
{"id":19238,"date":"2018-09-10T09:12:17","date_gmt":"2018-09-10T07:12:17","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=19238"},"modified":"2018-09-10T09:16:36","modified_gmt":"2018-09-10T07:16:36","slug":"maccaronizmy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2018\/09\/10\/maccaronizmy\/","title":{"rendered":"Maccaronizmy"},"content":{"rendered":"<p>Hej tam, jak zareagowaliby\u015bcie na now\u0105 p\u0142yt\u0119 Mozarta? A na nowe teksty cz\u0142owieka (swego czasu) popularniejszego od Jezusa? Owszem, <strong>Paul McCartney<\/strong> nagrywa w miar\u0119 regularnie i nie wzbudza to a\u017c takiej euforii, ale ten album powstawa\u0142 od pi\u0119ciu lat, a jego tw\u00f3rca jest kim\u015b tak istotnym dla muzycznej tradycji, \u017ce mo\u017ce warto si\u0119 pochyli\u0107. <em>Egypt Station<\/em> wydaje si\u0119 zreszt\u0105 idealn\u0105 p\u0142yt\u0105 ery streamingu. Dlaczego? Bo nie ma sensu jej kupowa\u0107, wystarczy pos\u0142ucha\u0107&#8230; w streamingu. Z drugiej strony &#8211; co\u015b w tym wszystkim jednak jest, prawie ka\u017cdy znajdzie tu jaki\u015b imponuj\u0105cy moment i ulubion\u0105 piosenk\u0119. I pow\u00f3d, \u017ceby doceni\u0107 Macc\u0119, nie tylko dla samej d\u0142ugowieczno\u015bci. Mac Miller zd\u0105\u017cy\u0142 nieszcz\u0119\u015bliwie odej\u015b\u0107 z tego \u015bwiata, a McCartney ci\u0105gle gra.<!--more--><\/p>\n<p>Imponuj\u0105ca by\u0142a forma promocji albumu, czyli koncert-niespodzianka dla 200 s\u0142uchaczy (w\u015br\u00f3d nich znajomych, celebryt\u00f3w &#8211; jak Meryl Streep czy Jimmy Fallon &#8211; i zupe\u0142nie przypadkowych) w Vanderbilt Hall w nowojorskim budynku dworca. I gest mi\u0142y, i sam wyst\u0119p &#8211; trzeba przyzna\u0107 &#8211; niczego sobie. W grudniu w Krakowie nale\u017cy si\u0119 spodziewa\u0107 76-latka w \u015bwietnej formie fizycznej, z nieco zmienionym g\u0142osem, ale te\u017c w rozs\u0105dny spos\u00f3b dysponuj\u0105cego swoim dorobkiem &#8211; utwor\u00f3w z nowej p\u0142yty nie b\u0119dzie du\u017co. Cho\u0107 nowy album nie jest wcale tak z\u0142y i niepotrzebny, jak niekt\u00f3rzy m\u00f3wi\u0105. Jest tylko mocno niedzisiejszy. <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/1QGxFpSb6Sc\" frameborder=\"0\" allow=\"autoplay; encrypted-media\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Rzadko w ostatnich latach zdarza\u0142o si\u0119, \u017ceby McCartney odchodzi\u0142 daleko od stylistyki swoich nagra\u0144 solowych, kt\u00f3r\u0105 budowa\u0142 przez prawie p\u00f3\u0142 wieku. Dla mnie takim momentem by\u0142o <em>Driving Rain<\/em> &#8211; m\u00f3j ulubiony p\u00f3\u017any McCartney. <em>Egypt Station<\/em> to przeciwie\u0144stwo tamtej p\u0142yty &#8211; mniej ciekawa brzmieniowo, bardziej oczywista w swojej kompozycji styl\u00f3w, jest zarazem bardziej przebojowa i melodyjna po staromccartneyowsku. Po paru ods\u0142uchach musz\u0119 przyzna\u0107, \u017ce warto wyj\u015b\u0107 poza jedno, kwituj\u0105ce staro\u015bwiecko\u015b\u0107 beatlesa. <\/p>\n<p>Prawie godzinny album jest &#8211; jak na to, co si\u0119 dzi\u015b pisze &#8211; za bogaty i zbyt starannie u\u0142o\u017cony. Zbyt du\u017co tu przeno\u015bni w por\u00f3wnaniu z utworami m\u0142odszych artyst\u00f3w. <em>I got crows at my window, dogs at my door \/<br \/>\nI don&#8217;t think I can take any more<\/em> &#8211; wyra\u017ca McCartney strach o to, co wok\u00f3\u0142, w <em>I Don&#8217;t Know<\/em>, jednej z najlepszych kompozycji, jakie ta p\u0142yta przynosi, chwytliwej fortepianowej balladzie z charakterystycznie dopowiadaj\u0105c\u0105 melodi\u0119 lini\u0119 basu. W drugim z moich ulubionych moment\u00f3w, <em>Despite Repeated Warnings <\/em>&#8211; minisymfonii w stylu The Beach Boys &#8211; jest r\u00f3wnie metaforyczny, opowiadaj\u0105c o statku i jego kapitanie prowadz\u0105cym za\u0142og\u0119 ku pewnej zag\u0142adzie: <em>Despite repeated warnings \/ Of danger&#8217;s up ahead \/ The captain won&#8217;t be listening \/ To what&#8217;s been said<\/em>. \u0142adny obrazek, utw\u00f3r \u015bwietny, ale