
{"id":19070,"date":"2018-08-25T09:20:33","date_gmt":"2018-08-25T07:20:33","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=19070"},"modified":"2018-08-25T12:49:54","modified_gmt":"2018-08-25T10:49:54","slug":"5-nowych-plyt-ktorych-trzeba-posluchac-w-tym-tygodniu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2018\/08\/25\/5-nowych-plyt-ktorych-trzeba-posluchac-w-tym-tygodniu\/","title":{"rendered":"5 nowych p\u0142yt, kt\u00f3rych warto pos\u0142ucha\u0107 w tym tygodniu"},"content":{"rendered":"<p>\u017beby udoskonali\u0107 blogowy terminarz proponuj\u0119 bardzo kr\u00f3tki przegl\u0105d weekendowy album\u00f3w, na kt\u00f3re naprawd\u0119 warto po\u015bwi\u0119ci\u0107 kilka cennych chwil. Wyb\u00f3r wy\u0142\u0105cznie pozytywny, cho\u0107 dokonany ju\u017c po nieco d\u0142u\u017cszym czasie &#8211; bo na s\u0142uchanie by\u0142o kilkana\u015bcie godzin wi\u0119cej. Wybieram spo\u015br\u00f3d premier ca\u0142ego tygodnia: od ubieg\u0142ej soboty do ostatniego pi\u0105tku. Oto pierwsza edycja. Zasady s\u0105 sta\u0142e: je\u015bli ta formu\u0142a naprawd\u0119 si\u0119 przyjmie (a narz\u0119dzia do mierzenia s\u0105 w tym wypadku proste: liczba czytelnik\u00f3w wpisu, os\u00f3b komentuj\u0105cych lub podaj\u0105cych go dalej), b\u0119dzie kontynuowana. Kolejno\u015b\u0107 alfabetyczna, wyb\u00f3r nieprzypadkowy. <!--more--><\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=2193002094\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/bloodorangenyc.bandcamp.com\/album\/negro-swan\">Negro Swan by Blood Orange<\/a><\/iframe><\/p>\n<p><strong>BLOOD ORANGE <em>Negro Swan<\/em><\/strong>, Domino<br \/>\n<strong>Dlaczego?<\/strong> Bo jednoosobowy <strong>Blood Orange <\/strong>(niegdy\u015b Lightspeed Champion, wcze\u015bniej kr\u00f3tki sta\u017c w Test Icicles) to przyk\u0142ad jednej z ciekawszych transformacji ostatnich lat. Owszem, id\u0105cej z wiatrem &#8211; ku soulowi, R&#038;B i stylistyce hiphopowej, ale ci\u0105gle nieco naznaczonych wyrafinowanym popem. Nie w takim stopniu jak u Mosesa Sumneya, lecz zauwa\u017calnie. Tak\u017ce dlatego, \u017ce poprzedni album Deva Hynesa zatytu\u0142owany <em>Freetown Sound<\/em> bardzo si\u0119 podoba\u0142 i cz\u0119sto pojawia\u0142 w zestawieniach najlepszych p\u0142yt roku 2016. Bo wreszcie autora &#8211; wokalist\u0119 i multiinstrumentalist\u0119 &#8211; przyj\u0119to nie\u017ale w Ameryce, cho\u0107 jest z pochodzenia Anglikiem. I dlatego, \u017ce sporo w jego muzyce staro\u015bwieckiego wr\u0119cz skupienia na wycyzelowanymi partiami instrument\u00f3w &#8211; tu gitary, kiedy indziej fortepianu. Dla niekt\u00f3rych tak\u017ce ze wzgl\u0119du na go\u015bci (P Diddy, Steve Lacy, A$AP Rocky itd.). Nie jest to jakie\u015b sko\u0144czone arcydzie\u0142o, ka\u017cdy znajdzie tu sw\u00f3j moment gorzkiej frustracji, ale zagubiony w garnku soulowego miodu.<br \/>\n<strong>Na pocz\u0105tek<\/strong> <em>Charcoal Baby<\/em>, <em>Jewelry<\/em>, <em>Minetta Creek<\/em><\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=3999729250\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/fourtet.bandcamp.com\/album\/live-at-funkhaus-berlin-10th-may-2018\">Live at Funkhaus Berlin, 10th May 2018 by Four Tet<\/a><\/iframe><\/p>\n<p><strong>FOUR TET <em>Live at Funkhaus Berlin, 10th May 2018<\/em><\/strong>, Four Tet<br \/>\n<strong>Dlaczego?