
{"id":18244,"date":"2018-06-21T08:13:05","date_gmt":"2018-06-21T06:13:05","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=18244"},"modified":"2018-06-21T08:13:05","modified_gmt":"2018-06-21T06:13:05","slug":"same-szczyty","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2018\/06\/21\/same-szczyty\/","title":{"rendered":"Same szczyty"},"content":{"rendered":"<p>Staram si\u0119 zwykle nie przyspiesza\u0107 recenzji, ale to szczeg\u00f3lny przypadek. Nowa p\u0142yta <strong>Kamasiego Washingtona <\/strong>uka\u017ce si\u0119 jutro, ale pisa\u0107 o niej przy okazji wysypu innych pi\u0105tkowych premier by\u0142oby nie fair. Ostatnie tygodnie, kt\u00f3re sp\u0119dzamy, \u015bledz\u0105c pracowicie wydawan\u0105 w odcinkach gazet\u0119 muzyczn\u0105 Kanyego Westa i fina\u0142 ma\u0142\u017ce\u0144skiego serialu Beyonce i Jaya-Z a\u017c si\u0119 prosz\u0105 o puent\u0119. Szczeg\u00f3lnie monumentalne, szukaj\u0105ce muzealnych scenerii braggadocio pary pa\u0144stwa Carter\u00f3w o realnej szansie zmiany \u015bwiata. Imponuj\u0105ce, ale na zapleczu kto\u015b wykonuje r\u00f3wnie monumentaln\u0105 robot\u0119 &#8211; a realna zmiana sposobu patrzenia na afroameryka\u0144sk\u0105 tradycj\u0119 muzyczn\u0105 pozostaje dzi\u015b domen\u0105 takich ludzi jak Kamasi Washington.<!--more--><\/p>\n<p>Rozumiem krytyk\u00f3w &#8211; Kamasi mocno podzieli\u0142 \u015brodowisko jazzowe swoistym nieokrzesaniem, demonstracyjn\u0105 dekompresj\u0105 jazzowych konwencji, mo\u017ce te\u017c pewnym brakiem subtelno\u015bci, bo je\u015bli Carterowie pisz\u0105 histori\u0119 capslockami, to dopiero <em>The Epic<\/em> razi\u0142o moc\u0105 i naprawd\u0119 krzycza\u0142o. A bezczelno\u015b\u0107 tego saksofonisty mi si\u0119 podoba, bo towarzyszy jej zrozumienie tego, jak trzeba gra\u0107, \u017ceby zaprasza\u0107 now\u0105 publiczno\u015b\u0107 do klubu jazzowego, i jak stworzy\u0107 z mocno ju\u017c wy\u015bwiechtanych tradycji gatunkowych now\u0105 autorsk\u0105 nisz\u0119. I uwa\u017cam, \u017ce potwierdza <a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2015\/06\/03\/skoro-mowia-i-pisza-epickie-oto-definicja\/\">moje zachwyty sprzed trzech lat<\/a> dwup\u0142ytowa &#8211; skromniutka, chcia\u0142oby si\u0119 powiedzie\u0107, ledwie 145 minut &#8211; kontynuacja my\u015bli z 2015 roku zatytu\u0142owana <em>Heaven and Earth<\/em>. Prawdziwa, dodajmy, kontynuacja, a nie ten kr\u00f3tki skok w bok, jakim by\u0142o <em>Harmony of Difference<\/em>. Kamasi jest jak Swans jazzu &#8211; znalaz\u0142 formu\u0142\u0119, przy kt\u00f3rej pozostaje s\u0142ucha\u0107 i prosi\u0107 o jeszcze. Przy czym stwarza niewielk\u0105 barier\u0119 wej\u015bcia, bo rozumie kody kultury popularnej. Inkasuje punkty za pochodzenie z hiphopowych okolic i za image. Zreszt\u0105 &#8211; sami sprawd\u017acie w klipie do utworu, jednego ze s\u0142abszych na nowej p\u0142ycie: <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/LdyabrdFMC8\" frameborder=\"0\" allow=\"autoplay; encrypted-media\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Podzielony na dwie cz\u0119\u015bci &#8211; symbolizuj\u0105ce \u015bwiat na zewn\u0105trz i \u015bwiat wewn\u0119trzny Kamasiego &#8211; album skonstruowany jest na podobnej zasadzie co <em>The Epic<\/em>: mocno zacz\u0105\u0107, sko\u0144czy\u0107 jeszcze mocniej. Jak u Hitchcocka. Jak zwykle chodzi o du\u017c\u0105 ekspresj\u0119 i wykorzystanie wszelkich \u015brodk\u00f3w &#8211; w\u0142\u0105cznie z orkiestr\u0105 smyczkow\u0105 i ch\u00f3rem. Nawet delikatniejsze utwory wydaj\u0105 si\u0119 podbite emocjonalnie. Jak zwykle s\u0105 fragmenty piosenkowe ze \u015bwietnymi wokalami Patrice Quinn, d\u0142ugie sola, du\u017ce (\u015brednio 8-10 minut), ale zarazem bardzo zwarte formy. Szybko dostajemy te\u017c odpowied\u017a, dlaczego Washington tak mocno zami\u00f3t\u0142 konkurencj\u0119 przed trzema laty i czemu ten pomys\u0142 jest nadal aktualny. Ot\u00f3\u017c \u017caden z nurt\u00f3w, do kt\u00f3rych odnosi si\u0119 saksofonista, nie jest odkryciem, ale wszystkie razem sk\u0142adaj\u0105 si\u0119 na bardzo charakterystyczne brzmienie. A ma\u0142o kto \u0142\u0105czy post-Coltrane&#8217;owski spiritual jazz, popularne w latach 70. fusion (te syntezatorowe sola dowodz\u0105, \u017ce wi\u0119cej go ni\u017c poprzednio) ze \u015bmia\u0142ymi akcentami produkcji R&#038;B &#8211; groove&#8217;y rytmiczne s\u0105 tu mocniejsze (nieco ci\u0119\u017cej wydaje si\u0119 gra\u0107 Thundercat), a produkcja bardziej inwazyjna, ryzykowna, co w jazzie rzadkie &#8211; jak na tego typu muzyk\u0119 oddechu dynamicznego nie ma tu zbyt wiele i trudno by\u0142oby bez strat dla barwy tak\u0105 muzyk\u0119 skompresowa\u0107 mocniej. Pojawiaj\u0105ce si\u0119 tu i \u00f3wdzie smyczki graj\u0105ce w innym tempie zdaj\u0105 si\u0119 wprowadza\u0107 do nagra\u0144 Kamasiego nie tyle drugi plan, co drug\u0105 perspektyw\u0119 czasow\u0105. Jakby\u015bmy patrzyli na obrotow\u0105 scen\u0119, a po chwili skonstatowali, \u017ce ruszamy si\u0119 w stosunku do otoczenia tak\u017ce my sami. <\/p>\n<p>Najwa\u017cniejsz\u0105 chyba cech\u0105 Washingtona jest spos\u00f3b, w jaki utrzymuje uwag\u0119. Daje tyle powod\u00f3w do zainteresowania swoj\u0105 muzyk\u0105, by zabrak\u0142o czasu na szukanie kontrargument\u00f3w. Najmocniejsze akcenty rozk\u0142ada w miar\u0119 r\u00f3wno, ale dwa mocne przychodz\u0105 na samym wst\u0119pie. Szczypt\u0119 przydatnego afroprzekazu mamy na pocz\u0105tek, w por\u00f3wnaniu z tekstami z <em>Everything Is Love<\/em> Bey i Jaya Kamasi za\u0142atwia jednak spraw\u0119 w trzech wersach: <em>Sko\u0144czy\u0142 si\u0119 nasz czas jako ofiar \/ Nie b\u0119dziemy ju\u017c prosi\u0107 o sprawiedliwo\u015b\u0107 \/ Po prostu si\u0119 zem\u015bcimy<\/em>. Z kolei <em>Can You Hear Him <\/em>jest rozbudowanym instrumentalnie utworem na poziomie <em>The Epic<\/em>. Pod koniec, na drugiej p\u0142ycie zestawu, dostajemy najbardziej zwart\u0105 form\u0119, kt\u00f3ra przynosi prawie wszystkie atuty Washingtona w nieca\u0142e siedem minut &#8211; <em>Show Us the Way<\/em>. <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/L0C1csUqPx4\" frameborder=\"0\" allow=\"autoplay; encrypted-media\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Je\u015bli gwiazdy hip-hopu dalej wycinaj\u0105 sample, cho\u0107by i z sukcesami, Kamasi uprawia sampling kulturowy na \u017cywo. Jego efektem jest tu cho\u0107by otwieraj\u0105cy p\u0142yt\u0119 <em>Fists of Fury<\/em>, przetwarzaj\u0105cy motyw muzyczny z filmu <em><a href=\"https:\/\/youtu.be\/9RSo960L9kk\">W\u015bciek\u0142e pi\u0119\u015bci<\/a><\/em> z Bruce&#8217;em Lee (suchar z mojego dzieci\u0144stwa: &#8222;Jak si\u0119 nazywa druga cz\u0119\u015b\u0107 <em>W\u015bciek\u0142ych pi\u0119\u015bci<\/em>? <em>Po\u0142amane kostki&#8221;<\/em>) to sampling na \u017cywo. Przy czym Kamasi de facto idealnie