107 mo\u017cna cho\u0107by u niedawno debiutuj\u0105cej grupy New People.<\/p>\n<p>Elektronika, kt\u00f3rej by\u0142o sporo w poprzednich nagraniach, gdzie\u015b wyparowa\u0142a. Bardzo dobrze znosz\u0105cy te lata g\u0142os Sama Prekopa oraz obie gitary (na drugiej Prewitt) wype\u0142niaj\u0105 wi\u0119kszo\u015b\u0107 przestrzeni, John McEntire wydaje si\u0119 nieco mniej ekspansywny, formy s\u0105 kr\u00f3tkie, proste i wyrazistsze ni\u017c ostatnio (<em>I Should Care<\/em> to koronny przyk\u0142ad), cho\u0107 nie brak te\u017c moment\u00f3w niczym Steely Dan lekkich w s\u0142uchaniu, ale w graniu mocno z\u0142o\u017conych (oparte na rytmie bossa novy <em>Into Rain<\/em>), a produkcja pozostaje bardzo klarowna &#8211; ta akurat zwykle bywa\u0142a zalet\u0105 chicagowskiej grupy. Dla mnie The Sea and Cake zawsze byli raczej zespo\u0142em studyjnym &#8211; cho\u0107 by\u0107 mo\u017ce ten jedyny raz, gdy mia\u0142em okazj\u0119 ich zobaczy\u0107 na scenie (lata temu w CDQ) po prostu zabrak\u0142o pewno\u015bci, kt\u00f3ra bije z p\u0142yt. Niby wci\u0105\u017c dobrze, ale duch perfekcji &#8211; obecny cho\u0107by w mi\u0119kkiej wokalistyce Prekopa &#8211; ulecia\u0142 jak gaz z otwartej butelki. Mo\u017ce w\u0142a\u015bnie dlatego, \u017ce energii by\u0142o w tym niema\u0142o. <\/p>\n<p>Zjawisko ma dwie strony. Skoro tak d\u0142ugo nie zdawa\u0142em sobie sprawy z istnienia tej potrzeby, to po kilku dniach nieustannego s\u0142uchania najprawdopodobniej wszystko wr\u00f3ci jednak do pierwotnego stanu i trudno si\u0119 b\u0119dzie oszukiwa\u0107. Bo cho\u0107 wyrafinowane i proste zarazem, The Sea and Cake trudno uzna\u0107 za jedyn\u0105 potrzebn\u0105 diet\u0119 muzyczn\u0105 i pewnie \u0142atwo znowu zapomnie\u0107. Da si\u0119 \u017cy\u0107 bez nowej muzyki tego zespo\u0142u. Z drugiej strony &#8211; ju\u017c dla samego <em>Any Day<\/em> warto by\u0142o nagra\u0107 ca\u0142\u0105 p\u0142yt\u0119, a pierwszy kontakt mia\u0142 ten ulotny urok &#8211; jak gdyby to ca\u0142e intensywne mieszanie trwa\u0142o tak d\u0142ugo, \u017ce a\u017c butelka cho\u0107by przez chwil\u0119 wydaje si\u0119 na nowo wype\u0142niona gazem. Jak za pierwszym razem. <\/p>\n<p><strong>THE SEA AND CAKE <em>Any Day<\/em><\/strong>, Thrill Jockey 2018, <strong>7\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=2985455763\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/theseaandcake.bandcamp.com\/album\/any-day\">Any Day by The Sea and Cake<\/a><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nowa p\u0142yta The Sea and Cake jest jak nag\u0142a realizacja potrzeby, o kt\u00f3rej istnieniu zd\u0105\u017cyli\u015bcie ju\u017c zapomnie\u0107. Podrapanie si\u0119 w palec po miesi\u0105cach trzymania nogi w gipsie. Chowanie si\u0119 w cieniu podczas pierwszego gor\u0105cego dnia w roku. Albo zwrot nadp\u0142aty podatku, kiedy ju\u017c zapomnieli\u015bcie, \u017ce w og\u00f3le by\u0142o jakie\u015b rozliczenie. Rzecz z regu\u0142y przychodzi bez [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":17792,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,3,120,3219,106],"tags":[3500],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/17791"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=17791"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/17791\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":17794,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/17791\/revisions\/17794"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/17792"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=17791"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=17791"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=17791"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}