
{"id":21759,"date":"2019-05-02T13:44:42","date_gmt":"2019-05-02T11:44:42","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=21759"},"modified":"2019-05-02T13:52:50","modified_gmt":"2019-05-02T11:52:50","slug":"rendez-vous-z-popol-vuh-czyli-psychodeliczna-majowka","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2019\/05\/02\/rendez-vous-z-popol-vuh-czyli-psychodeliczna-majowka\/","title":{"rendered":"Rendez-vous z Popol Vuh, czyli psychodeliczna maj\u00f3wka"},"content":{"rendered":"<p>S\u0105 powody, by pozna\u0107 Floriana Fricke. Nawet bardzo wiele powod\u00f3w. Kiedy\u015b przeszkod\u0105 by\u0142a dost\u0119pno\u015b\u0107 jego nagra\u0144. Nie pomaga\u0142y r\u00f3\u017cne wersje poszczeg\u00f3lnych wydawnictw, ale te\u017c nieszczeg\u00f3lnie przys\u0142u\u017cy\u0142a si\u0119 etykietka &#8222;tego zespo\u0142u od Herzoga&#8221;. Muzyka <strong>Popol Vuh<\/strong> to co\u015b wi\u0119cej &#8211; by\u0142a zbyt delikatna, \u017ceby sta\u0107 si\u0119 g\u0142\u00f3wnym symbolem krautrocka, ale by\u0142a te\u017c pod wieloma wzgl\u0119dami pionierska, a ciekaw\u0105 maj\u00f3wkow\u0105 przygod\u0105 mo\u017ce si\u0119 okaza\u0107 z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105. Co lepsze, co gorsze? Co na pocz\u0105tek, a co zostawi\u0107 sobie na koniec?<!--more--><\/p>\n<p>Nie bez przyczyny wydanym w\u0142a\u015bnie nowym reedycjom towarzysz\u0105 entuzjastyczne cytaty z Alexa Patersona (The Orb) i Mixmastera Morrisa, czyli czo\u0142owych postaci elektronicznego ambientu lat 90. Wtedy prze\u017cywano fal\u0119 fascynacji Popol Vuh, wi\u0119ksz\u0105 pewnie ni\u017c kiedykolwiek, bo wspieran\u0105 \u015bwietn\u0105, pe\u0142n\u0105 entuzjazmu ksi\u0105\u017ck\u0105 Juliana Cope&#8217;a <em>Krautrocksampler<\/em>. A muzyka Frickego \u0142\u0105czy\u0142a kilka cech: du\u017c\u0105 swobod\u0119, wykorzystywanie narz\u0119dzi elektronicznych, bardzo otwarte odniesienia do inspiracji duchowych i bycie oczywistym skutkiem za\u017cywania substancji psychodelicznych. By\u0142a na sw\u00f3j spos\u00f3b kwasowo-pastoralna, multikulturowa, \u0142\u0105czy\u0142a doskona\u0142\u0105 przestrzenno\u015b\u0107 i organiczno\u015b\u0107. A w\u0142a\u015bciwie jest, bo ten dost\u0119p od dawna nie by\u0142 taki \u0142atwy &#8211; ukaza\u0142 si\u0119 obejmuj\u0105cy pi\u0119\u0107 album\u00f3w winylowy boks <em>The Essential Album Collection Vol. 1<\/em> i towarzysz\u0105ca mu seria edycji CD. Oczywi\u015bcie wszystkie te nagrania s\u0105 te\u017c dost\u0119pne w streamingu.     <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/1nXXBeysRVdlSoZjAmAlDf\" width=\"3500\" height=\"300\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe><\/p>\n<p>Ju\u017c <em>Affenstunde<\/em> (oryg. 1970), s\u0142uchane po latach, sprawia du\u017c\u0105 niespodziank\u0119. Fricke zak\u0142ada zesp\u00f3\u0142 &#8211; a w\u0142a\u015bciwie formuje tymczasowy alians trzech muzyk\u00f3w, bo jedyn\u0105 sta\u0142\u0105 w PV pozosta\u0142 sam &#8211; pod wra\u017ceniem prezentacji syntezatora Moog III. Jest dwudziestoparoletnim dziennikarzem z muzycznym wykszta\u0142ceniem, ale klasycznym (pianistyka, kompozycja). Tak zafascynowanym, \u017ce kupuje podobnego Mooga na w\u0142asno\u015b\u0107, mimo astronomicznej ceny. Zatrudnia te\u017c Franka Fiedlera, kt\u00f3ry uczestniczy\u0142 w warsztatach zorganizowanych w Monachium przez Roberta Mooga i ma wi\u0119ksz\u0105 techniczn\u0105 wiedz\u0119 na temat syntezatora &#8211; to jedyna gwarancja, \u017ce co\u015b si\u0119 uda zrobi\u0107 ze skomplikowanym urz\u0105dzeniem, kt\u00f3re nie ma instrukcji obs\u0142ugi. To bardzo wczesny moment na takie eksperymenty: Fricke prowadzi je niewiele ponad rok od pierwszego wydawnictwa Wendy Carlos, wyprzedzaj\u0105c wi\u0119kszo\u015b\u0107 pr\u00f3b z syntezatorami w muzyce popularnej. Wydane w tym samym czasie <em>Electronic Meditation<\/em> Tangerine Dream (p\u00f3\u017aniej Fricke mia\u0142 u nich wyst\u0105pi\u0107 ze swoim moogiem jako go\u015b\u0107) i pierwsza p\u0142yta Kraftwerk brzmie\u0144 syntezatora jeszcze nie przynosi\u0142y. Dopiero zaczyna\u0142a si\u0119 kariera Cluster.<\/p>\n<p>Mamy tu wi\u0119c trzy ciekawe elektroniczne improwizacje i fantastyczny, brawurowy utw\u00f3r <em>Affenstunde<\/em>, przedziwn\u0105 syntetyczn\u0105 mantr\u0119 nios\u0105c\u0105 r\u00f3\u017cne w\u0105tki kulturowe, kojarz\u0105c\u0105 si\u0119 tyle\u017c z Bliskim Wschodem, co ze Szkocj\u0105 z jej piszcza\u0142kami i dudami. Pojawiaj\u0105 si\u0119 charakterystyczne dla muzyki niemieckiej tych czas\u00f3w plemienne partie perkusji, jest jasne, \u017ce podobnie jak kilka innych niemieckich sk\u0142ad\u00f3w Fricke gra tu swego rodzaju psychodeliczny czy nawet kosmiczny folk, ale ma on najsubtelniejsz\u0105 posta\u0107. I podbudow\u0119 tematyczn\u0105 &#8211; utw\u00f3r jest tworzon\u0105 na gor\u0105co reakcj\u0105 na <em>2001: Odysej\u0119 kosmiczn\u0105<\/em> Kubricka, a zarazem efektem inspiracji mitologi\u0105 Maj\u00f3w. Niesamowity jest dodany jako bonus utw\u00f3r <em>Train Through Time<\/em> z motoryczn\u0105 lini\u0105 perkusji i kolejowym samplem. By\u0142 ju\u017c na wznowieniu wydanym 15 lat temu przez SPV, ale trzeba pami\u0119ta\u0107, \u017ce pochodzi nie z lat 70., tylko z roku 1997 &#8211; tutaj jednak us\u0142ysza\u0142em go po raz pierwszy i kupi\u0142bym t\u0119 p\u0142yt\u0119 dla samego tylko tego nagrania, \u015bwietnie wpisuj\u0105cego si\u0119 w klimat czas\u00f3w, gdy Popol Vuh to dw\u00f3ch facet\u00f3w obs\u0142uguj\u0105cych jeden syntezator modularny i trzeci (Holger Tr\u00fclzsch) siedz\u0105cy za perkusj\u0105. W latach 70. Frickemu zacz\u0119\u0142o jednak stopniowo przeszkadza\u0107 to, \u017ce elektronika gryz\u0142a si\u0119 z duchowo\u015bci\u0105, o kt\u00f3rej chcia\u0142 m\u00f3wi\u0107 przede wszystkim.       <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/0bniAqzf6QOrfVoLlxjzpV\" width=\"500\" height=\"300\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe><\/p>\n<p>S\u0142uchaj\u0105c tych p\u0142yt w kolejno\u015bci chronologicznej, natkniemy si\u0119 wi\u0119c od razu (by\u0107 mo\u017ce ze zdziwieniem) na album <em>Hosianna Mantra<\/em> (1972), na kt\u00f3rym Fricke gra na fortepianie &#8211; zreszt\u0105 nie porzuci\u0142 tego instrumentu nigdy, a pod koniec \u017cycia zd\u0105\u017cy\u0142 nagra\u0107 swoje wersje utwor\u00f3w Mozarta, do kt\u00f3rego pono\u0107 regularnie wraca\u0142. Na <em>Hosianna Mantra <\/em>zaczyna czym\u015b, co wydawa\u0142o mi si\u0119 chwilami cytatem z Chopina, a na pewno z romantycznej pianistyki &#8211; w utworze <em>Ah!<\/em>. S\u0142ycha\u0107 fascynacj\u0119 lidera w\u0105tkami religijnymi, kt\u00f3ra z czasem b\u0119dzie ros\u0142a. Stopniowo zachodni\u0105 tradycj\u0119 Fricke miesza z w\u0105tkami wschodnimi, operuj\u0105c w modelu progresywno-rockowym i zawstydzaj\u0105c konkurencj\u0119 muzykalno\u015bci\u0105 i lekko\u015bci\u0105. Do dyspozycji ma \u015bwietny sk\u0142ad, z m\u0142odziutkim gitarzyst\u0105 Connym Veitem (grywa\u0142 te\u017c w innym krautrockowym zespole Gila) i wokalistk\u0105 Djong Yun &#8211; c\u00f3rk\u0105 jednego z wi\u0119kszych po\u0142udniowokorea\u0144skich kompozytor\u00f3w wsp\u00f3\u0142czesnych, Isang Yuna. Nie mam do <em>Hosianny&#8230;<\/em> jakiego\u015b czo\u0142obitnego osobistego stosunku, bo gdy poznawa\u0142em dyskografi\u0119 krautrocka po raz pierwszy, szuka\u0142em nieco mocniejszych wra\u017ce\u0144. Jest to jednak niepodwa\u017calny klasyk i z dzisiejszego punktu widzenia: p\u0142yta-matka New Age i zarazem p\u0142yta-babka dla dzisiejszego nurtu modern classical.<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/1HO7xQMZ192OZpZVkH9fpp\" width=\"500\" height=\"300\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe><\/p>\n<p>Pewnym zawodem mo\u017ce by\u0107 za to <em>Einsj\u00e4ger &#038; Siebenj\u00e4ger<\/em> (1974), pi\u0105ta w dyskografii PV p\u0142yta. Z jednej strony &#8211; zn\u00f3w zupe\u0142nie inna, ca\u0142ymi partiami progresywno-folkowa, cho\u0107 wokale Djong Yun s\u0105 tu raczej na marginesie. Z drugiej &#8211; prze\u0142omem ten album z pewno\u015bci\u0105 nie jest, a partie gitarowe Daniela Fischelschera (zn\u00f3w Gila, no i Amon Duul II), kt\u00f3re swego czasu bardzo przypad\u0142y do gustu opisuj\u0105cemu krautrockow\u0105 histori\u0119 Cope&#8217;owi, mnie wydaj\u0105 si\u0119 momentami za g\u0119ste, odwracaj\u0105 uwag\u0119 od ambientowej tkanki &#8211; a najbardziej podoba mi si\u0119 eksponowanie tej ostatniej, cho\u0107by w <em>Morgengruss<\/em>. Nieco p\u00f3\u017aniej takie rzeczy robi\u0142 Steve Hillage &#8211; konfrontacja muzyki jednego i drugiego artysty pokazuje, jak\u0105 muzyczn\u0105 przewag\u0119 nad reszt\u0105 \u015bwiata mia\u0142y Niemcy do po\u0142owy lat 70.