
{"id":19793,"date":"2018-11-05T09:00:36","date_gmt":"2018-11-05T08:00:36","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=19793"},"modified":"2018-11-05T15:56:39","modified_gmt":"2018-11-05T14:56:39","slug":"6-plyt-ktorych-warto-posluchac-w-tym-tygodniu-2","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2018\/11\/05\/6-plyt-ktorych-warto-posluchac-w-tym-tygodniu-2\/","title":{"rendered":"7 p\u0142yt, kt\u00f3rych warto pos\u0142ucha\u0107 w tym tygodniu"},"content":{"rendered":"<p>Dzi\u015b dla odmiany o p\u0142ytach, kt\u00f3re przes\u0142ucha\u0142em od pi\u0105tku z pozytywnym skutkiem (kilka innych mnie odrzuci\u0142o). Szanse nie s\u0105 r\u00f3wne, bo na takim Marku Kozelku nie spos\u00f3b si\u0119 na przyk\u0142ad nie skupi\u0107 na d\u0142u\u017cej. Podobnie jak na Richardzie Devine, kt\u00f3ry nagra\u0142 pewnie swoj\u0105 najlepsz\u0105 p\u0142yt\u0119. Tylko ile\u017c mo\u017cna pisa\u0107 o nim w por\u00f3wnaniu z kim\u015b takim jak Kozelek? O Marianne Faithfull wypowiada\u0142em si\u0119 na pi\u015bmie w pi\u0105tek. Par\u0119 p\u0142yt wartych jest jeszcze osobnej wzmianki, kilka zgubi\u0142em w zesz\u0142ym tygodniu, wi\u0119c nie zdziwcie si\u0119, je\u015bli co\u015b tu si\u0119 pojawi jutro, pojutrze i w kolejne dni. <!--more--><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/1vlgTN47mgWvFVShrL3WDp\" width=\"500\" height=\"380\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>DEAD CAN DANCE <em>Dionysus<\/em><\/strong>, PIAS<br \/>\nMrok i nabo\u017ce\u0144stwo z muzyki <strong>Dead Can Dance <\/strong>ulotni\u0142y si\u0119 niemal w ca\u0142o\u015bci ju\u017c dawno temu, nie ma wi\u0119c pewno\u015bci, czy <em>Dionysus<\/em> spodoba si\u0119 najstarszym fanom duetu. Dla mnie jednak by\u0142 sporym pocieszeniem po ostatnim albumie Lisy Gerrard z Bu\u0142garkami. Brendan Perry gwarantuje niez\u0142y poziom i eleganckie brzmienie w zupe\u0142nie innej dziedzinie &#8211; wielokulturowego, rytmicznego New Age opartego o elementy muzyki r\u00f3\u017cnych cywilizacji. Nic w tym wielkiego, ale te\u017c styl duetu ten nowy materia\u0142 podtrzymuje, uwodz\u0105c detalami &#8211; subtelnie wprowadzanymi d\u017awi\u0119kami egzotycznych flet\u00f3w czy instrument\u00f3w perkusyjnych. Ciekawszy jest w drugiej cz\u0119\u015bci, najbardziej w utworze <em>The Forest<\/em>.<\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=3848073574\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/ianwilliamcraig.bandcamp.com\/album\/thresholder\">Thresholder by Ian William Craig<\/a><\/iframe><\/p>\n<p><strong>IAN WILLIAM CRAIG <em>Thresholder<\/em><\/strong>, 130107<br \/>\nJe\u015bli ambient pozwala na karier\u0119 wokaln\u0105, to niech to b\u0119dzie przyk\u0142ad. Muzyka Kanadyjczyka <strong>Iana Williama Craiga <\/strong>jest zaszumiona, nasycona nieczysto\u015bciami starej ta\u015bmy, odrealniona, troch\u0119 nawet przybrudzona, a zarazem odnosz\u0105ca si\u0119 do naturalnych w tej dziedzinie sakralnych, ch\u00f3ralnych wzorc\u00f3w. Zreszt\u0105 swoje inspiracje Craig do\u015b\u0107 klarownie wy\u0142uszcza samemu: od zamazanych pejza\u017cy Williama Basinskiego i Fennesza, po Leylanda Kirbyego. P\u0142yta <em>Thresholder<\/em> zdecydowanie ust\u0119puje wydanej p\u00f3\u0142tora roku temu <em>Centres <\/em>(jeden z album\u00f3w roku na Polifonii), mo\u017ce dlatego, \u017ce jest wyborem r\u00f3\u017cnych nagra\u0144 realizowanych przez lata. Ale <em>Idea for Contradiction 2 <\/em>to bardzo mocny utw\u00f3r. I kilka fragment\u00f3w por\u00f3wnywalnych z <em>Centres <\/em>jeszcze na p\u0142ycie znajdziemy. Mo\u017ce na