
{"id":18365,"date":"2018-06-28T14:41:06","date_gmt":"2018-06-28T12:41:06","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=18365"},"modified":"2019-09-24T11:10:19","modified_gmt":"2019-09-24T09:10:19","slug":"coltrane-dwukierunowy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2018\/06\/28\/coltrane-dwukierunowy\/","title":{"rendered":"Coltrane dwukierunowy"},"content":{"rendered":"<p>Wyrazy wsp\u00f3\u0142czucia dla jazzman\u00f3w. Nie do\u015b\u0107, \u017ce w bran\u017cy dzi\u015b du\u017ca konkurencja, to jeszcze now\u0105 p\u0142yt\u0119 wydaje<strong> John Coltrane<\/strong> i \u015bci\u0105ga ca\u0142\u0105 uwag\u0119. Oczywi\u015bcie \u017cadna w tym wina Coltrane&#8217;a, \u017ce publikuje jutro po\u015bmiertnie premierowy materia\u0142, o kt\u00f3rym \u015bwiat nie wiedzia\u0142 przez 55 lat. Ale nawet po \u015bmierci saksofonista wszech czas\u00f3w ma idealny timing: wrzuca na rynek now\u0105 p\u0142yt\u0119 w momencie, gdy jego wiecznie \u017cywy mit wydaje si\u0119 \u017cywy jeszcze bardziej. W dodatku zaskakuje nas zza grobu filozoficzn\u0105 sentencj\u0105 o &#8222;dw\u00f3ch kierunkach naraz&#8221;, <em>Both Directions At Once<\/em>, kt\u00f3r\u0105 przyklejono tu zr\u0119cznie jako tytu\u0142. I z konsekwencj\u0105 (brak zmian opinii bywa charakterystyczny dla zmar\u0142ych) proponuje nam zestaw utwor\u00f3w, kt\u00f3re s\u0105 zarazem materia\u0142em atrakcyjnym dla szerokiej publiki, jak i interesuj\u0105cym dla os\u00f3b \u015bledz\u0105cych rozw\u00f3j jazzu w latach 60. <!--more--><\/p>\n<p>Najwi\u0119ksz\u0105 zalet\u0105 tego albumu wydaje si\u0119 to, \u017ce jako ca\u0142o\u015b\u0107 ma sens, przynosi kilka \u015bwietnych nagra\u0144 z okresu klasycznego kwartetu (Coltrane, Tyner, Garrison, Jones) i bardziej chce si\u0119 go s\u0142ucha\u0107 ni\u017c o nim pisa\u0107 &#8211; cho\u0107 historia jest bardzo ciekawa. Sesja odby\u0142a si\u0119 6 marca 1963 roku, na dzie\u0144 przed zaplanowanymi nagraniami z wokalist\u0105 Johnnym Hartmanem, kt\u00f3re trafi\u0142y na jedn\u0105 z tych bardziej komercyjnych p\u0142yt Coltrane&#8217;a (biograf Ashley Kahn przypomina s\u0142owa producenta Boba Thiele&#8217;a, kt\u00f3ry radzi\u0142 Coltrane&#8217;owi, \u017ceby mia\u0142 ca\u0142y czas jedno oko na karier\u0119, drugie na muzyk\u0119), i tu\u017c przed ostatnim z forsownej serii wyst\u0119p\u00f3w w klubie Birdland. Poprzednim w kolejno\u015bci studyjnym albumem by\u0142oby <em>Ballads<\/em>. Kahn pisze o tym, \u017ce taka forma kilkugodzinnych sesji s\u0142u\u017cy\u0142a saksofoni\u015bcie jako notes pomys\u0142\u00f3w, ale fachowcy s\u0105 zgodni, \u017ce materia\u0142 zebrany ostatecznie na <em>Both Directions&#8230;<\/em> wygl\u0105da na projektowany album. Poza tym przynosi utwory znane z \u00f3wczesnych koncert\u00f3w (<em>Impressions<\/em>) i jeden wydany wcze\u015bniej (<em>Vilia<\/em> trafi\u0142a na jedn\u0105 z kompilacji Impulse!). Tyle \u017ce w tym okresie mn\u00f3stwo nagra\u0144 Coltrane&#8217;a wypuszczali jego dawni wydawcy, Atlantic i Prestige, sam artysta chcia\u0142 wi\u0119c wi\u0119kszej kontroli nad tym, co dopuszcza do publikacji. <\/p>\n<p>Nie wiemy, dlaczego ta sesja nie trafi\u0142a ostatecznie na p\u0142yt\u0119. By\u0107 mo\u017ce Coltrane si\u0119 nie kwapi\u0142, by\u0107 mo\u017ce Thiele nie chcia\u0142. Wiadomo jednak, \u017ce w archiwach Impulse! nie przetrwa\u0142a. Zosta\u0142a zniszczona i materia\u0142 z sesji uznano za