wi\u0119cej emocjonalnej dos\u0142owno\u015bci jest dzi\u015b w bajkach z Mini Mini. <\/p>\n<p>Nie szcz\u0119dzi te\u017c Macca ckliwo\u015bci (ta fletnia pana w <em>Hand in Hand<\/em>), no i wielu s\u0142uchaczy wystraszy\u0142 mocno Fuh You &#8211; nie tyle za spraw\u0105 do\u015b\u0107 wieloznacznego tytu\u0142u, co za spraw\u0105 konwencji odbiegaj\u0105cej w stron\u0119 wsp\u00f3\u0142czesnego popu z okolic Robbiego Williamsa. To jednak jedyny tego typu wy\u0142om i jedyna piosenka stworzona z producentem innym ni\u017c Greg Kurstin (Adele, Lily Allen itd.), kt\u00f3ry w bardzo delikatny spos\u00f3b obchodzi si\u0119 tu z wi\u0119kszo\u015bci\u0105 pomys\u0142\u00f3w McCartneya. Owszem, <em>Back in Brasil <\/em>odstaje lekko funkowym charakterem. Ale ju\u017c <em>Come On To Me<\/em> to pewnie naiwny bardzo &#8211; bo sygnalizuj\u0105cy styl nie\u015bmia\u0142ego podrywu z balu szkolnego w latach 60. &#8211; ale typowy McCartney. <em>People Want Peace<\/em> zn\u00f3w niesie \u015blad estetyki Beach Boys\u00f3w (harmonie wokalne), ale i Electric Light Orchestra. No i przecie\u017c autor <em>Egypt Station <\/em>te\u017c t\u0119 stylistyk\u0119 wsp\u00f3\u0142tworzy\u0142 &#8211; du\u017co tych maccaronizm\u00f3w w j\u0119zyku kolejnych pokole\u0144 muzyk\u00f3w. Chocia\u017c ja mam s\u0142abo\u015b\u0107 do dw\u00f3ch innych utwor\u00f3w z nowej p\u0142yty, w kt\u00f3rych wciela si\u0119 wyra\u017aniej w role innych wiekowych artyst\u00f3w: <em>Happy with You<\/em> &#8211; z cieniem Petera Gabriela i jego <em>Salisbury Hill<\/em> w budowie utworu i akordach, a tak\u017ce <em>Confidante <\/em>&#8211; bli\u017cej z kolei ballad Williego Nelsona, mo\u017ce te\u017c Johnny&#8217;ego Casha. Szczeg\u00f3lnie ciekawy test dla starzej\u0105cego si\u0119 wokalnie McCartneya.<\/p>\n<p>Drugim takim testem jest <em>Hunt You Down <\/em>&#8211; mocniej w stron\u0119 punka z autorem <em>Band on the Run<\/em> nie p\u00f3jdziecie. Ale to ju\u017c cz\u0119\u015b\u0107 medleyu ko\u0144cz\u0105cego album, z akcentem bluesowym w samym finale &#8211; tak jakby McCartney chcia\u0142 mrugn\u0105\u0107 okiem do koleg\u00f3w z pokolenia i podobnie jak Stonesi zamkn\u0105\u0107 w ten spos\u00f3b swoj\u0105 dyskografi\u0119. Bo gdyby to mia\u0142o by\u0107 zamkni\u0119cie &#8211; czego oczywi\u015bcie autorowi nie \u017cycz\u0119, bo wida\u0107 na koncercie, \u017ce form\u0105 fizyczn\u0105 imponuje &#8211; to by\u0142oby godnie. A tym wszystkim, kt\u00f3rzy tego pos\u0142uchali do po\u0142owy w przelocie, bo za bardzo staro\u015bwieckie, mog\u0142oby by\u0107 bardzo g\u0142upio.  <\/p>\n<p><strong>PAUL McCARTNEY <em>Egypt Station<\/em><\/strong>, Capitol 2018, <strong>7\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/3uLrSFrNqa8CULSIU7e9v5\" width=\"500\" height=\"380\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Hej tam, jak zareagowaliby\u015bcie na now\u0105 p\u0142yt\u0119 Mozarta? A na nowe teksty cz\u0142owieka (swego czasu) popularniejszego od Jezusa? Owszem, Paul McCartney nagrywa w miar\u0119 regularnie i nie wzbudza to a\u017c takiej euforii, ale ten album powstawa\u0142 od pi\u0119ciu lat, a jego tw\u00f3rca jest kim\u015b tak istotnym dla muzycznej tradycji, \u017ce mo\u017ce warto si\u0119 pochyli\u0107. Egypt [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":19245,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,312,120,7,3219,106],"tags":[1443],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19238"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=19238"}],"version-history":[{"count":10,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19238\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":19250,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19238\/revisions\/19250"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/19245"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=19238"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=19238"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=19238"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}