<\/strong> Bo z potencjalnie najnudniejszej materii \u015bwiata, czyli setu live tw\u00f3rcy minimalistycznej, tanecznej elektroniki Kieran Hebden, czyli <strong>Four Tet<\/strong>, potrafi stworzy\u0107 program wzbudzaj\u0105cy podziw i wywo\u0142uj\u0105cy u\u015bmiech na twarzy. Bo zaciera si\u0119 tu granica mi\u0119dzy live a dj-setem &#8211; w\u0142asne kawa\u0142ki zosta\u0142y przez Brytyjczyka zszyte tak subtelnie, \u017ce nie wida\u0107\/s\u0142ycha\u0107 szw\u00f3w. No i takie rzeczy po pi\u0119\u0107 funt\u00f3w na oficjalnym bandcampie autora &#8211; przy\u0142\u0105czam si\u0119 do tych owacji s\u0142yszalnych w sali berli\u0144skiego Funkhaus w co cichszych momentach tego koncertu. Kupione.<br \/>\n<strong>Na pocz\u0105tek<\/strong> &#8211; tu w\u0142a\u015bciwie sens ma s\u0142uchanie albo od pocz\u0105tku do ko\u0144ca, albo w og\u00f3le<\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=4195680531\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/glennjones.bandcamp.com\/album\/the-giant-who-ate-himself-and-other-new-works-for-6-12-string-guitar\">The Giant Who Ate Himself and Other New Works For 6 &amp; 12 String Guitar by Glenn Jones<\/a><\/iframe><\/p>\n<p><strong>GLENN JONES <em>The Giant Who Ate Himself and Other New Works For 6 &#038; 12 String Guitar<\/em><\/strong>, Thrill Jockey<br \/>\n<strong>Dlaczego?<\/strong> Bo spo\u015br\u00f3d bardzo licznych ostatnio (cho\u0107by niez\u0142e albumy Marisy Anderson i Daniela Bachmana) album\u00f3w z muzyk\u0105 na gitar\u0119 solo z okolic fingerpicking i prymitywizmu <strong>Glenn Jones<\/strong> bardzo wyra\u017anie si\u0119 wyr\u00f3\u017cnia &#8211; swobod\u0105, melodi\u0105, elegancj\u0105 frazy, r\u00f3\u017cnorodno\u015bci\u0105 technik, a wreszcie wyczuciem d\u0142ugo\u015bci formy. Ka\u017cdy z instrumentalnych utwor\u00f3w Jonesa to opowie\u015b\u0107 bez s\u0142\u00f3w, w ka\u017cdym mamy \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce opowiadaj\u0105cy wie, dok\u0105d zmierza. Tak\u017ce dlatego, \u017ce p\u0142yta niesie w sobie pierwiastek bluesa w najstarszym wydaniu i wprawdzie nie ka\u017cdemu przypadnie do gustu, ale jest w stanie do tego rodzaju grania, surowego, ale zarazem kapitalnie brzmi\u0105cego (to uwaga dla os\u00f3b cierpi\u0105cych na zaawansowan\u0105 audiofili\u0119 &#8211; p\u0142yta-kandydatka do zakupu na no\u015bniku) przekona\u0107 kolejnych s\u0142uchaczy.<br \/>\n<strong>Na pocz\u0105tek<\/strong> <em>The Last Passenger Pigeon<\/em>, <em>From Frederick to Fredericksburg<\/em>, <em>Even the Snout and the Tail<\/em> <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/roYnxEjf9CE\" frameborder=\"0\" allow=\"autoplay; encrypted-media\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p><strong>MIDORI TAKADA, LAFAWNDAH <em>Le renard bleu<\/em><\/strong>, !K7 <em>EP<\/em><br \/>\n<strong>Dlaczego?<\/strong> Bo to pierwsze nagranie japo\u0144skiej perkusistki<strong> Midori Takady<\/strong> od lat. Bo pojawia si\u0119 w idealnym momencie, kiedy po wznowieniu klasycznego <em>Through the Looking Glass<\/em> z 1983 r. wr\u00f3ci\u0142o zainteresowanie muzyk\u0105 Takady &#8211; egzotyczn\u0105, nawi\u0105zuj\u0105c\u0105 do minimalizmu, ale te\u017c kultury japo\u0144skiej (st\u0105d firmuj\u0105ce ten projekt Kenzo). Bo wreszcie Lafawndah, m\u0142oda Iranka mieszkaj\u0105ca we Francji, autorka epki wydanej przez Warp (co\u015b pomi\u0119dzy Fatim\u0105 Al Qadiri a Bjork), to ciekawa posta\u0107 najm\u0142odszej generacji. Bo wprawdzie <em>Le renard bleu<\/em> to zaledwie jeden utw\u00f3r (tu cena nieco odstrasza, ale rzecz jest w streamingu), ale prowadzi nas d\u0142ug\u0105 drog\u0105 od subtelnych wybrzmie\u0144 alikwot\u00f3w wydobywanych na <a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2018\/07\/10\/instrumenty-ktorych-nie-zna-prawie-nikt\/\">opisywanym przeze mnie niedawno<\/a> waterphonie, przez reichowskie cykle perkusyjne, wirtuozerskie, d\u0142ugie frazy marimby, a\u017c po emocjonuj\u0105c\u0105 pie\u015b\u0144 w ekspresyjnym stylu &#8211; i z powrotem. Mo\u017ce za kr\u00f3tkie, ale za to ka\u017cdy element, w\u0142\u0105cznie z d\u0142ugimi pauzami, ma tu swoje miejsce i znaczenie.