zaginiony. To, \u017ce si\u0119 znalaz\u0142a, to efekt procederu, w kt\u00f3rym Thiele szed\u0142 na r\u0119k\u0119 Coltrane&#8217;owi &#8211; ot\u00f3\u017c lider dostawa\u0142 do domu kopie ta\u015bm do prywatnego ods\u0142uchu. Ta\u015bmy z marcowej sesji trafi\u0142y do jego by\u0142ej \u017cony Naimy i przetrwa\u0142y, szcz\u0119\u015bliwie w bardzo dobrym stanie, w rodzinie jej c\u00f3rki, Antonii Andrews. Teraz zosta\u0142y u\u0142o\u017cone, odczyszczone i zredagowane w album przez syna Coltrane&#8217;a, Raviego, i wyst\u0119puj\u0105cego w imieniu Verve (do kt\u00f3rej nale\u017cy label Impulse!) Ken Druker. <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/q7X2X7LDFok\" frameborder=\"0\" allow=\"autoplay; encrypted-media\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Co my tu mamy? W zestawie podstawowym (bo jest te\u017c wersja dwup\u0142ytowa z alternatywnymi wersjami &#8211; utwory nagrywano w kilku) jest wspomniana <em>Vilia<\/em> z tematem podchwyconym z operetki <em>Weso\u0142a wd\u00f3wka<\/em> Franciszka Lehara, standard <em>Nature Boy<\/em> znany m.in. z repertuaru Nat King Cole&#8217;a oraz pi\u0119\u0107 kolejnych, oryginalnych kompozycji. Dwie z nich &#8211; moim zdaniem wyr\u00f3\u017cniaj\u0105ce si\u0119 na plus &#8211; nie mia\u0142y nadanych przez Coltrane&#8217;a tytu\u0142\u00f3w, st\u0105d s\u0142u\u017cy za nie numeracja Boba Thiele&#8217;a: <em>Untitled Original 11383<\/em> i <em>Untitled Original 11386<\/em>. Brzmi to troch\u0119 jak utwory Aphex Twina. Oba &#8211; podobnie jak <em>Nature Boy<\/em> &#8211; wyr\u00f3\u017cniaj\u0105 si\u0119 kapitaln\u0105, polirytmiczn\u0105 gr\u0105 Elvina Jonesa, z silnymi akcentami latynoskimi, a tak\u017ce prostymi, granymi bez udziwnie\u0144 barwowych czy wibrata, za to piekielnie p\u0142ynnymi, mocnymi i melodyjnymi partiami saksofonu sopranowego. Nic dziwnego, \u017ce Sonny&#8217;ego Rollinsa poprosili o blurba (napisa\u0142, \u017ce <em>ten album jest jak odnalezienie nowego pomieszczenia w wielkiej piramidzie<\/em>). Fachowcy wi\u0119ksi ode mnie pr\u00f3buj\u0105 na tej p\u0142ycie us\u0142ysze\u0107 reakcje Coltrane&#8217;a na wielki &#8211; i niespodziewany &#8211; sukces <em>My Favourite Things<\/em>. I nie b\u0119d\u0119 si\u0119 specjalnie z tymi fachowcami spiera\u0107.  <\/p>\n<p>Klasyk <em>Impressions<\/em> wyr\u00f3\u017cnia si\u0119 tempem i rytmicznym zgraniem, prezentuje te\u017c (na p\u0142ycie podstawowej, na deluxe s\u0105 dwie wersje z fortepianem) zesp\u00f3\u0142 jako trio, bez niegraj\u0105cego tu Tynera. W tej wersji oczywi\u015bcie, bo to utw\u00f3r nagrany wielokrotnie &#8211; i wcze\u015bniej, i p\u00f3\u017aniej &#8211; ale g\u0142\u00f3wnie na \u017cywo. To zreszt\u0105 utw\u00f3r z bodaj najd\u0142u\u017csz\u0105 histori\u0105 ze wszystkich tu zaprezentowanych &#8211; pami\u0105tka z czas\u00f3w wsp\u00f3\u0142pracy z Milesem Davisem ewoluuj\u0105ca z wariacji na temat <em>So What<\/em>. Ma nawet polski w\u0105tek historii w postaci wersji zespo\u0142u Mi\u0142o\u015b\u0107. Nad kolejnym utworem, najd\u0142u\u017cszym w zestawie <em>Slow Blues<\/em>, zupe\u0142nie bym si\u0119 nie rozwodzi\u0142, podobnie jak ciekawie <a href=\"http:\/\/wyborcza.pl\/7,113768,23603011,jedna-z-najwiekszych-muzycznych-sensacji-ostatnich-lat-wychodzi.html\">opisuj\u0105cy t\u0119 p\u0142yt\u0119 w &#8222;Gazecie Wyborczej&#8221;<\/a> Adam Domaga\u0142a uwa\u017cam ten utw\u00f3r za mniej potrzebny. W\u0142a\u015bciwie