
{"id":1804,"date":"2011-11-04T19:16:22","date_gmt":"2011-11-04T17:16:22","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=1804"},"modified":"2011-11-04T19:29:13","modified_gmt":"2011-11-04T17:29:13","slug":"najdluzszy-usmiech-swiata","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2011\/11\/04\/najdluzszy-usmiech-swiata\/","title":{"rendered":"Najd\u0142u\u017cszy U\u015aMiECH \u015bwiata"},"content":{"rendered":"<p>Nikt jej nie s\u0142ysza\u0142, ale wszyscy j\u0105 znaj\u0105. Prac\u0119 nad p\u0142yt\u0105 <strong>&#8222;SMiLE&#8221;<\/strong> Brian Wilson, a za nim ca\u0142a grupa <strong>The Beach Boys<\/strong>, porzucili w roku 1967, zm\u0119czeni wielomiesi\u0119cznym \u015bciganiem si\u0119 z w\u0142asnym perfekcjonizmem i z cieniem Beatles\u00f3w, kt\u00f3rych &#8211; jak wiadomo &#8211; mia\u0142 ten album zdetronizowa\u0107. I pewnie r\u00f3wnie\u017c szukaniem w\u0142asnej koncepcji m\u0142odzie\u0144czego oratorium, kt\u00f3ra z czasem stawa\u0142a si\u0119 coraz bardziej m\u0119tna &#8211; to by\u0142o na d\u0142ugo przed Rubikiem, nie mieli wi\u0119c know-how umo\u017cliwiaj\u0105cego trzaskanie dw\u00f3ch oratori\u00f3w w tygodniu. <\/p>\n<p>Widmo &#8222;SMiLE&#8221; kr\u0105\u017cy dzi\u015b jednak nad muzyk\u0105 popularn\u0105, zupe\u0142nie jakby p\u0142yta wysz\u0142a. Mo\u017ce dlatego, \u017ce jej fragmenty publiczno\u015b\u0107 przez lata pozna\u0142a (bestsellerowy singlowy utw\u00f3r &#8222;Good Vibrations&#8221; znaj\u0105 od lat 60. miliony, kilka utwor\u00f3w z sesji wypuszczono tak\u017ce w przekrojowym boksie zespo\u0142u w roku 1993), a mo\u017ce dlatego, \u017ce siedem lat temu Brian Wilson nagra\u0142 &#8222;SMiLE&#8221; od nowa, wesp\u00f3\u0142 z Van Dyke Parksem, oryginalnym wsp\u00f3\u0142pracownikiem przy przerwanym projekcie w latach 60. &#8211; jako &#8222;Brian Wilson Presents Smile&#8221;. Gdy ich wizja si\u0119 ukaza\u0142a, pisa\u0142em, \u017ce <em>monumentalny \u201eSmile\u201d jest jak cudowna budowla do podziwiania, ale zakocha\u0107 si\u0119 wci\u0105\u017c \u0142atwiej w \u201ePet Sounds\u201d<\/em>. Dzisiaj ju\u017c wiem, \u017ce w p\u0142ycie, nad kt\u00f3r\u0105 zesp\u00f3\u0142 oryginalnie pracowa\u0142, zakocha\u0142bym si\u0119 z miejsca.  <\/p>\n<p>Ukaza\u0142a si\u0119 w\u0142a\u015bnie, po 44 latach, od razu w kilku postaciach, pod tytu\u0142em &#8222;SMiLE Sessions&#8221;. Jako pojedynczy kompakt, 2CD, wielop\u0142ytowy box z licznymi pami\u0105tkami i zapisami rozm\u00f3w ze studia oraz podw\u00f3jny winyl. Ka\u017cda z nich zawiera przede wszystkim rekonstrukcj\u0119 &#8222;SMiLE&#8221; &#8211; 19 utwor\u00f3w rozpoczynaj\u0105cych si\u0119 od &#8222;Our Prayer&#8221;, a ko\u0144cz\u0105cych na &#8222;Good Vibrations&#8221;, r\u00f3\u017cni\u0105c\u0105 si\u0119 dwoma drobnymi fragmentami od wizji Wilsona zaprezentowanej na &#8222;BWPS&#8221; z roku 2004. Do tego osiem bonus\u00f3w, na drugiej p\u0142ycie (obstawi\u0142em zestaw 2CD) &#8211; ekstrakt strz\u0119pk\u00f3w sesji pokazuj\u0105cy prac\u0119 w studiu. Rzecz drugorz\u0119dna. Za to tak zwana ksi\u0105\u017ceczka &#8211; nie do zignorowania. Brian Wilson pisze w s\u0142owie wst\u0119pnym tak:<\/p>\n<blockquote><p>Jestem perfekcjonist\u0105. Zupe\u0142nie jak m\u00f3j ojciec. Kiedy pogania\u0142 nas, \u017ceby\u015bmy skosili trawnik, krzycza\u0142 &#8222;Zr\u00f3bcie to dwa razy!