przeczekanie przed prawdziw\u0105 nast\u0119pn\u0105 p\u0142yt\u0105 IWC. <\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=2642955703\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/bezirk.bandcamp.com\/album\/derichan\">Derichan by Lafidki<\/a><\/iframe><\/p>\n<p><strong>LAFIDKI <em>Derichan<\/em><\/strong>, Bezirk Tapes<br \/>\nTu jest ten mrok, kt\u00f3rego brakowa\u0142o u Dead Can Dance, i sporo niepokoju. Trudno zreszt\u0105, \u017ceby go nie znale\u017a\u0107 w muzyce kambod\u017ca\u0144skiego uchod\u017acy (<strong>Lafidki <\/strong>naprawd\u0119 nazywa si\u0119 Saphy Vong), kt\u00f3ry urodzi\u0142 si\u0119 w obozie w Tajlandii, a od tamtej pory podr\u00f3\u017cuje po \u015bwiecie, teraz pr\u00f3buj\u0105c jeszcze opowiedzie\u0107 muzyk\u0105 gn\u0119bione mniejszo\u015bci etniczne w Kambod\u017cy. Zaskakuj\u0105co kr\u00f3tka, ale te\u017c sp\u00f3jna kaseta splata w\u0105tki mocnej, opartej na arpeggiach i pot\u0119\u017cnych akordach muzyki elektronicznej, oraz nagrania terenowe dokonane przez Juliena Hairona. Odnosi si\u0119 wprost do bardzo wsp\u00f3\u0142czesnych wydarze\u0144 z ci\u0105gle mrocznej historii tych okolic &#8211; cho\u0107by do zamordowania ekologicznego dzia\u0142acza Chuta Wutty&#8217;ego. W\u0105tki terenowe i syntetyczne czasem ze sob\u0105 kontrastuj\u0105, ale zwykle bardzo dobrze skleja je nerwowa, g\u0119sta rytmika. A tak\u017ce element grozy i zaskoczenia. Zaskakuj\u0105ce jest tak\u017ce uci\u0119cie na ko\u0144cu. Zostaje my\u015bl, \u017ce pomys\u0142y Vonga idealnie po\u0142\u0105czy\u0142yby si\u0119 z wyobra\u017ani\u0105 i umiej\u0119tno\u015bciami polskiego tw\u00f3rcy muzyki elektronicznej, Mirta.  <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/5LkXHfFjVMBRPXCcAKgZV0\" width=\"500\" height=\"380\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>RAFA\u0141 GORZYCKI \/ TOMASZ PAWLICKI \/ JAKUB ZIO\u0141EK <em>Ensemble Tuning<\/em><\/strong>, Audio Cave<br \/>\nImpresyjna muzyka kolejnego tria prowadzonego przez <strong>Rafa\u0142a Gorzyckiego<\/strong> jest esencj\u0105 bydgoskiej szko\u0142y z jej kameralistycznymi inklinacjami. To podej\u015bcie, kt\u00f3re nigdy nie by\u0142o modne i zapewne nigdy si\u0119 nie zestarzeje &#8211; jak produkcje zespo\u0142u Maestro Trytony, w kt\u00f3rym po raz pierwszy s\u0142ysza\u0142em Pawlickiego i Gorzyckiego. Brzmienie tego pierwszego si\u0142\u0105 rzeczy troch\u0119 tu dominuje nad pozosta\u0142ymi, chocia\u017c trzeba przyzna\u0107, \u017ce zar\u00f3wno Gorzycki, przesiadaj\u0105cy si\u0119 pomi\u0119dzy zestawem perkusyjnym a fortepianem, graj\u0105cy bardzo oszcz\u0119dnie, jak i Zio\u0142ek pracuj\u0105cy g\u0142\u00f3wnie w drugim planie nad elektronicznym tworzywem, kt\u00f3re poklei ca\u0142o\u015b\u0107 i nas\u0105czy j\u0105 atmosfer\u0105, stwarzaj\u0105 mu odpowiednie warunki przez wi\u0119ksz\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 tej p\u0142yty. Znakomicie brzmi\u0105cej, nienatarczywej i melancholijnie pogodnej, z fragmentami, w kt\u00f3rych kolektyw imponuje gr\u0105 zespo\u0142ow\u0105 (<em>Alfabet Morse&#8217;a<\/em>, <em>Jakby wstrz\u0105\u015bnienie<\/em>). Warto.