
{"id":19410,"date":"2018-09-27T09:12:01","date_gmt":"2018-09-27T07:12:01","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=19410"},"modified":"2018-09-27T09:22:54","modified_gmt":"2018-09-27T07:22:54","slug":"czarna-polska-jesien","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2018\/09\/27\/czarna-polska-jesien\/","title":{"rendered":"Czarna polska jesie\u0144"},"content":{"rendered":"<p>Nie, to nie b\u0119dzie kolejna recenzja <em>Kleru<\/em>. Cho\u0107 film znakomity, mocny, cho\u0107 niejednostronny, z kapitaln\u0105 rol\u0105 Jacka Braciaka i oszcz\u0119dnie dozowan\u0105, ale zaskakuj\u0105c\u0105 muzyk\u0105 Miko\u0142aja Trzaski. Swoj\u0105 drog\u0105 w mieszkaniu granego przez Braciaka ks. Lisowskiego zobaczymy pewne elementy wystroju, kt\u00f3re pozwalaj\u0105 go uzna\u0107 &#8211; cho\u0107 posta\u0107 fikcyjna &#8211; za potencjalnego czytelnika prasy audiofilskiej, muzycznej, fanpage&#8217;a &#8222;S\u0105 na \u015bwiecie p\u0142yty, o kt\u00f3rych nie \u015bni\u0142o si\u0119 m\u0142odym klerykom&#8221;, Polifonii, a mo\u017ce nawet Trzech Sz\u00f3stek. Szczeg\u00f3\u0142y tropcie na w\u0142asn\u0105 r\u0119k\u0119. A ja musz\u0119 przyzna\u0107, \u017ce uda\u0142o mi si\u0119 siebie samego rozbawi\u0107 &#8211; nie filmem (kt\u00f3ry, wbrew trailerowi, komedi\u0105 nie jest). Dok\u0142adniej &#8211; precyzyjniej rzecz ujmuj\u0105c &#8211; Chaci\u0144ski sprzed 14 lat rozbawi\u0142 tego dzisiejszego, ale rzecz ma w sobie co\u015b takiego, \u017ce warto si\u0119 tym podzieli\u0107. <!--more--><\/p>\n<p>Ale po kolei: ukaza\u0142a si\u0119 w\u0142a\u015bnie reedycja (po latach) p\u0142yty <em>Echo <\/em><strong>Paula Wirkusa<\/strong>, wi\u0119c (jak mam w zwyczaju) zajrza\u0142em do swojego prywatnego archiwum, gdzie trafi\u0142em m.in. na dokument z tracklist\u0105 audycji Nokturn z listopada 2004, jednej z pierwszych, jakie prowadzi\u0142em w radiowej Dw\u00f3jce, a ju\u017c na pewno jednej z pierwszych solo, co (wiecie, to jednak do\u015b\u0107 wyj\u0105tkowa antena) budzi respekt, spi\u0119cie, wywo\u0142uje sucho\u015b\u0107 w gardle itd. &#8211; wst\u0119p do programu trzeba sobie napisa\u0107, \u017ceby nie by\u0142o jakiego\u015b kompromituj\u0105cego fakapu w pierwszej minucie. I tak oczom moim ukazuje si\u0119 \u00f3w wst\u0119p:<\/p>\n<p><em>W kolejnym wydaniu Nokturnu wita pa\u0144stwa Bartek Chaci\u0144ski [czasem lepiej sobie napisa\u0107 w\u0142asne nazwisko, bo w chwilach stresu \u0142atwo si\u0119 pomyli\u0107 &#8211; przyp. aut.]. Tym razem wyj\u0105tkowo nie w towarzystwie Jacka Hawryluka, ale jak zwykle z porcj\u0105 muzyki pogranicza \u2013 tym razem b\u0119dzie elektronicznie, jesiennie i po polsku, cho\u0107 s\u0142ucha\u0107 b\u0119dziemy polskiego muzyka na sta\u0142e mieszkaj\u0105cego w Niemczech, a do nas wracaj\u0105cego tylko na koncerty. Ju\u017c niebawem po raz kolejny zreszt\u0105 odwiedzi nasz kraj. Mowa o Paulu Wirkusie. To artysta z jednej strony bardzo ceniony w Polsce, z drugiej jednak \u2013 przynale\u017c\u0105cy wyra\u017anie do ca\u0142ej fali tw\u00f3rc\u00f3w elektronicznych, kt\u00f3rzy pr\u00f3buj\u0105 po\u0142\u0105czy\u0107 dwa \u015bwiaty \u2013 \u015bwiat d\u017awi\u0119kowy muzyki ambient, a do tego minimal music, z tym, co nazwa\u0107 mo\u017cna najog\u00f3lniej sztuk\u0105 ha\u0142asu, nurtem noise. To wydawa\u0142oby si\u0119 dwa bieguny, ale jednak udaje si\u0119 je po\u0142\u0105czy\u0107 i w tw\u00f3rczo\u015bci Wirkusa wsp\u00f3\u0142istniej\u0105 na dw\u00f3ch planach. Wirkus, dawniej perkusista, odkry\u0142 w sobie do\u015b\u0107 p\u00f3\u017ano talent kompozytora muzyki elektronicznej, zadebiutowa\u0142 solo pod koniec lat 90., a w roku 2000 wyda\u0142 bardzo ciekaw\u0105 i dobrze przyj\u0119t\u0105 p\u0142yt\u0119 &#8222;Mimikry&#8221;. Z niej na pocz\u0105tek jedno nagranie dobrze ilustruj\u0105ce jego styl \u2013 &#8222;For M&#8221;.