wkomponowuje melodi\u0119 Josepha Koo w utw\u00f3r w\u0142asny. <em>Hub-Tones<\/em> Freddiego Hubbarda jest ju\u017c coverem, ale te\u017c czemu\u015b s\u0142u\u017cy &#8211; kiedy filmowy fragment jest no\u015bnikiem czarnej dumy, utw\u00f3r Hubbarda przynosi odniesienie do kolejnej z faz rozwoju jazzu &#8211; hard bopu. <em>The Space Travelers Lullaby <\/em>odnosi nas z kolei do klimatu wczesnych, s\u0142odkich jeszcze, ale ju\u017c kosmicznych nagra\u0144 Sun Ra Arkestra. Robi to w spos\u00f3b nienachalny, zarazem zamieniaj\u0105c po swojemu bigbandow\u0105 estetyk\u0119 w symfoniczn\u0105. Bo pozosta\u0142e punkty odniesienia dla Kamasiego to Strawi\u0144ski i Debussy. S\u0105 jednak i mrugni\u0119cia okiem w stron\u0119 nowszych estetyk &#8211; produkcyjny szlif R&#038;B jest oczywisty, przetwarzanie g\u0142osu w <em>Vi Lua Vi Sol <\/em>odnosi nas z kolei do wsp\u00f3\u0142czesnego hip hopu czy nagra\u0144 Daft Punk.<\/p>\n<p>Wa\u017cna uwaga na koniec: Washington jest jazzmanem studia nagraniowego. To mo\u017ce troch\u0119 wbrew jazzowej idei &#8211; tworzy\u0107 pierwotn\u0105 form\u0119 w studiu, a nie szlifowa\u0107 j\u0105 na koncertach, ale by\u0142y przecie\u017c wielkie jazzowe albumy uk\u0142adane z poziomu studyjnej re\u017cyserki. I jest to tradycja epoki, do kt\u00f3rej Kamasi wraca. Wa\u017cne jest to, \u017ce w warunkach nagraniowych lider ma do dyspozycji optymalny sk\u0142ad, z bra\u0107mi Brunerami (nie ma tu znacz\u0105cych zmian w stosunku do <em>The Epic<\/em>) &#8211; co nie zawsze zdarza si\u0119 na \u017cywo &#8211; no i dodatkowe sekcje orkiestrowe. Mia\u0142em okazj\u0119 por\u00f3wna\u0107 jedno z drugim &#8211; koncert Kamasiego jest \u015bwietny, ale dopiero studio to same szczyty, starannie z\u0142o\u017cone w uskrzydlaj\u0105c\u0105, wielk\u0105 afroameryka\u0144sk\u0105 opowie\u015b\u0107, wart\u0105 wi\u0119cej ni\u017c pieni\u0105dze. <\/p>\n<p><strong>KAMASI WASHINGTON <em>Heaven and Earth<\/em><\/strong>, Young Turks 2018, <strong>8-9\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/052G6nMA2WA\" frameborder=\"0\" allow=\"autoplay; encrypted-media\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Staram si\u0119 zwykle nie przyspiesza\u0107 recenzji, ale to szczeg\u00f3lny przypadek. Nowa p\u0142yta Kamasiego Washingtona uka\u017ce si\u0119 jutro, ale pisa\u0107 o niej przy okazji wysypu innych pi\u0105tkowych premier by\u0142oby nie fair. Ostatnie tygodnie, kt\u00f3re sp\u0119dzamy, \u015bledz\u0105c pracowicie wydawan\u0105 w odcinkach gazet\u0119 muzyczn\u0105 Kanyego Westa i fina\u0142 ma\u0142\u017ce\u0144skiego serialu Beyonce i Jaya-Z a\u017c si\u0119 prosz\u0105 o puent\u0119. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":18007,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,31,3,312,120,7,3219,4],"tags":[2052],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18244"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=18244"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18244\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":18252,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18244\/revisions\/18252"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/18007"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=18244"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=18244"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=18244"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}