<\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=1308450870\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/richarddevine.bandcamp.com\/album\/sort-lave\">Sort\\Lave by Richard Devine<\/a><\/iframe><\/p>\n<p><strong>RICHARD DEVINE <em>Sort\\Lave<\/em><\/strong>, Timesig<br \/>\nP\u0142yta nagrana przez <strong>Richarda Devine&#8217;a<\/strong> po d\u0142u\u017cszej przerwie, kt\u00f3r\u0105 po\u015bwi\u0119ci\u0142 na zbieranie nowego zestawu modu\u0142\u00f3w &#8211; \u015brodowiska pracy, kt\u00f3re pozwoli\u0142oby mu osi\u0105gn\u0105\u0107 nieco inne brzmienie (cho\u0107 modu\u0142owe kolekcjonerstwo samo w sobie urasta zdaje si\u0119 do miana muzycznej obsesji). Zadanie najwyra\u017aniej uda\u0142o si\u0119 wykona\u0107, bo <em>Sort\\Lave<\/em> brzmi sp\u00f3jnie, wci\u0105ga niczym najlepsze nagrania Autechre, a przy tym ma troch\u0119 inn\u0105 jako\u015b\u0107 brzmieniow\u0105, bardzo mi\u0119kk\u0105, przyjemn\u0105. To p\u0142yta ci\u0105gle abstrakcyjna, ale pozbawiona zgrzytliwo\u015bci. I oferuj\u0105ca wr\u0119cz gonitw\u0119, nadmiar pomys\u0142\u00f3w &#8211; co\u015b jak fabu\u0142a konsolowej serii <em>Uncharted<\/em>. Je\u015bli my\u015blicie, \u017ce to ju\u017c po trz\u0119sieniu ziemi, w\u0142a\u015bnie zaczyna si\u0119 wi\u0119ksze. P\u0142yta Devine&#8217;a \u0142\u0105czy kilka pokole\u0144 muzyki elektronicznej &#8211; ma sobie futurystyczn\u0105 jako\u015b\u0107 Kraftwerku (czasem nawet lekko nostalgiczn\u0105 &#8211; jak w fina\u0142owym utworze <em>Takara<\/em>), a zarazem g\u0119sto\u015b\u0107 i organiczny charakter skomplikowanej syntezy granularnej. Od stylistyki IDM do studia eksperymentalnego tylko krok &#8211; ameryka\u0144ski producent na <em>Sort\\Lave <\/em>od pierwszych takt\u00f3w <em>Microscopium Recurse<\/em> wprost pyta: ej, to nie mo\u017cna mie\u0107 obu naraz?  <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/1OCE83C2l4g7kRxTrkSfND\" width=\"500\" height=\"380\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>SUN KIL MOON <em>This Is My Dinner<\/em><\/strong>, Caldo Verde<br \/>\nDziennik\u00f3w <strong>Marka Kozelka<\/strong> ci\u0105g dalszy. Tam, gdzie wymi\u0119kli Proust i Knausg\u00e5rd, Kozelek twardo trwa, relacjonuj\u0105c dialogi i przypadki z ostatniej trasy koncertowej, kt\u00f3re b\u0119dzie melodeklamowa\u0142 podczas kolejnej trasy koncertowej &#8211; chyba \u017ce do tego czasu napisze ju\u017c nowe. A tego wykluczy\u0107 nie mo\u017cna. Niby ta nowa p\u0142yta niczego nowego w sferze czysto muzycznej nie przynosi (brzmieniem przypomina koncerty Kozelka, muzycy z jego koncertowego zespo\u0142u), ale wokalnie emocje parokrotnie zrywaj\u0105 mu si\u0119 ze smyczy &#8211; cho\u0107by w utworze <em>Linda Blair<\/em> ze scen\u0105 w samolocie z Oslo do Warszawy i dziewczyn\u0105 fotel obok wydaj\u0105c\u0105 odg\u0142osy jak tytu\u0142owa aktorka w<em> Egzorcy\u015bcie<\/em>. Niby te strumienie \u015bwiadomo\u015bci przypominaj\u0105 promocyjne historie o miastach nagrywane przez Woody&#8217;ego Allena, ale jednak jest co\u015b wci\u0105gaj\u0105cego, na poziomie literackiego ekshibicjonizmu, zar\u00f3wno w opowie\u015bci o Norwegii, jak i tej du\u0144skiej, w historii o zamawianiu jedzenia w Niemczech czy graniu na &#8222;metalowym festiwalu&#8221; (najwyra\u017aniej Asymmetry) w mie\u015bcie, kt\u00f3rego nazwy nie jest w stanie zapami\u0119ta\u0107 (najwyra\u017aniej Wroc\u0142aw), albo wreszcie &#8211; paradoksalnie bardzo ciekawym &#8211; tek\u015bcie o praniu rzeczy w hotelowym zlewie (<em>Soap For Joyful Hands<\/em>). Jak widzicie, troch\u0119 wpis\u00f3w z dzienniczka dobrze robi tak\u017ce na wyobra\u017ani\u0119 recenzenta. Z trudem si\u0119 hamuj\u0119 przed napisaniem jeszcze czego\u015b &#8211; jak na przyk\u0142ad to, \u017ce fascynuj\u0105ce w Kozelku jest to, \u017ce w\u0119druje na granic\u0119 autoparodii, przekracza j\u0105 i wali dalej niczym niezra\u017cony, przy czym rzecz natychmiast przestaje by\u0107 autoparodi\u0105 (jak z tymi skarpetkami pranymi w zlewie). A niezale\u017cnie od tego, ile bym napisa\u0142, co\u015b by jeszcze zosta\u0142o. 20 listopada Kozelek gra w Warszawie, pewnie zn\u00f3w co\u015b napisze i je\u015bli tam p\u00f3jdziecie, to staniecie si\u0119 pewnie cz\u0119\u015bci\u0105 tej historii.