<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/2S5f7x42llDqzLYwIdlBMs\" width=\"500\" height=\"300\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe><\/p>\n<p>Inaczej ni\u017c Cope, na album startowy dla wszystkich, kt\u00f3rzy z Popol Vuh nie mieli do czynienia, wybra\u0142bym raczej p\u0142yt\u0119 <em>Aguirre<\/em> (1975), czyli pierwsz\u0105 z serii soundtrack\u00f3w Frickego do film\u00f3w Wernera Herzoga (re\u017cyser zg\u0142osi\u0142 si\u0119 do nich po &#8211; uwaga &#8211; odrzuceniu muzyki skomponowanej przez Ennia Morricone!). Tak\u017ce dlatego, \u017ce w\u0105tki psychodeliczno-folkowe \u0142\u0105czy z elektronicznymi, pokazuj\u0105c bardzo urozmaicony wizerunek wczesnego Popol Vuh &#8211; nie nale\u017cy tu ufa\u0107 dacie wydawniczej, bo film wszed\u0142 na ekrany w roku 1972, a zatem utwory dokumentuj\u0105 jeszcze wczesny okres dzia\u0142a\u0144 formacji, przed akustycznym zwrotem <em>Hosianna Mantra<\/em>. Pierwszy raz s\u0142ucha\u0142em albumu <em>Aguirre<\/em> w polskiej wersji kasetowej (z czas\u00f3w nielicencjonowanych wydawnictw) Ananda Music, na kt\u00f3rej &#8211; podobnie jak na niekt\u00f3rych oficjalnych wydaniach &#8211; zamieniono 17-minutowy utw\u00f3r <em>Vergegenw\u00e4rtigung <\/em>ze strony B oryginalnego winylu na co\u015b innego. A bez tego jeszcze jednego uk\u0142onu w stron\u0119 elektronicznej muzyki eksperymentalnej, pe\u0142nego napi\u0119cia i niepokoju nagrania z wykorzystaniem brzmie\u0144 organowych, pog\u0142os\u00f3w i (chyba, bo nie wyszczeg\u00f3lniono go we wk\u0142adce) tereminu, ca\u0142o\u015b\u0107 jest tragicznie niepe\u0142na. To nowe wydanie na szcz\u0119\u015bcie je zawiera. Ba, jest jeszcze bonus track &#8211; trzecia cz\u0119\u015b\u0107<em> Aguirre<\/em>, z kolejn\u0105 porcj\u0105 pot\u0119\u017cnych, wokalno-organowo-mellotronowych akord\u00f3w, bardzo charakterystycznych dla tej \u015bcie\u017cki d\u017awi\u0119kowej. Oba utwory robi\u0105 z tego album genialny, kt\u00f3ry z przyjemno\u015bci\u0105 odkrywa\u0142em dzi\u015b na nowo. <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/4RQd1vHdJwnRPbGCPBCHpD\" width=\"500\" height=\"300\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe><\/p>\n<p>Na koniec mamy jeszcze <em>Nosferatu<\/em> (1978), czyli de facto zbi\u00f3r dw\u00f3ch p\u0142yt z muzyk\u0105 komponowan\u0105 lub wyci\u0105gan\u0105 z archiwum (Fricke si\u0119gn\u0105\u0142 po swoje utwory z okresu Mooga III &#8211; zanim sprzeda\u0142 sam syntezator Klausowi Schulze) z my\u015bl\u0105 o kolejnym filmie Herzoga. W por\u00f3wnaniu z <em>Aguirre<\/em> mamy tu relatywnie zwyczajny soundtrack, wi\u0119cej tu delikatnych impresji, jest powracaj\u0105cy co i rusz w r\u00f3\u017cnych wersjach wyrazisty temat, du\u017co melodii, cho\u0107 wszystko ma sugestywn\u0105 atmosfer\u0119 i odstaje od schemat\u00f3w szarpi\u0105cej nerwy muzyki do filmu grozy. S\u0142ycha\u0107, \u017ce Fricke jako kompozytor ca\u0142y czas pracowa\u0142 przy fortepianie, cho\u0107 troch\u0119 \u017cal, \u017ce ko\u0144czy si\u0119 dla niego czas eksperyment\u00f3w. Tutaj mo\u017cna