<br \/>\n<strong>Na pocz\u0105tek<\/strong> oczywi\u015bcie<em> Le renard bleu<\/em> w ca\u0142o\u015bci. <a href=\"https:\/\/open.spotify.com\/album\/5AxPYT28q94Wv5hxSJGqxJ?si=cRzILJOyT-maGcMFHtSGkg\">Tutaj \u0142\u0105cze do utworu na Spotify<\/a>. Kiedy ko\u0144czy\u0142em wpis, Bandcamp artystki jeszcze nie przynosi\u0142 pr\u00f3bki tego nagrania &#8211; cho\u0107 wersja filmowa na YouTube ju\u017c od lipca w sieci.<\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=628707935\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/uknowme.bandcamp.com\/album\/teielte-water-scope-ep\">Teielte &#8211; Water Scope EP by Teielte<\/a><\/iframe><\/p>\n<p><strong>TEIELTE <em>Water Scope EP<\/em><\/strong>, U Know Me<br \/>\n<strong>Dlaczego? <\/strong>Bo osobi\u015bcie bardzo ceni\u0119 nagrania tego polskiego producenta i znacz\u0105 one ca\u0142y czas istnienia Polifonii (jego pierwsz\u0105 p\u0142yt\u0119 <a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2010\/12\/17\/ostatni-beda-pierwszymi\/\">opisywa\u0142em w pierwszym roku<\/a> mojej dzia\u0142alno\u015bci pod tym szyldem). I chocia\u017c wydaje mi si\u0119, \u017ce <em>Water Scope<\/em> przynosi pewien &#8211; kontrolowany zapewne &#8211; regres w kierunku brzmie\u0144, kt\u00f3re fascynowa\u0142y gdzie\u015b na prze\u0142omie wiek\u00f3w, z pot\u0119\u017cnymi <em>padami <\/em>syntezatora, nieco rozrzedzonymi breakbeatami i wokalnymi samplami, to jednak jest to propozycja o jako\u015bci d\u017awi\u0119kowej niepor\u00f3wnywanie lepszej ni\u017c tamte pierwsze dzia\u0142ania. Poza tym przynosi m\u00f3j ulubiony utw\u00f3r <strong>Teielte <\/strong>od dawna: <em>Lost Traveler<\/em>. I momentami jednak &#8211; bli\u017cej ko\u0144ca tej epki &#8211; spogl\u0105da w przysz\u0142o\u015b\u0107.<br \/>\n<strong>Na pocz\u0105tek<\/strong> <em>Lost Traveler<\/em>, <em>Mad<\/em> <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u017beby udoskonali\u0107 blogowy terminarz proponuj\u0119 bardzo kr\u00f3tki przegl\u0105d weekendowy album\u00f3w, na kt\u00f3re naprawd\u0119 warto po\u015bwi\u0119ci\u0107 kilka cennych chwil. Wyb\u00f3r wy\u0142\u0105cznie pozytywny, cho\u0107 dokonany ju\u017c po nieco d\u0142u\u017cszym czasie &#8211; bo na s\u0142uchanie by\u0142o kilkana\u015bcie godzin wi\u0119cej. Wybieram spo\u015br\u00f3d premier ca\u0142ego tygodnia: od ubieg\u0142ej soboty do ostatniego pi\u0105tku. Oto pierwsza edycja. Zasady s\u0105 sta\u0142e: je\u015bli ta [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":19071,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[48,18,12,3666,558,3219,1249,1059,557,106],"tags":[3667,3009,1540,3627,3050,374],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19070"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=19070"}],"version-history":[{"count":12,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19070\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":19084,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19070\/revisions\/19084"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/19071"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=19070"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=19070"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=19070"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}