nawet najmniej potrzebny w zestawie. Chyba \u017ce oceniamy warto\u015b\u0107 historyczn\u0105, relacje Coltrane&#8217;a zar\u00f3wno z bluesem, jak i jazzem modalnym. I jedyny do &#8211; by\u0107 mo\u017ce &#8211; raczej beznami\u0119tnego przeskipowania. Mocno swinguj\u0105cy <em>One Up, One Down<\/em> (by\u0142a ju\u017c w dyskografii Coltrane&#8217;a kompozycja <em>One Down, One Up<\/em>) jest czym\u015b pomi\u0119dzy <em>Impressions<\/em> a tymi dwoma utworami bez tytu\u0142u. Tu z kolei b\u0142yszczy solo McCoy Tynera. Lider musia\u0142 mie\u0107 jakie\u015b plany w zwi\u0105zku z tym utworem, skoro nagra\u0142 je w co najmniej sze\u015bciu wersjach (&#8222;take 6&#8221; mamy na drugiej p\u0142ycie zestawu deluxe). Ale czy nie nale\u017ca\u0142o aby podpisa\u0107 tej p\u0142yty nazw\u0105 zespo\u0142u, a nie tylko nazwiskiem Coltrane&#8217;a?<\/p>\n<p>Mamy wi\u0119c jedn\u0105 z najlepszych grup jazzowych w historii i bohatera tego gatunku w znakomitej formie w nagraniach, po cz\u0119\u015bci zupe\u0142nie nieznanego repertuaru, z ulubionego przez nich studia Rudy&#8217;ego Van Geldera &#8211; to wszystko wystarczy, \u017ceby si\u0119 p\u0142yt\u0105 zainteresowa\u0107. I czyni z niej album bezwzgl\u0119dnie wa\u017cny. Na tle genialnych nagra\u0144 Coltrane&#8217;a zrealizowanych wcze\u015bniej i p\u00f3\u017aniej <em>Both Directions at Once<\/em> jest moim zdaniem ju\u017c po prostu bardzo dobre. A w my\u015bli spinaj\u0105cej ca\u0142o\u015b\u0107 jest oczywi\u015bcie i duch tego okresu pracy Coltrane&#8217;a, i pewien spryt w patrzeniu na sprzeda\u017c w\u0142asnych nagra\u0144, i jednak troch\u0119 artystycznego zeza. Nie zmienia to faktu, \u017ce od 3-4 kompozycji nie mog\u0119 si\u0119 od 24 godzin odklei\u0107, s\u0142uchaj\u0105c ich z wielk\u0105 rado\u015bci\u0105 i jeszcze wi\u0119ksz\u0105 ulg\u0105, \u017ce nigdy nie b\u0119d\u0119 musia\u0142 si\u0119 mierzy\u0107 jako instrumentalista z \u017cadnym z cz\u0142onk\u00f3w kwartetu.<\/p>\n<p><strong>JOHN COLTRANE <em>Both Directions at Once: The Lost Album<\/em><\/strong>, Impulse!\/Verve 2018, <strong>8-9\/10<\/strong> <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wyrazy wsp\u00f3\u0142czucia dla jazzman\u00f3w. Nie do\u015b\u0107, \u017ce w bran\u017cy dzi\u015b du\u017ca konkurencja, to jeszcze now\u0105 p\u0142yt\u0119 wydaje John Coltrane i \u015bci\u0105ga ca\u0142\u0105 uwag\u0119. Oczywi\u015bcie \u017cadna w tym wina Coltrane&#8217;a, \u017ce publikuje jutro po\u015bmiertnie premierowy materia\u0142, o kt\u00f3rym \u015bwiat nie wiedzia\u0142 przez 55 lat. Ale nawet po \u015bmierci saksofonista wszech czas\u00f3w ma idealny timing: wrzuca na [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":18368,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,31,3,312,120,7,3219],"tags":[1901],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18365"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=18365"}],"version-history":[{"count":18,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18365\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":23214,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18365\/revisions\/23214"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/18368"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=18365"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=18365"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=18365"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}