doceni\u0107 go raczej za \u015bwietne rzemios\u0142o &#8211; ale pami\u0119tajmy o Kate Bush, kt\u00f3ra umie\u015bci\u0142a jego nazwisko w podzi\u0119kowaniach na albumie <em>Hounds of Love<\/em>, a wcze\u015bniej zadzwoni\u0142a, by zapyta\u0107, czy mo\u017ce wykorzysta\u0107 w swoim utworze <em>Hello Earth<\/em> fragment gruzi\u0144skiej pie\u015bni <em>Zinskaro<\/em>, kt\u00f3ry pojawi\u0142 si\u0119 tak\u017ce na soundtracku do <em>Nosferatu<\/em>. Nawet na teoretycznie mniej odkrywczej p\u0142ycie PV znale\u017a\u0107 mo\u017cna fantastyczne momenty. Wraca Daniel Fichelscher, s\u0105 inni reprezentanci krautrockowej rodziny, kt\u00f3rzy stale pojawiali si\u0119 na albumach Frickego. <\/p>\n<p>Dlaczego nie u\u0142o\u017cono tych pi\u0119ciu wydawnictw ca\u0142kiem po kolei? Czemu nie ma w zestawie drugiej p\u0142yty Popol Vuh, bardzo wa\u017cnego <em>In den G\u00e4rten Pharaos<\/em>? Mam nadziej\u0119, \u017ce odpowiedzi\u0105 na to pytanie b\u0119dzie szybka publikacja drugiej cz\u0119\u015bci wznowie\u0144.<\/p>\n<p><strong>POPOL VUH <em>Affenstunde<\/em><\/strong>, BMG 1970\/2019, <strong>8-9\/10<\/strong><br \/>\n<strong>POPOL VUH <em>Hosianna Mantra<\/em><\/strong>, BMG 1974\/2019, <strong>8\/10<\/strong><br \/>\n<strong>POPOL VUH <em>Einsj\u00e4ger &#038; Siebenj\u00e4ger<\/em><\/strong>, BMG 1975\/2019, <strong>7\/10<\/strong><br \/>\n<strong>POPOL VUH <em>Aguirre<\/em><\/strong>, BMG 1975\/2019, <strong>9\/10<\/strong><br \/>\n<strong>POPOL VUH <em>Nosferatu<\/em><\/strong>, BMG 1978\/2019, <strong>7-8\/10<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>S\u0105 powody, by pozna\u0107 Floriana Fricke. Nawet bardzo wiele powod\u00f3w. Kiedy\u015b przeszkod\u0105 by\u0142a dost\u0119pno\u015b\u0107 jego nagra\u0144. Nie pomaga\u0142y r\u00f3\u017cne wersje poszczeg\u00f3lnych wydawnictw, ale te\u017c nieszczeg\u00f3lnie przys\u0142u\u017cy\u0142a si\u0119 etykietka &#8222;tego zespo\u0142u od Herzoga&#8221;. Muzyka Popol Vuh to co\u015b wi\u0119cej &#8211; by\u0142a zbyt delikatna, \u017ceby sta\u0107 si\u0119 g\u0142\u00f3wnym symbolem krautrocka, ale by\u0142a te\u017c pod wieloma wzgl\u0119dami pionierska, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":21770,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,12,31,3200,140,706,916,1315,682],"tags":[3969],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/21759"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=21759"}],"version-history":[{"count":17,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/21759\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":21777,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/21759\/revisions\/21777"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/21770"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=21759"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=21759"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=21759"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}