<\/em><\/p>\n<p>Tyle lolkontentu sprzed lat. Dalej nast\u0119powa\u0142a lista utwor\u00f3w &#8211; pe\u0142na godzina z Wirkusem, niestety, nieuwzgl\u0119dniaj\u0105ca debiutanckiej solowej kasety <em>Echo<\/em> z 1999 r., kt\u00f3rej wtedy chyba nawet nie mia\u0142em. To b\u0142\u0105d, bo materia\u0142, wznowiony dzi\u015b przez Gusstaffa na wyci\u0119tej w serii Don&#8217;t Sit On My Vinyl! p\u0142ycie, sprawdza si\u0119 nie\u017ale. I ma du\u017co cech robi\u0105cych z niego idealn\u0105 p\u0142yt\u0119 testow\u0105 dla takich samor\u00f3bkowych technik wydawniczych.  <\/p>\n<p>Przede wszystkim, Wirkus jest tu bardziej minimalist\u0105 (odwo\u0142uj\u0105c si\u0119 do tych siermi\u0119\u017cnych podzia\u0142\u00f3w muzycznych, kt\u00f3re proponowa\u0142em 14 lat temu &#8211; utw\u00f3r <em>Nelkenrauch<\/em> jest wr\u0119cz demonstracyjnie okrojony z naddatk\u00f3w). A poza tym tworzy muzyk\u0119 mocno anga\u017cuj\u0105c\u0105 brzmieniow\u0105 &#8211; zbudowana na trzaskach, glitchach, stukotach, kr\u00f3tkich samplach i prostych pog\u0142osach p\u0142yta robi czasem wra\u017cenie, jak gdyby to skrobanie czy perkusyjne d\u017awi\u0119ki rodzi\u0142y si\u0119 wr\u0119cz bezpo\u015brednio w kolumnach g\u0142o\u015bnikowych. A to z kolei bardzo mocno eksponuje prac\u0119 nad no\u015bnikiem winylowym &#8211; bo to jedyne stricte mechaniczne \u017ar\u00f3d\u0142o d\u017awi\u0119ku, jakie mo\u017cna mie\u0107. Ciekaw jestem sk\u0105din\u0105d innych p\u0142yt wyci\u0119tych w ten spos\u00f3b. Oczywi\u015bcie wiele pozostawia do \u017cyczenia uboga szata graficzna &#8211; p\u0142yt\u0119 dostajemy w porz\u0105dnej kopercie i obwolucie, ale bez nadruk\u00f3w, z naklejkami zawieraj\u0105cymi minimum koniecznych informacji (trudno narzeka\u0107 &#8211; to w ko\u0144cu limitowane do 66 kopii wydawnictwo). Tyle \u017ce przy tym jako\u015b\u0107 wyci\u0119cia zostawia w tyle wi\u0119kszo\u015b\u0107 t\u0142oczonych wydawnictw, kt\u00f3re dzi\u015b wychodz\u0105. Warto pos\u0142ucha\u0107 kt\u00f3rej\u015b z pozycji z Don&#8217;t Sit On My Vinyl! &#8211; cho\u0107by dla wyrobienia sobie opinii o r\u00f3\u017cnicach. A Wirkus ze swoim \u00f3wczesnym podej\u015bciem do d\u017awi\u0119ku wydaje mi si\u0119 odpowiedni.<\/p>\n<p><strong>PAUL WIRKUS <em>Echo<\/em><\/strong>, Gusstaff\/Don&#8217;t Sit On My Vinyl! 1999\/2018, <strong>7\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"300\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" allow=\"autoplay\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/493257765&#038;color=%23ff5500&#038;auto_play=false&#038;hide_related=false&#038;show_comments=true&#038;show_user=true&#038;show_reposts=false&#038;show_teaser=true&#038;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p>To r\u00f3wnie\u017c dobra okazja, \u017ceby przywita\u0107 nowego wydawc\u0119 winyli w Polsce, czyli Shovel Head Records, dzi\u0119ki kt\u00f3rych uprzejmo\u015bci mog\u0142em pos\u0142ucha\u0107 raz jeszcze <em>Polygondwanaland<\/em> grupy <strong>King Gizzard and the Lizard Wizard<\/strong>. O samej p\u0142ycie &#8211; niez\u0142ej nawet jak na wyj\u0105tkowy zesz\u0142oroczny cykl pi\u0119ciu album\u00f3w australijskiego zespo\u0142u psychodeliczno-rockowego &#8211; <a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2017\/12\/31\/piec-najlepszych-plyt-roku-king-gizzard-the-lizard-wizard\/\">pisa\u0142em