
{"id":17965,"date":"2018-05-28T16:15:20","date_gmt":"2018-05-28T14:15:20","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=17965"},"modified":"2018-05-28T16:15:20","modified_gmt":"2018-05-28T14:15:20","slug":"starsi-o-jednego-kozelka","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2018\/05\/28\/starsi-o-jednego-kozelka\/","title":{"rendered":"Starsi o jednego Kozelka"},"content":{"rendered":"<p><strong>Mark Kozelek<\/strong> jest z pewno\u015bci\u0105 najlepszym spo\u015br\u00f3d tych wykonawc\u00f3w, kt\u00f3rym ch\u0119tnie dop\u0142aci\u0142bym, by nagrywali nieco mniej. Najlepszym, bo dop\u0142aca\u0142bym z du\u017cym \u017calem, wiedz\u0105c, \u017ce rezygnuj\u0119 z p\u0142yt, kt\u00f3re b\u0119d\u0105 trzyma\u0142y niez\u0142y poziom \u015bredni. Nie potrafi\u0119 te\u017c przesta\u0107 ich kupowa\u0107. W ci\u0105gu o\u015bmiu lat istnienia Polifonii po\u015bwi\u0119ci\u0142em im siedem wpis\u00f3w, nie licz\u0105c drobnych wzmianek i komentowania koncert\u00f3w. Kozelek wyda\u0142 przez ten czas 842 minut nowej muzyki, nie wliczaj\u0105c w to epek, singli i p\u0142yt koncertowych. Gdybym teraz chcia\u0142 sobie urz\u0105dzi\u0107 powt\u00f3rk\u0119, trwa\u0142oby to ca\u0142y dzie\u0144 &#8211; ponad 14 godzin muzyki ciurkiem. Ro\u015bnie te\u017c \u015brednia d\u0142ugo\u015b\u0107 p\u0142yty &#8211; ta nowa trwa 88 minut i zajmuje dwie p\u0142yty kompaktowe, podobnie jak zesz\u0142oroczny <em>Common As Light And Love Are Red Valleys Of Blood<\/em>. To dobry czas na pewne podsumowanie.<!--more--><\/p>\n<p>Poni\u017cej lista album\u00f3w Kozelka lub jego Sun Kil Moon recenzowanych w tym czasie na blogu:<\/p>\n<p><a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2010\/09\/01\/muzyka-jako-pogarszacz-nastroju\/\"><strong>SUN KIL MOON Admiral Fell Premises<\/strong>, Caldo Verde 2010, <strong>6\/10<\/strong><\/a><br \/>\n<a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2013\/06\/06\/maj-2013-akronfamily-cocorosie-kozelek-sam-amidon\/\"><strong>MARK KOZELEK &#038; JIMMY LAVALLE, Perils From The Sea<\/strong>, Caldo Verde 2013, <strong>8\/10<\/strong><\/a><br \/>\n<a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2014\/02\/26\/pisalem-na-blogu-o-marku-kozelku\/\"><strong>SUN KIL MOON Benji<\/strong>, Caldo Verde 2014, <strong>9\/10<\/strong><\/a><br \/>\n<a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2015\/06\/05\/kozelek-czy-pudelek\/\"><strong>SUN KIL MOON Universal Themes<\/strong>, Caldo Verde 2015, <strong>7\/10<\/strong><\/a><br \/>\n<a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2016\/02\/04\/znowu-sluchalem-marka-kozelka\/\"><strong>JESU\/SUN KILL MOON Jesu\/Sun Kil Moon<\/strong>, Caldo Verde 2016, <strong>8\/10<\/strong><\/a><br \/>\n<a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2017\/03\/14\/powiesci-w-wydaniu-piosenkowym\/\"><strong>SUN KIL MOON Common As Light And Love Are Red Valleys Of Blood<\/strong>, Caldo Verde 2017, <strong>8\/10<\/strong><\/a><br \/>\n<a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2017\/05\/11\/dobra-kielbasa-zly-michael-jackson-i-wazna-potrzeba-konczenia\/\"><strong>JESU\/SUN KIL MOON 30 Second to Decline of Planet Earth<\/strong>, Caldo Verde 2017, <strong>8\/10<\/strong><\/a><\/p>\n<p>Stworzy\u0142em t\u0119 list\u0119, a do tego jeszcze dokona\u0142em powy\u017cszych oblicze\u0144 z pewnego prostego powodu. Ot\u00f3\u017c rytua\u0142em sta\u0142o si\u0119 dla mnie mianowicie kupowanie Kozelka na CD, tak\u017ce dla tych do\u0142\u0105czanych do wyda\u0144 p\u0142ytowych wielkich rozk\u0142adanych p\u0142acht g\u0119sto zadrukowanych tekstami artysty. I z du\u017cym rozczarowaniem przyj\u0105\u0142em fakt, \u017ce zamiast p\u0142achty dosta\u0142em tym razem dodatkow\u0105 p\u0142yt\u0119. Nie mog\u0142em wi\u0119c podczas s\u0142uchania p\u0142yty zag\u0142\u0119bi\u0107 si\u0119 w lekturze, no to liczy\u0142em. <\/p>\n<p>P\u0142yta jest zatytu\u0142owana <em>Mark Kozelek<\/em> &#8211; zwykle taki gest oznacza nowe otwarcie lub ch\u0119\u0107 podsumowania tw\u00f3rczo\u015bci. To pierwsze jako\u015b nie bardzo widz\u0119. Co prawda rzecz jest do\u015b\u0107 kameralna &#8211; nagrywana przez Kozelka akompaniuj\u0105cego sobie tylko na gitarze, cz\u0119\u015bciowo w studiu stworzonym napr\u0119dce w pokoju hotelowym &#8211; ale to te same \u0142agodne ballady oparte na wpadaj\u0105cych w naturalne zap\u0119tlenia liniach gitary i monotonnie podawanym, nieko\u0144cz\u0105cym si\u0119 tek\u015bcie. Ostatecznie wi\u0119c typuj\u0119, \u017ce Kozelkowi znudzi\u0142o si\u0119 budowanie p\u0142yt na r\u00f3\u017cnych sprawach widzianych z perspektywy w\u0142asnych do\u015bwiadcze\u0144 i postanowi\u0142 stworzy\u0107 album tylko o sobie, tytu\u0142uj\u0105c go po prostu <em>Mark Kozelek<\/em>. Mamy dzi\u0119ki temu ju\u017c nie 100, ale 110 proc. Kozelka w Kozelku, a jedna z najwa\u017cniejszych piosenek na p\u0142ycie, ta z ciekawym por\u00f3wnaniem do Ariela Pinka (MK sugeruje, \u017ce gdyby by\u0142y lata 70., Pink sta\u0142by si\u0119 s\u0142awny jak Bowie, a on sam &#8211; jak Neil Young), nosi znamienny tytu\u0142 <em>The Mark Kozelek Museum<\/em>. Takie rzeczy to chyba tylko u tego autora. Kt\u00f3ry inny egomaniak napisa\u0142by piosenk\u0119 o szukaniu miejsca na w\u0142asne muzeum? A je\u015bli ju\u017c, to kt\u00f3ry napisa\u0142by j\u0105 z takim wdzi\u0119kiem?     <\/p>\n<p>To jest ten moment, \u017ce &#8211; je\u015bli jeszcze tego nie zauwa\u017cyli\u015bcie &#8211; musicie sobie u\u015bwiadomi\u0107, \u017ce piosenki Marka Kozelka s\u0105 rodzajem dziennika. \u017be ta praca, troch\u0119 jak wypisywanie kolejnych liczb na p\u0142\u00f3tnie przez Romana Opa\u0142k\u0119, ju\u017c si\u0119 nie sko\u0144czy. A przynajmniej nie za zgod\u0105 artysty. <em>And here&#8217;s where the words for my new album had just ended \/ January 17th, 2018, United Airlines, seat 10D<\/em> &#8211; zamyka si\u0119 ten rozdzia\u0142 dziennik\u00f3w. Od 17 stycznia up\u0142yn\u0119\u0142y 4 miesi\u0105ce, wi\u0119c jak nic jest ju\u017c materia\u0142 na kolejny album. Mo\u017cna Kozelkami mierzy\u0107 up\u0142yw czasu. Nostalgiczny charakter wi\u0119kszo\u015bci tekst\u00f3w na nowej p\u0142ycie, zn\u00f3w pisanych z perspektyw\u0105 50-latka wracaj\u0105cego do swojej przesz\u0142o\u015bci, przypomina, \u017ce i sw\u00f3j w\u0142asny wiek m\u00f3g\u0142bym odmierza\u0107 w Kozelkach.  <\/p>\n<p>To teraz ju\u017c wiecie, dlaczego chcia\u0142bym dop\u0142aca\u0107 Kozelkowi, \u017ceby nagrywa\u0142 rzadziej? Oczywi\u015bcie dlatego, \u017ce w mniejszym stopniu odczuwa\u0142bym wtedy up\u0142yw czasu.<\/p>\n<p>Przy okazji odnotujmy jeszcze jedn\u0105 uwag\u0119, rzucon\u0105 w tym utworze o muzeum, jakby na odczepnego: <em>No one could accuse me or Ariel Pink of ever being boring<\/em>, przypiecz\u0119towan\u0105 tu rzeczywi\u015bcie zaskakuj\u0105cym elementem &#8211; parti\u0105 gitary w stylu Steve&#8217;a Howe&#8217;a z Yes i linijk\u0105 <em>I love you, Steve Howe, you inspired me<\/em>. Odnotujmy te\u017c fakt, \u017ce ka\u017cda pr\u00f3ba wej\u015bcia w teksty i klimat muzyki Kozelka skutkuje na\u015bladowaniem charakterystycznej dla niego galopady szczeg\u00f3\u0142\u00f3w. Cz\u0142owiek zaczyna komentowa\u0107, cytowa\u0107 (w tym momencie za Geniusem, a nie p\u0142acht\u0105 tekst\u00f3w, niestety) i rzecz nie ma ko\u0144ca. Dlatego ju\u017c teraz zako\u0144cz\u0119 niniejszy tekst, banalnym stwierdzeniem, \u017ce to dobry Kozelek na \u015brednim poziomie Kozelka z ostatnich lat. <\/p>\n<p><strong>MARK KOZELEK <em>Mark Kozelek<\/em><\/strong>, Caldo Verde 2018, <strong>7\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/LFBh0IJ01W0\" frameborder=\"0\" allow=\"autoplay; encrypted-media\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mark Kozelek jest z pewno\u015bci\u0105 najlepszym spo\u015br\u00f3d tych wykonawc\u00f3w, kt\u00f3rym ch\u0119tnie dop\u0142aci\u0142bym, by nagrywali nieco mniej. Najlepszym, bo dop\u0142aca\u0142bym z du\u017cym \u017calem, wiedz\u0105c, \u017ce rezygnuj\u0119 z p\u0142yt, kt\u00f3re b\u0119d\u0105 trzyma\u0142y niez\u0142y poziom \u015bredni. Nie potrafi\u0119 te\u017c przesta\u0107 ich kupowa\u0107. W ci\u0105gu o\u015bmiu lat istnienia Polifonii po\u015bwi\u0119ci\u0142em im siedem wpis\u00f3w, nie licz\u0105c drobnych wzmianek i komentowania [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":17967,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,3,312,120,7,3219],"tags":[235,234],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/17965"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=17965"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/17965\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":17969,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/17965\/revisions\/17969"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/17967"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=17965"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=17965"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=17965"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}