&#8221;. Jako dzieci wszystko musieli\u015bmy robi\u0107 dwa razy, \u017ceby upewni\u0107 si\u0119, \u017ce jest jak nale\u017cy. Mam wra\u017cenie, \u017ce ci\u0105gle nas to obowi\u0105zuje, skoro razem z &#8222;ch\u0142opcami&#8221; siedzimy w\u0142a\u015bnie i sk\u0142adamy w ca\u0142o\u015b\u0107 &#8222;SMiLE&#8221;&#8230; po raz drugi. <\/p><\/blockquote>\n<p>Chocia\u017c praca w studiu trwa\u0142a d\u0142ugo, sam proces komponowania najwa\u017cniejszych utwor\u00f3w przebieg\u0142 b\u0142yskawicznie. &#8222;The songs just seemed to fly out of my fingers, the words out of his mouth&#8221; &#8211; pisze o pracy z Parksem. Nie dodaje, \u017ce byli wtedy na diecie z\u0142o\u017conej z za\u017cywanej na zmian\u0119 marihuany i amfetaminy, ale to ju\u017c wiemy z innych, mniej oficjalnych \u017ar\u00f3de\u0142. W ka\u017cdym razie w ten spos\u00f3b powsta\u0142 kapitalny rdze\u0144 kompozycji ze &#8222;SMiLE&#8221;: &#8222;Heroes and Villains&#8221;, &#8222;Wonderful&#8221;, &#8222;Cabin Essence&#8221; i &#8222;Surf&#8217;s Up&#8221;. Nie wszystkie do ko\u0144ca przekona\u0142y mnie w wersji z roku 2004. Tutaj po prostu demoluj\u0105. <\/p>\n<p>Moje pierwsze wra\u017cenie przy s\u0142uchaniu tej p\u0142yty dotyczy\u0142o systemu mono, w kt\u00f3rym nagrany jest album &#8211; a przynajmniej te 19 piosenek, z kt\u00f3rych autorzy kompilacji &#8211; Mark Linett, Alan Boyd, Dennis Wolfe i sam Brian Wilson &#8211; z\u0142o\u017cyli ca\u0142o\u015b\u0107 (bo niekt\u00f3re bonusy s\u0105 w stereo). Nie wiem, kiedy ostatnio s\u0142uchali\u015bcie czego\u015b w mono i czy te\u017c to macie, ale potrzebowa\u0142em chwili, \u017ceby si\u0119 oswoi\u0107. Warto t\u0119 chwil\u0119 po\u015bwi\u0119ci\u0107, bo efekt nagrania ch\u00f3rk\u00f3w w mono jest powalaj\u0105cy. Pi\u0119trowe partie wokalne, kt\u00f3re stanowi\u0105 esencj\u0119 p\u0142yty, maj\u0105 w mono niebywa\u0142\u0105 si\u0142\u0119. Brzmi\u0105 stosunkowo sucho, a zarazem ob\u0142\u0119dnie czysto i mocno. Nie ma \u017cadnego kombinowania panoram\u0105, wi\u0119c wszystko trzeba by\u0142o niuansowa\u0107 samymi wokalami. S\u0142ycha\u0107 ka\u017cdy detal i ka\u017cdy detal tu gra. Nie ujm\u0119 tego lepiej ni\u017c David Cavanagh w pi\u015bmie &#8222;Uncut&#8221;: &#8222;Harmonie wokalne s\u0105 tak ol\u015bniewaj\u0105ce, \u017ce powinno si\u0119 na ich cz\u0119\u015b\u0107 nazywa\u0107 statki&#8221;.<\/p>\n<p>Druga uwaga na gor\u0105co: Ca\u0142y czas nie mog\u0119 wyj\u015b\u0107 ze zdumienia, \u017ce taki materia\u0142 le\u017ca\u0142 w archiwum przez kilkadziesi\u0105t lat. Czy mo\u017cna sobie wyobrazi\u0107, \u017ceby dzi\u015b chowano przed \u015bwiatem materia\u0142 zespo\u0142u tego kalibru? A na dodatek p\u0142yt\u0119, kt\u00f3ra zosta\u0142a ju\u017c wsparta \u015bwietnie sprzedaj\u0105cym si\u0119 singlem, do kt\u00f3rej zaprojektowano ok\u0142adk\u0119 i wydrukowano 400 tysi\u0119cy (!) komplet\u00f3w poligrafii. <\/p>\n<p>&#8222;SMiLE Sessions&#8221; to oczywi\u015bcie nie jest &#8222;SMiLE&#8221;. Tamtej p\u0142yty nigdy nie by\u0142o i nie b\u0119dzie. Jak zauwa\u017caj\u0105 Linett, Boyd i Wolfe, praca Wilsona w roku 1967 polega\u0142a na rewolucyjnym modu\u0142owym nagrywaniu utwor\u00f3w, ale przy tym &#8211; na mozolnym sklejaniu ich przy pomocy ta\u015bmy klej\u0105cej i \u017cyletki. Dzi\u015b mogli stosunkowo szybko z\u0142o\u017cy\u0107 materia\u0142 z r\u00f3\u017cnych ta\u015bm, kieruj\u0105c si\u0119 wskaz\u00f3wkami Wilsona, bo maj\u0105 do dyspozycji nowoczesny sprz\u0119t. Oraz podpowiedziami r\u00f3\u017cnych maniakalnych fan\u00f3w dzie\u0142a, kt\u00f3rzy wiedzieli o tym albumie wi\u0119cej ni\u017c oryginalni tw\u00f3rcy (tym pami\u0119\u0107 z r\u00f3\u017cnych przyczyn mo\u017ce szwankowa\u0107). Jest to wi\u0119c (to trzecia gor\u0105ca uwaga) rodzaj spo\u0142eczno\u015bciowej rekreacji dzie\u0142a. <\/p>\n<p>By\u0142o warto. Z tej wersji wy\u0142ania si\u0119 ju\u017c obraz Titanica popu lat 60. &#8211; w\u0142a\u015bnie wielkiego <em>dzie\u0142a <\/em>sztuki o niesamowitym poziomie wyrafinowania. Obraz albumu o niesamowicie pozytywnym, optymistycznym i pi\u0119knym \u0142adunku emocjonalnym, kt\u00f3ry zarazem pokazuje, jak centralne miejsce w kulturze zajmowa\u0142a w\u00f3wczas muzyka, a przy tym &#8211; jak mocne echo pozostawi\u0142a po sobie \u00f3wczesna wizja. Bo musz\u0119 to wszystko opatrzy\u0107 tak\u017ce pewnym ostrze\u017ceniem: Na \u017cadn\u0105 p\u0142yt\u0119 Sufjana Stevensa ani Panda Beara nie spojrzycie ju\u017c tak samo. Ale za to gwarantuj\u0119 wam, \u017ce u\u015bmiech, jaki was czeka, mo\u017ce by\u0107 nie tylko najd\u0142u\u017cszy, ale r\u00f3wnie\u017c najszerszy.<\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/11\/beach_boys_smile_sessions.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/11\/beach_boys_smile_sessions-150x150.jpg\" alt=\"\" title=\"beach_boys_smile_sessions\" width=\"150\" height=\"150\" class=\"alignleft size-thumbnail wp-image-1809\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/11\/beach_boys_smile_sessions-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2011\/11\/beach_boys_smile_sessions.jpg 300w\" sizes=\"(max-width: 150px) 100vw, 150px\" \/><\/a><strong>THE BEACH BOYS &#8222;SMiLE Sessions&#8221;<\/strong><br \/>\nCapitol 2011<br \/>\n<strong>10\/10<br \/>\nTrzeba pos\u0142ucha\u0107<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"460\" height=\"250\" src=\"http:\/\/www.youtube.com\/embed\/ElVmW7P7Hq0\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nikt jej nie s\u0142ysza\u0142, ale wszyscy j\u0105 znaj\u0105. Prac\u0119 nad p\u0142yt\u0105 &#8222;SMiLE&#8221; Brian Wilson, a za nim ca\u0142a grupa The Beach Boys, porzucili w roku 1967, zm\u0119czeni wielomiesi\u0119cznym \u015bciganiem si\u0119 z w\u0142asnym perfekcjonizmem i z cieniem Beatles\u00f3w, kt\u00f3rych &#8211; jak wiadomo &#8211; mia\u0142 ten album zdetronizowa\u0107. I pewnie r\u00f3wnie\u017c szukaniem w\u0142asnej koncepcji m\u0142odzie\u0144czego oratorium, kt\u00f3ra [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[22,699,435,106],"tags":[801],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1804"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1804"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1804\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1811,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1804\/revisions\/1811"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1804"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1804"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1804"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}