<br \/>\nEDIT: Z ostatniej chwili &#8211; Kozelek odwo\u0142a\u0142 warszawski koncert. C\u00f3\u017c, a \u015bpiewa te\u017c na nowej p\u0142ycie, \u017ce tak rzadko odwo\u0142uje&#8230;   <\/p>\n<p><iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=1894553162\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/thisisnotarecord.bandcamp.com\/album\/outlines\">Outlines by WOLNO\u015a\u0106<\/a><\/iframe><\/p>\n<p><strong>WOLNO\u015a\u0106 <em>Outlines<\/em><\/strong>, thisisnotarecord<br \/>\nPo skandalicznie niedocenionym debiucie trio <strong>Wolno\u015b\u0107<\/strong> pr\u00f3buje znowu. Dla niewtajemniczonych: <em>to musi by\u0107 grupa tr\u00f3jmiejska<\/em>, pomy\u015bleli\u015bcie pewnie natychmiast, bo je\u015bli nie skojarzenia funeralne, to wolno\u015bciowe. I s\u0142usznie. Adam Witkowski, Krzysztof Topolski, Wojtek Juchniewicz zapraszaj\u0105 jednak tym razem spore grono znajomych, tak\u017ce spoza Tr\u00f3jmiasta. Precyzyjniej: Pawe\u0142 Kulczy\u0144ski, czyli Lautbild (featuring w utworze pierwszym), z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 jest spoza, no i Maciek B\u0105czyk, kt\u00f3ry gra w <em>Raport W Founded<\/em>, chyba najlepszym na p\u0142ycie utworze, w finale p\u0142yty. Sporo wnosi swoj\u0105 obecno\u015bci\u0105 Miko\u0142aj Trzaska (poprzedni album Wolno\u015bci wydany zosta\u0142 w jego oficynie Kilogram Records). Wi\u0119kszo\u015b\u0107 z tego materia\u0142u to by\u0107 mo\u017ce zaskakuj\u0105ca dla s\u0142uchaczy Nagrobk\u00f3w, innej formacji Witkowskiego, gra z konwencj\u0105 power tria uzupe\u0142nionego o syntezatory. Troch\u0119 improwizacji, troch\u0119 funku, troch\u0119 rockowego brzmienia, wszystko na powa\u017cnie, ale bez wychodzenia z gara\u017cu. Nawet demonstracyjnie gara\u017cowo. Do tego zn\u00f3w \u0142adnie wydane, podobnie jak poprzednia p\u0142yta. Niech b\u0119dzie, \u017ce to trzecia gda\u0144ska cecha charakterystyczna &#8211; poza tymi wymienionymi wy\u017cej skojarzeniami.  <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dzi\u015b dla odmiany o p\u0142ytach, kt\u00f3re przes\u0142ucha\u0142em od pi\u0105tku z pozytywnym skutkiem (kilka innych mnie odrzuci\u0142o). Szanse nie s\u0105 r\u00f3wne, bo na takim Marku Kozelku nie spos\u00f3b si\u0119 na przyk\u0142ad nie skupi\u0107 na d\u0142u\u017cej. Podobnie jak na Richardzie Devine, kt\u00f3ry nagra\u0142 pewnie swoj\u0105 najlepsz\u0105 p\u0142yt\u0119. Tylko ile\u017c mo\u017cna pisa\u0107 o nim w por\u00f3wnaniu z kim\u015b [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":19809,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[48,18,12,3,312,120,3319,107,3309,558,3219,1139,1249,1059,106],"tags":[3747,2510,3026,3751,235,1412,3749,234,3748,3750],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19793"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=19793"}],"version-history":[{"count":21,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19793\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":19821,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19793\/revisions\/19821"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/19809"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=19793"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=19793"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=19793"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}