przed rokiem<\/a>. Ale po wielu miesi\u0105ca ukazuj\u0105 si\u0119 kolejne wydania &#8211; w ko\u0144cu zesp\u00f3\u0142 wykona\u0142 z tym materia\u0142em manewr niespotykany i zezwoli\u0142 na publikacj\u0119 temu, kto chcia\u0142, umieszczaj\u0105c w sieci wersje po masteringu, w\u0142\u0105cznie z przygotowanym materia\u0142em do edycji winylowej. Namno\u017cy\u0142o si\u0119 wi\u0119c edycji &#8211; a w\u015br\u00f3d nich mamy kolorowe (i marmurkowe) winyle opublikowane przez nasz\u0105, polsk\u0105 wytw\u00f3rni\u0119. W porz\u0105dnym kartonie rozk\u0142adanym w zadrukowany gatefold oraz dodatkowym arkuszem z tekstami w j\u0119zyku Esperanto. P\u0142yta jest by\u0107 mo\u017ce najbardziej TYPOWYM dla tej grupy &#8211; o ile wolno mi u\u017cy\u0107 takiego s\u0142owa &#8211; albumem KGATLW z zesz\u0142ego roku. A t\u0142oczenie &#8211; dwa razy po 250 egz. w dw\u00f3ch wersjach kolorystycznych, 180-gramowy winyl, made in Poland &#8211; nie pozostawia nic do \u017cyczenia. No i przy okazji pierwsza pozycja w katalogu, w kt\u00f3rym numerem dwa ma by\u0107 album warszawskiego tria Tentent. <\/p>\n<p>Wydaje si\u0119, \u017ce racj\u0119 mia\u0142 jeden z wydawc\u00f3w, przekonuj\u0105cy mnie ostatnio, \u017ce Polska, tak mocno op\u00f3\u017aniona przez wiele lat w powrocie do czarnych p\u0142yt, mo\u017ce si\u0119 sta\u0107 szybko dostarczycielem winyli w jako\u015bci konkuruj\u0105cej z najlepszymi europejskimi t\u0142oczniami. Oba dzisiejsze przyk\u0142ady &#8211; cho\u0107 w r\u00f3\u017cnej skali &#8211; to dobrze (niech ju\u017c b\u0119dzie za t\u0105 audycj\u0105 sprzed lat) ilustruj\u0105. No i nie do ko\u0144ca czarna ta jesie\u0144, bior\u0105c pod uwag\u0119 barwy tego drugiego wydawnictwa, w sumie nawet ca\u0142kiem kolorowa.<\/p>\n<p><strong>KING GIZZARD AND THE LIZARD WIZARD <em>Polygondwanaland<\/em><\/strong>, Shovel Head 2018, <strong>7-8\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=2272625007\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/shovelheadrecords.bandcamp.com\/album\/polygondwanaland-2\">Polygondwanaland by King Gizzard &amp; The Lizard Wizard<\/a><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nie, to nie b\u0119dzie kolejna recenzja Kleru. Cho\u0107 film znakomity, mocny, cho\u0107 niejednostronny, z kapitaln\u0105 rol\u0105 Jacka Braciaka i oszcz\u0119dnie dozowan\u0105, ale zaskakuj\u0105c\u0105 muzyk\u0105 Miko\u0142aja Trzaski. Swoj\u0105 drog\u0105 w mieszkaniu granego przez Braciaka ks. Lisowskiego zobaczymy pewne elementy wystroju, kt\u00f3re pozwalaj\u0105 go uzna\u0107 &#8211; cho\u0107 posta\u0107 fikcyjna &#8211; za potencjalnego czytelnika prasy audiofilskiej, muzycznej, fanpage&#8217;a [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":19416,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,12,767,2967,3,298,312,120,558,7,3219,4,309,2974,1139],"tags":[2755,3704],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19410"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=19410"}],"version-history":[{"count":11,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19410\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":19423,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19410\/revisions\/19423"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/19416"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=19410"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=19410"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=19410"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}